NATO strąciło drona nad Estonią. Media: obiekt mógł być ukraiński
Nad Estonią doszło we wtorek do zestrzelenia drona, który — według estońskich władz — prawdopodobnie należał do Ukrainy i zboczył z kursu wskutek rosyjskich zakłóceń elektronicznych. Bezzałogowiec został zneutralizowany przez myśliwiec uczestniczący w natowskiej misji Baltic Air Policing.
Estońskie Siły Obronne ogłosiły wcześniej alarm powietrzny dla południowej części kraju. Ostrzeżenie obowiązywało do godziny 12:45 czasu lokalnego. Jak podały lokalne media, dron został zestrzelony nad jeziorem Võrtsjärv.
Minister obrony Estonii Hanno Pevkur poinformował, że estońskie służby otrzymały wcześniej sygnał od Łotwy o obiekcie zmierzającym w kierunku estońskiej przestrzeni powietrznej. Ruch drona potwierdziły również krajowe systemy radarowe. W odpowiedzi uruchomiono procedury bezpieczeństwa, a myśliwiec NATO przechwycił i zestrzelił bezzałogowiec.
Szef resortu obrony zaznaczył, że trwa ustalanie szczegółów incydentu, w tym dokładnego miejsca upadku szczątków. Według dotychczasowych informacji nikt nie odniósł obrażeń ani nie odnotowano szkód wśród ludności cywilnej. Na miejsce skierowano służby ratunkowe, saperów oraz wojskowych specjalistów.
Pevkur podkreślił również, że estońskie systemy monitoringu nie wykryły kolejnych niezidentyfikowanych dronów. Zwrócił uwagę, że w południowej Estonii odbywają się obecnie ćwiczenia wojskowe Kevadtorm, podczas których wykorzystywana jest duża liczba bezzałogowców. Zaapelował jednak do mieszkańców, by zgłaszali wszelkie podejrzane obiekty w przestrzeni powietrznej.
Według estońskiego nadawcy ERR drona miał zestrzelić rumuński myśliwiec stacjonujący w litewskich Szawlach w ramach natowskiej misji ochrony przestrzeni powietrznej państw bałtyckich.
Samorządowcy z rejonu Põltsamaa przekazali, że szczątki maszyny spadły na pole w pobliżu miejscowości Kablaküla. Mieszkańcy relacjonowali, że tuż przed eksplozją nad okolicą krążyły dwa myśliwce. Jeden ze świadków opisywał głośny wybuch i moment, w którym dron spadał na zalesiony teren przy skraju pola, niedaleko zabudowań.
Do sprawy odniósł się także przewodniczący komisji spraw zagranicznych estońskiego parlamentu Marko Mihkelson. Ocenił, że incydent pokazuje rosnącą skuteczność natowskich i estońskich systemów przeciwdziałania zagrożeniom ze strony dronów. Jego zdaniem wszystko wskazuje na to, że był to ukraiński bezzałogowiec, który utracił właściwy kurs w wyniku rosyjnych działań zakłócających.
Alerty dotyczące możliwego zagrożenia dronowego otrzymali mieszkańcy kilku południowych regionów Estonii, w tym powiatów Tartu, Võru, Jõgeva, Viljandi, Valga i Põlva. Pojedyncze komunikaty trafiały także do mieszkańców Tallinna.
To kolejny podobny incydent w regionie Morza Bałtyckiego w ostatnich miesiącach. Od początku wiosny kilka ukraińskich dronów wojskowych miało naruszyć przestrzeń powietrzną państw NATO graniczących z Rosją, w tym Finlandii, Łotwy, Litwy i Estonii.
Równolegle we wtorek alarmy dotyczące zagrożenia z powietrza ogłoszono również na Łotwie. Tego samego dnia rosyjskie władze informowały o atakach dronów w północno-zachodniej części kraju. Czasowo ograniczono ruch lotniczy na lotnisku Pułkowo w Petersburgu oraz wcześniej wstrzymano operacje w Pskowie. Władze obwodu leningradzkiego podały, że rosyjska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła dwa bezzałogowce nad regionem.
NATO nie skomentowało dotąd oficjalnie incydentu.


