Postaw mi kawę na buycoffee.to

Operacja transferu prawa

1

Głośny wpis polskiego sygnalisty na platformie X, użytkownika @coolfonpl, w sprawie konferencji organizowanej w dniach 12–13 września 2026 roku w Warszawie przez ukraińską firmę surogacyjną BioTexCom, będącej de facto biznesowym spotkaniem handlowym, wywołał lawinę dyskusji w mediach społecznościowych.

Ruch Obrony Granic złożył do prokuratury zawiadomienie, domagając się natychmiastowego śledztwa w sprawie działalności firmy na terytorium Polski oraz zakazu przeprowadzenia konferencji.

SKLEP-WPRAWO.PL

Instytut Ordo Iuris skierował petycję do prokuratora generalnego o objęcie sprawy nadzorem służbowym.

Przyczyną kontrowersji jest ukraiński porządek prawny, znajdujący się na kursie kolizyjnym z obowiązującym w Polsce.

WSPARCIE WPRAWO.PL

Surogacja jest legalna w wybranych krajach na świecie, w tym w niektórych państwach Europy i USA, przy czym rozróżnia się surogację komercyjną i altruistyczną. W Polsce nie jest wprost uregulowana, ale umowy o surogację są nieważne w świetle prawa, a matką dziecka zawsze jest kobieta, która je urodziła.

Kontrowersje są wzmacniane równocześnie przez niepokój, że obecnie obowiązujące prawo może okazać się nietrwałe, gdyż wyzwania technologiczne, prędzej czy później, wymuszą na ustawodawcy dostosowanie go do zmieniającej się rzeczywistości.

Tak było na przykład z przepisami „Ustawy o leczeniu niepłodności”, które pojawiły się w odpowiedzi na wieloletni rozwój rynku medycznego stosującego procedury zapłodnienia „in vitro”, funkcjonującego w próżni prawnej przez brak regulacji w tym obszarze, a które dotyczyły takich kwestii jak m.in. zakaz świadomego niszczenia zarodka zdolnego do prawidłowego rozwoju, adopcja prenatalna niewykorzystanych zarodków, po 20 latach przechodzących do anonimowego dawstwa, czy całkowity zakaz komercyjnego handlu zarodkami, jak i pośrednictwa w ich odpłatnym nabywaniu.

Być może zatem na pojawienie się w Polsce jednej z dziesiątek firm surogacyjnych z Ukrainy należy spojrzeć nie tylko w kontekście jej indywidualnego przedsięwzięcia handlowego, polegającego na rozszerzeniu rynku dla swoich usług, ale jako na początkowy etap operacji w rodzaju „in vitro”, podczas której obcy dotąd porządek prawny ma być transferowany, niczym zarodek, na polski grunt.

Na ukraińskim rynku działa wiele platform medycznych zajmujących się organizacją turystyki medycznej, oferujących usługi koordynacji leczenia za granicą i w kraju, a „kliniki rozrodczości” funkcjonują obok klinik stomatologicznych czy okulistycznych. Wizyty często są prezentowane w pakietach obejmujących łącznie logistykę, rezerwację hoteli, czasem nawet zwiedzanie miasta.

Legalność procedury macierzyństwa zastępczego na Ukrainie jest możliwa dzięki uregulowaniom na poziomie państwowym.

Niewiele ponad dekadę po ogłoszeniu niepodległości Rada Najwyższa Ukrainy 10 stycznia 2002 roku przyjęła Kodeks rodzinny. Przepisy o rodzicielstwie zastępczym weszły w życie wraz z nim z dniem 1 stycznia 2003 roku i w pełni zalegalizowały komercyjne macierzyństwo zastępcze.

Kluczowy ustęp 2 artykułu 123 określa precyzyjnie:

„W przypadku przeniesienia do organizmu innej kobiety zarodka ludzkiego, poczętego przez małżonków (mężczyznę i kobietę) w wyniku zastosowania wspomaganych technik rozrodczych, rodzicami dziecka są małżonkowie”.

Kobieta rodząca (matka zastępcza) nie ma zatem żadnych praw rodzicielskich do dziecka i nie może się ubiegać o opiekę nad nim.

Wzmocnienie tego przepisu stanowi ustęp 2 artykułu 139, dotyczący innych sporów o macierzyństwo:

„(…) kwestionowanie macierzyństwa nie jest dozwolone w przypadkach przewidzianych w ustępach 2 i 3 niniejszego Kodeksu”.

Kodeks cywilny Ukrainy (w artykule 281) gwarantuje pełnoletnim kobietom i mężczyznom prawo do korzystania z technologii wspomaganego rozrodu ze wskazań medycznych.

Zaś rozporządzenie Ministerstwa Ochrony Zdrowia nr 787 z dnia 9 września 2013 roku porządkuje stosunki pomiędzy pacjentami a placówkami ochrony zdrowia, w których stosowane są metody wspomaganego rozrodu.

Ukraińskie ustawodawstwo wyraźnie więc reguluje proces macierzyństwa zastępczego, gwarantując ochronę przez prawo „zamierzonym rodzicom”, którzy są uważani za prawnych rodziców od momentu poczęcia, a gdy tylko dziecko się urodzi, otrzymują akt urodzenia, w którym są wpisani jako matka i ojciec.

Akt urodzenia nie zawiera żadnych informacji o matce zastępczej, która już na etapie rejestracji musi notarialnie poświadczyć swoją zgodę na wpisanie rodziców docelowych i nie ma tym samym żadnych praw rodzicielskich do urodzonego dziecka ani nie może odmówić przekazania go.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że społeczeństwo, dla którego od niemal ćwierć wieku surogacja jest normą prawną, zupełnie inaczej reaguje na istnienie ofert firm w rodzaju BioTexCom.

Przyjęcie w Polsce z szokiem i niedowierzaniem informacji o warszawskiej konferencji stoi w kontrze do tego, co możemy przeczytać na internetowej stronie organizatora, który z dumą pisze:

„Nasza baza jest jedną z największych na świecie. Codziennie badamy do 200 kandydatek, które chcą oddać swoje komórki jajowe, a tylko 20 procent z nich spełnia nasze surowe wymagania dotyczące zdrowia fizycznego i psychicznego, wieku i oczywiście – przyjemnego wyglądu”.

„Przyjemny wygląd” jest pożądany, ponieważ oferta firmy dotyczy oczywiście nie tylko sytuacji implantowania zarodka od rodziców, ale i sprzedaży własnego materiału genetycznego przez dawczynie.

Dalej możemy przeczytać, że „zanim Rosja rozpoczęła inwazję, BioTexCom zapładniał około 50 kobiet miesięcznie”.

Po rozpoczęciu wojny „kwitnący niegdyś przemysł macierzyństwa zastępczego na Ukrainie wydawał się zagrożony upadkiem. Ale zastępczym matkom i agencjom udało się kontynuować porody, a klienci ponownie przyjeżdżają, aby odebrać swoje dzieci”.

Można dowiedzieć się również o losach dzielnej Viktorii, która nosiła dziecko dla chińskich klientów i po miesiącu skulenia w piwnicy, dzięki swojej agencji, zdołała wydostać się z rejonu walk do Kijowa, gdzie otrzymała od niej pomoc i mieszkanie.

Na naszym gruncie, w sukurs w ocieplaniu Polakom wizerunku macierzyństwa zastępczego, natychmiast przyszła „Gazeta Wyborcza” artykułem pt. „Ukraińska klinika promuje w Warszawie surogację. Prawicowe portale biją na alarm” (autor: Martyna Śmigiel, „Gazeta Wyborcza”, 25 sierpnia 2026).

Wypowiedziała się w nim Marta Górna, przewodnicząca zarządu Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”, organizacji wspierającej pacjentów zmagających się z niezamierzoną bezdzietnością, która jest m.in. współautorem programów samorządowych dofinansowujących leczenie niepłodności metodą „in vitro”.

Górna stwierdziła m.in., że „surogacji nie można przedstawiać jako sytuacji, w której komuś odbiera się dziecko, a następnie przekazuje je w zamian za pieniądze”.

Tryb rozważań nad nową sytuacją zdominował również komentarze internautów do artykułu, wśród których możemy przeczytać:

„Surogacja to poważny problem etyczny. Uważam, że legalnie powinna być dopuszczona jedynie na zasadach altruistycznych”;

„Znajome małżeństwo gejów kiedyś robiło research o surogacji – generalnie na Ukrainie wyglądało to lepiej niż w Afryce (gdzie to wprost handel niewolnicami)”;

„Dla niektórych kobiet to jedyna droga do posiadania własnego dziecka”;

„Ludzkość przekracza kolejne granice i prawo powinno nadążać (…). A ta konferencja to oczywisty powód, że na to działanie czas najwyższy”;

„Ciąża może być zbyt ryzykowna zdrowotnie, ktoś może zwyczajnie nie chcieć przez nią przechodzić albo szkoda mu zdrowia czy figury”.

Możemy się zatem spodziewać, że wkrótce w dyskursie publicznym pojawią się bardziej radykalne głosy, w tym ekspertów, sugerujące, by surogację zalegalizować i obwarować prawnie.

Kwestie etyczne w dyskursie tym będą zapewne rozwadniane za pomocą eufemizmów, używanych w celu podmiany pojęć lub tworzenia nowych konstrukcji; pojawią się angażujące emocjonalnie jednostkowe przypadki, epatujące skrajnym cierpieniem bądź heroizmem.

Należy więc przyjąć do wiadomości, że obecnie mamy do czynienia z kolejną transgresją, z którą oswajane jest polskie społeczeństwo.

Zapowiadana konferencja biznesowa firmy BioTexCom, niezależnie od tego, czy się odbędzie, czy też nie, już pomogła zakotwiczyć pierwszy etap tej transgresji, polegający na wezwaniu do dyskusji nad pilną potrzebą powstania nowego prawa regulującego nowe kwestie.

Etapem końcowym prawdopodobnie może być zgoda na synchronizację polskiego prawa z takim, jakie jest choćby na Ukrainie.

PS. Do Prokuratury Okręgowej w Warszawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa handlu ludźmi złożył również Grzegorz Braun.

Magda Jeczeń

```html

Druga część „Genocidum atrox” filmu dokumentalnego Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

Wspieraj pracę autora

```

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. doradca mówi

    Zróbmy wszystko, by ukry opuścili Polske jak najszybciej i wystawmy im rachunek za koszty związane z ich pobytem i ich wojną! Do tego są potrzebne wybory w Polsce jak najszybciej, jeszcze w tym roku. Każda zwłoka przybliża nas do katastrofy!

  2. SKLEP-WPRAWO.PL

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.