„Słudzy narodu ukraińskiego” walczą z banderyzmem

0

Ironią losu – a może raczej ironią politycznej hipokryzji – jest to, że dziś najgłośniej o „banderyzmie” krzyczą przedstawiciele tych samych formacji politycznych, które przez lata ponosiły realną odpowiedzialność za ukrainizację Polski. To właśnie one systemowo marginalizowały temat ukraińskiego szowonizmu, a każdego, kto miał odwagę mówić o banderyzmie, o fałszowaniu historii i o ludobójstwie dokonanym na Polakach w latach 1939–1946, stygmatyzowały jako „oszołoma”, „rusofila” albo „ekstremistę”.

Dziś ci sami ludzie – wyłącznie dlatego, że znaleźli się w opozycji – urządzają pokazową werbalną szermierkę. Jedni nagle demonstracyjnie palą banderowskie flagi („pisiorka” z wPolsce24), inni teatralnie drą wizerunki Stepana Bandery (słynny polski „leśnik”), jeszcze inni nagle odkrywają, że Ukraińcom w Polsce przyznano nadmiarowe przywileje i trzeba je „ukrócić” (rzesza polityków Zjednoczonej Prawicy). Dobrze, że to mówią. Naprawdę dobrze. Tylko że w tej historii jest jedno pytanie, którego nie sposób pominąć: gdzie byli „słudzy Ukraińców” w latach 2022–2023? Dlaczego wtedy kiedy było to pożądane i możliwe do wywalczenia nie zabiegali o upamiętnienie bestialsko pomordowanych Polaków, na masową skalę nie przeprowadzali wywiadów ze Świadkami, póki jeszcze wielu z nich żyło? Dlaczego woleli wspierać słownie i finansowo żydowską i ukraińską propagandę, a pamięć o Polakach z Kresów II RP swą pasywnością zakopywali głęboko pod ziemią? Dlaczego wreszcie IPN nie wysłał swoich pracowników do rozproszonych po Polsce Świadków ukraińskiego ludobójstwa na Polakach, by przed kamerą przeprowadzić z nimi wywiady, co od 2019 roku czynię, dopóki żyją ostatni Świadkowie? Przecież to jasne, że materiał audiowizualny ma o wiele większy zasięg niż wszelkiej maści monografie pisane przez pracowników tej i innych podobnych instytucji.

SKLEP-WPRAWO.PL

Gdzie byli, gdy Polskę zalała fala milionów Ukraińców, wśród których – obok ludzi autentycznie uciekających przed wojną – znaleźli się także nosiciele kozacko-hajdamacko-banderowskich przekonań? Gdzie byli, gdy pod osłoną „solidarności” i „humanitaryzmu” zamykano usta tym, którzy ostrzegali przed konsekwencjami bezrefleksyjnej polityki migracyjnej i historycznej amnezji? Gdzie byli, gdy prawda była niewygodna, a odwaga kosztowała?

Szokująca wypowiedź rzecznika MSZ: „Jesteśmy sługami narodu ukraińskiego” [WIDEO]

Obawiam się – a właściwie jestem tego niemal pewien – że dzisiejsze wymachiwanie szablą nie ma nic wspólnego z troską o prawdę historyczną. To czysta kalkulacja. Wyrachowanie. Próba przypodobania się elektoratowi, który coraz wyraźniej dostrzega, że coś poszło bardzo nie tak. Tak było, tak jest i – niestety – wszystko wskazuje na to, że tak będzie nadal. Historia w rękach mainstreamowych polityków zawsze była zakładnikiem bieżącej koniunktury.

"Pisiorka", bohaterka mediów plotkarskich, pod koniec 2025 roku pali banderowską flagę.
„Pisiorka”, bohaterka mediów plotkarskich, pod koniec 2025 roku pali banderowską flagę.

Dlatego powtórzę to, co powtarzam od lat: liczmy na siebie, a nie na reżimy, układy i partyjne centrale. Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby jutro ci sami ludzie ponownie doszli do władzy, natychmiast wróciliby do starej roli – klęcząc przed amerykańskim panem, który od lat 50. XX wieku konsekwentnie błogosławi i realnie wspiera banderyzację Ukrainy. Azyle polityczne, kariery w strukturach bezpieczeństwa, ochrona dla zbrodniarzy z SS-Galizien, OUN i UPA, działalność Prolog Research – to nie są opinie ani „teorie”. To są fakty historyczne, udokumentowane i dostępne dla każdego, kto chce je poznać.

I w tej sytuacji rodzi się pytanie zasadnicze: komu dziś w ogóle można jeszcze wierzyć? Politykom, którzy zmieniają narrację wraz z sondażami? Mediom, które przez lata cenzurowały prawdę, a teraz udają jej obrońców? Czy może wyłącznie własnemu rozumowi, pracy u podstaw i niezależnym inicjatywom?

Na marginesie – wbrew wyobrażeniom niektórych polityków, zwłaszcza tych ze Zjednoczonej Prawicy – nie jestem członkiem żadnej partii politycznej i nie mam żadnych aspiracji politycznych. Nie walczę o stanowiska, frakcje ani układy. Walczę o prawdę. Robię to, jeżdżąc po Polsce z prelekcjami, pisząc książki, tworząc serial dokumentalno-historyczny „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach” (obejrzyj, przybądź na seans, zorganizuj seans – https://FilmSasiedzi.pl), prowadząc wydawnictwo wprowadzające na rynek wartościowe publikacje oraz udzielając wywiadów.

I właśnie dlatego mogę pozwolić sobie na luksus niezależności. Luksus mówienia rzeczy niewygodnych. Luksus nazywania rzeczy po imieniu – bez oglądania się na partyjne barwy i chwilowe sojusze.

Bo prawda nie ma barw partyjnych.
A historia – jeśli odda się ją w ręce polityków – zawsze zostanie zdradzona.

Zapraszam na moją autorską stronę internetową: https://jacekmiedlar.pl

Obejrzyj 1. odcinek. Gdzie obejrzeć 2. odcinek? Informacje w opisie lub na FilmSasiedzi.pl

2. odcinek (kliknij w obraz poniżej)

Przeczytaj także:

Wielki sukces! “Sąsiedzi” z kolejną nagrodą na międzynarodowym festiwalu filmowym!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.