P. Krzemiński: NATO a bezpieczeństwo Polski

Fot. pixabay
6

Marek Budzisz ekspert publikujący w rządowych mediach, który zasłynął ze swojej utopii o powołaniu federacji Polski i Ukrainy, jest autorem pozycji „Wszystko jest wojną. Szkice o rosyjskiej kulturze strategicznej”. Publicysta przywołuje w niej plan amerykańskiego stratega Richarda D. Hookera, który mrozi krew w żyłach.

W rozdziale poświęconym scenariuszowi wojny o państwa bałtyckie możemy przeczytać:

Bez decyzji politycznej władz w Warszawie o wejściu do konfliktu zbrojnego, który najprawdopodobniej w pierwszych dniach trwania nie będzie nas bezpośrednio dotyczył, nie ma mowy o obronie Bałtów. Na czym polega wyzwanie? Otóż jego zdaniem bez zniszczenia bastionu kaliningradzkiego i zainstalowanych tam przez Rosjan systemów antydostępowych (A2/AD) nie ma mowy o wykorzystaniu, w drugiej fazie konfliktu, ewentualnych przewag NATO, głównie w powietrzu i na morzu. A bez zaangażowania polskich sił zbrojnych nie ma mowy o zniszczeniu twierdzy kaliningradzkiej. Amerykanie nie mają na to wystarczających sił w Europie, zresztą zaangażowani będą w obronę zagrożonych stolic państw bałtyckich, bo przeciw nim pójdzie zdaniem Hookera uderzenie sił rosyjskich. Przede wszystkim z tego powodu, że po ich zdobyciu i po aktywizacji miejscowych sił prorosyjskich, Moska będzie mogła przystąpić do fazy deeskalacji konliktu i konsumpcji politycznych trofeów.
(za: Marek Budzisz, Wszystko jest wojną. Szkice o rosyjskiej kulturze strategicznej, Warszawa 2021, s. 148)

Trudno w to uwierzyć. Jakiś pan zza oceanu, który być może prywatnie jest dobrym człowiekiem, snuje sobie plany wielkiego konfliktu, jakby ludzie to były pionki w grze, a państwa wrogimi stronnictwami w ciekawym serialu. Każdy kraj ma dziejowe prawo do kierowania się własnym interesem, dodawaniem własnego śpiewu do wspólnej orkiestry świata. W mentalności strategów amerykańskich jest inaczej. Państwa europejskie to standardowe satelity, którymi można sterować.

Największym zagrożeniem nie są jednak opinie, a realne działania. Należy postawić pytanie w jakim konkretnie celu minister obrony Mariusz Błaszczak zamierza kupić sprzęt wojskowy z Korei Południowej za 14 miliardów dolarów. Mają to być czołgi, samoloty bojowe i haubice. Czy aby przypadkiem nie zamierza realizować samobójczych planów, takich jak przytoczony powyżej?

Polską racją stanu jest dążenie do deeskalacji zagrożenia, a nie jego eskalacji. Powszechnie wiadomo, że rosyjskie prawo dopuszcza użycia broni nuklearnej w przypadku zagrożenia integralności terytorialnej Federacji Rosyjskiej. Nie zamierzam testować skuteczności tego prawa na własnej skórze, niestety za mnie mogą to zrobić mężowie stanu, którzy pierwsi uciekną do Londynu.

Przeczytaj także:

M. Skalski: Dlaczego los Ukrainy jest przesądzony?

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. verizanus mówi

    Sam pomysł jakiejś unii polsko-ukraińskiej nie jest chyba najgorszy, ale na normalnych warunkach. Ma być solidarność z Ukrainą, ale chyba nie oligarchami co na niej żerują i gloryfikatorami banderyzmu.

  2. czarny mówi

    Żadnej unii, oni się nie wyprą banderyzmu, oni są tym przesiąknięci do szpiku kości,, bo tyle byli indoktrynowani na potrzeby mocodawców różnych żydów Zeleńskich i innych, żeby siać niepokój.
    A nasi rządzący kładą na to lachę, bo im wujek sam tak kazał.
    A nato jak na lato, jak przyjdzie pora to wystawi nas do wiatru, na mięso armatnie.

  3. Maksio mówi

    Ci panowie grają w szachy i są tak dumni z tego powodu, że grają, że strategie z szachownicy chcą wprowadzić w życie. Tak było podczas I wojny światowej, a w tym debiliźmie przodowali Francuzi. Mariusz był kiedyś matołem, a dziś nazywa się Błaszczak. Zbrojenia oznaczają mniej inwestycji w: edukację, służbę zdrowia, transport. W Niemczech funkcjonuje 9 euro bilet na wakacje na autobusy, tramwaje i kolej. Dla wszystkich! Polskę stavpć na darmowy bilet dla żaka? Tak, oczywiście! Ale bez Błaszczaka i pierdolenia o bezpieczeństwie.

  4. Rebih mówi

    Wartość odstraszająca dwustu czołgów będzie żadna.
    Ale najwyraźniej nie o to chodzi. Polska ma sprowokować Rosję, a potem na drodze walki ją osłabić. Bez oglądania się na ofiary czy zniszczenia.
    Tak, właśnie robi Ukraina. My mamy przejąć pałeczkę po jej upadku.

  5. Polak mały mówi

    Unia Polska – Ukraińska jest najgorszym pomysłem jaki możemy zrealizować.
    Ukraina to państwo upadłe zadłużone i zniszczone.
    A część Ukraińców nienawidzi Polaków.
    Długoterminowo to musi się rozpaść, pewnie jakimś nowym Wołyniem. Polacy są rozbrojeni w przeciwieństwie do Ukraińców.
    A wcześniej zaharujemy się na śmierć utrzymując resztki Ukrainy.

  6. zagłoba sum mówi

    Zastanawiam się czy to pomysł nadwiślańskich zdrajców, szubrawców, sprzedawczyków oraz idiotów pospolitych czy tez jakieś „eksperty” z Jerusalem i Waszyngtonu (czyli równiez z Jerusalem) podsunęły to tym sq….nom i q…wom z polskojęzycznego nierządu. Przypuszczam jednak, ze to pomysł ze zdradzieckich łbów pisowskich, gdyz znajomość spraw Europy Srodkowo-Wschodniej na tzw. zachodzie jest zenująca. Kazdy, kto ma choćby minimalną wiedzę historyczną wie, ze UPAdlina to stulecie krwawych wojen wewnętrzych w XVII w. i jedna z głównych przyczyn upadku I Rzeczpospolitej.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.