Postaw mi kawę na buycoffee.to

Według Pełczyńskiej-Nałęcz słowa Doroty Gawryluk o ukraińskim pochodzeniu Szeptyckiego są „à la faszystowskie”

0

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz skrytykowała słowa Doroty Gawryluk dotyczące ukraińskiego pochodzenia wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego. Minister funduszy i polityki regionalnej uznała, że kwestionowanie jego miejsca w polskim rządzie ze względu na pochodzenie etniczne jest przejawem poglądów o charakterze „à la faszystowskim”.

W poniedziałkowej rozmowie na antenie RMF FM Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do kontrowersji wywołanych piątkową wypowiedzią Andrzeja Szeptyckiego dotyczącą UPA i Żołnierzy Wyklętych. Wiceminister nauki komentował wówczas ukraińską politykę historyczną oraz spór, który wybuchł po decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”.

SKLEP-WPRAWO.PL

Szeptycki ocenił samą decyzję jako „nierozważną”, jednak reakcję strony polskiej określił jako „szkodliwą i nerwową”. Mówiąc o miejscu UPA w ukraińskiej pamięci historycznej, podkreślał, że organizacja ta jest na Ukrainie postrzegana przede wszystkim przez pryzmat walki z ZSRR o niepodległość państwa ukraińskiego.

– UPA to była formacja, która niezależnie od Zbrodni Wołyńskiej walczyła o niepodległość Ukrainy. W ukraińskim imaginarium przede wszystkim walczyła z Sowietami. Była to walka beznadziejna – mówił.

WSPARCIE WPRAWO.PL

W dalszej części wypowiedzi porównał członków Ukraińskiej Powstańczej Armii do polskiego podziemia antykomunistycznego.

– To byli tacy trochę, ze wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi konotacjami tego słowa, ukraińscy żołnierze niezłomni – stwierdził.

Słowa te wywołały krytykę ze strony Doroty Gawryluk, która odniosła się do nich w programie „Kalejdoskop Wydarzeń” na antenie Polsat News. Dziennikarka zwracała uwagę, że porównania UPA do Żołnierzy Wyklętych dokonuje urzędujący wiceminister nauki i wykładowca akademicki.

– On jest Ukraińcem. To jest Ukrainiec ze Związku Ukraińców w Polsce – mówiła Gawryluk, przypominając również wcześniejsze stanowisko Szeptyckiego w sporach dotyczących Wołynia i oceny UPA.

Dziennikarka stwierdziła także, że zastanawia się, jak to możliwe, iż „człowiek o pochodzeniu ukraińskim, reprezentujący ukraińskie interesy” pełni funkcję wiceministra w polskim rządzie.

Komentując sprawę, Pełczyńska-Nałęcz podkreśliła, że Polska powinna aktywniej zabiegać o upowszechnianie wiedzy na temat rzezi wołyńskiej wśród Ukraińców.

– Jeżeli zależy nam na tym, żeby prawda o rzezi wołyńskiej jak najszerzej docierała do Ukraińców, powinniśmy tworzyć jak najwięcej materiałów po ukraińsku i konsekwentnie przekazywać tę wiedzę. Dziś ta prawda nie płynie od prezydenta Zełenskiego, choć powinniśmy się tego domagać, ale nie widzę powodu, dla którego nie miałaby płynąć od nas – powiedziała.

Odnosząc się do samego porównania UPA do Żołnierzy Wyklętych, minister oceniła, że słowa Szeptyckiego były „super niefortunne”. Jednocześnie stanowczo sprzeciwiła się krytykowaniu go ze względu na pochodzenie etniczne.

– Jest polskim obywatelem. To, że ktoś jest atakowany za swoje poczucie etniczne, jest chore. Rozumiem, że Amerykanie mieliby nie słuchać Zbigniewa Brzezińskiego, bo czuł się Polakiem? Co to są za jakieś à la faszystowskie poglądy? – powiedziała.

Andrzej Szeptycki wielokrotnie publicznie podkreślał, że należy do ukraińskiej mniejszości narodowej w Polsce. W przeszłości jego wypowiedzi i aktywność w mediach społecznościowych budziły kontrowersje w kontekście sporów historycznych dotyczących relacji polsko-ukraińskich oraz oceny działalności OUN-UPA.

Wiceminister krytycznie odnosił się również do części środowisk i mediów publikujących materiały na temat jego poglądów dotyczących historii oraz współczesnych relacji polsko-ukraińskich. W mediach społecznościowych zarzucał niektórym autorom i redakcjom powielanie narracji korzystnych dla Rosji, a część publikacji określał mianem „kremlowskich”.

Komentarz: Jak widać, samo zwrócenie uwagi na narodowe pochodzenie polityka staje się dziś tematem kontrowersyjnym. Tymczasem informowanie o pochodzeniu czy identyfikacji narodowej osoby publicznej powinno być całkowicie oczywiste.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.