Mer Iwano-Frankiwska mówi o „antyukraińskiej histerii” w Polsce
Mer Iwano-Frankiwska (dawnego Stanisławowa), Rusłan Marcinkiw, poinformował, że w tym roku wyraźnie zmniejszyła się liczba polskich miast partnerskich gotowych do organizacji wakacyjnego wypoczynku dla dzieci ukraińskich żołnierzy. Samorządowiec ocenił, że przyczyną tej sytuacji jest narastająca – jak określił – „antyukraińska histeria” w Polsce.
Marcinkiw podkreślił, że jeszcze w poprzednich latach współpraca z polskimi samorządami przebiegała znacznie sprawniej, a dzieci z Ukrainy regularnie wyjeżdżały na letni wypoczynek do wielu polskich miejscowości. Obecnie jednak część dotychczasowych partnerów miała odmówić udziału w programie.
– Jeśli w poprzednich latach polskie miasta przyjmowały więcej dzieci, to w tym roku wiele z nich, niestety, odmówiło. Szkoda, że teraz w polskich miastach panuje taka antyukraińska histeria – powiedział mer.
Program dotyczy organizacji zagranicznych wyjazdów wypoczynkowych dla dzieci ukraińskich wojskowych. W związku z malejącym zainteresowaniem ze strony polskich samorządów władze Iwano-Frankiwska rozpoczęły poszukiwania nowych partnerów. Według dostępnych informacji gotowość do przyjęcia dzieci zadeklarowały już miasta na Węgrzech oraz w państwach bałtyckich.
Słowa mera padły w okresie rosnących napięć w relacjach polsko-ukraińskich. W ostatnich miesiącach źródłem kontrowersji stały się kwestie związane z polityką historyczną oraz oceną działalności UPA. Dyskusję dodatkowo zaostrzyła decyzja prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy „Bohaterów UPA”, co spotkało się z krytyką części polskiej opinii publicznej i środowisk politycznych.



Panie hospodarze, a kto za pobyt tych dzieci zapłaci? Może pana druhy, które „uciekając przed wojną” okradają Polaków i rozbijają się po pijaku po naszych ulicach? A nie, to chyba jednak nie oni.
Inaczej mówiąc: „tak dobrze żarło i zdechło”.
W poprzednich latach polskie miasta przyjmowały dzieci i nie tylko bez patrzenia na koszty. W tym roku wiele z nich odmówiło, co można skwitować jedynie stwierdzeniem, że lepiej późno niż wcale.
Ukraińcy uważają, że im się „należy” a coraz większa część polskiego społeczeństwa pokazuje im gest Kozakiewicza w opozycji do skundlonych władz.
Zgadza się. W Kędzierzynie-Koźlu władze tego miasta donoszą prokuraturze na Kresowian za baner „Stop ukrainizacji Polski”. Jako przejaw nienawiści na tle narodowościowym, rzecz jasna.