Kasta w akcji! Dziennikarz skazany za rzekome utrudnianie funkcjonariuszom czynności w redakcji „Wprost”

akcja ABW w redakcji "Wprost"/ fot. screen
1

18 czerwca 2014 roku funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego weszli do redakcji „Wprost” i usiłowali zabrać laptop Sławomirowi Latkowskiemu. Podczas akcji w pokoju obecni byli m.in. wydawca pisma Michał M. Lisiecki i dziennikarz Michał Majewski. Nie uczestniczyli w szarpaninie. Majewski wołał do dziennikarzy, żeby weszli do pomieszczenia i otworzył drzwi umożliwiając im nagrywanie.

W poniedziałek (3.02.2020) Sąd Rejonowy w Warszawie skazał Lisieckiego na 20 tys. zł grzywny, a Majewskiego na 18 tys. zł. Sędzia Monika Tkaczyk-Turek uznała, że mężczyźni naruszyli art. 224 § 2, który mówi o tym, że karze podlega ten, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną w celu zmuszenia funkcjonariusza publicznego do przedsięwzięcia lub zaniechania prawnej czynności służbowej. Problem w tym, że żaden ze skazanych nie stosował przemocy, ani gróźb wobec funkcjonariuszy. Zdarzenie zostało nagrane. Czyżby sędzia Tkaczyk-Turek była ślepa i głucha?

Sędzia nie tylko dopatrzyła się przemocy i gróźb tam, gdzie ich nie było, ale również uznała, że odmowa wydania laptopa była nieuzasadniona, bo w postanowieniu prokuratury nie było mowy o ujawnieniu informatorów, a jedynie treści rozmów. Najwyraźniej sędzia nie była w stanie pojąć, że w laptopie, którzy funkcjonariusze usiłowali wyrwać Latkowskiemu, znajdowała się dokumentacja wielu śledztw dziennikarskich opartych również na kontaktach ze źródłami zastrzegającymi anonimowość. Fundamentalnym prawem dziennikarza jest prawo do odmowy ujawnienia swoich informatorów. Funkcjonariusze ABW, na polecenie obecnego na miejscu prokuratora, usiłowali pozbawić dziennikarza tego prawa przy pomocy siły. I to oni stosowali przemoc. Pytam po raz kolejny: czy sędzia Tkaczyk-Turek jest ślepa i głucha?

Sędzia uznała również, że Michał Majewski nie był zaproszony do pokoju, w którym doszło do szarpaniny. „To nieprawda. Byłem osobą przybraną do tych czynności i moja obecność tam była zaakceptowana przez prokuratorów” – pisze Majewski w artykule opublikowanym w środę we „Wprost”.

Dziennikarz wskazuje, że w wyroku i jego ustnym uzasadnieniu jest więcej „stwierdzeń dalece wątpliwych”, np. stwierdzenie, że tłum stojący za drzwiami był agresywny. „Wszystko można o tym tłumie – złożonym z reporterów różnych redakcji – powiedzieć, ale nie to, że był agresywny! Między skandowaniem hasła „Wolne media!” i agresją jest daleka droga” – pisze Majewski. „Nie dopuszczam do siebie myśli, że sprawa może skończyć się opisanym rozstrzygnięciem. I liczę tu na roztropność, rozsądek i wyobraźnię apelacji” – konkluduje dziennikarz.

Źródło informacji  cytatów: Wprost

Zobacz też:

Minister Ziobro zapowiada kasację ws. wyroku obniżającego karę dla gwałciciela i zabójcy trzylatka

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. OlderabanParuch mówi

    Naprzod ! Palami i gazem ! Do zwyciestwa !

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.