700 tys. złotych dziennie za utrzymanie niemal pustego narodowego izolatorium. Personel w 5-gwiazdkowym hotelu!

Hotel, w którym przebywa personel medyczny / Fot. Twitter/Paweł Reszka
16

Od kilku tygodni Stadion Narodowy w Warszawie nie spełnia swojej pierwotnej funkcji. Za decyzją rządu Mateusza Morawieckiego, stadion piłkarski stał się potężnym, świecącym pustkami izolatorium, którego utrzymanie kosztuje nas niebotyczne sumy pieniędzy.

– Koszty 500-łóżkowego szpitala, w tym 50 łóżek oddziału intensywnej terapii mogą szokować – to ponad 21,5 mln zł na miesiąc (700 tys. zł dziennie) – pisze dziennik „Rzeczpospolita”. Szczegółowe obliczenia podawaliśmy na naszym portalu – TUTAJ.

Zgodnie z założeniem, izolatorium na Stadionie Narodowym (mylnie nazywane szpitalem) miało na celu odciążyć szpitale z Mazowsza. – Tyle że na 285 łóżek w poniedziałek przebywało tam zaledwie dwudziestu kilku chorych – czytamy w „Rzeczpospolitej”.

Na tym nie koniec. Do pracy w izolatorium zatrudniono cały personel medyczny, który – w porównaniu do pracy w szpitali – zbija bąki. Zakwaterowanie w pięciogwiazdkowym hotelu, 150-200 złotych za godzinę, nowoczesny sprzęt, mała liczba pacjentów względem lekarzy – taki obraz pracy w szpitalu tymczasowym na Stadionie Narodowym przedstawia jeden z pracujących tam lekarzy. Zapis swojej rozmowy z medykiem opublikował w mediach społecznościowych Paweł Reszka. „Lekarze, pielęgniarki, ratownicy, strażacy. Wszyscy pojedynczo. W podobnych warunkach” – wyznał lekarz i dodał, że szpital jest doskonale przygotowany pod względem wyposażenia, ale niemal jest pusty. I mówi: „wstyd w tym uczestniczyć”.

SKLEP-WPRAWO.PL

Oto fragment rozmowy Reszki z lekarzem z izolatorium na Stadionie Narodowym:
– Koledzy lekarze śmieją się, że na Narodowy trafiają „zdrowi – chorzy”.
– Słyszałem taką opinię.
– Jako lekarz SOR pracował pan pewnie w punkcie przyjęć. Pan decydował, który pacjent spełnia kryteria.
– Faktycznie najczęściej pełniłem dyżury właśnie tam. Czasami udawało się trochę nagiąć kryteria i przyjąć cięższego pacjenta, ale to nie było zbyt częste.
– Dlaczego?
– Zanim karetka wyruszy do nas, lekarz, który chce ją wysłać musi odbyć rozmowę telefoniczną z centrum koordynacyjnym Szpitala Narodowego. Tam mu mówią czy ambulans ma przyjeżdżać, czy nie.
– Rozumiem, że to skutecznie tamuje napływ nowych pacjentów. Zapytam – ilu chorych pan przyjął osobiście? – Odbyłem kilka dyżurów w punkcie przyjęć… Przyjąłem 3, może 4 osoby.
– Zdarzało się, że pan nie przyjął nikogo?
– Zdarzało się.

Jak widzicie wielki spektakl pt. „Szpital Narodowy” okazał się propagandową wydmuszką, która ma na celu podtrzymać w społeczeństwie świadomość, że żyjemy w szalenie niebezpiecznych czasach, a rząd dwoi się i troi, aby nas uratować przez zarazą. Problem w tym, że idą na to gigantyczne kwoty z kieszeni polskich podatników.

Źródło: Twitter, Rzeczpospolita

Przeczytaj także:

Szpital na Stadionie Narodowym tylko dla lekkich przypadków. To izolatorium, a nie szpital!

Szok! Puste łóżka na Stadionie Narodowym droższe niż leczenie w szpitalach

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. szerokiej drogi mówi

    pan doctor moze wyjechac jak mu sie cos nie podoba,po uprzednim zwroceniu gojom piemniedzy na 6 lat bezplatnej nauki w AM.

  2. kici kici KOCUR mówi

    Polska to bogaty kraj, tylko co będzie jak nie dostaniemy obiecanych nam pieniędzy z Unii? Coś mi się tak wydaje że po ogłoszeniu końca pandemii wszyscy pójdziemy z torbami. Zresztą… niedawno słuchałem wywiadu z jedną lewaczką i opowiadała ona że dobre czasy już minęły. Miliony murzynów i Arabów przestępują z nogi na nogę z niecierpliwości aby osiedlić się w Europie bo u nich w Afryce jest coraz goręcej, ziemia jest nieurodzajna i nie może wyżywić tak ogromnej ilości ludzi. I tyle w tym temacie.

  3. Matka Polka mówi

    Ja wiem, że was bardzo boli, że w tym szpitalu nie ma 100% obłożenia, że ludzie nie leżą na podłogach i nie umierają, bo od wielu tygodni bardzo staracie się, żeby tak było. Promujecie wszelkie możliwe bzdury w temacie Covid – począwszy od tego, jakoby miało nie być epidemii, po nawoływanie do nienoszenia maseczek, kłamanie, iż lockdown nie działa, aż po straszenie i manipulowanie w temacie szczepień. Na szczęście, nie udało wam się – obostrzenia zadziałały, liczba zachorowań się stabilizuje.

    Pomijając już to, parę zwykłych kłamstw które tylko w tym artykule daliście:

    1. Kłamstwem jest, że szpital jest izolatorium i nie spełnia założonej funkcji – do szpitala trafiać mają ludzie z lżejszym stanem, każdorazowo wcześniej będący w ciężkim stanie w normalnym szpitalu. To nie są osoby bezobjawowe przyjmowane z domu! I jest to oczywiste, bo polowy szpital nie zastąpi zwykłego, ma go odciążyć.

    2. Kłamstwem jest sugerowanie, jakoby ten szpital był jakoś szczególnie drogi. Przeliczając na liczbę łóżek, jego koszt jest znacznie niższy niż koszt funkcjonowania standardowego szpitala.

    3. Kłamstwem są te niby wasze wyliczenia (nie wasze, tylko bez weryfikacji zerżnięte z posta na Twitterze), jakoby cena za wykonanie świadczenia na Narodowym była znacznie wyższa niż w zwykłym szpitali. Zwykłe szpitale rozliczają się na bazie znacznie większej liczby pozycji, niż Narodowy. To znaczy, że to co ze sobą porównujecie jest nieporównywalne. W pozycji dotyczącej Narodowego macie wynagrodzenia, dodatki covidowe, w normalnym szpitalu są one osobno liczone.

    4. Kłamstwem jest sugestia bijąca z tego artykułu, jakoby rząd opłacał lekarzom za grubą kasę luksusy w pięciogwiazdkowym hotelu. W reżimie epidemiologicznym, gdy hotele są w większości zamknięte, obowiązuje jedna stawka na tego typu zakwaterowanie zlecane przez rząd czy podobnie za izolatoria. Ta stawka to 125-180 PLN, co jest stawką poniżej nawet średniego standardu hotelu warszawskiego. I nie ma w tym 5-gwiazdkowych luksusów, poza jedynie super wyglądającym pokojem i korytarzem.

    Dużo, jak na jeden artykuł.

    1. W K mówi

      @Matka Polka, cierpliwości, moje wyliczenia dotyczące zmarłych w Polsce przez rok „pandemii” będą prawidłowe. Za około 3 miesiące podam tę liczbę i wtedy przegrasz z kretesem. Chwilę potem przegrasz bez reszty, gdy podam, ile milionów strat w budżecie Polski i budżetach polskich firm przypada na 1 zmarłego na koronawirusa. W przybliżeniu będzie to między kilkanaście, a kilkadziesiąt milionów PLN na 1 zmarłego. Następnie będziesz mogła samodzielnie sprawdzić, życie ilu ludzi w Polsce można było ocalić za te pieniądze. Do usłyszenia za około 3 miesiące @Matka Polka.

      1. Matka Polka mówi

        Cierpliwości, za około tydzień podam ci, jakie liczby padną w przyszły piątek w Totolotka, a wtedy przegrasz z kretesem! Weź, nie pajacuj i jak chcesz się pochwalić, jakim to genialnym analitykiem jesteś to śmiało – dawaj już teraz liczby, a za 3 miesiące się pośmiejemy.

        Po drugie, pandemię widać już teraz bardzo dobrze. W tym, iż zgony związane z Covid to już prawie 50% dziennych zgonów. W tym, że w samym październiku umarło więcej, niż co roku szacuje się zgony na grypę (szacuje, czyli mnoży aż razy 100 oficjalną statystykę). W tym, że łączna liczba zgonów tygodniowo od półtora miesiąca jest wyższa o nawet 100-150% w stosunku do najgorszych tygodni w całym dziesięcioleciu, co jest efektem rozwalenia służby zdrowia Covidem. Więc co ty, dzieciaku, chcesz udowadniać za 3 lata i jak, o ile jesteś zdrowy na umyśle, mam niby przegrać z kretesem? Co, zmartwychwstaną ci ludzie z października i listopada za 3 miesiące?

        P.S. Fajnie przeliczać wartość czyjegoś życia za miliony, powiedz to rodzinom zmarłych na „nieistniejącą pandemię”. Natomiast wiesz, dzidzia, to tak nie działa, że w czasie pandemii działa sobie wszystko normalnie i nie ponosi strat (przykład Szwecji, do listopada bez lockdownu, straty większe PKB niż w Polsce), ani że te pieniądze to by poszły na ratowanie czyichś żyć.

        1. Marcin Malik mówi

          “Jesteśmy na krawędzi globalnej transformacji. Wszystko czego potrzebujemy to wielki kryzys, i narody zaakceptują Nowy Porządek Świata.”

          – David Rockefeller (na Konferencji Biznesu ONZ, wrzesień 1994)

          1. Matka Polka mówi

            No i co z tego, Marcinku? Jakie przełożenie na pandemię ma mieć ten cytat sprzed prawie 30 lat, tak popularny na różnych forach, od forumplaskaziemia.pl, do illuminati.pl?

        2. ka mówi

          Nawiedzona osoba bez rozeznania albo ustawiona żmija= matka polka ! Ha!

          1. Matka Polka mówi

            Oświeć mnie swoim rozeznaniem w tematyce epidemiologii. Ale jak to twoje „oświecenie” ma się sprowadzać do komentarzy o żydowskich spiskach czy innych płaskich Ziemiach, to lepiej tego nie rób – żaden idiota nie lubi, jak się go adekwatnie do kompetencji intelektualnych nazywa, byłoby więc ci przykro.

        3. W K mówi

          @Matka Polka, mogę wstępnie napisać parę liczb. Opozycja w Polsce kilka miesięcy temu obliczyła straty budżetu Polski na około 210 mld. PLN. Do końca lutego będzie tego 300 – 400 mld. PLN, większość tych braków zostanie sfinansowana / uzupełniona na kredyt. Za takie pieniądze można by ocalić życie większej liczbie ludzi w Polsce niż umrze na COVID-19 <– taka jest hipoteza. Chcę mieć pewność, że się potwierdzi, dlatego prosiłem o cierpliwość. Mam nadzieję, że wytrzymasz do marca, zanim twoja argumentacja upadnie.
          Wtedy ponowię też pytanie, dlaczego współczujesz bardziej rodzinom zmarłych na COVID-19 niż rodzinom zmarłych na inne choroby, np. setki miliardów PLN pozwoliłyby uratować przed śmiercią wiele dzieci w Polsce. Im nie współczujesz. Podejrzana sprawa, m.in. dlatego za około 3 m-ce wrócimy jeszcze do tej sprawy.

          1. Matka Polka mówi

            Tu nie ma co, W K, czekać do marca, tu już teraz można wykazać śmieszność takiego podejścia do wyliczeń, zaoszczędzić ci trudu i dalszej kompromitacji.

            Zacznijmy od tego, że szacunki to 125 mld na ten moment (to, co sobie opozycja wyliczała ileś miesięcy temu jest mało wiarygodne, bo to opozycja. To są szacunki niezależnych ekonomistów z listopada).

            Niezależnie jednak, czy to 125, 210 czy nawet bilion, śmieszność twoich wyliczeń polega na tym, że wcale gdyby lockdownu nie było, nie miałbyś tych pieniędzy do dyspozycji na żadne leczenie kogokolwiek. Bo problemem dla gospodarki jest epidemia, a nie sam lockdown. W wyniku epidemii, jak zaczyna umierać niekontrolowana ilość ludzi, ludzie przestają sami wychodzić, kupować, korzystać z usług i popyt wewnętrzny leci na łeb na szyję. A skąd to wiem? Z faktów, a nie z zabawnych wyliczeń – przykład Szwecji, która lockdownu żadnego nie miała, a straciła znacznie więcej niż Polska i teraz w dodatku zmienia strategię. Nie masz więc żadnych 125 miliardów, co z nieba spadną – masz jeszcze mniej kasy, za to dużo więcej zgonów wśród tych, co to ich tą wymyśloną kasą miałeś leczyć.

            Wiesz, gdzie były najmniejsze (lub wręcz żadne) straty ekonomiczne? W Chinach, Korei, Wietnamie, na Tajwanie, w Japonii, w Australii. A dlaczego? Dlatego, że tam cały czas masz obostrzenia, Azjaci to karne narody, więc ich przestrzegają, maseczki noszą (nie mają Braunów i innych świrów) albo władza zamordyzmem pewne rzeczy wymusza (pamiętasz sceny z Chin?), gdzie jest kontrola potencjalnie zarażonych poprzez technologie informatyczne, testowanie masowe i izolacja bezwzględna całych społeczności. I to zadziałało – nie tylko mają najmniej zgonów, ale też i minimalne straty dla gospodarki.

            Najpierw więc doucz się czegoś na temat ekonomii, wpływu epidemii na różne kraje zależnie od strategii działania, bo takimi wyliczeniami na poziomie szkoły podstawowej możesz tylko mnie rozśmieszyć.

    2. Yfuguhjvjb mówi

      Matka polka PO pis prostu spierdalaj chamie jeden nieskrobany psie POPIS-owski

      1. Matka Polka mówi

        A kim ty, internetowy obszczymurku, niby jesteś? Rozbawić mnie tutaj przyszedłeś?

        1. W K mówi

          @Matka Polka, Już pisałem, rząd warszawski wypełnia braki finansowe pożyczkami, więc skoro teraz są pieniądze, pieniądze by były, o ile rząd chciałby leczyć Polaków.
          Poza tym co 3 – 4 lata dzieje się co najmniej taka epidemia, jak teraz, patrz dane Robert Koch Institut, np. z sezonu grypy 2017/2018, kiedy w Niemczech zmarło na grypę około 25100 ludzi, najczęściej jest to około 16 – 17 tys. Według rządu warszawskiego w tamtym sezonie grypa zatrzymała się na granicy, bo w Polsce wykazano tylko kilkadziesiąt osób zmarłych na grypę. To akurat dobrze, przynajmniej wiadomo, że rzeki graniczne zatrzymują wirusa, czyli nie trzeba zamykać gospodarki w Polsce.
          Sprawdź sobie jesienną śmiertelność ludzi w Polsce przez minionych kilkadziesiąt lat, kiedy nie było takiej szopki epidemicznej, jak teraz. I nie wierz w to, że noszenie masek ocaliło Azjatów, bo przyjdzie kiedyś poważny wirus, a ty będziesz się przed śmiercią upewniała, czy masz prawidłowo założoną maskę.

        2. Boguslaw mówi

          Ludzie, to niepojete, jak taka butna, wszystko-lepiej-wiedzaca, ale za to wszystkich-w czambol-obrazajaca pasozydowska pinda, zwraca naszy uwage na siebie.
          Wyciagnijmy z tego wnioste i niech od tej pory, wszystko, co ona sobie napisze, pozostanie zignorowane, tak, jak sobie juz dawno na to zasluzyla.
          Ludzie, ona na prawde wylacznie prowokuje, nad kazdym z nas sie, bez kompletnie zadnych merytorycznych faktow, wywyzsza. Jest po prostu jedna gora GNOJU!
          Jesli Jacek nie potrafi/ nie chce jej zneutralizowac, ignorujmy wszyscy te kurwe!!!
          Inaczej bedzie z nia bez konca trwalo, gdyz wciaz chce miec ostatnie slowo!
          Badzmy jednomyslni a kompletnie ignorowana, bedzie musiala odejsc.
          A moze wczesniej jednak nasz Jacek sie ulituje i ja wyp..li na zbita morde!
          Pozdrawiam Rodakow, Kocham Was bardzo i trzymajmy sie wszyscy razem!

  4. wilk mówi

    TROCHE CIERPLIWOSCI,TE SZPITALE BEDA PELNE NA WIOSNE,JAK MATEUSZEK I MINISTER ZDROWIA ZACZNA SZCZEPIS NAS SZCZEPIONKA NIE WIADOMEGO POCHODZENIA,A BYC MOZE OBY TAK SIE NIE STALO,ZACZNA SIE MASOWE ZAMIESZKI W POLSCE

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.