D. Wojciechowska: O niemiecko-ukraińskim sojuszu. Czym będzie skutkował w przyszłości?
Wyczytałam 17 maja 2025 r.:
Lwowski historyk Wasyl Rasewycz grozi Polsce sojuszem niemiecko-ukraińskim:
„Zamiast włączyć się w tworzenie nowej architektury bezpieczeństwa na kontynencie, wzmacniając skuteczność UE poprzez włączenie Ukrainy, Warszawa obawiała się konkurencji z jej strony w przyszłości. Zamiast umacniać swoją pozycję w UE poprzez stworzenie nowej linii współpracy: Londyn–Warszawa–Kijów, przypisuje Ukrainie rolę wiecznego wyrzutka – rolę szarej strefy buforowej. Być może nie zdając sobie sprawy, że wiodąca rola Berlina w tworzeniu zjednoczonych europejskich sił zbrojnych na bazie Sił Zbrojnych Ukrainy ostatecznie zepchnie Polskę na margines” – stwierdza.
Sojusz niemiecko-ukraiński już był. Każdy następny będzie skutkował wyrzuceniem Polski poza wszelki margines i kolejnym rozbiorem. Niemcy zabiorą swoje, Ukraińcy swoje.
Przypomnę, że Generalplan Ost i „ukraiński bufor”, który określał generalną koncepcję nazistowskich zmian w Europie, w rzeczywistości składał się z kilkunastu dużych i kilkudziesięciu pomniejszych planów, realizowanych równolegle. Generalnie realizacja GPO podzielona była na dwie fazy: tzw. „Mały Plan” (niem. Kleine Planung), realizowany w czasie wojny, oraz tzw. „Duży Plan” (niem. Grosse Planung), który miał być realizowany przez 30 lat po II wojnie światowej.
Duży Plan był perspektywą długoterminową i miał stworzyć Niemcom nową, idylliczną krainę – wolną od „obcoplemieńców”, z doskonale zorganizowanymi wsiami, zupełnie rentownymi i samodzielnymi, ze zdecentralizowanym przemysłem oraz nową strukturą miast i miejscowości. Efektem realizacji planu miała być wzorcowa wiejska kraina, idealnie wpisująca się w nowy, powojenny niemiecki krajobraz. Odbywało się to ogromnym cierpieniem Zamojszczyzny i Chełmszczyzny jako poligonów doświadczalnych dla Generalplan Ost. Nie możemy tu pominąć współdziałania z okupantem niemieckim Ukraińskiego Centralnego Komitetu (UCK) oraz założeń programowych OUN, sformułowanych na I Kongresie w 1929 r. Częścią składową „rewolucji narodowej” było usunięcie okupantów i zbudowanie sobornej Ukrainy na ukraińskich terytoriach etnograficznych. W skład tego państwa miała wejść m.in. Chełmszczyzna.
Pod pojęciem Chełmszczyzny należy rozumieć południowo-wschodnie tereny woj. lubelskiego. Zamojszczyzna stanowi część Chełmszczyzny z powiatami: zamojskim, biłgorajskim, tomaszowskim i hrubieszowskim. W tych powiatach przed wojną Ukraińcy stanowili 24% ogółu mieszkańców (Wiktor Poliszczuk, Dowody Zbrodni OUN i UPA, Toronto 2000, s. 619).
Od 1939 r. Kraków był siedzibą ukraińskich struktur nacjonalistycznych. Powołany w 1940 r. UCK, oficjalnie ukierunkowany na działalność kulturalną i społeczną mniejszości ukraińskiej, de facto wspierał OUN-Melnyka. UCK był finansowany z kasy Abwehry. W terenie powstały oddziały o nazwie Ukraińskie Dopomogowe Komitety (UDK), działające na rzecz okupanta. Polityka ukrainizacji na tzw. Zakierzonii polegała na wypieraniu polskich wpływów. Przekształcano szkoły polskie na szkoły ukraińskie, kościoły rzymskokatolickie oddawano Cerkwi greckokatolickiej lub prawosławnej. W Krakowie powstało liceum ukraińskie, które w trybie przyśpieszonym wydawało świadectwa maturalne. Absolwentów kierowano do UDK w Chełmie celem depolonizacji terenu. Stanowiska w spółdzielczości i w samorządach obsadzano Ukraińcami.
W 1941 r. czołowy kolaborant Kubijowycz przedłożył gubernatorowi H. Frankowi memoriał w sprawie wydzielenia na terenie GG terenów ukraińskich. Proponował wysiedlenia z nich Polaków. Koncepcję tworzenia kantonów ukraińskich popierała większość kleru greckokatolickiego i prawosławnego.
W lipcu 1943 r. UCK wydał odezwę do Ukraińców następującej treści:
„Ukraińcy! Władza niemiecka przeznaczyła dla was nowe tereny w obwodzie lubelskim na przesiedlanie… Z całkowitą ufnością odnieście się do organów władzy. Wykonujcie wszystkie jej rozporządzenia… Nasze Komitety otrzymały od nas polecenie przyjścia wam z wszelką pomocą.”
Pomoc UCK i UDK Niemcom w realizowaniu Generalplan Ost oraz tworzenie atmosfery nienawiści do Polaków wywołały reakcję polskiego podziemia. Wydawano wyroki śmierci na indywidualne osoby, najbardziej służalczych wobec okupanta działaczy ukraińskich, agentów, a także polskich kolaborantów.
Na Zamojszczyźnie w latach 1942–1944 doszło do dramatu polskich rodzin. Wysiedlono 110 tys. Polaków. Niemcy stosowali terror. Jesienią 1942 r. rozpoczęli akcję wysiedlania Polaków z 297 wsi i osadzania kolonistów niemieckich, a także przesiedlania kilkunastu tysięcy Ukraińców. Oddziały AK i BCh zbrojnie przeciwstawiły się akcji wysiedleńczej, lecz z powodu szczupłości własnych sił nie zdołały jej zapobiec.
Na Chełmszczyźnie miały miejsce bezprawne, ludobójcze działania zbrojnych ukraińskich struktur nacjonalistycznych współdziałających z Niemcami. Polska przez okres trwania wojny była podmiotem prawa międzynarodowego. Polskie Podziemie Zbrojne miało obowiązek bronić swego stanu posiadania i broniło, jak mogło.
Wszystkie sprawy dotyczące Ukraińców w GG W. Kubijowycz, przewodniczący UCK, uzgadniał z T. Oberländerem. UCK traktował niemiecką akcję na Zamojszczyźnie jako częściową realizację koncepcji Kubijowycza, mianowicie tworzenia kantonów ukraińskich, które miały być zasiedlone przez Ukraińców po wysiedleniu Polaków. Działania OUN-UPA miały na celu oderwanie tych terenów od Polski.

Przeczytaj także:



DRANG NACH OSTEN inaczej?!
Co to za stwierdzenie: „Niemcy zabiorą swoje, Ukraińcy swoje”? Jakie „swoje”? Co jest ich?
Rosja przy milczącej zgodzie aliantów też sięgnęła „po swoje” tak jak wcześniej Niemcy, co?
Przestańmy mierzyć skur… swoją miarą, bo znów będziemy jako naród opłakiwać pomordowanych i daremnie wypatrywać pomocy dzisiejszych sprzymierzeńców. Zacznijmy trzeźwo patrzeć na zagrożenia fundowane nam przez obcych ale również i „swoich” nadętych drani przyspawanych do władzy.
No cóż, gdy Polska była silna i z pozycji siły podbijała słabszych i ich ziemie wcielała w swoje granice, to było gites tenteges. Gdy Najjaśniejsza RP była słaba, a Moskale i Prusacy z pozycji siły oskubywali Najjaśniejszą z ziemi, to już jest gewałt, ajajajajaj. Ot, Kalego moralność.
Polska do dziś nie ma traktatu pokojowego z Niemcami. Stało się tak, gdy przyszła upragniona „wolność” i pewne rzeczy wypadało mieć na papierze, to helmuty szepnęły Skubiszewskiemu na ucho, że gdy będzie do traktatu dążył, to oni chlapną o agenturalnej przeszłości Skubiszewskiego. Traktatu nie było i nie ma, a świetlana przeszłość Skubiszewskiego i tak na jaw wyszła. Także los „Ziem Wyzyskanych”(copyright by Kazimierz Pawlak) oraz Prus Wsch. może się wcześniej lub później skomplikować. Co do Zakerzonia, to starcie naszej niezwyciężonej armii z zaprawioną w bojach armią hierojów jest z góry wiadome. Pozostaje Szczęść Boże i ratuj się kto może!
Inaczej mówiąc kiedy silni Moskale i Prusacy „oskubywali” Polskę to było „to było gites tenteges”, tak?
Nie wiem czy akurat ojkofobię da się leczyć ale skoro inne fobie ponoć można leczyć z pozytywnym skutkiem, warto spróbować.
No cóż, polemika z Hamuj rabbim, to jak kopanie się z koniem, bo nie potrafi zrozumieć prostego przekazu. Mówią, że Żydowie traktują się jako naród wybrany. I masz, znalazł się Hamuj rabbi, który powiela.
Jeśli wrogowie robią coś dobrze, warto ich naśladować, zwłaszcza by użyć tego przeciwko nim. Póki Polacy będą się wzajemnie kłócić i nie zjednoczą się wokół tego co gwarantuje im siłę pozwalającą przetrwać, będzie tak jak było. Nie muszą czuć się „wybrani”. Wystarczy, że zrozumieją starego jak świat powiedzenia: „Konia kują, a żaba nogę podstawia”.
To właśnie na poróżnieniu Polaków zależy każdemu kto w ich słabości upatruje swego interesu a że cel uświęca środki, każdy pretekst jest dobry. Widać to w toczonych jałowych sporach, w tej mani wyższości, w podsycaniu wewnętrznej nienawiści i deprecjonowaniu tego, co udało się kiedyś innym.
No, nareszcie. Ziarno prawdy – „mania wyższości”.
Na Wołyniu RZEŹ POLAKÓW, we wrocławskich, katedralnych warunkach RZEŹ WOŁYŃSKIEJ PAMIĘCI?!