Są cenne złoża? Ameryka już leci z “demokracją”! Publicysta wPrawo.pl gościem eMisjiTv [WIDEO]

0

Od czasów II wojny światowej, kiedy to Stany Zjednoczone Ameryki Północnej przypisały sobie kluczową rolę w zwycięstwie nad armiami Hitlera, w zachodnich społeczeństwach pokutuje przekonanie, iż potęga USA gwarantuje pokój na świecie, a politycy z Waszyngtonu mają nie tylko moralne prawo pouczać inne państwa np. w kwestii demokracji, ale też wskazywać tzw. oś zła. Na pierwszy rzut oka można uznać, iż są to kraje o autorytarnym systemie władzy, których przywódcy z nikim się nie liczą i należałoby ich zapędy utemperować. Tak też czyni Ameryka, wkraczając ze swymi wojskami na ziemie różnych narodów rozsianych po całym globie. Za każdym razem dzieje się to pod hasłem „obrony ludności cywilnej” i „przywracania demokracji”. Gdy jednak zdamy sobie sprawę jak wielkie koszta niosą za sobą operacje militarne, nasuwa się pytanie, jaki interes ma w tym amerykański rząd, a przede wszystkim podatnik amerykański, który wedle oficjalnej narracji, łoży ogromne pieniądze na to, by ludziom w Wietnamie, Iraku, czy na Ukrainie żyło się dostatnio?

Ignoranci nie rozważają sensu oficjalnej narracji zwłaszcza, że jest ona kolportowana w większości mediów i akceptowana szerokim głosem środowisk politycznych. Coś jednak powoduje, że dojrzewając, przestajemy wierzyć w świętego Mikołaja oraz podobne jemu bajki, więc tym bardziej należałoby zdać sobie sprawę, że żadne z państw w całej historii świata nie kierowało się altruistycznymi pobudkami, by poświęcać swoje dobra w imię cudzego szczęścia. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej nie są tu żadnym wyjątkiem, a prowadzone przez amerykański rząd wojny, niezależnie od tego, czy sprzedawane są opinii publicznej jako „operacje pokojowe”, „misje stabilizacyjne”, czy „bombardowania humanitarne”, zawsze miały na celu realizację jednej z wielu amerykańskich doktryn. Bez względu więc na to, czy chodziło o okrążanie przeciwnika, osłabianie wroga, przejmowanie kontroli nad zasobami, poszerzanie strefy wpływów, czy realizację interesów amerykańskich korporacji, wojenne zaangażowanie USA zawsze niosło za sobą ukryty, choć kluczowy i niezwykle realny cel.

Czy wobec tego Stany Zjednoczone Ameryki Północnej są państwem, na którym można oprzeć interes państwa i bezpieczeństwo narodowe? Czy wystarczy uznać, że „wróg mojego wroga, jest przyjacielem”, aby podporządkować się wytycznym polityki USA? Co tak naprawdę wyróżnia ten kraj, na tle innych mocarstw, by nie widzieć w nim żadnego zagrożenia i czy sojusz z USA nie prowadzi zawsze do wojny w interesie Waszyngtonu? O tym już dziś w programie z cyklu: „Dokąd Zmierzamy” opowie gość Piotra Korczarowskiego, którym jest Radek Wicherek, publicysta portalu wPrawo.pl.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.