Obłęd! Oscary wyłącznie dla filmów uwzględniających mniejszości. Akademia przedstawiła nowe kryteria oceny

Oscar/ fot. screen
14

Amerykańska Akademia Filmowa przedstawiła nowe kryteria oceny filmów kwalifikowanych do Oscara w kategorii najlepszy film roku. Od 2024 roku do tej kategorii trafią wyłącznie filmy uwzględniające mniejszości rasowe, etniczne i seksualne. Wprowadzono cztery standardy, spośród których film musi spełnić dwa, żeby uzyskać nominację.

Standard A dotyczy reprezentacji na ekranie, tematów i motywów narracyjnych. Film musi spełniać jeden z następujących warunków: przynajmniej jeden z aktorów pierwszoplanowych lub istotnych aktorów drugoplanowych reprezentuje mniejszość rasową lub etniczną (Azjaci, Latynosi, Czarnoskórzy, Rdzenni Amerykanie, Afrykańczycy, Arabowie i inne grupy mniejszościowe); przynajmniej 30% aktorów w drugoplanowych i epizodycznych rolach musi reprezentować co najmniej dwie spośród tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące; główny wątek fabularny musi być związany z co najmniej jedną spośród tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące.

Standard B dotyczy ekip filmowych i zespołów twórczych. Musi zostać spełniony jeden z poniższych warunków: casting, zdjęcia, muzyka, kostiumy, reżyseria, montaż, fryzury, charakteryzacja, produkcja, scenografia, dźwięk, efekty specjalne, scenariusz – co najmniej dwa z powyższych działów powinny być kierowane przez osoby z tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące; casting, zdjęcia, muzyka, kostiumy, reżyseria, montaż, fryzury, charakteryzacja, produkcja, scenografia, dźwięk, efekty specjalne, scenariusz – co najmniej jeden z powyższych działów powinien być kierowany przez osoby reprezentujące mniejszość rasową lub etniczną; co najmniej sześć osób niższego szczebla ekipy powinny reprezentować mniejszość rasową lub etniczną; co najmniej 30% całej ekipy filmowej powinny stanowić osoby z tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące.

Standard C to dostęp do przemysłu i możliwości. Tak jak poprzednio konieczne jest spełnienie jednego z następujących warunków: duże studia i dystrybutorzy muszą mieć stały program płatnych staży w różnych działach skierowane do osób z tych grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, głuchonieme; małe studia i niezależni dystrybutorzy muszą mieć co najmniej dwie osoby na płatnych stażach reprezentujące którąś z  grup: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, głuchonieme; studia, dystrybutorzy, firmy finansujące produkcję filmów muszą oferować programy szkoleń i rozwoju umiejętności osobom reprezentującym te grupy: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące.

Standard D dotyczy kontaktów z widownią. W myśl tego standardu studio lub firma producencka muszą mieć w zespołach zajmujących się reklamą, dystrybucją, PR-em osoby na kierowniczych stanowiskach, które reprezentują poniższe grupy: kobiety, mniejszości rasowe, osoby LGBTQ+, osoby z niepełnosprawnością fizyczną lub intelektualną, niedosłyszące.

To jest obłęd! Zamiast kręcić dobre filmy studia będą zajęte dobieraniem tematyki i ekipy pod względem reprezentacji mniejszości. Jak w takich warunkach nakręcić takie filmy jak „Ojciec chrzestny”, „Braveheart” czy „3:10 do Yumy”? Jak stworzyć dobrą ekipę jeśli jej członkowie muszą być wybierani nie na podstawie umiejętności, ale koloru skóry, czy też upodobań seksualnych? Quo vadis, Hollywood?

Źródło informacji: film.org.pl

Zobacz też:

R. Kurski: EKSPERYMENT PAWŁOWA

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Rebih mówi

    Podobne kryteria nieformalnie obowiązywały od dawna. Tematy holocaustu, antysemityzmu, zboczeń, chorób umysłowych, itd. były preferowane. Preferowane było również pochodzenie żydowskie reżysera i aktorów.

    1. MACIEJ mówi

      Dokładnie tak.
      Typowe ‚Wielkie’ odznaczenia dla uhonorowania i podtrzymania głównej narracji.
      Oscary w branży filmowej są jak Noble, nagrody dla swoich dla celebrowania fałszywego dogmatu.

  2. Flex mówi

    Ktoś jeszcze pamięta o czymś takim jak Kodeks Haysa? Krok po kroczku odszedł w zapomnienie, a kino stało się jednym z narzędzi siania zgorszenia i promocji zachowań amoralnych, przemocy itd. W czyim interesie jest ta dezintegracja chrześcijańskich norm spajających społeczeństwa widać po kręcących tym biznesem.

  3. Jan Kowalski mówi

    Znakomicie! Nareszcie padną producenci tego szajsu. To będą takie gnioty, że nikt nie będzie chciał tego oglądać, nawet ci uprzywilejowani. Przerabialiśmy to za komuny.

    1. rebih mówi

      Nic się nie zmieni. Przecież w Hollywood od dawna produkują tylko gnioty. Już w latach 80-tych z filmów, które dostały Oscara, mało który nadawał się do obejrzenia.

  4. Hammurabi mówi

    Nie wierzę. No nie wierzę, bo jest pewien najniższy poziom zbydlęcenia, poniżej którego funkcjonują wyłącznie pierwotniaki.
    „Akademia Filmowa”… Inaczej mówiąc zbieranina „artystów” dobieranych od wielu, wielu lat według klucza pt. reżyser, scenarzysta – pochodzenie żydowskie, film o cierpieniu żydowskim, film o bohaterstwie żydowskim, film o sprawności fizycznej, intelektualnej czy zawodowej – koniecznie żydowskiej, film piętnujący antysemityzm, faszyzm, nazizm, szowinizm i oczywiście pokazujący karykaturalność, tych którzy „cierpią” na konserwatyzm poglądów.
    Tym razem chyba już naprawdę przegięli szacowni „artyści”… Rozumiem, że taka -dajmy na to – Holland, gotowa jest robić film o czarnym polskim Żydzie, będącym genialnym pianistą, jednak prócz tego przymiotu będącym zezowatym homoseksualistą-koprofilem, w dodatku głuchym jak pień, zakochanym bez wzajemności w kierowcy szambiarki… No kurna ten cały „Oskar” murowany i zaraz potem zbiorowy, publiczny (bo jakże inaczej) orgazm popaprańców w polskich mediach.
    A poważnie, to ludzie jeszcze wiele będą znosili, będą milczeć i chować po domach, będą pozwalali na dyktaturę zboczeńców finansowanych przez bandę „wybranych” chcących świat sprowadzić do poziomy tępego motłochu rzucającego się na „pański pieniążek” rzucony w błoto, podczas przejazdu przez slumsy otaczające „ziemię
    zakazaną”, gdzie nikt prócz „pana i jego świty” wstępu mieć nie może.
    Do czasu jednak. Przyjdzie moment kiedy dojdzie do przekroczenia „masy krytycznej” i rozpocznie się reakcja łańcuchowa która skończy dyktaturę zarówno zboczeńców jak i finansujących ten śmietnik drani.

    1. rebih mówi

      Ale nas, w sensie naszego narodu, naszej kultury, religii i rasy prawdopodobnie już nie będzie. Tu tkwi jedyny problem. A poza tym zgadzam się.

      1. Hammurabi mówi

        Dlatego w tym momencie rodzi się pytanie czy jeszcze „jesteśmy”. A jeśli odpowiemy twierdząco to warto zapytać czym jesteśmy, zarówno w dziedzinie szeroko rozumianej „kultury” jak i religii.

  5. Pablo mówi

    Cóż nie oglądać,produkcja dla mniejszości to mniejsza kasa,zdaje się iż sami kręcą sobie powróz na szyję pomóżmy im tylko rozhuśtać krzesełko.

  6. anonim mówi

    Przecież to już od dawna wiadomo że cały kartel filmowy w USA zarządzany jest przez żydostwo. Przyznają te kawałki metalu personom, które sami wykreowali wg tzw. politpoprawności. Głównymi odbiorcami są oczywiscie zdemoralizowane kukły z hollywood. Stosunkowo niedawno Clint Estwood wyraził się ,,Hollywood jest miejscem zdrajców i pedofilów” i to jest święta prawda.

  7. Halina mówi

    No i bardzo dobrze, niech schodzą dalej na psy, tak jak wybrańcy do nagrody Nobla. Nie dajmy się zwariować

  8. Unikatowy mówi

    Dla mnie ten temat nie istnieje od lat dwudziestu z grubsza. Czy Polaka interesował regulamin Urzędu Propagandy III Rzeszy?

  9. wilk mówi

    I poiawil sie nastepny przyklad glopoty lewactwa,i tak zwanej poprawnosci politycznej.Wiec mosimy w koncu powiedziec stanowcze NIE przeciwko temu co sie dzieje.Bo przepraszanie CZARNYCH za to ze my jestesmy BIALI to juz nie wiadomo jak to nazwac,a ci ktozy tak mowia powinno sie skierowac na badania psychiatryczne

  10. Flex PS mówi

    Przypomniało mi się, że już prawie 20 lat temu głupotę Hollywood zauważył satyryk (chyba był to Janusz Rewiński). w programie „Ale plama”. Odnosząc się do nagrodzonego oscarem filmu „Independence Day” podsumował go stwierdzając, że jest o tym, „jak żyd z murzynem ludzkość uratowali”.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.