Postaw mi kawę na buycoffee.to

Imperium słów, rzeczywistość przemocy – retoryka, która kosztuje życie

0

11 lutego w Teheranie, podczas obchodów rocznicy Rewolucji Islamskiej w Iranie, uczestnicy demonstracji spalili kukłę określaną jako Baal – symboliczny obraz wroga, który w tej narracji uosabia pychę, dominację i przemoc silniejszych wobec słabszych.

Tego rodzaju gesty, podobnie jak palenie amerykańskich flag, od lat stanowią element politycznego teatru, w którym symbole zastępują realny dialog.

SKLEP-WPRAWO.PL

W tle tych wydarzeń pozostaje napięcie międzynarodowe, podsycane przez działania Stanów Zjednoczonych wobec Wenezueli i postać Nicolása Maduro, które przez część opinii publicznej interpretowane są jako przejaw siłowej polityki globalnej. W tej optyce gesty z Teheranu nie są jedynie lokalnym rytuałem, lecz komunikatem politycznym – wyrazem sprzeciwu wobec amerykańskiego „porządku”, który wielu postrzega jako asymetryczny i oparty na sile, a nie na prawie.

Izrael zrozumiał przekaz – Baal jest swoistym symbolem, ikoną stawiania własnego „ja” ponad innymi, ikoną podnoszenia ręki na słabszych.

SKLEP-WPRAWO.PL

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.
A jak wiemy, historia lubi ironię: jedni palą symbole przemocy, drudzy odpowiadają przemocą bez symboli.

Pod koniec lutego rozpoczęła się szeroka operacja militarna przeciwko Iranowi, prowadzona przez Izrael przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, wbrew jakimkolwiek normom prawa międzynarodowego, którego de facto nie uznają.

Największym problemem nie jest to, że ktoś pali kukły – tylko to, że inni uznają to za wystarczający powód, by podpalić świat.
Między symboliką ulicy a realną polityką istnieje jednak przepaść. Kukły płoną szybko – decyzje polityczne dużo wolniej, ale ich skutki są nieporównywalnie trwalsze.

W tym samym czasie napięcia widoczne są również w Europie. Wołodymyr Zełenski w ostrych słowach krytykuje postawę Viktora Orbána wobec braku wsparcia dla Ukrainy, zarzucając Budapesztowi blokowanie decyzji. Choć część wypowiedzi przybiera formę budzącego zaniepokojenie politycznego nacisku, a same słowa: „Jeżeli jedna osoba blokuje pomoc, to podamy jej adres naszym siłom zbrojnym, aby porozmawiały z nią po swojemu” – ich ton pokazuje, jak bardzo współczesna dyplomacja oddala się od dawnej powściągliwości i zaczyna przypominać teatr bandytyzmu – pokaz: „jak nie będziesz grał w nasze gry, to my zagramy tobą”.

Kiedy polityka zamienia się w teatr, widownią zawsze zostają zwykli ludzie – i to oni płacą za bilety najwyższą cenę. Płacą Palestyńczycy, płacą Irańczycy, ale płacimy też my – choćby przy dystrybutorze paliwa.

A jak często mówię – nie ciesz się, gdy sąsiadowi pali się dom, dym poleci w twoją stronę.

Dlaczego w tej historii pojawia się motyw Baala? Nie jako dosłowny byt, lecz jako symbol – uosobienie siły, dominacji i przekonania o własnej wyższości, które od wieków powraca w różnych narracjach politycznych i kulturowych. Współczesne konflikty również chętnie sięgają po takie obrazy, bo pozwalają uprościć rzeczywistość do walki dobra ze złem.

Otóż przez wiele lat rzekomy okultyzm wśród lobby izraelskiego był swego rodzaju teorią spiskową, a gdy w Teheranie zapłonęła słoma – zgodnie z zasadą „uderz w stół, a nożyce się odezwą” – dobrze oddaje dynamikę współczesnych sporów. Każda prowokacja wywołuje natychmiastową, często przesadną reakcję. W takich momentach dochodzi do „zrzucenia masek” i eskalacji napięcia, w której liczy się już nie prawda, ale siła przekazu.

Reasumując: Donald Trump porwał prezydenta Wenezueli, zagroził zdobyciem Grenlandii, zaatakował Iran, teraz gdzieś w Miami cieszy się i beztrosko informuje, iż może zrobić z Kubą, co chce – pokaz siły.

W tym całym zamieszaniu, po informacjach ws. afery Epsteina, w której pojawia się nazwisko Trumpa, przypomina mi się znany cytat Winstona Churchilla – przyjdą czasy, kiedy faszyści będą nazywać siebie antyfaszystami. A parafrazując:

„Najgroźniejsi nie są ci, którzy otwarcie używają siły, lecz ci, którzy nadają jej moralne uzasadnienie i nazywają ją porządkiem.”

A jak wiemy – pisząc inaczej – cywilizacja nie upada wtedy, gdy pojawia się przemoc, lecz wtedy, gdy przemoc zaczyna nazywać się koniecznością.

I tymi słowami pozostawiam was w ciszy.

Przeczytaj także:

Nie ma co liczyć na potępienie OUN-UPA przez najwyższe organy państwowe Polski i Ukrainy

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.