Katarzyna TS: O umieraniu na ulicach

Jarosław Kaczyński/ fot. Twitter
6

W sobotę (4.06.2022) odbyła się w Markach konwencja Prawa i Sprawiedliwości pod hasłem „Polska w sercu”. Prezes Jarosław Kaczyński wygłosił godzinną mowę, z której dowiedzieliśmy się, że PiS odnosi same sukcesy, a są one tak wielkie, że próżno szukać w dziejach podobnych przykładów. – Na początku naszych rządów uratowaliśmy górnictwo – oświadczył Kaczyński. Gdy to usłyszałam, z wrażenia opadła mi szczęka. Czyżby PJK nie wiedział, że premier Mateusz Morawiecki zgodził się na zamknięcie wszystkich polskich kopalni do 2049 roku? I chociaż na skutek rosyjskiej inwazji na Ukrainę wicepremier Jacek Sasin zapowiedział spowolnienie zaplanowanego odchodzenia od węgla, to docelowo kopalnie mają zostać zamknięte. Podkreślam, że decyzja dotyczy wszystkich kopalni, bez względu na ich rentowność i zasoby złóż. Kaczyński chwalący się uratowaniem górnictwa, to jak lekarz chwalący się, że operacja się udała tylko pacjent zmarł. Trzeba mieć naprawdę niezły tupet, żeby chwalić się ratowaniem górnictwa, które skazano się na śmierć. Ale to dopiero przygrywka. Zobaczmy teraz, co prezes Kaczyński miał do powiedzenia na temat pandemii koronawirusa SARS-CoV-2.

– Stanęliśmy przed czymś niespodziewanym. Przed czymś, z czym przedtem, już przez wiele dziesięcioleci, nie mieliśmy do czynienia. Przed czymś, co opanowało cały świat. I jeśli zadać pytanie, czy daliśmy sobie radę, można powiedzieć tak: w wymiarze gospodarczym całkowicie, w stu procentach. Obroniliśmy miejsca pracy, obroniliśmy nasze przedsiębiorstwa, chociaż – oczywiście cudów nie ma – nie wszystkie. Ale nasza gospodarka ciągle wzrasta. (…) Tu – można powiedzieć – uzyskaliśmy ocenę bardzo dobrą. Tarcze, te wszystkie przedsięwzięcia już wcześniej wymyślone, wielka rola PFR-u, to wszystko się znakomicie sprawdziło. Jeśli chodzi o kwestie medyczne, opanowaliśmy sytuację w sensie organizacyjnym. Nie zabrakło nam łóżek szpitalnych. Nikt nie umierał na ulicach – oświadczył Kaczyński. Następnie pochwalił się „bardzo sprawnym systemem szczepień”.

– Pamiętajmy, że o kowidzie nie możemy mówić w czasie przeszłym. Daj Boże, żeby tak było, ale dzisiaj jeszcze nie możemy. On może wrócić, nawet najbliższej jesieni. Może wrócić także później. Musimy to mieć ciągle, nawet nie w tyle głowy, ale po prostu w głowie. Musimy o tym pamiętać. Są sprawy, o których można dyskutować i trzeba dyskutować, bo my zawsze jesteśmy otwarci na dyskusję. Czy wszystkie decyzje specjalistyczne, czysto medyczne, a nie polityczne, były podejmowane w sposób właściwy. Ale nikogo tutaj nie oskarżam, bo nikt naprawdę nie wiedział, nie był w stanie do końca przewidzieć, jak to jest i jak to będzie.  – powiedział prezes PiS.

Wypowiedź Kaczyńskiego na temat skuteczności rządowej walki z pandemią, dzięki której „nikt nie umierał na ulicach” świadczy o tym, że albo PJK nadal nie rozumie, z czym mieliśmy do czynienia, albo jest wyrachowanym cynikiem, który w obliczu prawie 200 tysięcy nadmiarowych zgonów buduje dupochron dla śmiercionośnych decyzji rządu Prawa i Sprawiedliwości. Czym bowiem jest stwierdzenie, że dzięki opanowaniu sytuacji w sensie organizacyjnym nikt nie umierał na ulicach? Jest to budowanie obrazu grozy, w którym mogłoby dojść do umierania na ulicach. Kaczyński maluje obraz epidemii, podczas której trupy mogłyby zalegać na ulicach.  Tak jak w XIV-wiecznej Europie spustoszonej przez epidemię czarnej śmierci. Kaczyński maluje obraz dantejskich scen, do których mogłoby dojść, ale nie doszło, gdyż zapobiegły temu działania organizacyjne PiS. Jest to oczywista bzdura i do tego bzdura bardzo niebezpieczna. Hasło „nikt nie umierał na ulicach” jest chwytliwe i założę się, że stanie się argumentem w dyskusji na temat odpowiedzialności za paraliż służby zdrowia wywołany decyzjami polityków Prawa i Sprawiedliwości. W tym przede wszystkim decyzjami Kaczyńskiego, bo nie wierzę, żeby cały ten obłęd, nazywany walką z pandemią, odbywał się bez jego akceptacji.

A zatem rozbijmy tę bzdurę na czynniki pierwsze. Faktycznym powodem tego, że nikt nie umierał na ulicach, jest to, że nie mieliśmy do czynienia z epidemią czarnej śmierci, tylko z infekcją dróg oddechowych o śmiertelności na poziomie ułamka procenta. Natomiast w reakcji na tę infekcję doprowadzono do systemowego paraliżu służby zdrowia i odcięcia pacjentów od lekarzy. Ludzie nie umierali na ulicach, ale umierali w domach, ponieważ odwołano im zabiegi, trzymano w izolacji, a zamiast leczenia było testowanie. W samym 2020 roku liczba hospitalizacji zmniejszyła się o ponad 2 miliony w stosunku do roku 2019. W wyniku absurdalnych procedur ciężko chorzy nie trafiali na oddziały szpitalne, na które powinni trafić, ale wrzucano ich na oddziały kowidowe, gdzie leżeli i czekali na negatywny wynik testu. I umierali w szpitalach na nieleczone choroby, które nazwano „chorobami współistniejącymi”. Szczegółowo piszę o tym w mojej książce „Kowidowe getta” podając liczby i fakty. Pieprzenie Kaczyńskiego o tym, że PiS uratował Polaków przed umieraniem na ulicach jest prymitywnym zagraniem propagandowym, które ma zdjąć winę z polityków tej partii odpowiedzialnych za największą liczbę zgonów w Polsce po II wojnie światowej.

Jest w wypowiedzi Kaczyńskiego kolejne piramidalne kłamstwo, po usłyszeniu którego nóż się w kieszeni otwiera. Oświadczając, że PiS jest gotów na dyskusję o metodach walki z pandemią, Kaczyński pluje w twarz wszystkim tym, którzy przez dwa lata apelowali o zmianę tych metod. I za to byli, a także nadal są, szykanowani i nękani. To lekarze, których ukarania domaga się Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej. To Jan Pospieszalski, którego wyrzucono z TVP za to, że zaprosił do studia specjalistów sprzeciwiających się polityce lockdownów i DDM. To przedsiębiorcy, których PiS traktował jak przestępców nasyłając na nich policję, gdy otwierali biznesy broniąc się przed bankructwem. To uczestnicy protestów ulicznych, których pacyfikowano jako „siewców śmierci”. To wszyscy ci, którzy usłyszeli, że są szurami i foliarzami, gdy wykazywali bezsens i szkodliwość rządowej walki z pandemią. A teraz Kaczyński wychodzi na mównicę i zapewnia, że politycy PiS zawsze są otwarci na dyskusję. Gówno prawda! Politycy PiS pokazali, że są gotowi do wprowadzenia terroru i segregacji sanitarnej. I nic do nich nie trafiało. Przypominam, że Kaczyński podpisał się pod absurdalnym projektem ustawy wymuszającej cotygodniowe testowanie wszystkich pracujących Polaków. To było w styczniu 2022 roku, gdy od dawna było już wiadomo, że testy są niewiarygodne. Ale to nie przeszkadzało Kaczyńskiemu i jego partii w forsowaniu ustawy, której rezultatem byłoby nękanie milionów ludzi i wyrzucenie w błoto miliardów złotych. I wtedy nie było żadnej otwartości na dyskusję. A teraz jest? Wolne żarty!

Jakby tego wszystkiego było mało, Kaczyński sugeruje, że na jesieni może nas czekać kolejna runda walki z pandemią. Widocznie jeszcze za mało Polaków zmarło, żeby ogłosić pełny sukces. Trzeba po raz kolejny wyrzucić ludzi z przychodni i zamknąć przed nimi szpitale, żeby „opanować sytuację w sensie organizacyjnym” i żeby „nikt nie umierał na ulicy”. A na następnej konwencji Kaczyński ogłosi, że „nikogo tutaj nie oskarża, bo nikt naprawdę nie wiedział, nie był w stanie do końca przewidzieć, jak to jest i jak to będzie”. Napiszę to po raz kolejny: gówno prawda! Każdy rozsądnie myślący człowiek był w stanie przewidzieć, jak to jest i jak to będzie. Nie trzeba być Einsteinem, żeby przewidzieć, jakie będą skutki systemowego odcięcia chorych od leczenia. W kwietniu 2020 roku napisałam na portalu wPrawo.pl:  „Jeśli minister Szumowski zamierza przez dwa lata straszyć Polaków koronawirusem, to będą to dwa lata z rekordową liczbą zgonów spowodowanych paniką i brakiem właściwej opieki medycznej. Więcej ludzi umrze w wyniku koronawirusowej histerii, niż w wyniku infekcji, której śmiertelność ocenia się obecnie poniżej 1 procenta”. I tak się stało! A prezes PiS nadal nie wie, o co chodzi?

Na koniec krótki komentarz do zachwytu Kaczyńskiego nad stuprocentowym sukcesem PiS w walce z pandemią w wymiarze gospodarczym. Prezes PiS albo nie rozumie, albo udaje, że nie rozumie, iż nie można bezkarnie zamknąć gospodarki i wrzucić w nią setki pustych miliardów. Skutkiem takiego działania zawsze będzie inflacja, której przyczyną jest m.in. nadpodaż pieniądza. Oczywiście nie jest to jedyna przyczyna inflacji, ale opowiadanie, że dodruk pustych pieniędzy „znakomicie się sprawdza”, to szaleństwo. Ludzie, którzy opowiadają takie rzeczy, z pewnością nie powinni sprawować władzy. Konsekwencje ich ignorancji są zbyt kosztowne. Niestety, najnowsze sondaże, w których PiS ma prawie 40% poparcia, pokazują, że jest tak, jak pisał Jan Kochanowski: „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”.

Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats

Zobacz też:

Katarzyna TS: Szczepionkowa gra w durnia

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Dawid mówi

    Pani Katarzyno,tutaj Polak nie ma nic do gadania ,nawet gdyby był mądry po szkodzie ,bo to Waszyngton zadba by PiS wygrało wybory bo są użyteczni,a przecież nie zmienia się koni w czasie przeprawy…

  2. zagłoba sum mówi

    Pani Katarzyno! Kaczyński a raczej Kaczyńscy (czy jak oni się tam NAPRAWDĘ nazywają w jidisz) oraz ich klika, ci wszyscy morawieccy etc. (czy jak oni się tam NAPRAWDĘ nazywaja w jidisz) to największe kanalie rządzące, jakie Polska miała w swojej historii! PC/PiS obserwuje od samego początku, od ’91 roku i widzę, że jest to jaczejka obcych i wrogich Polsce ośrodków. Jednakże PRAWDZIWYM problemem są liczni wyznawcy tych antypolskich gnid! Jak dotrzeć do ogłupionych prymitywną propagRandą?.. Nie mam pojęcia…

  3. Republikanin mówi

    Wypowiedź Kaczyńskiego na temat skuteczności rządowej walki z pandemią (…) świadczy o tym, że albo PJK nadal nie rozumie, z czym mieliśmy do czynienia, albo jest wyrachowanym cynikiem. –
    – Ja sformułowałbym to trochę inaczej: „Albo pan Jarosław K. jest wyrachowanym, obłudnym cynikiem, albo jest tak zastraszony, że bezrefleksyjnie robi i mówi, co mu każą.” Bo na pewno nie jest aż taki głupi, żeby rzeczywiście wierzyć w to umieranie na ulicach.

  4. Shadow mówi

    Ten typ jest cynikiem, bydlakiem i zdeprawowanym sukinsynem. Nie mogę spokojnie patrzeć nawet na jego zdjęcia, bo mam ochotę opluć monitor. Nie oglądam też telewizorni gównianego ścieku,bo dostaję szału. Ten poziom perfidii, jaki tam ma miejsce, jest dla mnie porażający.

  5. czarny mówi

    A ja oglądam Wiadomości, żeby się pośmiać z włazidupstwa tych dyspozycyjnych redaktorków.
    Bo takiego poziomu propagandy to nie było od czasów PRLu.
    A Jadosław Kłamczyński na pewno jest świadomy tego co mówi i czyni to z całą świadomością. To po prostu typowa walka polityczna o stołki, władzę itp, gdzie nikt się nie przejmuje jakimś ciemnym ludem, który wszystko kupi.

  6. anonim mówi

    To wstrętny dziad.Jaki to trzeba mieć tupet, żeby tak szydzić sobie z Polaków, jak ta syjonistyczna kreatura wypowiada słowa ,,Polska w sercu”. W Bibli jest napisane, że judaszy poznacie nie po słowach ale po czynach. Za ich rządów upolitycznyli waszysko, nepotyznm nepotyzm i jeszcze raz nepotyzm. Kompletnie nie liczą się z Polakami tylko wykonują rozkazy z telavivu i waszyngtonu i berlina. Ceny żywnosci szaleją, kredyty, stopy procentowe a ten stary grzyb ze stoickim spokojem i udawanymi cielęcymi oczkami mówi że walczą ze złem. Oby was zdradzieckie kanalie piekło pochłoneło.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.