„Stosunki polsko-ukraińskie to obszar kompromitacji naszego państwa.” Wywiad z prof. Włodzimierzem Osadczym

Prof. Włodzimierz Osadczy / Fot. archiwum prywatne WO
4 2 243

O realnym stosunku polskich władz do Ukrainy, o banderyzacji polskiej przestrzeni publicznej i konflikcie na linii Węgry-Ukraina, z prof. Włodzimierzem Osadczym, historykiem i specjalistą m.in. z zakresu historii Ukrainy, obrządku wschodniego i rzezi wołyńskiej, rozmawia redakcja wPrawo.pl.

Redakcja wPrawo.pl: Ambasador ukraiński w Polsce Andrij Deszczyca poinformował, że bez deklaracji odbudowy pomników w Pikulice koło Przemyśla i Monastyr koło Werchraty jakiekolwiek rozmowy polsko-ukraińskie nie mają sensu. Likwidowanie pomników ku czci UPA na terytorium Polski dyplomata nazwał „rosyjską prowokacją”1. Czy według Pana Profesora rząd Polski odniesienie się do tych wypowiedzi?

Prof. Włodzimierz Osadczy: Na reakcję polskiego rząu, że w jakikolwiek sposób odniesie się do tych aroganckich wypowiedzi obcego ambasadora nie ma co liczyć. Politycy doprowadzili do sytuacji, że z państwem polskim mało kto liczy się na arenie międzynarodowej. Obecnie jest to państwo, które niestety coraz bardziej przypomina rzeczywistość, o której wspominano w restauracji Sowa i przyjaciele2 słynni rozmówcy z poprzedniej ekipy rządzącej, nazywając Polskę państwem teoretycznym.

Stosunki polsko-ukraińskie znalazły się w całkowitym potrzasku i jest to obszar totalnej kompromitacji państwa polskiego, obszar świadczący też o zupełnym braku dyplomacji polskiej jako instytucji przysługującej suwerennemu państwu. Poczynania MSZ-u polskiego nie mają znamion działania niepodległego kraju. Jako przykład przytaczam sytuację, kiedy ambasador Stanów Zjednoczonych Georgette Mosbacher, która zanim przyjechała do państwa polskiego, objęła misję dyplomatyczną i zdążyła skarcić elity polskie za – jej zdaniem – nie dość daleko posuniętą politykę prożydowską3. Arystoteles mówiąc o tym, że człowiek jest zwierzęciem politycznym mówił, że początkiem każdej wspólnoty jest rodzina, a naród jest kontynuacją tej rodziny. W Polsce zabrano nam to, zniszczono, i to niszczenie dalej trwa, czego przykładem jest chociażby butna postawa ambasadora Ukrainy, który występuje już nie w kategoriach jakichś negocjacji tylko sztywnego ultimatum i zwraca się do państwa polskiego w sposób butny, wymagając rekonstrukcji „pomników” winnych zbrodni ludobójstwa, czyli następuje kolejne upokorzenie Polski. Tak jak kilka miesięcy temu Polska doznała upokorzenia od Izraela, kiedy nie dość, że wycofała się z ustawy, która została ustalona przez suwerenne organy władzy, ale uczyniła to publicznie pod obcym pręgierzem. Podobnie teraz inni ambasadorowie poczuli się uprawnieni, żeby Polskę stawić pod pręgierz i rozmawiać w kategoriach ultimatum. Mówiąc o niszczeniu tej wspólnoty mam na myśli też wołającą o pomstę do nieba sprawę niepogrzebania setek tysięcy szczątków ludzkich, które do dnia dzisiejszego na terenach dawnych kresów Rzeczypospolitej nie spoczywają w mogiłach. To obszar kolejnego upokorzenia państwa polskiego. Po takiej wypowiedzi jak ministra Wiatrowycza suwerenne państwo podejmuje dość stanowczą postawę4, tak jak wtedy, gdy w obecności wojsk polskich, które asystowały na paradzie w Kijowie przy dźwiękach hymnu OUN-u5 również powinna nastąpić dość stanowcza reakcja, natomiast pan prezydent Duda, którego obowiązkiem jest bronić honoru munduru żołnierza polskiego jako zwierzchnik sił zbrojnych usłużliwie wysyła gratulacje6. Nie ma co się dziwić, że w ten sposób prowadzi się rozmowy z Polską. Fotografie, które obiegły internet, wymownie świadczą o miejscu i znaczeniu państwa polskiego w trakcie kiedy łaskawie zza oceanu suweren pozwolił się spotkać prezydentowi Polski ze sobą i wskazał jemu miejsce właściwe na tym spotkaniu7.

PRZECZYTAJ TAKŻE: “Kościół greckokatolicki jest przeżarty ideologią nacjonalizmu banderowskiego”. Nasz wywiad z prof. Włodzimierzem Osadczym

Rządzący państwem polskim przyjęli bardzo niebezpieczną i zakłamaną politykę pamięci, która polega na tym, że podejmuje się krótkotrwałe i pozorne gesty skierowane na rzekomo patriotyczne realizacje w duchu pamięci historycznej. Na przykład, gdy prezydent udał się z jednodniową wizytą w 75. rocznicę kulminacji ludobójstwa dokonanego przez UPA, w w tym samym dniu władze polskie przyzwoliły na bezczeszczenie pamięci tych ofiar, kiedy na terenie Lubelszczyzny odbyła się, cytuję wojewodę lubelskiego: „hucpa i prowokacja” w postaci wizyty prezydenta Poroszenki i prób narzucenia banderowskiej narracji związanej z kwestią ludobójstwa, którą się traktuje w kategoriach wojny polsko-ukraińskiej8. Bez udziału dyplomacji polskiej taka wizyta by się nie odbyła. Kolejny taki gest to wypowiedź premiera na Skwerze Wołyńskim w Warszawie, gdzie padły huczne słowa, po których żadne kroki nie zostały podjęte9. W tej chwili elity rządzące w polityce pamięci straciły wiarygodność. Ta polityka doprowadzi do kompetentnej kompromitacji. Ludzie są zmęczeni kłamstwem i antypolską polityką poprzedniego rządu. W tej chwili dokonuje się straszna zbrodnia, zabiera się nadzieję Polakom przez cyniczną politykę. Uosobieniem tego jest chociażby ta polityka bluźniercza wobec ofiar ludobójstwa. Ten kto obserwuje nastroje na portalach internetowych widzi, że jest wielkie zniesmaczenie i rozczarowanie, wzrasta determinacja, żeby przełamać politykę zakłamania obecnego rządu. Naród polski jeśli się podda nastąpią trudne czasy i rozbiory.

W jaki więc sposób my, obywatele, możemy podejmować działania mogące przywrócić „normalność” w obszarze polskiej pamięci historycznej?

Obszar pamięci stał się obszarem walki przez fakt, że rząd nie stanął po stronie Polski. Rząd imituje (mam tu na myśli całe elity), „odfejkowuje” pewne gesty, które są namiastką upamiętniania zbrodni ludobójstwa. Akcja upamiętniania ofiar ukraińskiego ludobójstwa poprzez bilbordy, która pojawiła się ostatnio przy polskich drogach jest właściwa. Jest to trwałe upamiętnienie, nie jak w gazecie jednego dnia napisane, a jutro zapomniane. Trzeba robić pomniki będące trwałymi i nieusuwalnymi. Elity są nastawione na to, żeby kadzić i naszym i waszym. Np. w 2016 roku środowiska kresowe wymusiły uchwałę wołyńską, bodajże 17 lipca, kiedy po szczycie NATO „pozwolono” Polakom parać się w swoich sprawach10. Czołowi politycy PiS-u kłamliwie uzasadniali, że 17 września ma być dniem pamięci ofiar ludobójstwa, o tym miał czelność mówić prezes Kaczyński11 jak również minister Sellin12 z mównicy. Przypomina to postawę ministra Sikorskiego, który przez kłamstwa w 2013 r. doprowadził do tego, że ustawa brzmiała inaczej niż powinna13. Wszystko to świadczy o braku suwerenności. Kolejny przykład: Skwer Wołyński, jest on wyrzucony poza rogatki miasta Warszawy. Pomniki powinny być dostojne jak w sprawie ludobójstwa katyńskiego. Utrudnienia przy powstaniu pomnika rzezi wołyńskiej autorstwa profesora Andrzeja Pityńskiego, który miał powstać w Toruniu to działania ukazujące ten problem. Wierzę, że ten pomnik i wiele innych właściwych powstanie. Im większy sprzeciw i im bardziej cyniczny rząd, tym środowiska patriotyczne i kresowe bardziej będą zdeterminowane.

Polskim ulicom patronuje wiele osób związanych z historią państw, których dzieje złączone są z Polakami. Do takich osób należy również Taras Szewczenko, autor utworu pt. „Hajdamacy”, w którym zapisał, m.in.:

Dajcie noża, siłę dajcie,
Męki Lachom, męki!
Męki straszne, niewymowne,
By aż piekło drgnęło!”
— „Dobrze, synu, noże będą.
Dziś na święte dzieło
jdziesz z nami do Łysianki,
Tam to pohulacie!”

Co sądzić o tym patronie polskich ulic?

Taras Szewczenko jest ikoną literatury ukraińskiej i ich tożsamości. Zaistniała z racji temperamentu przypominającego dumkę. Niewiele osób tak naprawdę czytało jego poezję. Powstanie ulic pod patronatem Szewczenki w miastach polskich, w tym Lublinie lub w Warszawie, jest gestem politycznym, swego rodzaju ukłonem w stronę mniejszości ukraińskiej. W utworze pt. „Hajdamacy została opisana rzeź, a główna postać to bohater, który morduje swoje dzieci. Błogosławiony biskup Grzegorz Chomyszyn był przeciwny temu i bardzo krytycznie odnosił się do tej twórczości. Jednak kult Szewczenki został rozpowszechniony przez liberalizację, banderyzację, komunizację na skalę dość szeroką, stąd gesty politycznej poprawności, skwery i inne imienia Szewczenki powstają w Polsce. Jest to temat przynajmniej do dyskusji. Obrazuje to trudne, zakłamane relacje polsko-ukraińskie.

Jednym z takich zakłamanych tematów jest bez wątpienia sprawa obrony miasteczka Bircza przez atakiem band UPA. Sprawa rozgorzała w czasie usunięcia wspomnienia tego miejsca na grobie Nieznanego Żołnierza, a obecnie ma kolejną odsłonę w kwestiach upamiętnienia obrońców miasta w formie patronów m.in. rond.

Sprawa ronda Obrońców Birczy jest to kolejna sprawa świadcząca o tym jak społeczeństwo polskie zostało zmanipulowane i upokorzone. Obrona tego ośrodka to jeden z tych przykładów, gdzie Polacy potrafili przeciwstawić się banderowcom. Obecnie Polaków okłamano, narzucono pedagogikę wstydu, podając ochronę cywilnej ludności tego miasta jako rzekomy przykład kolaboracji z sowietami. Oczerniono bohaterów, czego dowodzi m.in. skandaliczne wydarzenie przy grobie Nieznanego Żołnierza, kiedy w nocy zastąpiono tablice z racji, że komisarz od propagandy ukraińskiej Wiatrowycz wypowiedział się negatywnie w tej sprawie14. Stało się to wyrocznią i doszło do skandalicznej postawy.

Dalsza walka o przywrócenie pamięci Obrońców miasta Birczy przeniosła się m.in. do Elbląga, gdzie starano się nie dopuścić do nazwania ronda imieniem bohaterów z Birczy. Środowiska kresowe zmotywowały wojewodę warmińsko-mazurskiego, żeby zawetował uchwałę Rady Miasta i poddał tą kwestie ekspertyzie IPN. Do prezesa Jarosława Szarka interweniowały osoby z rodzin ofiar, które cudem uszły spod siekier banderowskich. Po tej pozytywnej opinii znów pojawiły się podskórne nurty. Mimo, że była decyzja IPN i wojewody, zaczęły się niezrozumiałe ruchy, które postawiły sprawę pod znakiem zapytania. Dziś wiadomo, że rondo to powstanie. Będzie miało znaczenie dla odzyskania imienia obrońców Birczy, które zostało przez podjudzanie filobanderowskich czynników zakłamane, ale Bircza wytrzyma, obroni się znowu. Zajmie godne miejsce na grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie i będą powstawać kolejne takie miejsca.

Tak samo jak polsko-ukraińskie relacje, tak samo relacje na linii Kijów-Budapeszt mają wiele naleciałości z przeszłości. Pomimo tego rząd węgierski wobec Kijowa prowadzi zupełnie inną politykę niż rząd polski. Czy według Pana Profesora możliwe jest, aby politycy w Warszawie wzięli przykład z polityków znad Dunaju?

Żadnego przykładu z Węgier rządzący w Polsce nie wezmą i nie mogą, ponieważ nie są suwerenni. Podobnie jak władze Ukrainy, rządzący Polską są zależni od USA, dodatkowo w znacznej mierze polityka żydowska ma znaczenie na to co się dzieje w Polsce. Węgry jako państwo suwerenne nie może być przykładem dla Polski. Pod rządem PiS nie ma suwerenności, co przekłada się na brak szacunku na arenie międzynarodowej. Każde liczące się państwo poza Polską dba o swoja mniejszość15, nawet Ukraina sprytnie rozgrywa swoje karty w tej sprawie.

Na skutek wojen Węgry straciły większą część swego terytorium, pomimo tego nie zapominają o swoich rodakach za granicą. Na Ukrainie w sposób zwarty w obwodzie zakarpackim zamieszkuje ok. 150 tys. ludności węgierskiej. Z mniejszością węgierską solidaryzuje się zamieszkująca te tereny mniejszość rusińska, mimo że jest pochodzenia wschodniosłowiańskiego i blisko spokrewniona z ukraińską. Poprzez spokrewnienia polityczne i tożsamościowe jest bliska Węgrom. 1000 lat historii łączy tą ludność z koroną świętego Stefana. Dla swej mniejszości Węgry ufundowały ponad 70 szkół . W zeszłym roku Ukraina podjęła uchwałę dyskryminacyjną, niszcząc naukę szkolną na poziomie szkoły średniej w językach mniejszości. Wszystkie państwa, oczywiście poza Polską, sprzeciwiły się takiej polityce. Węgry wykorzystują wszystkie narzędzia dyplomatyczne, aby bronić swojej mniejszości i są w tym stanowczy. Walka idzie o ludność węgierską w liczbie 150 tysięcy. To jest dużo i mało, ale kiedy Polska jako pierwsza uznała niepodległość Ukrainy w 1991 roku mniejszość polska w tym kraju i osoby deklarujące polskie pochodzenie przekraczała liczbę ponad miliona. Dodatkowo liczba osób, które deklarowały przynależność do Kościoła Katolickiego dochodziła do prawie 2 mln. Teraz nie ma śladu po tych osobach. Nastąpiła albo denacjonalizacja, wynarodowienie, albo powstał nowy podgatunek socjoetniczny tzw. polako-banderowców, czyli osób polskiego pochodzenia bezkrytycznie patrzących na historię i utożsamiających się z banderyzmem. Milcząca zgoda dyplomacji polskiej na to pozwala. Dzieje się to od czasów postkomunistycznych. Cały czas prowadzona była dyplomacja antypolska.

PRZECZYTAJ TAKŻE: „Antypolskość wśród ludu ruskiego ma głębokie korzenie”. O ludobójstwie na Wołyniu rozmawiamy z prof. Włodzimierzem Osadczym [WYWIAD]

Żywioł Polski został zniszczony. W tym okresie udało się otworzyć aż dwie szkoły. Oczywiście jest to sarkazm. Dla prawie milionowej rzeszy Polaków nie są to zdawkowe zaniedbania. Pokazuje to tak naprawdę celową politykę. Obecnie przykład ten realizowany jest wobec Polaków na Litwie. Skandaliczne wypowiedzi Terleckiego świadczą o kondycji państwa Polskiego i elit. Jak się potoczy polityka Węgier zobaczymy. Determinacja i chęć walki o sprawiedliwość jest u nich bardzo duża. Stany Zjednoczone, które zarządzają polityką ukraińską stanęły po stronie Ukrainy. Trzeba jednak pamiętać, że Węgry nie są tak podporządkowane przez Stany Zjednoczone, więc nie sądzę żeby ustąpiły.

Rozmawialiśmy ostatnio nt. szerzenia symboli banderowskich w sferze życia publicznego na Ukrainie. Jak to zachowanie może wpływać na kwestię podkreślenia lub też zaprzeczenia polskiej suwerenności na własnym terenie?

Szerzenie symboli banderowskich w przestrzeni publicznej to polityka powszechna. Zbanderyzowane zostało wojsko ukraińskie, zawołanie banderowskie jest już oficjalnym zawołaniem wojska, hymn OUN-u jego marszem. Przemyca się barwy czerwono-czarne i wszystko, co jest związane w sposób instytucjonalny z organizacją banderowskich nacjonalistów. Sprzyja temu przyzwolenie Stanów Zjednoczonych jako element wielkiej geopolityki antyrosyjskiej, której służy państwo Ukraińskie.

Jest przyzwolenie władz polskich na skandaliczne sytuacje. Przykładowo kiedy na teren Rzeczypospolitej wjechał kierowca z czerwono-czarną flagą, prawidłowo zareagowały służby graniczne, został spisany i zgłoszono możliwość popełnienia przestępstwa, polska prokuratura całą sprawę bardzo szybko umorzyła16. Nie wiem jak się zachowa państwo polskie, kiedy w Lublinie, w brygadzie wielonarodowej polsko-litewsko-ukraińskiej żołnierze ukraińscy będą się pozdrawiać zawołaniem banderowskim. Jest to nie do pomyślenia, ale ten absurd jest już częścią naszej rzeczywistości17.

17 Już po rozmowie miała miejsce sytuacja, że żołnierze Ukraińcy działający w składzie Wielkonarodowej Brygady stacjonującej w Lublinie wrzucili na facebookowe konto LITPOLUKRBRIG życzenia, które zakończyli banderowskim pozdrowieniem. Dotychczas brak reakcji władz polskich w tej sprawie, patrz: https://kresy.pl/wydarzenia/bezpieczenstwo-i-obrona/dowodca-polsko-litewsko-ukrainskiej-brygady-pozdrawia-banderowskim-haslem-video/

“Kościół greckokatolicki jest przeżarty ideologią nacjonalizmu banderowskiego”. Nasz wywiad z prof. Włodzimierzem Osadczym

Przeczytaj także na wPrawo.pl:

„Antypolskość wśród ludu ruskiego ma głębokie korz... O relacjach polsko-ukraińskich, banderowskich zbrodniach oraz stosunku polskich władz do pomordowanych Polaków na Wołyniu, z prof. Włodzimierzem Osadc...
“Kościół greckokatolicki jest przeżarty ideo... Jak obecnie wyglądają relacje między Kościołem rzymskokatolickim a greckokatolickim? Prof. Włodzimierz Osadczy: Jeżeli chodzi o relacje Kościoła rz...
Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Robert mówi

    Nie ma bata,musieli podpisać kontrakt z diabłem,oddali mu część własnej dupy ,jakieś ciepłe miejsce do zagnieżdzenia dla pasożyta,a wiedząc że jest nieludzki,mają pewność, że daje im wyjątkową moc i bezkarność

  2. Robert mówi

    W 1929 w lutym,dziewiętnastego 1.5 miliarda dolarów pożyczki corocznie zaczęło płynąć do Związku Radzieckiego,za 375 hektarów Półwyspu Krymskiego do roku 1954,ostatecznego,rozliczeniowego.Albo kasa,albo Krym.Zbiegiem okoliczności niezłomny Stalin zszedł,roku 53

  3. Robert mówi

    ,,I tak rozumieć trzeba Jałtę,,

  4. Ron mówi

    > Szerzenie symboli banderowskich w przestrzeni publicznej to polityka powszechna.
    I niestety w dalszym ciągu polskie samorządy współpracują z miastami na Ukrainie, w których gloryfikuje się banderyzm. Lista tych miast jest tu: https://legnica.net.pl/polskie-samorzady

    Uważam, że Kresowianie powinni powołać do życia Partię Kresowian i samemu zadbać o swoje. Niestety jak widać na PiS nie mogą liczyć.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close