1 maja startuje Mercosur. Rolnicy biją na alarm: to może być koniec polskiego rolnictwa
1 maja zaczyna obowiązywać część umowy handlowej między Unią Europejską a krajami Mercosur. W oficjalnym przekazie to przełom – otwarcie nowych rynków i sukces europejskiej polityki handlowej. Z perspektywy wielu rolników obraz jest jednak znacznie mniej optymistyczny. Porozumienie postrzegane jest jako zwiększenie presji konkurencyjnej ze strony producentów z Ameryki Południowej, którzy działają w odmiennych warunkach regulacyjnych i kosztowych.
W debacie publicznej pojawiają się uproszczenia, jakoby umowa oznaczała całkowite zniesienie ceł na wołowinę. W rzeczywistości mechanizm jest bardziej złożony – przewidziano kontyngenty taryfowe, czyli określone ilości produktów, które mogą być importowane na preferencyjnych warunkach. Nie oznacza to pełnej liberalizacji, ale nawet ograniczony napływ tańszego mięsa może wpływać na ceny na rynku unijnym. W sektorze o niskich marżach już niewielkie zmiany podaży potrafią przełożyć się na spadek rentowności produkcji.
Dla Polski znaczenie tego procesu jest szczególne. Krajowy sektor wołowiny w dużym stopniu opiera się na eksporcie do innych państw Unii, zwłaszcza do Niemiec i Włoch. Pojawienie się konkurencyjnej cenowo alternatywy może skłonić odbiorców do zmiany dostawców, co osłabi pozycję polskich producentów. W realiach rynkowych decydują przede wszystkim koszty i dostępność, a przewagi wynikające z wyższych standardów produkcji nie zawsze przekładają się na wyższą cenę akceptowaną przez odbiorców.
Na tym tle uwidacznia się szerszy problem spójności polityki unijnej. Z jednej strony rolnicy w UE funkcjonują w warunkach coraz bardziej restrykcyjnych regulacji dotyczących środowiska, dobrostanu zwierząt i stosowania środków produkcji. Z drugiej – rynek otwierany jest na import z regionów, gdzie koszty wytwarzania są niższe, a systemy kontroli różnią się od europejskich. Formalnie importowane produkty muszą spełniać określone wymogi, jednak w praktyce pojawiają się pytania o skuteczność nadzoru i egzekwowania tych standardów w skali międzynarodowej.
Obawy te wzmacniają wcześniejsze doniesienia o nieprawidłowościach w niektórych łańcuchach dostaw spoza Unii. Komisja Europejska podkreśla istnienie mechanizmów ochronnych, które mogą zostać uruchomione w przypadku zakłóceń rynku. Problem polega na tym, że ich zastosowanie wymaga czasu – a reakcja instytucjonalna często następuje dopiero wtedy, gdy negatywne skutki są już odczuwalne przez producentów.
Umowa z krajami Mercosur wpisuje się w szerszy układ interesów gospodarczych. Ułatwienia w dostępie do rynków Ameryki Południowej są szczególnie korzystne dla europejskiego przemysłu, w tym sektora motoryzacyjnego. Jednocześnie część kosztów dostosowania może zostać przeniesiona na rolnictwo, zwłaszcza w krajach, gdzie odgrywa ono istotną rolę gospodarczą. Oznacza to konieczność funkcjonowania w bardziej wymagającym otoczeniu konkurencyjnym.
Proces dostosowawczy jest w takich warunkach nieunikniony. Rynek z czasem znajdzie nową równowagę, jednak może to oznaczać presję na ceny, zmianę struktury produkcji, a w części przypadków – wycofanie się mniej konkurencyjnych gospodarstw z działalności.


