Protest przeciwko cenzurze i łamaniu wolności słowa w Polsce. Przemawiają publicyści, w tym Katarzyna Treter-Sierpińska z wPrawo.pl [NA ŻYWO]

Fot. eMisjaTv
4

Jedynym aspektem regulującym wolność słowa w przestrzeni publicznej, także na portalach społecznościowych, powinno być polskie prawo określające w czytelny sposób zakres zakazanych treści takich jak np. świadome wyrządzanie krzywdy, czy wykorzystywanie nieletnich. Wszelkie mgliste pojęcia pokroju „mowy nienawiści” powinny zostać permanentnie usunięte z kodeksów karnych i regulaminów wewnętrznych, gdyż z punktu widzenia prawa, nie zawierają one czytelnej identyfikacji. A przecież obywatel nie powinien mieć wątpliwości co w państwie prawa jest łamaniem prawa. Gdy jednak pojawiają się wątpliwości wobec orzecznictwa ustawodawca przewiduje jeszcze drogę odwoławczą, którą potwierdzić musi kilka instancji sądów.

Zupełnie inaczej sytuacja wygląda na portalach społecznościowych, które za nic mają polski ustrój prawny i same wytyczają granice wolności słowa figurujące pod hasłem „standardów społeczności”. Tu jednak nie tylko zachodzi sprzeczność z krajowym prawodawstwem, ale i owe uzurpatorskie praktyki do samostanowienia prawa nie są w żaden sposób uregulowane. Użytkownicy wszystkich portali społecznościowych muszą dosłownie domyślać się co jest dozwolone, a co nie. Nie ma bowiem mowy o kodeksie wszystkich użytkowników, których połączył jeden wspólny standard moralny, etyczny, bądź prawny. Czym zatem są „standardy społeczności”? To po prostu nowa forma cenzury wykorzystywana do społecznej tresury, bowiem tak jak treser komunikuje się ze zwierzęciem za pomocą intuicyjnych zachowań, w tym m.in. nagród i kar, tak portale społecznościowe niczego nie tłumaczą swym użytkownikom, natomiast oczekują od nich określonych reakcji. Czasem bywa i tak, że to co jednego dnia jest dopuszczalne, innego już staje się nie do zaakceptowania przez moderatorów i cenzorów treści. Oczywiście każdy portal akceptuje zupełnie inne zachowania, dlatego poruszając się wśród kilku obszarów mediów społecznościowych użytkownik zazwyczaj nie wie na co może sobie pozwolić i za co może go spotkać ewentualna kara. Ów stan permanentnej niewiedzy, niepewności, a czasem nawet obawy przed sankcją powoduje, że wielu użytkowników świadomie nie zabiera głosu, co stanowi nie tylko pogwałcenie podstawowych praw demokracji oraz społeczeństw obywatelskich, ale jest też klasycznym przykładem wykluczenia z uwagi na światopogląd, który może okazać się niepopularny.

Z punktu widzenia np. dziennikarza jest to sytuacja nie do zaakceptowania, bowiem charakteryzuje ją terror informacyjny. Wiele wiadomości można w takich warunkach zaprezentować tylko z jednego punktu widzenia. Czasem nawet zwykłe pytanie, powodowane ciekawością, bądź wątpliwością, może zostać sklasyfikowane jako złamanie mglistych standardów danego portalu. Niejasne zasady oceny treści powodują, że portale społecznościowe mają pełną kontrolę nad przepływem informacji i mogą nią tak zarządzać, by tylko jeden rodzaj narracji przebijał się do świadomości odbiorcy.

17 września grupa niezależnych dziennikarzy, twórców internetowych treści, a także antysystemowych publicystów, dokumentalistów i blogerów postanowiła zaprotestować przeciw blokadzie informacyjnej, ograniczaniu wolności słowa i ostentacyjnej tresurze. W parku Świętokrzyskim w Warszawie zaprezentują apel przeciw cenzurze, który ma być sygnałem dla władz Polski, że swoisty Rubikon został już przekroczony i należy podjąć działanie zmierzające do prawnego uregulowania zasad gry w Internecie. Zasad, które dla wszystkich mają być takie same.

Źródło: eMisjaTv

Przeczytaj także:

Katarzyna TS: Oswajanie banderyzmu, czyli minister Niedzielski i flaga UPA

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Krzysztof mówi

    I co z tego Pani Katarzyno skoro każdy – podkreślam każdy rząd łamie prawo i to bezczelnie , ale w zamian oczekuje od obywateli ślepego posłuszeństwa . Jak można nie pozwolić na wyrażanie własnych myśli , własnego zdania i to w oparciu o historię , bo to już jest (sztucznie wymyślone) ksenofobia – a dlaczego mam kogoś lubić jak go nie toleruję , wręcz nienawidzę , co ? Dlaczego nie wolno mi pisać o tym ? Kim są ludzie , mieniący się “polakami “, którzy w imię poprawności politycznej (następny idiotyczny i terrorystyczny termin) mówią nam , a wręcz nakazują co możemy mówić , a co nie . CZY ONI LEPIEJ WIEDZĄ ? grupka i zbieranina przybłędów będzie pouczać nas w naszym własnym domu ? Spójrzcie na demokrację w USA – niestety już sporo obżartą przez chałaciarzy , ale ona i tak po stokroć ma się lepiej niż demokracja polska. No to pytam się gdzie ona jest i czy w ogóle jest ?

  2. Shadow mówi

    @Ubawiony- pierdol się zdrajco i skurwysynu. Już dałeś popis skurwysyństwa nie raz. Mamy cię, wiesz gdzie, troglodyto.

  3. negro mówi

    Portal w.prawo.pl też wpisuje się w te działania cenzorskie, czego przykładem jest moja osoba, bo nie mogę opublikować komentarzy nieprzychylnych Międlarowi i reszcie tej ferajny pod swoim nickiem i z pewnych IP.
    A teraz wstawiają jakieś głodne kawałki dla potłuczonych jakoby są przeciw cenzurze.
    @Ubawiony
    Shadow już oznajmij Ci że “skuje Ci ryj”, czy coś w tym stylu? Bo mnie już kiedyś proponował takie “pieszczoty”, jak pisałem nieprzychylnie nt Międlara i Konfy.
    @Shadow
    Chamstwo i buractwo fanatyków Konfy daje o sobie o raz kolejny znać. Tak reagujesz na krytykę. A podobno jesteście przeciw cenzurze.

  4. blackie mówi

    Przecież portal wprawo.pl sam cenzuruje niewygodne dla siebie treści..
    To jakim prawem usułujecie robić z ludzi idiotów wnawiając im że jesteście przeciwko. Natomiast administracja tego portalu akceptuje chamskie odzywki pełne niewybrednych epitetów i groźby pobicia.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.