Prowokacja czy nieudany zamach? Skąd ładunek na Krakowskim Przedmieściu? Katarzyna Sokołowska dla kanału eMisjaTv [WIDEO]

Katarzyna Sokołowska / Fot. eMisjaTv
6

11 lipca 2022 r. media w Polsce obiegła informacja, że policja ewakuowała duży obszar Krakowskiego Przedmieścia w Warszawie, bowiem znaleziono tam ładunek wybuchowy, który ostatecznie został unieszkodliwiony przez saperów. W oficjalnej narracji pojawia się też czasem informacja, że ze strefy niebezpieczeństwa wyprowadzono też kilkaset osób z pobliskiego zgromadzenia, które tego dnia upamiętniało polskie ofiary ukraińskiej czystki etnicznej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej.

Prawda jest jednak inna! To właśnie na tę manifestację jakiś anonimowy człowiek, z grubsza wyglądający na szaleńca i najprawdopodobniej odurzony używkami, przyniósł kulę z pocisku artyleryjskiego, która wciąż posiadała zapalnik i ładunek wybuchowy. Człowiek ten podszedł do organizatora marszu, uniósł niebezpieczny przedmiot nad głowę i zapytał – co to jest? Tłum milczał. Nikt nie wiedział czego się spodziewać. Mężczyzna był spokojny, ale wypowiadał się niewyraźnie, a w jego oczach dostrzec można było dużą dozę niepewności. Po chwili położył on pocisk na ziemi i chciał się oddalić, lecz został obezwładniony przez ludzi ze zgromadzenia. Dopiero w tym momencie pojawili się funkcjonariusze policji, którzy początkowo zbagatelizowali zagrożenie. Z minuty na minutę atmosfera robiła się jednak coraz bardziej napięta. Wytyczono kilkusetmetrową strefę bezpieczeństwa, którą po wkrótce zabezpieczyli saperzy. Akcja służb trwała kilka godzin.

Jeszcze na miejscu pojawiły się głosy o rzekomej prowokacji służb, której celem było przerwanie zgromadzenia. Ta argumentacja nie ma jednak sensu, bowiem o manifestacji, o której mało kto by usłyszał, teraz dowiedziała się cała Polska. Incydent zupełnie jednak zbagatelizowały władze naszego kraju. Nikt też nie komentuje faktu, że potencjalny zamachowiec był ubrany w charakterystyczne dla banderowców barwy, tj. czerwień i czerń. Nawet jeśli jest to zwykły zbieg okoliczności, można tu zadać pytanie – czy obserwowalibyśmy taką samą reakcję władz w przypadku podobnej sytuacji na wiecu zorganizowanym przez PiS? A może przeciwnie! Mówilibyśmy dziś o udaremnionym zamachu na życie liderów naszego państwa. Czy zatem bezpieczeństwo grupki polskich patriotów jest w tym kontekście nieistotne? Czy próba zamachu ma swój poważny wymiar jedynie, gdy dotyczy oficjeli państwa? Kim był dziwny człowiek, który przyniósł niebezpieczny przedmiot na manifestację oraz z czyjej mógł działać inspiracji? O tym dziś u Piotra Korczarowskiego w programie z cyklu „Dokąd Zmierzamy” opowie Katarzyna Sokołowska z fundacji Wołyń – Pamiętamy, uczestniczka zgromadzenia na Krakowskim Przedmieściu, którą od potencjalnego zamachowca dzieliły dosłownie centymetry!

Źródło: eMisjaTv

Zobacz także:

„Ukraińcy gwałcili Polki i w krocze wsadzali butelki z benzyną, a Żydów rabowali ile wlazło” – Helena Partyka-Czoppa, Świadek ukraińskiego ludobójstwa na Polakach [WIDEO]

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. anonim mówi

    Wygląda to na milicyjną prowokację. Jacy ci milicjanci spokojni, jakiś brodaty ma nabój artyleryjski, kładzie go na ziemi a oni łapią go za rączkę jak dziecko. W Inowrocławiu podczas wiecu kaczora milicja brutalnie skacze ludziom do gardeł co mają flagi biało-czerwone. Tak samo w dniu 11 listopada. Spróbuj mieć zardzewiała łuskę a zobaczysz jak cię zomo potraktuje.

  2. Hammurabi mówi

    A ja chciałbym widzieć co by się działo w przypadku takiej prowokacji nie tylko podczas jakiejś masówki PIS-u ale np. podczas marszu „żywych”…
    No, wówczas media piały by z oburzenia, sprawca znany z imienia i nazwiska byłby nazwany mordercą, byłby okazywany od Posatu poprzez TVN po TVP, poleciałyby głowy wielu urzędników, policjantów a Żydzi żądaliby rekompensat za swój strach.
    A tak… Przecież to zagrożeni byli Polacy, w dodatku z tego najgorszego, pamiętliwego sortu. W sumie przecież nic się nie nie stało…

  3. Marcin Malik mówi

    To nie był zamach bombowy, ale prowokacja aby przerwać marsz. Ten cel został osiągnięty. Policja powinna dostać Oscara za odegranie swojej roli. Rozproszyli towarzystwo dlatego że ktoś położył zardzewiały termos na ulicy. Może kiedyś zrobią o tym film katastroficzny?

    „Demokracji stało się za dość bo marsz przecież był”.

  4. Ewa-Maria mówi

    Mogła być to prowokacja. Wyrażnie komuś przeszkadza że Wołyń pamiętamy. Musimy się 'miarować’ w słowach według Dudusia.

  5. iza233 mówi

    Ciekawe dlaczego do dzisiaj nie wiemy kto to był,co na to organizatorzy marszu? Was to też nie interesuje? TYo że policja olewa to widać tak ma nakazane. Dzisiaj w policji jest wielu ukraińców, podobno w szkole oficerskiej Szczytno pierwszeństwo mają ukraińcy! Przykład: rzecznik prasowy policji w Toruniu, kobieta!

  6. iwona mówi

    ciekawe dlaczego nasze odpowiedzi znikają po odswieżeniu strony? Też wysyłacie je do bezpieki na cenzurę jak inni „niezalezni”:, np nczas?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.