Postaw mi kawę na buycoffee.to

Rosyjskie ataki sparaliżowały żeglugę. Eksport ukraińskiego zboża spadł o 75 proc.

0

Rosja wyraźnie nasiliła ataki na ukraińską infrastrukturę portową oraz statki handlowe operujące na Morzu Czarnym. Wśród wykorzystywanych przez rosyjskie siły środków ma znajdować się nowy pocisk manewrujący S8000 Banderol. Skala zagrożenia sprawiła, że ruch w największych ukraińskich portach niemal zamarł, a eksport zbóż w pierwszej połowie sierpnia spadł o około 75 proc. w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.

Rosyjskie ataki rakietowe w coraz większym stopniu utrudniają funkcjonowanie cywilnej żeglugi w rejonie Odessy i Czarnomorska. Jak informował „The Telegraph”, szczególnie intensywnie wykorzystywane są tam nowe pociski manewrujące Banderol, za pomocą których Rosjanie mają atakować zarówno obiekty portowe, jak i jednostki handlowe.

SKLEP-WPRAWO.PL

Dramatycznym przykładem skali zagrożenia jest los statku Golden Leo. 19 lipca jednostka pływająca pod banderą Gwinei Bissau opuściła port w Czarnomorsku, przewożąc ukraińską kukurydzę. Według ukraińskiej marynarki statek został zaatakowany trzema rosyjskimi pociskami Ch-59/Ch-69. W wyniku uderzenia zginęło dziewięciu członków załogi oraz ukraiński pilot portowy.

Jednym z ocalałych był 28-letni indyjski marynarz Blesson Sebastian. W rozmowie z „The Telegraph” opowiedział o wydarzeniach, które rozegrały się bezpośrednio po trafieniu jednostki.

WSPARCIE WPRAWO.PL

„Wszystko było zniszczone. Wszędzie szkło. Wszędzie olej. Zobaczyliśmy bosmana, przyjaciela kapitana. Widzieliśmy, jak bierze ostatni oddech” – relacjonował.

Sebastian doznał poparzeń. Po odzyskaniu przytomności miał zobaczyć jednego z członków załogi umierającego w jego ramionach. Golden Leo nie zdołał przetrwać skutków ataku. Tydzień później, w pobliżu Odessy, statek zatonął w następstwie odniesionych uszkodzeń.

Według danych przywoływanych przez „The Telegraph” od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku na Morzu Czarnym zaatakowano ponad 200 cywilnych jednostek. Ukraińscy urzędnicy przekonują, że w ostatnich tygodniach liczba ataków w rejonie portów tzw. Wielkiej Odessy ponownie wyraźnie wzrosła.

Jednym z elementów rosyjskiej kampanii ma być pocisk S8000 Banderol. Według dostępnych informacji może on przenosić głowicę odłamkowo-burzącą o masie około 114 kg, osiągać prędkość do około 640 km/h i razić cele oddalone o ponad 480 km. Pociski tego typu mogą być odpalane m.in. ze śmigłowców uderzeniowych Mi-28 operujących z okupowanego Krymu.

Ukraiński wywiad szacuje, że rosyjski przemysł jest w stanie produkować około 80 takich pocisków miesięcznie.

Natalia Kotenko z prokuratury obwodu odeskiego powiedziała „The Telegraph”, że intensywne wykorzystywanie Banderoli miało rozpocząć się mniej więcej w połowie lipca.

„Banderol ma znacznie większą prędkość lotu niż dron i przenosi głowicę odłamkowo-burzącą” – wyjaśniła.

Jak dodała, większa siła rażenia oznacza również silniejszą falę uderzeniową oraz większą liczbę odłamków powstających podczas eksplozji, co zwiększa zagrożenie dla osób znajdujących się w pobliżu celu.

Nasilenie rosyjskich ataków przełożyło się bezpośrednio na skalę ruchu statków w portach Odessy, Czarnomorska i Piwdennego.

Dmytro Barinow, prezes Ukraińskiego Stowarzyszenia Portów, przekazał „The Telegraph”, że między 20 lipca a 20 sierpnia do portu w Odessie wpływał średnio zaledwie jeden statek dziennie. Wcześniej było ich około siedmiu lub ośmiu dziennie.

Armatorzy, którzy nadal decydują się na zawinięcie do ukraińskich portów, mają podejmować dodatkowe działania w celu ograniczenia ryzyka. Wybierają mniejsze jednostki, a część kapitanów i załóg odmawia rejsów na Ukrainę z obawy o własne życie.

„Nawet rozmiar statków jest inny. Armatorzy, jeśli już podejmują ryzyko, chcą ograniczyć je do minimum. Załogi i kapitanowie po prostu boją się o własne życie. Dlatego odmawiają wpływania do ukraińskich portów” – powiedział Barinow.

Chociaż porty pozostają formalnie otwarte, ich działalność handlowa została w praktyce poważnie ograniczona. Według danych Kyiv School of Economics pod koniec lipca liczba zawinięć do portów Wielkiej Odessy spadła z około 15 dziennie do zaledwie jednej lub dwóch. W sierpniu ruch miał praktycznie zamarł.

Problemy z funkcjonowaniem czarnomorskich portów szczególnie mocno uderzają w ukraiński sektor rolny. W pierwszej połowie sierpnia eksport zbóż był o około 75 proc. niższy niż w analogicznym okresie 2025 roku.

Znaczenie Morza Czarnego dla ukraińskiego eksportu jest ogromne. Przed obecną eskalacją około 90 proc. eksportu ukraińskiej pszenicy, kukurydzy i nasion słonecznika było transportowane właśnie tą drogą.

W obliczu problemów w portach eksporterzy próbują przekierowywać część transportów przez porty naddunajskie oraz zachodnią granicę Ukrainy. Alternatywne szlaki nie są jednak w stanie przejąć całego dotychczasowego wolumenu.

Rosnące obciążenie tras alternatywnych jest widoczne m.in. na Dunaju. Pod koniec sierpnia przed Kanałem Sulina oczekiwało na przejście nawet 70 jednostek.

Ukraińscy przedstawiciele sektora portowego ostrzegają, że utrzymanie obecnej sytuacji przez dłuższy czas może mieć konsekwencje wykraczające poza gospodarkę Ukrainy. Ograniczenie dostaw zbóż może bowiem wpłynąć na sytuację na światowych rynkach żywności, szczególnie w Turcji, Afryce Północnej oraz na Bliskim Wschodzie.

„Nawet jeśli teraz mają zapasy, później, jesienią, zobaczymy niedobory” – ocenił Barinow.

Ukraińska marynarka przekonuje jednak, że pracuje nad sposobami przeciwdziałania nowej rosyjskiej taktyce.

„Nie jest to pierwszy kryzys, z którym się mierzymy, ani nawet drugi, podczas którego korytarz całkowicie się zatrzymał. Oczywiście znajdziemy wyjście również z tej sytuacji” – powiedział rzecznik ukraińskiej marynarki wojennej Dmytro Płetenczuk.

Dla części marynarzy konsekwencje rosyjskich ataków są jednak znacznie bardziej osobiste. Blesson Sebastian, który przeżył atak na Golden Leo, zapowiedział, że nie zamierza już wracać na morze.

„Jeśli chcecie prowadzić wojnę, Rosjo, macie swoje okręty wojenne. Ukraino, macie swoje okręty. Dlaczego atakujecie statki handlowe? Czy jesteśmy piechotą morską? Czy jesteśmy marynarką wojenną? Jesteśmy tylko marynarzami przewożącymi ładunki” – powiedział.

„Chciałem tylko pływać i żyć swobodnie. Nigdy więcej nie wypłynę” – dodał.

```html

Druga część „Genocidum atrox” filmu dokumentalnego Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

Wspieraj pracę autora

```

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.