Postaw mi kawę na buycoffee.to

D. Wojciechowska: Zasypywanie kresowej prawdy

Polskie ofiary ukraińskiego ludobójstwa
0

„Bracia chrystijany, ukraińcy, waszym obowiązkiem jest rżnąć Polaków, a będzie niepodległa ukraina. I na tę rzeź wam błogosławię”.

To słowa duchownego Dymitra Bandery, który szczególnie wsławił się w swojej parafii w szerzeniu nienawiści do Polaków i nawoływaniu, w imię Boga, do zbrodni.

SKLEP-WPRAWO.PL

Ks. greckokatolicki Stepan Kłeparczuk nawoływał z ambony do mordowania Polaków. Miał współudział w zorganizowaniu zbrojnej bojówki. Ks. greckokatolicki Walnicki w przemówieniu w cerkwi i przed magistratem mówił: „Kochani bracia i siostry, gdyby krew polska płynęła rzekami, a łzy potokami – nie zważajcie na to, oczyszczając naszą ukraińską ziemię”. Ks. greckokatolicki Ołeksiuk głosił: „Musimy tutaj przysiąc, że nie spoczniemy, aż wszystkie korzenie wrogie, łącznie z małym dzieciątkiem, zniszczymy (…). Nie trzeba zważać na nic i nie kierować się sumieniem (…)”.

Tak pobłogosławiona ukraińska dzicz nie miała oporów przed zabijaniem i niszczeniem wszystkiego, co polskie.

WSPARCIE WPRAWO.PL

Z blisko 2500 miejscowości na Wołyniu, w których w 1939 r. mieszkali Polacy (podaję za portalem Kresowy Serwis Informacyjny), w wyniku działań OUN-UPA ok. 1500 przestało istnieć. Wsie były palone, a dobytek – owoc ciężkiej pracy wielu pokoleń Polaków – grabiony. Prowadzona w sposób zorganizowany akcja OUN-UPA na Wołyniu miała jeden cel: wyniszczenie ludności polskiej, a nie wypędzenie, jak to podają dzisiejsi pseudohistorycy. Z wielu miejscowości, z których nikt nie ocalał, nie ma kto opisać zbrodni i sporządzić wykazu zamordowanych.

Wobec zagrożenia przez OUN-UPA Polacy zmuszeni byli opuszczać swe domy, ratując się ucieczką do miast i miasteczek, gdzie znajdowały się posterunki wojsk węgierskich i niemieckich. Polacy zagrożeni przez UPA zmuszeni byli szukać schronienia u Niemców, a w latach 1944–1945 u Sowietów. Polskich uciekinierów Niemcy ładowali do wagonów i wywozili na przymusowe roboty w głąb Rzeszy. Jeszcze inni szukali schronienia, przedzierając się na tereny Generalnego Gubernatorstwa, głównie do dystryktu lubelskiego. Bez odzieży, żywności, pozbawieni domów, dziesiątkowani przez tyfus i głód, z bolesną traumą po stracie domu i najbliższych, często okaleczeni fizycznie, latami tułali się po ulicach miast i u dobrych ludzi.

„Semper Fidelis” (Wrocław 2003) podaje:

Po wojnie lwowski historyk B. Iwasiuta w 1954 r. ustalił liczbę strat osobowych na poziomie 685 tys. (Polacy i Żydzi). Straty materialne według źródeł urzędowych Polskiego Komitetu Pomocy wyniosły ponad 52 tys. budynków zniszczonych w wyniku działań nacjonalistów ukraińskich (1943–1944).

Należy także pamiętać, że większość z pozostawionych na Kresach domów, fabryk, dworów, kościołów i gospodarstw została kompletnie zniszczona lub zdewastowana. Przykłady spalonych, zrujnowanych, pozostawionych na pastwę wandali dworów, zamków i kościołów można by mnożyć.

Niewielu pomordowanych miało religijny pochówek, poza nielicznymi pogrzebami zorganizowanymi pod groźbą utraty życia przez ocalałych i bez udziału księży. Większość ofiar była potraktowana jak padłe zwierzęta. Zwłoki były masowo bezczeszczone, zakopywane bardzo często już w stanie rozkładu na cmentarzyskach dla zwierząt lub w innych miejscach poza cmentarzami. Były palone wraz z zabudowaniami, wrzucane do rzek i studni. Na Kresach studnia – źródło to był symbol życia, świętość. Część zwłok nigdy nie została pogrzebana czy zakopana w ziemi. Była żerem dla dzikiego ptactwa i zwierząt. Naśmiewano się z bólu i żalu rodzin pomordowanych; wbrew zwyczajowi nie wolno było ich opłakiwać. Były liczne przypadki profanacji grobów, niszczenia upamiętnień i wykopywania zwłok, niszczenia krzyży. Nie udzielano informacji rodzinom, gdzie są polskie mogiły. Setki polskich pojedynczych i zbiorowych mogił, ze względu na swoje położenie (lasy, bagna, łąki, pola uprawne), powinny zostać ekshumowane, ale strona ukraińska zrobi wszystko, żeby do tego nie doszło.

362 metody tortur i okrucieństw stosowanych przez terrorystów OUN-UPA w celu pozbawiania życia polskich dzieci, kobiet i mężczyzn nie obejmują jeszcze pełnego zbioru. Pomysłowość tortur była nagradzana. Sprawcy tortur i okrucieństw urządzali niekiedy makabryczne sceny, aby drwić i szydzić z ofiar. Na przykład: tułów z obciętymi rękami i nogami oraz obciętą głową ofiary układali „na siedząco” pod ścianą zewnętrzną domu mieszkalnego, wystawiając go na publiczne „pośmiewisko”. Czasami rozwieszali jelita ofiary na ścianie wewnątrz izby z ukraińskim napisem: „Polska od morza do morza”. Częstokroć po dokonanej rzezi Polaków banderowcy jeździli powozem po wsi, śpiewając i wiwatując przy akompaniamencie harmonii.

Znany jest również przypadek zamordowania furtiana w kościele i obcięcia mu głowy oraz naigrywania się w ten sposób, że tułów banderowcy podparli z przodu i z tyłu ławką, a do rąk złożonych jak do modlitwy włożyli jego własną głowę. Odrąbaną głowę ofiary ukraińscy terroryści dawali dzieciom do zabawy – do kopania jej jak piłkę. Tortury psychiczne zadawane były np. rodzicom zmuszonym do oglądania szczególnie wymyślnych tortur zadawanych ich dzieciom lub dziecku.

Są zachowane do dzisiaj świadectwa, które opisują, jak grabarze zabawiali się ciałami Ofiar, zanim przysypali je wapnem i ziemią. Głowę mężczyzny układali między udami starej kobiety… i inne niedwuznaczne kombinacje. Tak bardzo odeszli od ludzkich zachowań!

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski napisał: „Ideologia nacjonalistyczna ukraińska miała elementy szatańskie: walkę z Bogiem, walkę z człowiekiem, czyli dochodziło do takiego jakby zbiorowego opętania, ale w tym znaczeniu, że żądza krwi przeradzała się w rzeczy straszne, które nieraz były trudne do wytłumaczenia”.

Ukraińscy „badacze” uświadamiają całemu światu „wspólną wizję” (czyli ukraińską) już nie tylko co do II wojny światowej, ale co do 1000-letniej historii Rzeczypospolitej Polskiej. I czynią to tak, jak pisał ukraiński historyk Wiktor Poliszczuk: „Działacze nacjonalizmu ukraińskiego do perfekcji opanowali Goebbelsowskie metody propagandy i posługiwanie się socjotechniką. Efektem tego są przeznaczone dla szkół podręczniki, publikacje, slogany, zbitki słowne w postaci „wzajemnego przebaczenia” itp.”.

Czytam na stronach ukraińskich wywody dot. czasów II wojny światowej. Jeśli czytają to młodzi Ukraińcy, to zapewne w przyszłości powtórzą czyny swoich przodków. Ich nienawiść do wszystkiego, co polskie, będzie jeszcze większa, o ile już nie jest.

Czytam o Lwowie:

„…..Otóż historia wyglądała tak: w nocy 23 lipca 1944 roku niemiecka administracja okupacyjna (w tym gestapo i policja) opuściła Lwów bez żadnych szczególnych walk, a do naszego miasta wkroczyli – nie, nie wojska radzieckie, ale… polscy bojownicy Armii Krajowej pod dowództwem pułkownika Władysław Filipkowski. A cel tych uzbrojonych polskich bojowników był prosty: wejść do Lwowa po wycofaniu się wojsk niemieckich, przejąć tu władzę, przywrócić polską administrację w naszym mieście i demonstracyjnie pokazać władzom sowieckim, że „Lwów jest polski”. Cały ten plan został szczegółowo opisany w osławionej antyukraińskiej akcji „Burza”, opracowanej w sztabie dowódcy Obwodowej Armii, Kazimierz Sosnkowski (…)”.

„…..Według zeznań naocznych świadków i uczestników tamtych wydarzeń w lipcowe dni 1944 roku Polacy rozstrzelali we Lwowie ponad półtora tysiąca Ukraińców bez procesu ani śledztwa. Zostali rozstrzelani tylko dlatego, że odważyli się być Ukraińcami w „ich polskim Lwowie”! ……”

„…..A już następnego dnia – 31 lipca 1944 roku – cała „nowa polska administracja Lwowa”, która przygotowywała się do objęcia władzy w naszym mieście przed wkroczeniem wojsk sowieckich, została ponownie uprzejmie „zaproszona” do lwowskiej kwatery głównej PrikWO, gdzie wszyscy zostali aresztowani wraz z dowódcami wojsk obwodowych, odwiezieni do lwowskich więzień i w ciągu kilku dni skazani na 10–20 lat więzienia.

… Tak zakończyła się ostatnia w historii próba Polaków „odzyskania” naszego ukraińskiego Lwowa…”

Czytam dalej na stronach ukraińskich:

„……Sami ukraińscy nacjonaliści nie obawiali się takich (chodziło o brutalność) oskarżeń. Na rozprawie zawsze podkreślali, że naśladowali polskich rewolucjonistów, którzy walczyli z Imperium Rosyjskim”.

„….. Antysemityzm nie był ideą polityczną na Zachodzie Ukrainy. Okupacja sowiecka w 1939 roku skomplikowała sytuację międzyetniczną. Przywódcy Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów zaczęli namawiać do walki z tymi tylko Polakami, Rosjanami i Żydami, którzy byli wrogami Ukrainy…”.

„….Masowa eksterminacja Żydów nigdy nie była celem ukraińskich nacjonalistów. Wspomnienia Ukraińców – byłych świadków Holokaustu pokazują, że eksterminacja żydowskich gett była dla nich strasznym zaskoczeniem…”.

„……Jak zauważa Z. Kowalewsky, to jednak pokolenia Polaków nadal są wychowywane w duchu straszliwego kłamstwa o ukraińskim ruchu wyzwoleńczym (mając na myśli koniec lat 80. – M.L.). Nic więc dziwnego, że echa przeszłości, utrwalonego i wrogiego stosunku Polaków do Ukraińców, przetrwały do dziś. Jak wykazały w szczególności badania polskich socjologów (Wojtenko, 1996, s. 63), „dla Polaków Ukraińcy są najgorsi, ale my postrzegamy Polaków jako krewnych” ……. Pozostaje mieć nadzieję, że Polacy w końcu pozbędą się swojej nawykowej ukrainofobii. ……”. I kończy wywód, że niby powoli Polacy rehabilitują się za krzywdy ukraińskie, ponieważ jako pierwsi uznali niepodległość Ukrainy i udzielają pomocy w czasie agresji rosyjskiej”.

Długo by szukać wpisów o bestialskim mordowaniu, paleniu, niszczeniu i grabieniu Polaków przez ukraińskich ludobójców!

Ale stwierdzeń o „łagodności” upowców znalazłam wiele. I tak np.: „Bez przesady możemy powiedzieć, że żołnierze UPA walczyli z okupantami nie tylko bronią, ale i słowem, a ich bunkry (cache) często stawały się małymi drukarniami, magazynami literatury OUN……

Dzięki działalności propagandowej powstała ludność świadoma narodowo. Znaczenie takiej działalności doskonale zrozumiał Stepan Bandera. Swego czasu był w stanie przeorientować OUN na działania propagandowe”.

„……Z niezłomnym duchem Ukrainy, ukształtowanym przez historyczną walkę, której przykładem są bohaterowie OUN-UPA, oraz jej potencjałem militarnym wzmocnionym osobistym oddaniem i pomocą Zachodu, Ukraina dziś nie tylko rywalizuje na polu bitwy, ale także reprezentuje najlepszą szansę demokracji NA OCALENIE ŚWIATA. ……” – Askold Łozynski

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.