Trump traci cierpliwość do Netanjahu. „Jesteś kompletnie szalony”
Według doniesień amerykańskich mediów, podczas telefonicznej rozmowy przeprowadzonej 1 czerwca między prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem a premierem Izraela Benjaminem Netanjahu miało dojść do wyjątkowo ostrej wymiany zdań. Rozmowa, trwająca około piętnastu minut, miała być jedną z najbardziej napiętych w historii relacji obu polityków.
Powodem konfliktu było nasilenie izraelskich działań wojskowych w Libanie. Trump miał otwarcie wyrazić swoje niezadowolenie z decyzji izraelskiego przywódcy, zarzucając mu brak rozwagi i lekceważenie konsekwencji prowadzonych operacji. Według relacji medialnych prezydent USA nie szczędził mocnych słów, oskarżając Netanjahu o działanie wbrew interesom własnego kraju oraz strategicznym celom Stanów Zjednoczonych.
W trakcie rozmowy Trump miał również odwołać się do problemów prawnych, z którymi premier Izraela mierzy się na krajowej scenie politycznej. W emocjonalnym tonie miał podkreślać, że przez lata wspierał swojego sojusznika i pomagał mu utrzymać pozycję polityczną. Jednocześnie miał stwierdzić, że działania Izraela coraz bardziej pogarszają jego wizerunek na arenie międzynarodowej, wywołując rosnącą falę krytyki.
Szczególnie gwałtowna część rozmowy dotyczyła sytuacji w Libanie. Trump miał domagać się wyjaśnień dotyczących kolejnych operacji wojskowych, wyrażając frustrację wobec eskalacji konfliktu w momencie, gdy Waszyngton próbował utrzymać stabilność w regionie.
W kręgach politycznych pojawiły się spekulacje, że informacje o przebiegu rozmowy nie wyciekły przypadkowo. Zdaniem części komentatorów ich ujawnienie mogło być elementem świadomej strategii Białego Domu. Z jednej strony miało zwiększyć presję na izraelski rząd, z drugiej zaś pokazać amerykańskiej opinii publicznej, że administracja Trumpa dystansuje się od najbardziej kontrowersyjnych działań swojego sojusznika.
Dodatkowego znaczenia całej sytuacji nadał fakt, że wcześniej Teheran ogłosił wycofanie się z rozmów prowadzonych ze Stanami Zjednoczonymi, uzasadniając tę decyzję izraelską ofensywą w Libanie. Dla administracji amerykańskiej oznaczało to poważne zagrożenie dla wysiłków dyplomatycznych i prób utrzymania dialogu w regionie.
Mimo ostrej krytyki konflikt między przywódcami nie doprowadził do całkowitego zerwania współpracy. Niedługo po ujawnieniu informacji o rozmowie Trump wyraźnie złagodził ton swoich publicznych wypowiedzi. Podkreślił, że Netanjahu miał wydać wojsku polecenie ograniczenia działań, a w jednym z komentarzy publicznie podziękował izraelskiemu premierowi, sugerując, że napięcie zostało przynajmniej częściowo zażegnane.


