Słudzy narodu ukraińskiego
Zaprzaństwo i kundlizm w Polsce przekroczyły wszelkie możliwe granice. Obrzydliwi słudzy obcych interesów dzisiaj są twarzami mojego kraju i narodu. Ze względów estetycznych i wczesnej pory nie napiszę, co władze w Polsce czynią względem na przykład władz na Ukrainie. Podkreślam władze w Polsce, a nie polskie władze. Ale mogę napisać jak zachowują się w stosunku do Polaków, w tym tych, którzy próbują walczyć o godność dla swojego narodu – jak najgorsi wrogowie. I jeszcze próbują mi wciskać ciemnotę, że realny wróg jest przyjacielem, a potencjalny sojusznik wrogiem. „Modelki z Dubaju” są przy nich wszystkich wzorem cnót wszelakich.
Wstydzę się codziennie za prezydenta Karola Nawrockiego, premiera Donalda Tuska, marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, szefa MSZ Radosława Sikorskiego, za szefa MON-u i lidera stronnictwa ludowców Władysława Kosiniaka-Kamysza, za prymasa Wojciecha Polaka, generałów, ministrów, rząd, posłów, senatorów, europosłów, biskupów i innych decydentów. Wstydzę się za „prawicę”, „lewicę”, „centrum”, „ludowców” i rzekomych „narodowców”. Rzygać się chce jak na nich patrzę. O zdecydowanej większości „dziennikarzy” czy „medialnych ekseprtów” nawet nie będę wspominać. Piszę całkiem serio.
W środę warszawski sąd okręgowy stwierdził „prawną dopuszczalność” wydania wybitego rosyjskiego archeologa Aleksandra Butiagina stronie ukraińskiej. To co wyczyniają ci ludzie jest zupełnie obce zasadom cywilizacyjnym, na których powinno być oparte normalne państwo.
W grudniu 2025 roku Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, działająca na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie aresztowała Aleksandra Butiagina – bo tego się domagała strona ukraińska. Naukowiec przejeździł wtedy przez Polskę, bo jechał do Holandii, gdzie prowadził wykłady. Archeolog i historyk był ścigany przez ukraińskie służby specjalne za prowadzenie wykopalisk na Krymie.
Ciągle działa w naszym kraju doktryna byłego rzecznika MSZ Łukasza Jasiny „jesteśmy tutaj sługami narodu ukraińskiego”. Nikt nie miał odwagi powiedzieć – dosyć tego szaleństwa. Wszyscy głównonurtowi aktorzy tego marnego spektaklu pozwalają się szantażować mitycznym onucyzmem. Powtórzę za b. premierem Leszkiem Millerem „wolę być ruską onucą, niż banderowskim pampersem!”.
Przeczytaj także:


Aniś Pan „onucą” aniś tym bardziej „pampersem”. Zauważasz Pan to samo, co widzą inni pozbawieni prawa głosu, często kneblowani artykułami i paragrafami.
Zbiorowa amnezja Polaków doprowadziła nas do punktu, w którym zajadli wrogowie, potomkowie morderców i zbrodniarzy cieszą się powszechną estymą i korzystają z praw im nienależnych, jednocześnie pisząc własną „historię” a intelektualnie sprawni inaczej p-osłowie (Anna Maria Żukowska) bredzą bezkarnie coś o „starych trupach”.
„Stare trupy” to teraz te wołyńskie, te katyńskie, te z Ciepielewa, Glinciszek, Koniuchów i setek tysięcy innych miejsc w których dzisiejsi „przyjaciele” i „spokojni sąsiedzi” i „wyzwoliciele” mordowali i rabowali najczęściej bezbronnych Polaków na wyścigi…
Cud- miód artykuł WCz Pana Jastrzębskiego. Kto chce bliżej poznać czcigodnego Pana Jastrzębskiego, to zapraszam do lektury artykułu autorstwa tego Pana w Myśli Polskiej nr 9-10 z 1-8 marca 2026 roku o tytule – „Jeszcze o Leszku Millerze”. I cóż Pan redaktor tam napisał, cyt.” Leszek Miller w sposobie postrzegania świata jest bliski temu jak widział to gen. Wojciech Jaruzelski. Moim zdaniem oboje nie byli szczerymi komunistami. Łączy te postacie patriotyzm i chęć działania dla dobra swojego kraju”. Skoro ci dwaj nie byli szczerymi komunistami, to kim byli Panie Jastrzębski? Może Wallenrodami? Kolejny cyt, „…spotkanie generała Jaruzelskiego z Rockefellerem wynikło z procesów globalnych…”. Niech Pan, Panie Jastrzębski policzy, ilu Żydów zasiadło przy Okrągłym Stole, a ilu gojów. Dla mnie ta arytmetyka jest jasna – Jaruzelski sprzedał Polskę Żydom (stąd wizyta generała u bogatego Żyda, pisze o tym m.in. Pan Miszalski). Taktownie nie wspomniał Pan redaktor w swoim artykule, jak to „nieszczery komunista” Jaruzelski udekorował pierś stalinowca Bermana orderem. No i czy pamięta Pan, Panie Jastrzębski, co ludzie na ulicach mówili po powołaniu rządu Mazowieckiego? Podpowiem – „Same Żydy i jeden Syryjczyk”. Kolejny cytat – „To Leszek Miller jako pierwszy polityk tej rangi mówi publicznie o niezagojonej ranie, jaką jest sprawa ukraińskich mordów na polskiej ludności”. Otóż na łamach Myśli Polskiej z lat minionych można było przeczytać o nielicznych posłach z PSL-u, którzy od początku lat 90-tych kultywowali pamięć o polskich ofiarach ukraiński mordów. Poseł nie ma „tej rangi”? No i truskawka na torcie. Objawienia w Gietrzwałdzie opisał i potwierdził niemiecki duchowny, który żył w czasie tych objawień. Niech Pan, Panie Jastrzębski coś poczyta na ten temat, zanim kolejnym razem będzie Pan młotował Grzegorza Brauna posługując się Gietrzwałdem, bo napisał Pan – „Podtrzymuję również swoją tezę dotyczącą wyższości premiera Leszka Millera nad europosłem Grzegorzem Braunem”. Oraz – „Do normalsa trafić może tylko Leszek Miller. Bo zespół dosyć osobliwych poglądów pozaukraińskich Grzegorza Brauna jest nie do zaakceptowania przez przeciętnego Polaka”. Kończąc, gratuluję Panu Jastrzębskiemu na bazie jego „normalsowości” i „przeciętniactwa”, że zachwycił się komuchem, który na starość zaczął mówić ludzkim głosem.