Nowe prawo na Ukrainie. Krytyka ludobójstwa na polskim narodzie, Bandery i OUN może być karana
W ukraińskim parlamencie trwają prace nad nowelizacją kodeksu karnego, która ma wprowadzić odpowiedzialność za działania określane jako „ukrainofobia”. Według części komentatorów proponowane przepisy mogą w praktyce objąć szeroki zakres wypowiedzi i działań odnoszących się do historii oraz tożsamości narodowej Ukrainy.
Projekt ustawy, zarejestrowany 22 kwietnia 2026 roku, przewiduje zmiany w artykule 161 kodeksu karnego, regulującym przestępstwa motywowane nienawiścią. Jego autorem jest deputowany Mykoła Kniażycki z partii Europejska Solidarność. Nowelizacja zakłada rozszerzenie katalogu czynów zabronionych o zachowania uznawane za wymierzone w naród ukraiński oraz jego dziedzictwo kulturowe.
Zgodnie z przedstawianymi założeniami, penalizacji mogłyby podlegać m.in. działania polegające na poniżaniu narodu ukraińskiego, podważaniu jego państwowości, usprawiedliwianiu prób asymilacji czy dyskredytowaniu języka, kultury i tradycji. W uzasadnieniu projektu wskazuje się, że tego typu aktywność może stanowić element wojny informacyjnej i prowadzić do destabilizacji państwa.
Propozycja obejmuje również działania interpretowane jako umniejszanie znaczenia walki Ukrainy o niepodległość lub podważanie jej roli w historii. Na obecnym etapie projekt znajduje się w pracach komisji parlamentarnej i nie został jeszcze skierowany do dalszego procedowania.
Inicjatywa wywołała reakcje także poza Ukrainą. Paweł Usiądek z Konfederacji zwrócił uwagę, że proponowane regulacje – w zależności od interpretacji – mogą prowadzić do ograniczenia swobody wypowiedzi w sprawach historycznych. W jego ocenie istnieje ryzyko, że przepisy mogłyby objąć m.in. krytyczne oceny postaci związanych z ukraińskim ruchem niepodległościowym czy wypowiedzi dotyczące tragicznych wydarzeń na Wołyniu.
W szerszym kontekście przypomina się, że podobne inicjatywy legislacyjne pojawiały się na Ukrainie już wcześniej. W przeszłości proponowano wprowadzenie sankcji za publiczne kwestionowanie legalności działań organizacji takich jak OUN i UPA czy za znieważanie pamięci historycznej, co również budziło kontrowersje dotyczące granic wolności słowa.
Postać autora obecnego projektu była wcześniej przedmiotem debat publicznych, m.in. w związku z jego działalnością polityczną oraz stanowiskami dotyczącymi historii relacji polsko-ukraińskich. Jego wypowiedzi i inicjatywy w tych obszarach niejednokrotnie wywoływały spory i różnice interpretacyjne.
Projekt ustawy pozostaje na wczesnym etapie prac legislacyjnych, a jego ostateczny kształt oraz zakres ewentualnych regulacji będą zależeć od dalszych dyskusji parlamentarnych.
Komentarz: Dla mnie tego typu doniesienia stanowią tylko i wyłącznie potwierdzenie tego, o czym od dawna mówili prawdziwi polscy patrioci, którzy byli zaciekle zwalczani przez pacynki z mediów i świata polityki. Na Ukrainie od dawna istnieję instytucjonalna promocja banderyzmu, która zaczyna przybierać coraz bardziej brutalne i złowieszcze oblicze. To wszystko dzieje się w momencie, gdy na terytorium RP jest kilka milionów obywateli tego państwa… Skorzystajmy z prawdy, płynącej z I tomu książki „SĄSIEDZI. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach” autorstwa Jacka Międlara.




Dlatego polskim interesem jest to, by awantura na wschodzie Ukrainy trwała jak najdłużej.
Zawsze było tak, że na polskich ziemiach płynęła krew wytaczana przez wojujące potęgi, Polska była rujnowana i ograbiana a Polacy masakrowani przez najeźdźców i ich sympatyków.
Teraz tłuką się dwie wrogie Polsce siły i niech tak pozostanie. Czas zacząć patrzeć na świat tak, jak to od dawna czynią inni wykorzystując każdą chwilę do wzmocnienia sił na wypadek konieczności.
Hammurabi wszystko ok, mogą się tłuc ale nie naszym kosztem. Gdyby rząd odciął ukraine od Polskich pieniędzy i sprzętu wojskowego idących na wojne to twój komentarz byłby jak najbardziej słuszny, ale w dzisiejszych realiach nie wygląda to dobrze.
Pewnie, że nie wygląda dobrze. Jak internetowe kozaki chcą przedłużać wojnę na Ukrainie, to niech idą tam wojować. Na swój koszt.
@Adrian
Zawsze bardziej się opłaca zmniejszyć zagrożenie, unikając zniszczeń i ofiar nawet dopłacając, niż samemu walczyć.
Ta – nazwijmy to po imieniu: perfidna – metoda była jakże często stosowana wobec Polaków. Czas pewne rzeczy zrozumieć i wykorzystać czas.
Pomimo zaangażowania na Ukrainie ponad 700 tys. ludzi, Rosja wciąż ma rezerwy szacowane na 2 mln osób, zaś zginęło – według zachodnich szacunków – dopiero 300 tys. choć jak podaje Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS) w Waszyngtonie: „w trakcie wojny prawie 1,2 mln żołnierzy rosyjskich i blisko 600 tys. ukraińskich wojskowych zginęło, zostało rannych lub zaginęło w trakcie trwającej od blisko czterech lat wojny”.
Kto ma rację czas pokaże ważne jest to, że nie giną Polacy a po wygaśnięciu konfliktu można straty wyrównać z nawiązką.
Hurra! Polacy nie giną. Jeno kieszenie mają drenowane.