Koniec dyplomatycznych uprzejmości. Wymiana zdań między Sikorskim a Sa’arem.
Relacje polsko-izraelskie ponownie znalazły się w centrum napięć po serii krytycznych wpisów szefa polskiej dyplomacji, Radosława Sikorskiego. Minister spraw zagranicznych zarzucił izraelskiej armii dopuszczanie się zbrodni wojennych, co wywołało natychmiastową i stanowczą reakcję jego izraelskiego odpowiednika, Gideona Sa’ara.
Konflikt słowny zapoczątkowało nagranie z południowego Libanu, na którym widać izraelskiego żołnierza niszczącego figurę Chrystusa. Choć Gideon Sa’ar potępił to zachowanie jako „haniebne” i zapowiedział wyciągnięcie konsekwencji wobec sprawcy, Radosław Sikorski uznał przeprosiny za niewystarczające. Polski minister stwierdził, że incydent ten jest efektem wadliwego systemu szkolenia żołnierzy. Dodał również, że członkowie IDF sami przyznają się do zbrodni, w których giną nie tylko palestyńscy cywile, ale i izraelscy zakładnicy.
W odpowiedzi Gideon Sa’ar oskarżył Sikorskiego o zniesławianie izraelskiej armii i brak zrozumienia realiów wojny. Szef izraelskiego MSZ argumentował, że IDF to najbardziej etyczna i precyzyjna armia świata, a przypadki „bratobójczego ognia” czy ofiar cywilnych są nieuniknionym elementem konfliktu, w którym terroryści używają ludności jako żywych tarcz. Sa’ar przeszedł również do kontrofensywy, wytykając Sikorskiemu antysemicki incydent w polskim Sejmie (wybryk posła Konrada Berkowicza z flagą Izraela) i sugerując, by polski minister skupił się na własnym podwórku zamiast „pouczać innych o moralności”.
Sikorski odparł zarzuty, przypominając, że incydent w Sejmie potępił natychmiast po jego wystąpieniu. Jednocześnie podtrzymał krytykę procedur operacyjnych IDF. Jako kluczowy argument przywołał śmierć Damiana Sobóla – polskiego wolontariusza World Central Kitchen, który zginął w kwietniu 2024 roku w precyzyjnym ataku izraelskich dronów na oznakowany konwój humanitarny. Zdaniem szefa polskiego MSZ fakt, że dochodzi do takich pomyłek, świadczy o zbyt „luźnych” zasadach prowadzenia walki.
Spór przypomniał o wciąż nierozwiązanej kwestii odpowiedzialności za śmierć siedmiu pracowników WCK, w tym Polaka. Mimo międzynarodowego oburzenia, śledztwo w tej sprawie utknęło w martwym punkcie. Polski rząd nie ujawnił dotąd treści raportów dyplomatycznych, a strona izraelska i amerykańska są oskarżane o brak pełnej współpracy, co uniemożliwia pociągnięcie winnych do odpowiedzialności karnej przed polskim wymiarem sprawiedliwości.
Komentarz: Na tym przykładzie można ukazać relację pt. „pan-sługa”. Aż dziwne, że Radek wdał się w taką polemikę…


