„Polaków odcina się od wiedzy o ludobójstwie!” Wywiad z dr Lucyną Kulińską (cz. 3/3)

1 4 233

Wywiad z doktor Lucyną Kulińską, wykładowcą Wydziału Humanistycznego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, historykiem specjalizującym się w tematyce kresowej oraz autorem wielu książek i publikacji naukowych. Rozmawiamy o banderowskich zbrodniach, ukraińskim antypolonizmie, Banderze, namiętnej współpracy Ukraińców z hitlerowcami oraz sytuacji na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej w latach 1918-1944. Wywiad publikujemy w trzech częściach.

1. PIERWSZA CZĘŚĆ WYWIADU – „Banderowców wspierały rządy i wojska: Niemiec, Litwy, Czechosłowacji i Rosji sowieckiej.” Wywiad z dr Lucyną Kulińską (cz. 1/3)
2. DRUGA CZĘŚĆ WYWIADU – „Kim był bohater Ukrainy Stepan Bandera?” Wywiad z dr Lucyną Kulińską (cz. 2/3)

Redakcja wPrawo.pl: Jakie stanowisko wobec hitlerowskich Niemiec zajmowali Ukraińcy z organizacji OUN w czasie wojny? Czy znane są przypadki współpracy w okresie władz niemieckich na terenie Polski skierowane przeciwko Polakom?

Dr Lucyna Kulińska: Mimo dzisiejszego „odwracania historii”, które idzie pełną parą na Ukrainie, fakty są jednoznaczne. I przed wojną i w czasie wojny kolaboracja była pełna! Jak wspominałam, już przed wojną teren całej Rzeczypospolitej pokryty był siecią wywiadu wojskowego, a jego szlaki prowadziły via Kraków, Warszawa, Poznań, Gdańsk lub Królewiec do Berlina. Realizowali go członkowie UWO, potem OUN. W dokumentach polskie władze przyznawały: Nasze zagadnienie obronności kraju, nasz potencjał militarny, wojskowy przemysł wojenny, nawet życie polityczne i gospodarka w ogóle były przedmiotem penetracji czynników obcych przy pomocy wojskowych elementów ukraińskich. W opracowaniach polskiego wywiadu podkreślano też absolutną ciągłość personalną w strukturach OUN po wybuchu II wojny światowej. W przededniu wojny OUN podjęła przygotowania do zorganizowania antypolskiego powstania, skoordynowanego z napadem sąsiednich krajów na Polskę. W co najmniej dziesięciu z osiemnastu okręgów OUN istniały szkoleniowe obozy paramilitarne, gdzie uczono obchodzenia się z bronią i prowadzenia walki partyzanckiej. Gdyby nie odwołanie rozkazu ataku przez Niemców, a potem powstrzymanie mordowania Polaków przez Rosjan, to do ludobójstwa polskiej ludności cywilnej kresów doszłoby już jesienią roku 1939, kiedy armia krwawiła w nierównej walce na dwa fronty i nie mogła przyjść cywilom z pomocą.
KUP KOSZULKI ANTYBANDEROWSKIE – wesprzyj nasz portal – TUTAJ

We współpracy z Niemcami OUN przygotowało i częściowo zrealizowała plan antypolskiego powstania w województwach wschodnich w chwili napaści Niemiec na Polskę. To była V kolumna!

Po aneksji południowo-wschodnich terytoriów II RP przez Związek Sowiecki, 20-30 tys. nacjonalistów  ukraińskich przeniosło się do Generalnej Guberni (GG), tworząc w Krakowie swe ośrodki dyspozycyjne. W 1938 r. przywódcą OUN zostaje Andrij Melnyk, jako szef zarządu zagranicznego OUN, jest za ścisłą współpracą z Niemcami.

KOSZULKI ANTYBANDEROWSKIE – TUTAJ

W maju 1941 roku OUN wiedziała o mającej nastąpić agresji Niemiec na Związek Sowiecki. W związku z tym, OUN Bandery wydał „Polityczne wytyczne”, w których przewidywał rychłe nadejście „rewolucji narodowej”, w trakcie której nastąpi „usuwanie okupantów z ziem ukraińskich”, tak jak to przewidywała uchwała I Kongresu OUN z 1929 roku.

Zgodnie z wytycznymi na pierwsze dni organizacji państwa Bandery, już wczesnym rankiem, dnia 30 czerwca 1941 roku, do opuszczonego przez sowieckie wojska Lwowa, wkroczył ukraiński batalion rozpoznawczo-dywersyjny „Nachtigall”. Batalion ten, utworzony w GG przez niemiecką Abwehrę, otrzymał imię Stepana Bandery, który miał wówczas zaledwie 32 lata. Na podstawie wcześniej przygotowanych przez Ukraińców list proskrypcyjnych, w ciągu tygodnia batalion ten uczestniczył w masowych egzekucjach około 7000 osób, głównie Polaków, Rosjan i Żydów. W nocy z 3 na 4 lipca 1941 roku kilkudziesięciu profesorów lwowskich uczelni (Głównie Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej), członków ich rodzin i osoby przebywające w ich mieszkaniach zostało aresztowanych przez Gestapo i żołnierzy z ukraińskiego batalionu Nachtigall.  Aresztowanych przewożono do Zakładu Wychowawczego im. Abrahamowiczów. Ogółem, w nocy z 3 na 4 lipca zatrzymanych zostało 28 uczonych. Z całej tej grupy uczonych ocalał jedynie prof. Franciszek Groer.
Nacjonaliści zorganizowali w mieście okrutną rzeź żydowskiej i polskiej ludności. Dzisiaj historycy ukraińscy  próbują zanegować ten fakt, obwiniając o organizację pogromu  postępującą za wojskami niemiecką specgrupę  „S”.  Jednak badania niemieckich specjalistów wykazały, że pododdziały specgrupy „S” weszły do Lwowa dopiero w dniu 2 lipca.  Jednym z pierwszych następstw działań tzw. „grup mobilnych” i wejścia do Lwowa batalionu Nachtigall był, podsycany przez ounowców, pogrom ludności żydowskiej w samym Lwowie, powtórzony w całej Galicji pod koniec lipca 1941roku, pod hasłem „Dni Petlury”.

PRZECZYTAJ I OBEJRZYJ: Rozwiązanie zgromadzenia ku czci Polaków zamordowanych przez UPA. „Hasło Wielka Polska może być utożsamiane z wrogością.” Skandal w sądzie! [WIDEO i DOKUMENTACJA]

Natomiast, w dzień rzezi, 30 czerwca, szef najbardziej wpływowej frakcji OUN, Stepan Bandera zwrócił się do swoich stronników z niewymagającym żadnego komentarza hasłem: Narodzie! Wiedz! Moskwa, Polska, Węgrzy, żydostwo to Twoi wrogowie. Niszcz ich! Lachów, Żydów, komunistów zniszcz bez miłosierdzia!”  Kilka dni później z podobnym apelem wystąpił Andrij Melnyk: „Śmierć żydowskim sługusom – komuno-bolszewikom!

Jak widać, kierownictwa konkurujących ze sobą frakcji ukraińskich nacjonalistów były jednomyślne w jednym: wspierały prowadzoną przez nazistów likwidację Żydów i Polaków. Okrutne ich mordowanie przez nacjonalistów ukraińskich latem 1941 roku zdarzało się wszędzie.

Dnia 30 czerwca we Lwowie grupa OUN Bandery, z Jarosławem Stećką na czele, przy współdziałaniu z batalionem Nachtigall, bez przyzwolenia Niemiec, ogłosiła powstanie państwa ukraińskiego, czym postawiła Niemcy przed faktem dokonanym. Akt Proklamacji został ogłoszony przez lwowską rozgłośnię radiową oraz opublikowany w kilku banderowskich gazetach, których wydawanie rozpoczęto w pierwszych dniach lipca 1941 roku. W Proklamacji znalazły się  m.in. takie sformułowania: Nowo powstałe Państwo Ukraińskie będzie ściśle współdziałać z Narodowo-Socjalistycznymi Wielkimi Niemcami, które pod przewodem swego Wodza Adolfa Hitlera tworzą nowy ład w Europie i świecie… Niech żyje Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów! Niech żyje przywódca Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Narodu Ukraińskiego STEPAN BANDERA! Chwała bohaterskiej Armii Niemieckiej i jej Führerowi Adolfowi Hitlerowi! Proklamację poparł arcybiskup greckokatolicki Andrij Szeptycki oraz prawosławny biskup łucki Polikarp.

PRZECZYTAJ: Wspierał nazistów i banderowców oraz pozwalał na święcenie toporów i siekier. Beatyfikacja abp. Andreja Szeptyckiego

Nawet pomimo aresztowania Bandery w dyspozycji Niemiec nadal pozostawały, do końca 1942 roku, banderowskie bataliony Nachtigall i Roland, pod koniec 1941 roku przekształcone, po przeszkoleniu, w 201 batalion policyjny Schutzmannschaft, który na pograniczu Ukrainy i Białorusi zwalczał partyzantkę sowiecką i dokonywał pacyfikacji wsi białoruskich; do marca-kwietnia 1943 roku, politycznie podporządkowana OUN Bandery (około 5.000 ludzi) ukraińska policja pozostawała w służbie niemieckiej. W następstwie stanowiska Niemiec w sprawie „proklamacji państwa ukraińskiego” przez banderowców, ci ostatni aż do wiosny 1943 roku, zajmowali wobec Niemiec pozycję wyczekującą, melnykowcy natomiast przez cały okres wojny współpracowali z Niemcami.

Jedną z zapomnianych w Polsce, a obecnie na Ukrainie gloryfikowanych kart historii jest związana z SS Galizien. Jaką rolę w stosunku do ludności polskiej odegrała ta organizacja? 

Gloryfikacja zbrodniarzy z UPA i SS Galizien trwa na Ukrainie na całego. Corocznie we Lwowie odbywają się marsze, rekonstrukcje bitwy 14 Dywizji SS Galizien z Armią Czerwoną pod Brodami. To wielka hańba zarówno dla Polaków jak i całej Europy.

Sformowana wiosną 1943 roku Dywizja SS „Galizien” odpowiada za liczne zbrodnie wojenne na terenie Polski, Słowacji i Jugosławii. Ukraińscy ss-mani zamordowali co najmniej 2.000 polskich cywilów w miejscowościach Huta Pieniacka, Palikrowy, Podkamień i Chodaczkowo Wielkie. Warto przypomnieć, że dywizja została sformowana  z obywateli polskich narodowości ukraińskiej, pochodzących z Małopolski Wschodniej, czyli z terenów począwszy od rzeki Zbrucz, aż po San. W świetle prawa międzynarodowego byli oni kolaborantami. Składali przysięgę na wierność Adolfowi Hitlerowi, a na swych mundurach nosili faszystowską „wronę”. Niczym nie różnili się od innych formacji SS, którą Trybunał Norymberski uznał za organizację zbrodniczą.
Trzeba też dodać, że Ukraińców do SS Galizien zgłosiło się tak wielu (80 tys.), że władze niemieckie dodatkowo sformowały z nich pułki policyjne SS, które dokonały straszliwych mordów na Polakach i Żydach.
Pomimo tego, po 1945 r. znaleźli azyl w wielkiej Brytanii i Kanadzie. Skrajna hipokryzja naszych aliantów. Niestety do ich bezkarności i wielu innych ludobójców polskiej ludności przyczynił się także gen. Anders.

W tym roku 11 lipca doszło do rozwiązania marszu pamięci we Wrocławiu. Argumentem przeciw temu miała być „mowa nienawiści” organizatorów, którzy stwierdzili, że banderowcy mieli tożsamość – byli Ukraińcami, a obecnie na Ukrainie gloryfikuje się morderców Polaków. Jako osoba ze świata nauki, jakie jest Pani zdanie nt. takiej argumentacji władz miasta Wrocławia? 

Argumentacja władz Wrocławia jest niedopuszczalna. Wynikać może bądź z niewiedzy, bądź, co gorsza, z braku szacunku dla ofiar ukraińskiego nazizmu. Polityka, którą prowadzi ten samorząd (mając jak widać poczucie bezkarności) naraża Polaków na nieszczęście i realne zagrożenie. Sprowadzanie do Polski milionów Ukraińców, chowanych aktualnie w etosie ludobójców, to wielki błąd.

Z czego wynika tak mała wiedza społeczeństwa o tej krwawej karcie polskiej historii, jaką było ludobójstwo dokonane przez UPA na Polakach w okresie „suwerennej i niepodległej” III RP? Jakie kroki powinno się podjąć, aby to zmienić?

Fakt zamordowania i doprowadzenia do śmierci, w wyniku wypędzenia, dziesiątek i setek tysięcy kresowych Polaków przez ukraińskich nacjonalistów, w latach drugiej wojny światowej, jest jednym z najbardziej dramatycznych, ale i nieprzebadanych przez naukowców zagadnień naszej najnowszej historii.

Kto nie wywodzi się z rodziny dotkniętej tą tragedią, nie miał prawie żadnych szans na uzyskanie rzetelnych informacji na ten temat. Nie ma jej w podręcznikach do historii, ani polskiej literatury. Programowo odcina się Polaków od wiedzy o tym ludobójstwie, pozwala na rozgrzeszanie zbrodniarzy.

Kolejne polskie elity nie wywiązały się z patriotycznego obowiązku, jakim jest zachowanie dla potomnych pamięci o niewinnie pomordowanych rodakach. Po roku 1989, po raz kolejny w nieuzasadniony i krzywdzący sposób podzielono ofiary II wojny światowej na te, o których można mówić (Holokaust, zbrodnie niemieckie, sowieckie (m.in. Katyń, deportacje…) i te, o których należy milczeć (ofiary zbrodni nacjonalistów ukraińskich, litewskich i innych mniejszości dawnej RP). Poza przemilczaniem i niepodejmowaniem badań kolejne władze państwowe i lokalne od lat czyniły trudności w budowaniu upamiętnień (tablic i pomników) ofiar kresowego ludobójstwa, ba dochodziło do zmiany treści istniejących inskrypcji, by ukryć prawdziwych sprawców zbrodni- członków OUN i UPA.

Silne lobby osób powiązanych z mniejszościami narodowymi blokują badania i odcinają Polaków od ich własnego dziedzictwa. Poza względami politycznymi, właśnie brak chęci i determinacji do wykonania tej pracy przez instytucjonalnych, w tym naukowych, mecenasów spowodował, że wielu zagadnień do dziś nie opracowano i nie wyjaśniono. Szczególnie bolesna dla autorki jest kwestia niemal całkowitego pomijania tego zagadnienia przez polskie uczelnie wyższe, a także niejednoznaczne postępowanie Instytutu Pamięci Narodowej. Mamy dziesiątki „instytutów i katedr historii”- a wiedza na temat XX wiecznych losów ziem wschodnich jest minimalna. Dla porównania Niemcy mają od lat doskonale zewidencjonowane wszystkie obiekty architektoniczne, ich stan prawny itp. na terenach ich tzw. „ziem utraconych”. Wydaje się, że robią wszystko, by tego nie zrobić! Bez województw wschodnich, a choćby pamięci o nich, Polska pozostanie mała, skarlała, podległa. Czy o to chodzi rządzącym? Dlaczego?

Przeczytaj także:

Będzie ekshumacja w Jedwabnem czy zostaną zastosowane podwójne standardy? Jest wypowiedź prezydenta Dudy

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. Krzysztof mówi

    Jak prawda ma wyjść na jaw , jeżeli w rządzie i parlamencie są potomkowie ukraińców , z tego co wiem to schetyna i kuchciński . Zapewne jest ich więcej , ale drodzy Polacy , przystępując do głosowania , sprawdzajcie pochodzenie delikwentów . Polską powinni rządzić tylko Polacy , a nie ludzie z polskimi paszportami . Inaczej nie dojdziemy do ładu . Będzie gorzej nie lepiej . Kto jak nie Polak zadba o dobro tego narodu ?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close