Polscy rolnicy biją na alarm! Import z Ukrainy coraz większym zagrożeniem
Przedstawiciele polskich rolników ostrzegają, że rosnący import produktów rolno-spożywczych z Ukrainy może coraz mocniej uderzać w krajowe gospodarstwa rodzinne. Ich zdaniem polscy producenci muszą konkurować z sektorem, który działa przy innych kosztach produkcji i w odmiennych warunkach regulacyjnych, podczas gdy skala ukraińskiego eksportu na rynek Unii Europejskiej systematycznie rośnie.
Jak informuje Radio Maryja, wśród polskich rolników narastają obawy dotyczące dalszego napływu ukraińskiej żywności. Rolnicy wskazują, że przez lata gospodarstwa w państwach Unii Europejskiej były obejmowane kolejnymi regulacjami dotyczącymi m.in. produkcji roślinnej i zwierzęcej, stosowania środków ochrony roślin czy dobrostanu zwierząt. W ich ocenie zwiększające się wymagania podnoszą koszty prowadzenia gospodarstw i ograniczają ich konkurencyjność.
Rolnik Janusz Sampolski zwrócił uwagę, że polskie gospodarstwa są dodatkowo obciążone regulacjami wynikającymi z Europejskiego Zielonego Ładu.
– My mamy ograniczenia wynikające z Europejskiego Zielonego Ładu i nie jesteśmy w stanie konkurować z rolnictwem ukraińskim – powiedział.
Przedstawiciele środowisk rolniczych zwracają również uwagę na skalę ukraińskiego sektora rolnego. Według przytaczanych przez nich szacunków 93 duże korporacje rolne kontrolują ponad 6 mln hektarów ziemi. Część tych podmiotów rozwija nie tylko produkcję roślinną, lecz także hodowlę zwierząt oraz przetwórstwo rolno-spożywcze.
Adrian Wawrzyniak z NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych ostrzegł, że dalsze zwiększanie konkurencji może objąć praktycznie wszystkie sektory krajowego rolnictwa.
– W najbliższej przyszłości nie będzie żadnego sektora rolniczego, który będzie w stanie wygrać konkurencję z Ukrainą – ocenił.
Z przedstawionych danych wynika, że w ubiegłym roku wartość importu produktów rolnych z Ukrainy do Polski wyniosła 6,7 mld zł, podczas gdy wartość polskiego eksportu na Ukrainę sięgnęła 5 mld zł. Oznaczałoby to deficyt po stronie Polski na poziomie około 1,7 mld zł.
Szczególnie duże wzrosty importu miały dotyczyć m.in. oleju rzepakowego, mrożonych malin, jaj oraz masła. Według przytaczanych danych import jaj zwiększył się w ujęciu rok do roku o blisko 90 proc., natomiast masła aż o 371 proc.
Rolnicy zwracają również uwagę na zwiększenie przez Unię Europejską kontyngentów dla części produktów pochodzących z Ukrainy, w tym cukru, miodu, jaj oraz mięsa drobiowego. W ich ocenie dalsze otwieranie unijnego rynku może zwiększać presję cenową na polskich producentów i pogarszać sytuację ekonomiczną gospodarstw rodzinnych.
Adrian Wawrzyniak ostrzegł, że dalszy wzrost dostaw może doprowadzić do poważnych problemów polskich gospodarstw rodzinnych.
Na kolejne zagrożenie wskazał prezes Lubelskiej Izby Rolniczej Gustaw Jędrejek. Chodzi o rosnący tranzyt ukraińskich produktów przez Polskę. Jego zdaniem istnieje ryzyko, że część towarów deklarowanych jako tranzytowe ostatecznie pozostaje na polskim rynku, zwiększając konkurencję dla krajowych producentów.
– Ukraina szuka innych rynków zbytu. Chce przewozić przez Polskę tranzytem. Jest to bardzo niebezpieczne, dlatego że ten tranzyt zostaje w Polsce, w dużej mierze właśnie zboże i płody rolne – stwierdził.
Polscy rolnicy apelują tym samym o większą ochronę krajowego rynku i uwzględnianie różnic w warunkach produkcji przy kształtowaniu polityki handlowej Unii Europejskiej. W ich ocenie niekontrolowany wzrost importu może w dłuższej perspektywie zagrozić rentowności gospodarstw rodzinnych, które już dziś mierzą się z rosnącymi kosztami i coraz większą liczbą wymogów regulacyjnych.
Komentarz: Oczywiście rząd w dalszym ciągu nie widzi problemu i pozwala, by polskie rolnictwo było coraz bardziej wypierane przez ukraińską konkurencję.


