Kolejny incydent tuż przy granicy z Polską. Czy to ukraińska prowokacja mająca rozszerzyć wojnę na Europę?
Niemiecka policja prowadzi w piątek operację w Saksonii w związku z kolejnym podejrzeniem próby sabotażu infrastruktury energetycznej. Przy dwóch stacjach elektroenergetycznych w powiatach Görlitz i Bautzen znaleziono urządzenia, które mogły mieć charakter wybuchowy lub zapalający.
Jedno z miejsc znajduje się w powiecie Görlitz, bezpośrednio graniczącym z Polską. Według niemieckich mediów podejrzane przedmioty znajdowały się w pobliżu linii napowietrznych i mogły zostać przygotowane z zamiarem zaatakowania infrastruktury przesyłowej.
Policja w Görlitz potwierdziła prowadzenie działań, jednak nie ujawniła szczegółów operacji. Rzeczniczka miejscowej policji Anja Leuschner przekazała, że ze względów taktycznych funkcjonariusze nie mogą informować o szczegółach. Policjanci przeszukują teren. Oficjalnie potwierdzono dotychczas działania prowadzone na północ od Bautzen.
Według ustaleń niemieckiego dziennika „Bild” podejrzane urządzenia odnaleziono w rejonie miejscowości Schleife w powiecie Görlitz oraz Lohsa w powiecie Bautzen. Śledczy podejrzewają, że mogły one zostać przygotowane w celu przeprowadzenia ataków na sieć energetyczną. Policja nie potwierdziła jednak oficjalnie charakteru znalezionych przedmiotów ani ich przeznaczenia.
Oba miejsca znajdują się na Łużycach, w rejonie Łużyckiego Zagłębia Węglowego, niedaleko granicy Saksonii z Brandenburgią. Na tym obszarze działalność prowadzi koncern LEAG, który wydobywa węgiel brunatny wykorzystywany m.in. w elektrowniach Jänschwalde i Boxberg.
Najnowsze wydarzenia są kolejnym przypadkiem podejrzenia sabotażu niemieckiej infrastruktury energetycznej w ostatnich dniach.
We wtorek przy stacji elektroenergetycznej w Turnow-Preilack w Brandenburgii, niedaleko elektrowni Jänschwalde, wykryto próbę ataku na linie wysokiego napięcia. Sprawcy mieli wykorzystać samodzielnie skonstruowane urządzenia przypominające rakiety, których zadaniem było przerzucanie lub wystrzeliwanie materiału przewodzącego prąd w kierunku przewodów wysokiego napięcia. W wyniku zdarzenia doszło do uszkodzenia linii, jednak mieszkańcy nie zostali pozbawieni dostaw energii.
Do kolejnego incydentu doszło w Bergheim w Nadrenii Północnej-Westfalii. Po zakłóceniu pracy tamtejszej stacji elektroenergetycznej z sieci wyłączonych zostało pięć bloków elektrowni o łącznej mocy około 4,2 GW. Również w tym przypadku nie odnotowano przerw w dostawach energii dla odbiorców.
W czwartek podejrzane urządzenia znaleziono także w pobliżu stacji elektroenergetycznej w Dormagen, położonym między Kolonią a Düsseldorfem. Policja podejrzewa, że również tam mogło dojść do próby sabotażu.
W związku z wcześniejszymi incydentami w Brandenburgii i Nadrenii Północnej-Westfalii śledczy przekazali nowe informacje. Policja uznała za autentyczne dwa listy, których autor przyznał się do części aktów sabotażu. Twierdził on, że działał sam oraz sprzeciwia się produkcji energii z paliw kopalnych.
W związku ze sprawą policja poszukuje obecnie 48-letniego mężczyzny z Gevelsbergu w Nadrenii Północnej-Westfalii. Jego nazwisko znalazło się pod wspomnianymi listami. Funkcjonariusze nie zastali go jednak podczas przeszukania miejsca zamieszkania.
Śledczy zastrzegają, że potwierdzenie autentyczności listów nie oznacza, iż mężczyzna rzeczywiście odpowiada za opisane w nich ataki. Nie wiadomo również, czy ma on jakikolwiek związek z najnowszymi zdarzeniami w Saksonii.
Seria podejrzanych incydentów ma miejsce zaledwie kilka dni po tym, jak niemiecki rząd oficjalnie oskarżył Rosję o przeprowadzenie odrębnego ataku hybrydowego na terytorium Niemiec. Berlin przypisał Moskwie odpowiedzialność za próbę zamachu na lotnisku Lipsk/Halle z 4 sierpnia.
Niemieckie władze nie przedstawiły jednak dotąd dowodów łączących Rosję z obecną serią zdarzeń dotyczących infrastruktury energetycznej. Śledczy nie wykluczają zarazem, że za częścią incydentów może stać obce państwo.
Na obecnym etapie nie ma oficjalnego potwierdzenia, że wszystkie opisane zdarzenia są ze sobą powiązane.
Komentarz: Sytuacja na froncie musi być bardzo zła, skoro dochodzi do takich wydarzeń, jak to opisane w tekście… Naturalnie, za wszystko odpowiada Rosja.


