Postaw mi kawę na buycoffee.to

Paweł Kowal, główny patron banderowskich interesów w Polsce, sprzeciwia się odebraniu Zełenskiemu Orderu Orła Białego

Paweł Kowal / zrzut ekranu: YT/Super Express
8

– W interesie Polski nie leży eskalowanie sporu z Ukrainą. Polsce służą ci, którzy budują dobre relacje polsko-ukraińskie. Nie stawiajmy wozu przed koniem – głównym zagrożeniem pozostaje Rosja – przekonywał w rozmowie z radiem TOK FM przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych Paweł Kowal.

Polityk został zapytany o sprawę ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu. Chodzi o propozycję przedstawioną przez prezydenta Karola Nawrockiego po tym, jak pod koniec maja Zełenski nadał jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imię „Bohaterów UPA”.

SKLEP-WPRAWO.PL

Po poniedziałkowym posiedzeniu Kapituły Orderu Orła Białego rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz poinformował, że kapituła przedstawiła swoją opinię głowie państwa. Jej treść nie została jednak ujawniona, a decyzję w tej sprawie ma podjąć sam prezydent.

Kowal podkreślił, że zależy mu przede wszystkim na deeskalacji napięcia.

WSPARCIE WPRAWO.PL

– Widzę, jaka jest sytuacja międzynarodowa i strategiczna. Chciałbym, aby strona ukraińska wyciągnęła z tej sprawy wnioski i podjęła odpowiednie działania, ale jednocześnie zależy mi, by inne ważne kwestie mogły być dalej realizowane – powiedział.

Pytany, czy jego zdaniem Zełenski nie powinien zostać pozbawiony najwyższego polskiego odznaczenia, odparł, że z perspektywy polskiego interesu rozsądniejsze jest wygaszanie konfliktu niż jego dalsze zaostrzanie. Jednocześnie zaznaczył, że decyzja należy do prezydenta.

W szerszym kontekście relacji polsko-ukraińskich Kowal przekonywał, że nie należy dopuszczać do pogłębiania wzajemnych napięć.

– Dobrze służą Polsce ci, którzy budują relacje polsko-ukraińskie, ponieważ nie jest to na rękę Rosji. Niebezpieczna byłaby sytuacja, w której Rosja skutecznie wbija klin między Polskę a Ukrainę. Dlatego nie zapominajmy, kto jest naszym głównym przeciwnikiem – mówił.

Zdaniem polityka część uczestników debaty publicznej w ostatnich dniach stworzyła atmosferę, jakby Polska znajdowała się w konflikcie z Ukrainą.

– Nie powinniśmy iść tą drogą. Potrzebne są dziś chłodna głowa i realizm. Są politycy, którzy powielają narracje korzystne dla Rosji i chcieliby pozostawić Polskę osamotnioną w trudnym momencie. Nie możemy do tego dopuścić – stwierdził.

Kowal odniósł się również do kwestii ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. Podkreślił, że mimo istniejących sporów historycznych działania poszukiwawcze są kontynuowane.

– Ekshumacje prowadzone są praktycznie nieprzerwanie. Ofiary odzyskują nazwiska, ich szczątki są identyfikowane i dokumentowane. Powstaje materiał niezbędny zarówno dla historyków, jak i dla śledczych – przekonywał.

Dodał, że obecnie prowadzone są m.in. prace w Hucie Pieniackiej. Zaznaczył jednocześnie, że strona ukraińska powinna mieć świadomość, iż formacje odpowiedzialne za zbrodnie na ludności cywilnej nie mogą być przedstawiane jako bohaterowie.

– Z polskiej perspektywy UPA jest przede wszystkim organizacją odpowiedzialną za ludobójstwo dokonane na Polakach. To podstawowy fakt, który kształtuje ocenę tej formacji w polskim społeczeństwie – powiedział.

Kowal zwrócił również uwagę na międzynarodowy wymiar sytuacji. Jak ocenił, trwają przygotowania do przyszłych rozmów pokojowych dotyczących wojny rosyjsko-ukraińskiej, a Polska powinna analizować bieżące wydarzenia również przez pryzmat własnych interesów strategicznych.

– Widać pewne przyspieszenie procesów politycznych. Niewykluczone, że rozmowy pokojowe rozpoczną się w sytuacji znaczącego osłabienia Władimira Putina – stwierdził.

Relacje polsko-ukraińskie od wielu lat obciążone są sporem dotyczącym działalności Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii. W Polsce wydarzenia na Wołyniu z lat 1943–1945 są powszechnie uznawane za ludobójstwo dokonane na ludności polskiej. Na Ukrainie część środowisk przedstawia je jako element szerszego konfliktu polsko-ukraińskiego, a OUN i UPA postrzegane są przede wszystkim przez pryzmat walki przeciwko Związkowi Sowieckiemu.

Decyzja o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” Sił Operacji Specjalnych Ukrainy imienia „Bohaterów UPA” wywołała w Polsce falę krytyki. Wielu polityków i komentatorów uznało ją za gest utrudniający dialog historyczny między oboma państwami.

W reakcji na tę decyzję prezydent Karol Nawrocki zaproponował rozważenie odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Argumentował, że gloryfikowanie UPA dostarcza dodatkowych argumentów rosyjskiej propagandzie i utrudnia budowanie wzajemnego zaufania.

W związku z narastającymi napięciami Warszawę odwiedził szef kancelarii prezydenta Ukrainy Kyryło Budanow. Spotkał się m.in. z przedstawicielami polskiego rządu, kancelarii prezydenta, Biura Bezpieczeństwa Narodowego oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Według nieoficjalnych informacji rozmowy dotyczyły zarówno bieżących relacji dwustronnych, jak i kwestii historycznych budzących kontrowersje po obu stronach granicy.

Komentarz: W takich sytuacjach zawsze wychodzi „zadaniowość” i zajadły antypolonizm ze strony tego typu ludzi!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Hammurabi mówi

    Zarówno Rosja jak i Ukraina nie są, nigdy nie były i nigdy nie będą przyjazne Polsce. Taką postawę determinują czynniki historyczne na równi z dzisiejszymi ich aspiracjami.
    Obecnie oba te twory się biją, niszczą i niech tak pozostanie. Polską racją stanu jest wykorzystanie czasu tego konfliktu na reorganizację i wyposażenie armii, na rozbudowę zdolności produkcyjnych i technologicznych i eliminację z życia politycznego Kowali, Szeptyckich, Królaków czy Dworczyków wraz z ich koteriami.

  2. Demokryta mówi

    Znakomicie Hammurabi! Mamy również okazję do poprawy gospodarczej między nami i Rosją… Nie dopuśćmy do podtrzymywania państwa wrogiego wobec Rosji. Teraz mamy dużo do stracenia, albo do zyskania.

  3. Flex mówi

    ” nie zapominajmy, kto jest naszym głównym przeciwnikiem – mówił. ” Panie Kowal, „”szambo wybiło, g. się rozlało” i wszyscy wreszcie poczuli smród. Liczycie, że go zakrzyczycie Putinem i Rosją. A to Pan, Szeptyckie, Skórki, Biejatowe czy Czarzaste pokazujecie, że główny wróg Polski jest wewnątrz niej, a nie za granicą. A dobitnie i wprost powiedział to L. Miller!

  4. Mr. X mówi

    Szanowny Hammurabi – w (geo)polityce nie ma wrogów ani przyjaciół. Kropka. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nasz kraj (bo o żaden inny mi nie chodzi) jest w tej partii szachów pionkiem a nie graczem. Rosja nigdy nie upadła i nie upadnie a ze względu na swoją pozycję strategiczną, to my od niej będziemy potrzebować więcej niż ona od nas. Nie chodzi nawet o surowce, ale chociażby o to, że jeśli jest to mocarstwo, to idiotyzmem – właśnie tych „chorych rusofobów” – jest stawanie przeciwko niej, zwłaszcza na rozkaz tych durnych polityków, bo o samodzielne myślenie przeciętnego obywatela już dawno przestałem posądzać. Podajesz jednocześnie nazwiska zatwardziałych ukrofili… a moze tak, dla przeciwwagi, jakieś nazwiska rusofilskie? Nie ma? No właśnie. Ukropskie firmy wykupują nasze, nie rosyjskie. To ukry prowadzą burdele w pewnym województwie, nie Rosjanie. To z ukrów robi się naszych „braci” (tfu!). Dawno, ale to dawno nie mieliśmy tak dobrych (czytaj: neutralnych) stosunków z Rosją i fakt, że „elyty”, wybrane przez bezmózgi motłoch, robią wszystko, aby spieprzyć to po całości, jest najlepszym dowodem naszego upadku. Ten sam rząd, który otwierał wszystkie przejścia graniczne, dziś łaskawie deportuje pijaków i degeneratów, choć i tak dopiero po którymś wykroczeniu, bo przecież od razu to się nie da. O, dziękujemy łaskawcy. ps. Rozbudowana armia koniec końców będzie wykorzystana do wojaczki. Dlaczego? Ano dlatego, że jesteśmy pionkiem i jak kapitał uzna to za stosowne, to zrobi wszystko, żeby nas posłać na Moskala. Geopolitycznie wygrywa się sprytem i dobrobytem – patrz Szwajcaria (tak, wiem, to pralnia europejskich pieniędzy, ale przez to nietykalna). Gdyby naszym krajem rządził ktoś, kto ma choć setną część promila myślenia po polsku, to byśmy w ciągu ostatniej dekady tej eurpejskiej zawieruchy wyskoczyli przed szereg tak mocno, że Niemcy i Anglicy do kupy wzięci nie dogoniliby nas przez najbliższe stulecia. Ale spokojnie, przy tej „klasie” politycznej nam to absolutnie nie grozi, będziemy dalej mogli uprawiać swoje wojenki wewnętrzne. 🙂

  5. ad mówi

    To i mój kamyczek do ogródka. Niech czcigodny Hamuj rabbi wyjaśni, jak nasz bantustan ma „rozbudowywać zdolności produkcyjne”, skoro prawy cały majątek państwa został wyprzedany? Czy ma to się odbywać poprzez nacjonalizację, wykup, a może na przejęcia w rodzaju 162-letniego żyjącego Żyda? A może trzeba liczyć na stachanowskie tempo produkcji z tego, co zostało, czyli w państwowej PGZ?

  6. Hammurabi mówi

    Rzecz jasna „oni”, „kapitał”, „gracze”… Gratuluję podejścia do tematu i dziwię się, że używacie jeszcze polskiego alfabetu zamiast rosyjskiego…
    Póki wy i wam panowie podobni nie pojmą tego, że ciągłe głoszenie niemożności, wmawianie sobie i innym, że tak naprawdę nic zrobić się już nie da, będzie tak jak jest a „elyty” wybrane przez bezmózgi motłoch” będą mogły spać spokojnie.
    „Rosja nigdy nie upadła i nie upadnie a ze względu na swoją pozycję strategiczną”…
    Pewnie to i racja w obecnych realiach (choć nic wieczne nie jest, łącznie z potęgami) jednak skoro mowa o „interesach”, to pamiętać należy o starej ale wciąż aktualnej maksymie: „Si vis pacem, para bellum”.
    Od pewnego pułapu oczekiwanego oporu i związanych z nim strat własnych, działania zbrojne stają się nieopłacalne.
    I tu rodzi się pytanie. Skoro „rozbudowana armia koniec końców będzie wykorzystana do wojaczki”, to lepiej jej nie posiadać wcale czy może jednak ją mieć i liczyć na to, że w końcu będzie „rządził ktoś, kto ma choć setną część promila myślenia po polsku”.

  7. ad mówi

    Dziwię się, że Hamuj rabbi pisze jeszcze po polsku, a nie w jidysz.

  8. SKLEP-WPRAWO.PL

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.