Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nagła zmiana frontu? Polska postawiła Ukrainie twarde warunki. Pytanie, na jak długo?

Tusk i Zełenski
10

Z nieoficjalnych informacji podanych przez „Wirtualną Polskę” wynika, że wizyta ukraińskiej delegacji z szefem wywiadu wojskowego Kyryłem Budanowem w Warszawie nie przyniosła rezultatów, na które liczył Kijów. Według źródeł portalu rozmowy miały przebiegać w chłodnej atmosferze, a strona polska prezentowała zdecydowane stanowisko. Warszawa ma oczekiwać, że Ukraina samodzielnie rozwiąże problem wywołany własnymi decyzjami. Jednocześnie w Kijowie mają być rozważane pewne ustępstwa, w tym zmiana nazwy jednostki noszącej obecnie imię „Bohaterów UPA”. Choć nie oznaczałoby to rozwiązania problemu banderyzmu na Ukrainie, mogłoby świadczyć o zmianie tonu w relacjach między Warszawą a Kijowem.

Jeden z polityków Koalicji Obywatelskiej przekazał portalowi, że minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski nie zmienił swoich planów i nie spotkał się z ukraińską delegacją. Rozmowy z Kyryłem Budanowem oraz jego zastępcami – Iryną Wereszczuk i Serhijem Kysłycią – przeprowadził natomiast wiceminister spraw zagranicznych Marcin Bosacki.

SKLEP-WPRAWO.PL

Podczas spotkania z przedstawicielami Ukrainy wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz miał jednoznacznie wyrazić niezadowolenie z polityki prowadzonej przez Kijów. Według relacji przedstawionej przez portal stwierdził, że nie wyobraża sobie dalszego kontynuowania przez Ukrainę dotychczasowej polityki historycznej. Rozmowa miała mieć wyjątkowo chłodny przebieg. Po jej zakończeniu Kosiniak-Kamysz przypomniał w oficjalnym komunikacie, że pamięć o ofiarach Wołynia nie podlega negocjacjom.

Kluczowym elementem wizyty ukraińskiej delegacji było spotkanie z Marcinem Przydaczem, jednym z najbliższych współpracowników prezydenta Karola Nawrockiego. Według ustaleń WP stronie ukraińskiej szczególnie zależy na uniknięciu sytuacji, w której prezydent Polski zdecydowałby o odebraniu Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu.

WSPARCIE WPRAWO.PL

Jak wynika z informacji portalu, znaczenie ma nie tylko samo odznaczenie, lecz przede wszystkim wymiar polityczny i propagandowy ewentualnej decyzji. W Kijowie odebranie orderu mogłoby zostać odebrane jako poważna zniewaga wobec głowy państwa, a reakcja ukraińskiej opinii publicznej mogłaby dodatkowo pogłębić napięcia między oboma krajami.

Jeden z rozmówców WP nie ukrywał irytacji postawą ukraińskich władz. Według jego relacji wśród przedstawicieli polskiego rządu narasta przekonanie, że ukraińscy politycy przekroczyli granice akceptowalnych działań. Tym razem sprawa ma być szczególnie istotna, ponieważ bezpośrednio dotyka polskiej polityki historycznej i relacji międzypaństwowych. Rozmówca ocenił również, że tłumaczenia płynące z otoczenia prezydenta Zełenskiego nie będą wystarczające do załagodzenia sporu.

Według tego samego źródła ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno lepiej rozumieć znaczenie kwestii historycznych dla Polaków oraz skuteczniej przekazywać tę wiedzę osobom odpowiedzialnym za decyzje podejmowane w otoczeniu prezydenta Ukrainy. Polityk podkreślił, że po ostatnich wydarzeniach oczekiwania Warszawy są jednoznaczne – to Ukraina powinna przedstawić rozwiązania problemu, który sama wywołała. W jego ocenie symboliczne i nieformalne gesty nie będą już wystarczające.

WP informuje również o możliwych działaniach rozważanych przez stronę ukraińską. Jednym z nich miałaby być zmiana nazwy kontrowersyjnej jednostki wojskowej tak, aby odwoływała się wyłącznie do członków UPA walczących przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Według ustaleń portalu w rozmowach pojawił się także temat zwiększenia liczby zgód na poszukiwania i ekshumacje ofiar zbrodni dokonanych na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Kwestia ta od lat pozostaje jednym z najważniejszych punktów spornych w relacjach polsko-ukraińskich.

W trakcie negocjacji miała również paść propozycja upamiętnienia przez stronę ukraińską polskich ofiar zbrodni UPA. Gdyby doszło do realizacji takiego kroku, mogłoby to zostać odebrane jako istotny sygnał zmiany podejścia do trudnej wspólnej historii i pamięci o ofiarach tych wydarzeń.

Mimo pojawiających się informacji o możliwych ustępstwach, „Wirtualna Polska” zaznacza, że nic nie wskazuje na rychłe przełamanie impasu. Wręcz przeciwnie – osoby znające kulisy rozmów twierdzą, że polskie władze przygotowują się na dalsze zaostrzenie sporu, jeśli działania podjęte przez Kijów zostaną uznane za niewystarczające. Obecnie nic nie wskazuje na to, by obie strony były bliskie osiągnięcia porozumienia.

Komentarz: Tak jak wcześniej w przypadku PiS, obecny antyukraiński zwrot jest jedynie elementem politycznej gry. Trudno oprzeć się wrażeniu, że jego celem jest uspokojenie opinii publicznej i stworzenie wrażenia zmiany kursu, bez rzeczywistej korekty dotychczasowej polityki.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Mr. X mówi

    Pozwolę sobie odnieść się do komentarza autora tekstu – bardziej prawdopodobna jest zmiana kursu wobec ukraińców (nie mylić ze zmianą kursu wobec tzw. działań wojennych) aniżeli jakieś uspokojenie nastrojów. Bo tak po prawdzie, to kogo miałoby to uspokoić? Tych matołów, którzy ukrów przyjmowali pod swoje dachy? Przecież dla nich UPA, OUN czy banderyzm to jakieś fikcyjne pojęcia krążące w trzecim obiegu, ewentualnie melodia przeszłości, którą niedobra odgrzewać w imię dobrych – za przeproszeniem – stosunków. Dla nich bez różnicy jakim imieniem czy nazwiskiem chrzczone są grupki chachłackich sołdatów. Proszę spróbować odczytać to w szerszym kontekście – choć to tylko moja skromna teoria. Ukry nie mają parcia na wojaczkę, a powinny, bo kapitał nie chce jeszcze kończyć tej zabawy. Sprzęt płynie, ale wojskowe HR-y nie dysponują wystarczającą liczbą chętnych. Czy to nie dziwne, że nawet pożalsięboże Bruksela mówi o konieczności odsyłania ukrów do domu? (tych w wieku poborowym). Nawet oni, którzy brali ich jak leci. dawali mieszkania, socjale, byle tylko chronić uciemiężony naród przed złą Rosją, teraz chóralnie mówią coś o konieczności powrotu? To samo z „przypadkowymi” dronami znalezionymi tu i ówdzie. Już nie ma narracji prosto w twarz, że to rosyjskie (a nawet jeśli, to szybko się okazuje jak jest naprawdę). Zaczynamy powoli akcję „ukry go home”, ale nie można tego zrobić ostentacyjnie, bo każdy wie, że ukr to ukr i koniec końców przeciwko komuś się musi zwrócić. A tym kimś mamy być oczywiście MY. Europa nas jak zwykle poklepie po plecach i powie 'good job”. Najpierw jednak trzeba przestawić polskich „polityków” na inne „myślenie” – polityków, bo głupi wyborcy tylko ich słuchają. Kosiniak się oburza, a w 2022 grzmiał z ambony – gość w dom, Bóg w dom! Brał wszystkich jak leci! I my mamy wierzyć w to, że wtedy banderyzmu nie było i że lekarz-rolnik żył w niewiedzy a teraz nagle go oświeciło? Nie no, aż tak naiwni to my nie jesteśmy, bujać – to my, panowie szlachta! Trzymajcie się mocno, rodacy.

  2. Irmina mówi

    Od kiedy to słudzy mogą stawiać twarde warunki panom? Wszystko zostanie po staremu i dieńgi dalej strumieniem płynąć będą do kies umiłowanych braci spod znaku wideł i siekiery. Na złość oczywiście Rosji.

  3. Hammurabi mówi

    @Mr. X
    „Najpierw jednak trzeba przestawić polskich „polityków” na inne „myślenie” – polityków, bo głupi wyborcy tylko ich słuchają”.
    Żeby móc polityków „przestawić”, trzeba ich mieć i to nie tylko polskich ale i propolskich.
    Póki co, to w Polsce za „polityków” robią miernoty albo zaprzedani obcym interesom dranie, mający mocne oparcie u czwartej władzy i oswojoną trzecią.

  4. ad mówi

    Taa, a tych „polityków”, to wybierają Marsjanie, a nie tubylczy naród. Czyżby galanta część ziomków znad Wisły była „zaprzedana” i o zgrozo, „mierna”? Wstrząsające!

  5. Mr. X mówi

    Tyle że ja pisałem o przestawianiu „myślenia” polityków przez ich sponsorów. Nie sądzisz chyba, że podejrzewałbym „elitę” o samodzielne myślenie i działanie – właśnie dlatego, że są niepolscy i to każdy doskonale wie. Ciekaw jestem ile im zajmie czasu urobienie społeczeństwa, bo jednak wybić ludziom z głowy chorą rusofobię nie będzie tak łatwo. Ale warto pamiętać o elementarzu geopolitycznego rozeznania – jak tylko coś pojawia się w ściekowych mediach, to znaczy, że otrzymało na to przyzwolenie od „reżyserów”. Czekamy zatem na ciąg dalszy.

  6. Hammurabi mówi

    A może tak coś więcej o „chorej rusofobii”?
    Niemcy napadli, grabili i mordowali – wiadomo, mordercy i zbrodniarze. Rosjanie również napadli, grabili i mordowali – jednak ilość ich ofiar z uwagi na skalę i dynamikę represji i zaszłości powojenne jest niemożliwa do precyzyjnego ustalenia…

  7. ad mówi

    Jak również ilość wyciętych przez Mongołów jest niemożliwa do precyzyjnego ustalenia z uwagi na dynamikę stepowych jeźdźców.

  8. Mr. X mówi

    Chora rusofobia polegała na tym, że w 2022 roku, nie bacząc na okoliczności, tzw. „elita rządząca” zrobiła z Ukraińców braci a z Rosjan – śmiertelnych wrogów. Oczywiscie chodzi o ten bezmyślny motłoch, który zdaje się czekał tylko na sygnał, by bezkarnie mógł dać upust swojej niechęci do FR, jej prezydenta, komuny, socjalizmu, ZSRR czy czego tam jeszcze. Ten sam motłoch, lub jego ojcowie, którzy w tzw. wolnej Polsce na całe dwie kadencje wybrali wychowanka poprzedniego systemu – Kwacha. Tak bardzo chcieli się odciąć od przeszłości, że z demokracji ludowej przeszli na lewicę demokratyczną! A co do historii, to nas mordowali wszyscy jak leci, niestety czasem także sami wystawialiśmy się na strzał (PW ’44). Komuna dała nam choćby to, że w czasie jej trwania na spotkanie ze stwórcą udali się prawie wszyscy ci, którym w głowach mogła jeszcze siedzieć durnowata wojaczka i pioseneczki, że jak mnie dziewczyna nie zechce, to pójdę na wojnę i mnie tam zabiją. Całe szczęście, że zrobiły się z nas takie tchórze mocne tylko w gębie, bo dzięki temu jest szansa, że jako naród przetrwamy jeszcze trochę. Ukry miały mniej szczęścia… albo rozumu?

  9. Flex mówi

    Zacytuję niedokładnie z filmu „Akt zemsty” z A. Banderasem: ” Tylko głupiec wierzy, że człowiek zły postąpi dobrze”!

  10. Piotr28 mówi

    Do Mr.X.
    Uważam że na Rosję trzeba uważać tak jak na każdy inny kraj, ale mnie też śmieszy to ciągłe prucie się do nich jakby to był jedyny kraj który zrobił nam krzywdę. Z większością tekstu się zgadzam. Ja jako nacjonalista zawsze uważałem, że najważniejsze jest abyśmy przetrwali jako naród. Państwo można odbudować, system polityczny zmienić, ale zniszczonego/wymordowanego narodu się nie odbuduje. Ja tam nigdy nie byłem romantykiem politycznym i bardziej szanuję Dmowskiego i Piaseckiego niż np. Piłsudskiego czy Becka.

  11. SKLEP-WPRAWO.PL

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.