M. Malik: „Pakistański dowcip: AK-47 pod nosem”. Wyprawa przez Przełęcz Chajber w Pakistanie

Popularny dowcip w Pakistanie. Mój przewodnik celuje do mnie z AK-47 nieopodal Afganistanu.
1

Przełęcz Chajber to droga prowadząca przez góry z miasta Peszawar w Pakistanie, do Afganistanu. Ten niebezpieczny odcinek jest głównym szlakiem handlowym prowadzącym do Afganistanu, który ma opinię wyjętego z pod pakistańskiego prawa, oraz jest miejscem wielu niespodzianek. Gdy ja tam byłem w 2006 roku, powiedziano mi że obszar ten kontrolują Pasztuni (mniejszość etniczna pochodząca z Afganistanu), lecz wiem że Talibowie także kontrolowali ten strategiczny szlak handlowy. Przełęcz Chajber to miejsce ciągłych walk o wpływy pomiędzy siłami rządowymi Pakistanu, Talibami, oraz lokalnymi Pasztunami. Z punktu widzenia turystyki jest to spore wyzwanie, lecz ja miałem na tyle siły ducha aby w towarzystwie uzbrojonego przewodnika odbyć tą niezapomianą przygodę. Podczas mojej podróży odbyłem także wiele ciekawych rozmów, które były dlatego ciekawe gdyż pozowliły mi na poznanie opinii ludzi, którzy nie są karmieni zachodnią propagandą.

Przełęcz Chajber 2006  

Przede wszystkim należy sobie zadać pytanie: Po co w ogóle jechać na tereny gdzie bezpieczeństwo jest bardzo niepewne. Cóż, niektórzy podróżnicy potrzebują większych wyzwań niż tylko plaże w Tajlandii. Przełęcz Chajber to przygoda z dreszczykiem, która pomimo swej powszechnej opinii na temat obozów uchodźców afgańskich, fabryk podrabianej broni czy blokad tego szlaku urządzanych przez Talibów, przed wojną przyciągnął tysiące turystów.

Na drodze Chajber znajdują się brytyjskie zabytki i forty, i to właśnie tutaj swe wojska prowadził Alexander Wielki. Z punktu widzenia piękna naturalnego przełęcz Chajber także jest atrakcyjna, gdyż leży w paśmie górskim Hindu Kush, a jej najwyższy punkt leży na wysokości 1070m n.p.m. Podczas wojny w Afganistanie to właśnie przez strategiczną przełęcz Chajber dostarczano 80% towarów do Afganistanu, a także wojska UN, broń oraz siły sprzyjające Talibom. Oficjalnie Przełęcz Chajber tworzy granicę między Azją Południową a Azją Centralną.

Popularny dowcip w Pakistanie. Mój przewodnik celuje do mnie z AK-47 nieopodal Afganistanu.
Popularny dowcip w Pakistanie. Mój przewodnik celuje do mnie z AK-47 nieopodal Afganistanu.

Czy wojna wróci do Przełęczy Chajber? Uważam, że na pewno gdyż jest to tak ważne strategicznie miejsce, że różne organizacje zawsze będą walczyć o wpływy. Obecnie Rząd Pakistanu w Islamabad płaci Pasztunom aby zachowywali tu względne bezpieczeństwo, lecz nikt nie wie jak długo to potrwa. Anglia walczyła tu z Rosją, a Talibowie z Amerykanami. W przełęczy Chajber walczyła też Al-Qaeda, wojska Pakistanu, różne plemiona Pasztunów, i może nawet kosmici. Nie jestem ekspertem, lecz uważam że sytuacja może się szybko zmienić.

Przełęcz Chajber jest więc bardzo atrakcyjnym miejscem dla turystów ze względu na historię, piękno naturalne oraz bardzo interesujących ludzi, którzy zamieszkują te tereny. Można pojechać do Obozu Uchodzćów Afgańskich, do fabryki broni, można zobaczyć lokalnych rzemieślników przy pracy, oraz zobaczyć jak mali pakistańscy chłopcy malują ciężarówki. Ja jednak zawsze radzę wziąć uzbrojonego przewodnika z lokalnej policji i nie odchodzić od drogi. Podróżnicy posiadający afgańską wizę jadą poprzez górskie serpentyny do Afganistanu, natomiast moim ostatnim przystankiem był punkt kontrolny Miczni. Do Peszawar można się też dostać taksówką z Kabulu.

Peszawar

Peszawar to miasto znajdujące się na zachodzie Pakistanu, leżące tylko 58km od granicy z Afganistanem, po wschodniej części historycznego szlaku handlowego Chajber. Peszawar jest najstarszym miastem w Pakistanie, oraz jednym z najstarszych miast w Azji Południowej, którego źródła pisane sięgają 539r p.n.e. Peszawar jest zamieszkiwane przez około 2mln ludzi, i co istotne ma ono największą populację Pasztunów w Pakistanie. Peszawar dość często zmieniało właścicieli, gdyż miasto to było podbijane przez różne muzułmańskie imperia, przez Sikhów, oraz także przez Brytyjczyków. Przez to Peszawar jest historycznym miastem posiadającym wiele zabytków, które z powodu swojego specyficznego charakteru było niezwykle ciekawe. Peszawar posiada wiele meczetów, które zostały zbudowane w różnych okresach przez różnych władców, i przez to różnią się one stylami. Brytyjczycy na przykład zbudowali dwa bogato zdobione uniwersytety oraz atrakcyjną wieżę zegarową.

Pamiętam, że wszyscy dotąd ostrzegali mnie przed Peszawar i mówili, że jest niebezpieczne. Opowiadali historie grozy o tym że jest to miasto terrorystów, a polska ambasada radziła aby zwłaszcza tam nie jechać. Nareszcie zrozumiałem co mają wspólnego ze sobą brytyjskie i polskie MSZ. Oni są tam po to aby straszyć ludzi, którzy chcą pojechać na wakacje.

Z moim przewodnikiem po mieście Peszawar. Zdjęcie akcji nocą.
Z moim przewodnikiem po mieście Peszawar. Zdjęcie akcji nocą.

Dla mnie jednak Peszawar nie było ciekawe tylko ze względu na zabytki, ale z powodu ciekawego charakteru miasta i jego ludzi. Ulice nie były zbyt czyste a przejeżdżające autobusy robiły wiele kurzu na drodze. To cud, że te samochody wciąż trzymały się razem. Podobała mi się stara zabudowa z drewnianymi balkonami, oraz małe sklepy prowadzone przez Pakistańczyków i Afgańczyków. Poszedłem też na sławny bazar Qissa Khavani, który polecam zwłaszcza ze względu na towarzystwo interesujących ludzi, oraz czasem też kóz.

W Peszawar ja oraz moja towarzyszka podróży zamieszkaliśmy w najlepszym tanim hotelu, gdzie mieliśmy taki luksus jak wykładzina na podłodze i gorąca woda do woli. Gdy weszliśmy do pokoju, kilka minut potem zapukał do nas agent podróży i zaproponował wycieczki. Był to młody Pakistańczyk Hussain, który przyszedł z katalogiem w ręku, aby pokazać nam miejscowe atrakcje. Nie były to jednak wycieczki jakie sobie zazwyczaj wyobrażamy. Hussain powiedział że wycieczki te są organizowane na tereny Pasztunów, gdzie ludzie rządzą się swoimi prawami. Zaraz gdy kończy się Peszawar, jest teren w promieniu 45km od granicy z Afganistanem, który leży na terytorium Pakistanu, lecz prawo tego kraju tam nie dociera i dlatego obcokrajowcy nie mają tam wstępu, chyba że ze specjalnym zezwoleniem oraz z uzbrojonym policjantem. Nie byłem pewien czy jest to dobre miejsce dla mojej towarzyszki podróży, ale chciałem tam pojechać, zwłaszcza że widziałem tyle wpisów ludzi, którzy byli tam wcześniej i wrócili.

Tego samego wieczoru nasz agent podróży, Hussain oprowadził nas po Starym Mieście. Peszawar jest brudne i ciemne lecz ma swoją specyficzną atmosferę. Całe miasto wyglądało jakby właśnie wybuchła tam bomba, ale była to tylko moja wyobraźnia podyktowana przez zachodnie media, gdyż podobno wszystko było w porządku. W Peszawar jest najwięcej uchodźców z Afganistanu, którzy sprzedają swoje dywany i korale, oraz proponują wycieczki z przewodnikiem właśnie do Afganistanu. Wiem, że dużo ludzi tam jeździ na wakacje i wraca, lecz tym razem nie chciałem ryzykować gdyż byłem z kobietą, i nie przygotowałem się odpowiednio do takiej wyprawy. Hussain zaprosił nas do bardzo starej herbaciarni w rozwalonym domu na pierwszym piętrze, gdzie Monika bała się wejść, tym bardziej że zgasło światło. Jak mówiłem wcześniej, jest wiele miejsc w Pakistanie które pomimo że są bezpieczne działają na wyobraźnię, a zielona herbata właśnie w tym miejscu była wyśmienita. Hussain dodał, że w tej herbaciarni zawsze wysiada elektryczność; a według mnie otoczenie to wyglądało jak tragiczny przytułek dla bezdomnych.

Herbaciarnia w Peszawar.
Herbaciarnia w Peszawar.

Hussain oprowadził nas po Starym Mieście i pokazał wiele ciekawych miejsc. Uważam, że właśnie Stare Miasto w Peszawar jest tym co warto zobaczyć. Znajduje się tu interesująca architektura, jak na przykład meczet Mahabata Khana z XVII wieku, czy wieża zegarową Cunningham z początku XX wieku, zbudowana na cześć królowej Victorii. Jednak duszą i sercem Peszawar są zatłoczone, gwarne bazary gdzie trzeba uważać na przejściach aby nie być potrąconym przez rykszę lub czasem też przez osła. W każdym sklepie można usiąść i targować się o ceny, a wcześniej czy później znajdzie się ktoś kto zamówi zieloną herbatę. W tym pakistańsko-afgańskim otoczeniu można znaleźć wszystko od warzyw i owoców, poprzez buty i elektronikę, aż do staników i sztucznych szczęk. O nastroju tego miejsca świadczą jednak przyprawy, osiołki przewożące warzywa oraz herbaciarnie. Peszawar jest znane z wyśmienitej zielonej herbaty. Spacerując po mieście dotarliśmy na targ warzywny, gdzie ludzie nas witali i pytali skąd jesteśmy. Jeden sprzedawca dał Monice bransoletkę plecioną z czerwonych róż, a drugi dał jej siatkę warzyw, i powiedział że wita ją w Pakistanie. Tak jak wcześniej ludzie szukali z nami kontaktu i byli ciekawi co myślimy o Pakistanie. Wycieczka po mieście była bardzo ciekawa, choć jak zawsze w Peszawar, wiele miejsc wydawało nam się bardzo mrocznych. Zauważyłem, że wielu mężczyzn nosiło karabiny, i w mieście był też sklep z karabinami. Niby było spokojnie, ale łatwo było się domyśleć, że ludzie w Peszawar są przygotowani na wszelkie niespodzianki.

Na sam koniec Hussain zaprowadził nas do swojego szefa, gdzie rozmawialiśmy i znowu piliśmy pyszną zieloną herbatę. Miejsce do którego dotarliśmy było chyba jedynym spokojnym zakątkiem miasta, gdyż nie było tam słychać nawoływań sprzedawców i ryksz. Był to park zwany Khalid-bin-Walid Bagh, będący skrawkiem mughalskiego ogrodu. Przebraliśmy się tu w śmieszne stroje rycerskie, i w taki sposób rozmawialiśmy przez parę godzin. Na miejscu była też jedna Amerykanka w wieku około 60 lat, która już drugi raz chciała pojechać do Afganistanu. Powiedziała, że pierwszy raz wróciła szybko, ale nie dlatego że się bała, ale dlatego że było dla niej za gorąco. Po miłym wieczorze Hussain odprowadził nas do hotelu i umówiliśmy się z nim na następny dzień pełen wrażeń.

Dodam, że w mieście takim jak Peszawar biały turysta nie jest niezauważony. Gdy szedłem ulicą policja wpadła na mnie “przez przypadek”, i dowódca zapytał: “o cześć, ty chyba jesteś z Polski?”. Ja na to odpowiedziałem: “a skąd wiesz, że nie z Rosji lub z Niemiec?”, lecz jemu akurat wyglądałem na Polaka. Podejrzewam, że kierownik hotelu ma obowiązek zgłaszać zagranicznych gości, a gdy ten wychodzi na ulicę, pakistańska policja “zupełnie przypadkiem” go spotyka na ulicy aby na niego popatrzeć.

Znudzony sprzedawca warzyw na bazarze w Peszawar.
Znudzony sprzedawca warzyw na bazarze w Peszawar.

Myślę też że szczególną atrakcją Peszawar są szczere wyznania Pakistańczyków i Afgańczyków. Gdy stałem na drodze, jeden mężczyzna był tak miły że nas podwiózł, i oto co mi powiedział:

Byłem Talibem w Afganistanie i specjalizowałem się w wysadzaniu autobusów, ale już z tym skończyłem. Teraz jestem taksówkarzem więc się nie przejmuj.

Oczywiście z mojej strony był to szok, ale co miałem zrobić; wyskoczyć przez okno? W końcu dowiózł mnie na miejsce, a ja podziękowałem za pomoc. O innych wyznaniach ludzi opowiem poniżej.

Chcę jednak ostrzec przyszłych podróżników, że w 2006 roku, gdy ja tam byłem, był to akurat dobry czas na odwiedzenie Peszawar, lecz miasto to jest bardzo podejrzane, o czym opowiem więcej poniżej. Na przykład częstą praktyką jest, że Pakistańczycy i Afgańczycy podrzucają turystom broń lub narkotyki do pokoju, a następnie dzwonią na policję. Gdy zamykają turystę w więzieniu, żądają dużej łapówki, która następnie jest dzielona pomiędzy szmuglerów i brudnych gliniarzy. Peszawar jest więc przygodą, ale trzeba mieć oczy otwarte i nikomu nie ufać.

Wycieczka na tereny wyjęte spod prawa

Około południa wyruszyliśmy na obszar wyjęty z pod prawa, będący terytorium Pasztunów. Od razu zauważyłem, że było inaczej. Ludzie mieli jeszcze więcej broni niż w Peszawar, gdyż tam pozwolenie nie było potrzebne. Nasz samochód miał być enklawą bezpieczeństwa, gdyż na terenie przełęczy Chajber sytuacja mogła się raptownie zmienić, gdy miejscowe klany Pasztunów zaczynają rozwiązywać swoje problemy. Podczas drogi tej jechaliśmy taksówką, w towarzystwie przewodnika z Peszawar oraz policjanta uzbrojonego w karabin. Nasz program na ten dzień obejmował bazar szmuglerów, obóz uchodźców afgańskich oraz fabrykę malowania ciężarówek. Jak potem się okazało było to niezapomniane przeżycie. Drogi były raczej puste lecz przy każdym większym skupisku ludzi od razu dało się zauważyć brudne bazary i ludzi noszących AK-47. Było to dla mnie nowe oblicze Pakistanu. Niby wszystko było w porządku, ale z jakiegoś powodu wszyscy byli uzbrojeni jakby szykowali się do wojny. Niektórzy nosili też całe zwoje amunicji. Moja towarzyszka podróży była przerażona lecz nic nie mówiła.

Bazar szmuglerów 

Gdy dojechaliśmy na bazar szmuglerów, Hussain zaprowadził nas najpierw do najbliższego sklepu a potem chodziliśmy już tylko z kilkoma ludźmi. To co zobaczyłem było nie do uwierzenia. Komuś kto wychował się w Polsce czy w Anglii nie mieści się w głowie, że takie miejsca jeszcze istnieją na ziemi. Kałasznikowy wisiały na ścianach jak kiełbasy na hakach. Gdy tylko weszliśmy zostaliśmy przywitani i powiedziano nam gdzie usiąść. Wręcz od razu dostałem wielki karabin do ręki oraz zapoznałem się z ich całym arsenałem, mimo że w cale o to nie prosiłem. Cóż … pakistańskie atrakcje. Nie było to jednak muzeum. Był to zwykły sklep jakich tam wiele i cała broń była na sprzedaż. Mówili, że wiele broni pochodzi z Afganistanu a niektóre są także produkowane nieopodal w fabryce. W Pakistanie produkowane są także kopie kałasznikowów na zamówienie, natomiast dzieci wyrabiają kule do wszelkiego rodzaju karabinów. Wszyscy przy tym śmiali się i robiliśmy sobie zdjęcia z ich wielkimi armatami. Nastepnie pochwalili się narkotykami, które mieli: a był to haszysz, opium i heroina. Pokazali mi też fałszywe pieniądze. Mieli lokalną walutę oraz dolary, funty i euro. Na pierwszy rzut oka wszystkie waluty wyglądały dobrze, choć po dokładnym przyjrzeniu się widać było że są to nieudolne podróbki.

Z Afgańczykami z obozu uchodźców.
Z Afgańczykami z obozu uchodźców.

Porozmawialiśmy trochę i poszliśmy na spacer, podczas którego pokazali mi w paru sklepach ich broń i narkotyki. Opowieść ta wygląda jak film sensacyjny ale to miejsce istnieje nieopodal Afganistanu i jest pilnowane przez skorumpowaną policję. Teraz bazar tego typu jest też dostępny dla turystów jako nowe źródło dochodów. Przez cały czas wszyscy kryminaliści byli dla nas mili, i widać że chcieli się podzielić z nami tym jak żyją. Mogliśmy robić zdjęcia lecz nie pozwolili mi robić filmu, a gdy nadszedł stosowny czas powiedzieli abym poczekał w samochodzie i podali mi rękę, a do Moniki tylko skinęli głową. Było to dla nas zupełnie nowe doświadczenie i cieszyliśmy się że to przeżyliśmy, oraz że już mogliśmy opuścić to miejsce. Monika aż zaniemówiła z wrażenia i nie odzywała się jeszcze długo. Wyjeżdżając z bazaru szmuglerów widzieliśmy jak ludzie nosili karabiny i sprzedawali narkotyki, a obok policja kierowała ruchem ulicznym. Bazar szmuglerów był doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju, i po raz kolejny, nieprawdopodobne że takie miejsca istnieją, i że Pakistańczycy zrobili z tego atrakcje turystyczną!

Gdy ja tu byłem w 2006 roku, miejsce to dopiero otwierało się na turystykę, lecz podobno teraz jest bardziej popularne dla zachodnich turystów i dla Japończyków. Myślę, że miejsce to było dla mnie takim szokiem, że na początku zaniemówiłem, i dopiero po paru dniach dotarło do mnie co widziałem. Bazar Szmuglerów jest opisany w internecie szerzej także przez innych podróżników.

Obóz Uchodźców Afgańskich 

Naszą drugą atrakcją dnia był obóz uchodźców afgańskich, którą była też cegielnią. To miejsce nie było niebezpieczne ale bardzo przygnębiające. Widzieliśmy ludzi z Afganistanu, którzy chodzili na bosaka lub w klapkach i okrywali się kocami. Mieszkali w glinianych chatach i żyli z produkcji cegieł. Gdy zaczęliśmy chodzić po cegielni, najpierw wyskoczyły do nas dzieci, które były wszędzie i były bardzo podekscytowane naszą obecnością. Pchały się do wszystkich zdjęć i wszędzie z nami chodziły. Dzieci także pracowały wypalając cegły, i była to jedyna rzecz którą mogły robić. Nie miały ani wykształcenia ani żadnych perspektyw niestety. Jedynie cegły i tragiczne otoczenie. Ludzie żyli tam w straszny sposób lecz mimo to byli na tyle mili, że zaprosili nas na herbatę. Nie mieliśmy jednak ochoty pić z powodu szoku na widok otaczającej nas nędzy.

Z policjantem z Khyber Rifles.
Z policjantem z Khyber Rifles.

Afgańczycy pracowali na bosaka w tragicznych warunkach, a cegły przewozili na osiółkach. Widziałem małe dzieci bawiące się cegłami na kupie śmieci, a te które już potrafiły chodzić musiały pracować. Wszystkie były brudne i pozostawione same sobie. Śmiały się, dlatego że widocznie nie rozumiały tragedii swojego życia. Cegielnia afgańska była wstrząsającym przeżyciem, i po Tybecie było to chyba najbardziej tragiczne dotąd miejsce, które widziałem. Zrobiłem tam wiele zdjęć i filmów oddających ponurą prawdę o afgańskich dzieciach i ich rodzicach.

Moja rozmowa:
Ja: “Dlaczego mężczyzna pracujący łopatą przy wydobywaniu gliny nie ma butów?”
On: “Do tej pracy buty mu nie są potrzebne.”

Obóz uchodźców afgańskich był ubitą kupą ziemi i gliny, cegieł ułożonych na ziemi, oraz glinianych chatek bez elektryczności. Widać było, że nie mają tu zagranicznych gości, i w cale się nie dziwię, gdyż ludzie po prostu boją się tu przyjechać. Gdy wyjeżdżaliśmy żegnała nas cała wioska, a dzieci biegły za samochodem.

Zanim pojechałem do Indii, Pakistanu i Bangladeszu narzekałem na Polskę, a potem na Anglię, gdyż rzeczywiście w Europie jest wiele problemów. Jednak po odbyciu podróży po Subkontynencie Indyjskim, uważam że już nie wypada mi się skarżyć, ale być wdzięcznym że urodziłem się w tak bogatym i zaawansowanym technologicznie kraju jak Polska. Nie żartuję.

Cegielnia uchodźców afgańskich.
Cegielnia uchodźców afgańskich.

Fabryka malowania ciężarówek

Trzecim i ostatnim miejscem tego dnia była fabryka malowania ciężarówek. W Pakistanie istnieje tradycja malowania ciężarówek i autobusów na różne kolory i wiele wzorów. Dobudowywane są na nich różne platformy, a potem dookoła malowane są pejzaże i drobne wzory. Ciężarówki w stanie surowym są dostarczane z Japonii, a przed wyjazdem na pakistańskie drogi musi spędzić jeszcze dużo czasu na malowaniu i przyozdabianiu.

Wzory są różne i najczęściej przedstawiają góry, orły oraz mozaiki wszelkiego typu. Smutną rzeczą jest, że w fabryce pracuje dużo dzieci, które zajmują się głównie najdrobniejszymi szczegółami. Wszędzie w fabryce leżała pokrojona blacha i było dużo farb. Widziałem też, że kabina kierowcy także jest przyozdabiana, i w Pakistanie zawód ten jest traktowany bardzo poważnie, gdyż jest to część pakistańskiej kultury. Wizyta w tej fabryce była najmniej tragicznym miejscem, choć niestety i tu pracowały dzieci. Podejrzewam, że za prace tą nikt im płacił, dlatego dzieci te były niewolnikami.

Moja rozmowa:
Ja: “Dlaczego mali chłopcy malują ciężarówki na pustyni zamiast siedzieć w domu i na przykład oglądać filmy rysunkowe?”
On: “Dzieciom jest łatwiej malować małe wzory na ciężarówkach dlatego że mają małe palce, a filmów rysunkowych one nie lubią”.

Rozumiem, że dzieci malują ciężarówki i pracują w fabrykach na całym Subkontynencie Indyjskim, lecz w Pakistanie dzieci produkują także kule do kałasznikowów! „Jest im łatwiej, gdyż mają małe palce.”

Przy okazji podaję link do strony https://www.globalslaveryindex.org/ która zajmuje się nowoczesnym niewolnictwem. Obecnie żyje na świecie więcej niewolników niż w czasach gdy niewolnictwo było legalne, a niewolnicy są dziś we wszystkich kolorach. W 2019 roku jest ciągle ponad 45 mln niewolników na świecie, wliczając w to pracowników przymusowych w różnych pracach, przymusowe małżeństwa, wykorzystywanie seksualne kobiet, i nawet handlowanie ludźmi na organy. Najbardziej obrzydliwe jest jednak to, że niewolnikami, także seksualnymi są dzieci. Oznacza to, że 1 osoba na 200 jest ciągle niewolnikiem, i to w czasach gdy “bohaterowie” praw człowieka mają nam tyle do powiedzenia na temat “liberalizmu, równości, demokracji i uczciwego handlu”. W samych tylko Indiach jest ponad 18 mln niewolników, a Chiny, Bangladesz, Pakistan, Uzbekistan i Korea Płn. są następne na tej niechlubnej liście. Według mnie niewolnictwo w Afryce nigdy się nie skończyło… zmienił się tylko kolor właściciela niewolników.

Kraje z największą ilością niewolników. Jak widzimy niewolnictwo należy do praktyk większości krajów. Uważam, że niewolnictwo to straszliwa zbrodnia przeciwko ludzkości, która moim zdaniem niestety zawsze będzie istnieć, gdyż w naturze ludzkiej leży chciwość kosztem najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących.
Kraje z największą ilością niewolników. Jak widzimy niewolnictwo należy do praktyk większości krajów. Uważam, że niewolnictwo to straszliwa zbrodnia przeciwko ludzkości, która moim zdaniem niestety zawsze będzie istnieć, gdyż w naturze ludzkiej leży chciwość kosztem najbiedniejszych i najbardziej potrzebujących.

Podsumowanie dnia

Cały ten dzień dał nam bardzo dużo do myślenia, zwłaszcza że po raz pierwszy w życiu widziałem broń i narkotyki, które w dodatku były wyeksponowane. Każdy kto ma na tyle odwagi lub chęci przygody aby przyjechać do Peszawar, serdecznie polecam wycieczkę za miasto zaliczającą wszystkie trzy miejsca. Atrakcji tu nie brakuje, a za parę tysięcy rupii policjant daje też postrzelać ostrymi nabojami z kałasznikowa do celu na pustyni. Każdemu kto tu będzie życzę po prostu szczęścia i udanej przygody. Bedzie miał co wspominać do końca życia.

Tego wieczora byliśmy zmęczeni i poszliśmy spać zaraz po kolacji. Dodam, że jedzenie w Pakistanie jest także o wiele lepsze niż w Indiach. Tutaj jest dużo mięsa wszelkiego rodzaju, podczas gdy w Indiach są to głównie warzywa przygotowywane na wiele sposobów, oraz gotowane na czarnym oleju który gna do toalety.

W drodze do Afganistanu (Przełęcz Chajber) 

Następnego dnia rano wciąż mi było mało mocnych wrażeń, dlatego ruszyliśmy na naszą kolejną wycieczkę. Tym razem pojechaliśmy przez przełęcz Chajber. Jest to obszar na granicy z Afganistanem gdzie musiałem zatrudnić uzbrojonego policjanta, i gdzie wymagane było też pozwolenie. Przełęcz Chajber znajduje się podobno poza prawem pakistańskim i jest ona sławna jako droga prowadząca z Azji Południowej do Azji Centralnej. To właśnie tą drogą przechodziły zawsze wojska i tędy prowadziły szlaki wojenne. Alexander Wielki także prowadził swoje wojska poprzez przełęcz Chajber.

Tym razem pojechaliśmy z szefem Hussaina, który nazywał siebie “książę”. Jak na razie wszystko było prowadzone bardzo dobrze, lecz uważam że każdy nasz przewodnik trochę kłamał. Nasza podróż była bardzo udana i im bliżej byliśmy Afganistanu tym było więcej gór. Po drodze zrobiliśmy wiele zdjęć w pozycji “napadu z bronią”, oraz jak mój przewodnik celował do mnie, podczas gdy ja miałem podniesione ręce. To już tradycja w tych stronach i jednocześnie afgański dowcip. Można tu zrobić dobre zdjęcia w towarzystwie “podejrzanych o terroryzm”.

Proszę zwrócić uwagę na minę dziewczynki i napis na cegle.
Proszę zwrócić uwagę na minę dziewczynki i napis na cegle.
Mężczyzna z psem w drodze do Afganistanu.
Mężczyzna z psem w drodze do Afganistanu.

Zaproszono nas też na zieloną herbatę i ogólnie było bardzo miło. Po drodze oprócz gór znowu widzieliśmy ludzi z kałasznikowami, lecz nie miało to na nas wpływu. My byliśmy tylko obserwatorami, a gdy chcieliśmy wyjść, robiliśmy to zawsze z uzbrojonym policjantem. Cała wycieczka nie polegała jedynie na jeździe do granicy, robieniu zdjęć z bronią czy piciu zielonej herbaty. Po drodze widzieliśmy kilka ciekawych obiektów takich jak Fort Jamrud, meczet Ali Masjid czy choćby samo wejście do Khyber Pass, czyli bramę Bab-e-Khyber. Jednak ani fort ani meczet nie podobały mi się tak bardzo jak malownicza serpentyna do Afganistanu wiodąca przez piękne góry. Co jakiś czas mieliśmy też postoje na zielonę herbatę w towarzystwie uzbrojonych strażników.

Myślę jednak że punktem „podnoszącym temperaturę” całej wycieczki było samo przygotowanie do niej; czyli najpierw załatwienie pozwolenia od politycznego agenta Chajber, następnie towarzystwo uzbrojonego strażnika, oraz sama świadomość, że jechaliśmy w stronę ogarniętego wojną Afganistanu. Trasa Chajber była dla mnie czymś szczególnym, także ze względu na ciężar historii.

Miałem świadomość, że tą drogą na Subkontynent Indyjski prowadził swe wojska Alexander Wielki, choć na trasie tej są także groby brytyjskich żołnierzy poległych tu w drugiej wojnie z Afganistanem. Po około godzinie jazdy, przejeżdżając przez miasteczko graniczne Torkham, dotarliśmy do punktu granicznego Michni. Michni to ostatni punkt przed granicą pakistańsko-afgańską do którego mogą dotrzeć podróżnicy nie wjeżdżający do Afganistanu. Widok był piękny, a z góry na której byliśmy dokładnie widzieliśmy góry Afganistanu, granicę pakistańsko-afgańską, oraz ciężarówki z jedzeniem zmierzające do Kabulu. Widziałem także, że zaraz przy granicy, lecz po stronie Afganistanu był rozbity obóz uchodźców próbujących dostać się do Pakistanu.

Podczas mojej podróży po przełęczy Chajber z moimi agentami podróży. Po otrzymaniu pozwolenia zawsze powinien towarzyszyć członek Khyber Rifles.
Podczas mojej podróży po przełęczy Chajber z moimi agentami podróży. Po otrzymaniu pozwolenia zawsze powinien towarzyszyć członek Khyber Rifles.

Myślę, że obydwoje czuliśmy się wtedy bardzo dobrze, wiedząc że byliśmy tylko o krok od Afganistanu. To była przygoda z dreszczykiem emocji dająca nam satysfakcję, że dotarliśmy tak daleko. W drodze powrotnej nadal obserwowaliśmy góry, a po około godzinie wróciliśmy do Peszawar. Na pamiątkę wziąłem nasze pozwolenie, jako dowód że akurat tego dnia mogliśmy pojechać w to szczególne miejsce – Przełęcz Chajber!

Peszawar – ostatni dzień
Muzeum Peszawar, rozmowy z obywatelami kraju, nienawiść do Ameryki, 9/11, Osama bin Laden, i jeszcze więcej zielonej herbaty

Mieliśmy jeszcze prawie cały dzień w Peszawar, i dlatego postanowiliśmy powłóczyć się po mieście oraz iść do miejscowego muzem. Jak zwykle w Pakistanie, a także w Indiach czy na Sri Lance obcokrajowcy płacą więcej, lecz udało mi się kupić dwa bilety za cenę jednego. W tym wiktoriańskim budynku z czerwonej cegły znajduje się kolekcja sztuki Ghandaharu, w tym statuetki i obrazy przedstawiające życie Buddy. Trzeba pamiętać, że Peszawar od wieków znajdował się na linii krzyżującej kultury i religie, których ślady pozostały tu do dziś. Był on rządzony przez Imperium Mughalskie, Królestwo Ghandaharu, przez Sikhów oraz Brytyjczyków; a wcześniej został podbity przez sławnego Macedończyka – Aleksandra Wielkiego.

Po wyjściu z muzeum znowu przekonałem się o pakistańskiej życzliwości. Idąc przez gwarną ulicę i mijając stoisko z fałszywymi legitymacjami obywateli afgańskich, dostałem w prezencie kilka ciastek w sklepie, a następnie poszliśmy z Hussainem na kolację. Zauważyłem, że wszyscy Pakistańczycy uwielbiają rozmawiać na tematy polityczne. Normą jest tutaj, że wszyscy nienawidzą Ameryki, i uważają że George Bush jest największym terrorystą na świecie. Wszyscy są też święcie przekonani, że Amerykanie chcą też napaść na Iran i że jest to tylko kwestia czasu. Mówią, że Ameryka nigdy nie napada na tego kto ma bombę atomową i dlatego takich krajów jak Korea Płn, Chiny czy Pakistan, Ameryka nie zaatakuje. Są też tacy (głównie ci z Afganistanu), którzy uważają że Saddam Hussain był bardzo dobrym człowiekiem. Wielu też uważa, że Osama Bin Laden pracuje dla Ameryki i dlatego nic mu nie grozi, a cały atak terrorystyczny na Nowy Jork był tylko amerykańską prowokacją.

Dlatego, że wszyscy byli bardzo zaniteresowani tym co jedyny biały mężczyzna myśli o tym wszystkim, dałem im mój punkt widzenia. Otóż odpowiedziałem pakistańsko-afgańskiemu towarzystwu, że według mnie Ameryka, a konkretnie CIA i MOSSAD same zorganizowały zamach na dwie wieże w Nowym Jorku, aby obarczyć kraje muzułmańskie dookoła Izraela ogromnym poczuciem winy. Powiedziałem, że oglądając film z zamachu widać, że dwie wieże runęłu w taki sposób jakby były wysadzone od spodu. Ponadto zawaliły się też te budynki dookoła, w które nie uderzyły samoloty. Na ten temat wypowiadali się też inżynierowie specjalizujący się w budowaniu drapaczy chmur, których zdaniem, uderzenie dwóch samolotów mogło co najwyżej spowodować pożar w górnych partiach budynków, a nie wysadzenie kilku budynków nie mających z zamachem nic wspólnego. Zresztą, Ameryka ma tak dobrą technologię że widzi samoloty latające na końcu świata, a z jakiegoś powodu nie widziała dwóch samolotów, które weszły w przestrzeń powietrzną Nowego Jorku, jak nóż w ciepłe masło. Moim zdaniem jest to powieść dla naiwnych dzieci. Powiedziałem: was muzułmanów, można oskarżać o wiele rzeczy, ale na pewno nie o zamach 9/11. Dodałem, że: Izrael może być silny tylko poprzez słabość krajów sąsiednich, natomiast korzyści propagandowe oraz korzyści z ropy już dawno przekroczyły cenę dwóch wież. Poza tym powiedziałem, że: nie ma żadnego znaczenia czy Osama bin Laden pracuje dla Ameryki czy nie. Raz na jakiś czas Amerykanie tworzą i finansują muzułmańskich terrorystów, a potem się ich pozbywają gdy ci już nie są im potrzebni. Dodałem: gdyby Izrael był na wyspie Madagaskar, i gdyby muzułmanie zamiast ropy zajmowali się tylko hodowlą kóz, to nigdy nie byłoby zamachu 9/11, a w Ameryce nikt by nawet nie słyszał o muzułmanach. 

Z niezapomnianymi ludźmi Afganistanu.
Z niezapomnianymi ludźmi Afganistanu.

W Peszawar wszyscy uwielbiają tematy polityczne, choć zwłaszcza Afgańczycy. Spotkałem ich tu wielu i wszyscy chcieli mi coś sprzedać. Raz nawet Afgańczyk zapłacił za moją herbatę, a następnie zaprosił mnie do swojego sklepu z dywanami. Spotkałem też takich, którzy chcieli mnie zabrać do Afganistanu, ale przecież nie mogłem tam pojechać z człowiekiem poznanym na ulicy. Na ulicach Peszawar widać było wiele miejsc gdzie wyrabiano karty stałego pobytu dla Afgańczyków. Raz także mój rikszarz był z Afganistanu. Wszyscy byli bardzo mili i gościnni, i wszyscy brzydzili się Ameryką. Na pamiątkę tego niezwykle interesującego miejsca kupiłem sobie dywan z koziej wełny oraz czapkę i rękawiczki z tego samego materiału. Za kilka rupii można tu natrafić na niezłe okazje i ubrać się z klasą, zgodnie z miejscową modą oczywiście.

Pakistańska i afgańska uprzejmość miała jednak swoją drugą stronę, dlatego że nawet ci którzy kupowali mi herbatę, przypominali mi że spłonę w piekle, dlatego nie jestem muzułmaninem. Poza tym widok białego człowieka jest tu wydarzeniem.

Zauważyłem też jedną ciekawą rzecz, jeśli chodzi o kwestię rasową tego regionu. Otóż Pakistańczycy mają na ogół ciemniejszą skórę niż Afgańczycy, choć nie zawsze. Najbardziej jednak pod tym kątem zainteresowali mnie ludzie, którzy pochodzili właśnie z pogranicza Pakistanu i Afganistanu, a mieli białą skórę oraz jasne oczy i jasne włosy. Zapytałem kilka osób jak to jest możliwe, na co oni odpowiedzieli że w tym regionie rzeczywiście zdarzają się tacy ludzie, i że są oni nazywani potomkami Alexandra Wielkiego Macedończyka. Uważam więc, że zrobienie badań genetycznych w tym regonie pod względem rasowym byłoby bardzo dobrym pomysłem.

Podsumowanie

Peszawar oraz wszystko co zobaczyłem dookoła było na pewno warte wizyty tutaj. Trasa do Afganistanu, bazar szmuglerów, cegielnia uchodźców afgańskich czy choćby zielona herbata były dobrymi elementami mojej wycieczki. Wszystkie te doświadczenia na tle pstrokato pomalowanych ciężarówek są na prawdę niezapomniane.

Widok na góry Afganistanu.
Widok na góry Afganistanu.

Mam nadzieję, że poprzez ten krótki artykuł byłem w stanie rozwinąć horyzonty myślowe przyszłych podróżników. Zdaję sobie sprawę, że tego rodzaju „ekstremalna turystyka” nie jest dla każdego, lecz z perspektywy czasu bardzo miło wspominam moje przygody w miejscach, które nie znajdują się na liście najchętniej odwiedzanych. Myślę także, że naturalną kontynuacją mojej podróży powinna być w tym wypadku także trasa z Kabulu do Peszawar, a następnie przebycie malowniczej trasy Karakoram.

Przeczytaj także:

M. Malik: Liberalizm jako choroba psychiczna

M. Malik: GWAŁT NA SZWECJI

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. Robert mówi

    Będąc młodym Elewem ,,pamiętam,,jak w JW 2189 w Kazuniu przydzielono mi AK47MS z kolbą stalową składaną.,,Pamiętam,,też jak dziadek uderzając tą kolbą w ziemię pod własnymi stopami,nauczył mnie jak mieć brońkę przeładowaną nie używając zamka własną dłonią.Wtedy to właśnie ta zabawka stała się dla mnie żołnierza idealna ,do walki z najeźdzcami dla wszystkich co swego kraju bronią

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.