„Humanitarna Armia Izraela” właśnie dokonuje bezprecedensowej grabieży w Libanie
Armia nie radzi sobie z narastającą skalą grabieży mienia cywilnego dokonywanych przez żołnierzy w Libanie i Strefie Gazy – wynika z doniesień izraelskich mediów. Relacje rezerwistów wskazują, że plądrowanie domów na zajętych terenach ma charakter rutynowy, a reakcja dowództwa pozostaje ograniczona lub pozorna.
Z opisywanych świadectw wyłania się obraz powszechnego wynoszenia dobytku z opuszczonych miejscowości. Żołnierze zabierają zarówno przedmioty o dużej wartości, jak i codzienne wyposażenie domów. Wśród nich pojawiają się telewizory, motocykle, dywany, obrazy, meble, pościel, a także sprzęt kuchenny – od lodówek i tosterów po drobne naczynia. Jeden z rezerwistów relacjonował, że widział całe zestawy mebli oraz biżuterię ładowane na pojazdy wojskowe. W innych świadectwach mowa była o kradzieży sztabek złota, koców czy nawet prywatnych fotografii.
Według anonimowych wypowiedzi żołnierzy proceder odbywa się jawnie i bez większych prób ukrywania. Zabierane rzeczy trafiają bezpośrednio do pojazdów, a ich obecność nie budzi sprzeciwu otoczenia. Opisywano również sytuacje konfliktowe między samymi żołnierzami – dochodziło do sporów o zdobyte przedmioty, a niektóre jednostki miały wyposażać swoje pomieszczenia sprzętami zabranymi z terenów działań.
Z czasem skala grabieży miała częściowo się zmniejszyć, jednak – jak wskazują źródła – nie wynikało to z zaostrzenia dyscypliny, lecz raczej z ograniczonej dostępności dóbr na zniszczonych obszarach.
Kierownictwo armii publicznie potępiło takie działania, określając je jako poważne naruszenie norm moralnych. Mimo to relacje żołnierzy sugerują, że deklaracje te nie przekładają się na realne egzekwowanie zasad. Interwencje zdarzają się głównie na niższych szczeblach dowodzenia i mają ograniczony charakter, podczas gdy wielu przełożonych przymyka oko na nadużycia podwładnych.
W tle pojawia się problem niedoborów kadrowych. Dowódcy mają obawiać się zbyt surowych konsekwencji wobec rezerwistów, by nie zniechęcać ich do dalszej służby. W efekcie mechanizmy kontroli, takie jak punkty sprawdzające na granicy, funkcjonują wybiórczo lub zostały ograniczone.
Sami żołnierze różnie uzasadniają swoje działania. Część twierdzi, że zabieranie rzeczy z domów przeznaczonych do zniszczenia nie powoduje realnej szkody. Inni traktują to jako formę rekompensaty za wysiłek i koszty ponoszone podczas służby.
Zjawisko grabieży nie jest nowe w kontekście wcześniejszych konfliktów z udziałem Izraela, jednak obecnie – według komentatorów – szczególnie widoczna jest bierność instytucjonalna. Państwo oficjalnie nie aprobuje takich działań, lecz nie podejmuje wystarczająco skutecznych kroków, by je ograniczyć.
Dodatkowe wątpliwości budzi niewielka liczba postępowań. W ostatnim okresie odnotowano jedynie kilka zgłoszeń dotyczących grabieży, z których tylko jedno zakończyło się wniesieniem aktu oskarżenia.
Komentarz: Jacek Międlar już od bardzo dawna mówi prawdę na temat Izraela i jego sposobu działania. Niestety, słowa rozsądku, głoszone przez niego, zawsze były zakrzykiwane przez medialno-propagandowych klakierów. Niniejszy artykuł to dobry moment, by udostępnić tę prawdę.


