“Parady równości to porno-spektakle”. Wyrok prawomocny: Jacek Międlar nie zniesławił podających się za gejów oszusta Rafała G. i Konrada D.

Po lewej Rafał Gaweł, po prawej Jacek Mięędlar
10

Wczoraj (29.11.2022) odbyła się rozprawa apelacyjna w procesie, w którym w I instancji asesor Michał Basa z Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia, gwałcąc liczne procedury, prawo karne i orzecznictwo Sądu Najwyższego, skazał Jacka Międlara na 10 miesięcy ograniczenia wolności i ponad 15 tysięcy zł kosztów sądowych. Sąd w znacznej części przychylił się do apelacji złożonej przez Jacka Międlara, uznając że nie może być mowy o zniesławieniu oszusta Rafała G. i jego kompana Konrada D. Sąd stwierdził także, że uznanie za przestępstwo przypisanego Jackowi Międlarowi stwierdzenia, że “uczestnicy tzw. marszu równości to z dużym prawdopodobieństwem pedofile i nosiciele HiV-a, a same marsze to porno-spektakle”, jest po prostu niedopuszczalne.

Michał Basa - asesor SR dla Wrocławia-Śródmieścia / Fot. LinkedIn
Michał Basa – asesor SR dla Wrocławia-Śródmieścia / Fot. LinkedIn

W prywatnym akcie oskarżenia, wśród trzech osób podających się za grupę oskarżycieli-homoseksualistów znalazł się m.in. Rafał G., który do dziś nie odbył kary 2 lat pozbawienia wolności za oszustwa finansowe, jego kompan Konrad D. oraz Wojciech Sz., współorganizator tzw. parady równości we Wrocławiu. Jacka Międlara oskarżyli za stwierdzenie, że geje to potencjalni nosiciele HIV-a i pedofile, wypowiedziane w trakcie kontrmanifestacji do tzw. “parady równości” we Wrocławiu w 2018 roku oraz za stwierdzenie w publikacji, że manifestacje LGBT to “porno spektakle”. Zanim sprawę przejął asesor Basa, sąd I instancji nie miał wątpliwości, że Rafał G. i dwóch pozostałych nie mają legitymacji procesowej, a polskie prawo nie umożliwia skazywania z art. 212 k.k. w tej sprawie.

Wsparcie - darowizny

Młody asesor najwyraźniej chciał się wykazać i mimo braku podstaw skazał Jacka Międlara za przestępstwa, których nie popełnił, gwałcąc tym samym procedury prawne, a zwłaszcza lekceważąc fakt, że podający się za geja, oszust i kryminalista Rafał G. jest w drugim związku małżeńskim, ojcem kilkorga dzieci, a w roku 2014 jego zadłużenie z tytułu nie płacenia alimentów na dziecka wynosiło 400 tysięcy złotych, zaś Konrad D. jedynie na potrzeby procesowego pieniactwa podał się za homoseksualistę. Basa z miejsca odrzucił niemal wszystkie wnioski dowodowe świadczące o niewinności Jacka Międlara, uniemożliwił przesłuchanie świadków, nie poinformował Jacka Międlara o terminie dwóch rozpraw, a przede wszystkim odrzucił orzecznictwo Sądu Najwyższego, które jasno wskazuje, że w tym procesie nie może być mowy o wyroku skazującym.

Oto fragmenty tegoż orzecznictwa SN:

Sąd Najwyższy, powołując się na wykładnię europejską i konstytucyjną miał obowiązek z urzędu uwzględnić konstytucyjne i konwencyjne standardy w zakresie wolności słowa, dokonując prokonstytucyjnej i proeuropejskiej wykładni art. 212 § 1 i 2 k.k. (wynikający z art. 8 ust. 1, art. 9 i art. 91 Konstytucji RP), a penalizowanie wyrażania ogólnych opinii stoi w sprzeczności z „wolnością słowa”, która w „kulturze Zachodu zalicza się do kluczowych wartości demokratycznego państwa prawnego i pluralistycznego społeczeństwa”. Sąd Najwyższy wskazuje, że granice wolności słowa ujmowane są w prawie konstytucyjnym i międzynarodowym bardzo szeroko i obejmują prawo do obrażania. Co więcej, Sąd Najwyższy wskazuje, że aby można było mówić o zniesławieniu, wypowiedź rzekomo zniesławiająca musi być skonkretyzowana, z imienia i nazwiska i nie może dotyczyć wielkiej grupy osób (w przypadku parady LGBT z Wrocławia z 2018 roku szacunki mówią o 10 a nawet 20 tysiącach osób). Sąd Najwyższy wskazuje, że w przypadku opinii odnoszących się do dużych grup, a taką bez wątpienia jest parada LGBT trudno mówić w ogóle o pomówieniu w sposób „poniżający w [oczach] opinii publicznej” lub w sposób „narażający na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”. Osoby wchodzące w skład takiej grupy pozostają dla opinii publicznej z zasady anonimowe, więc ogólne słowa krytyki wygłaszane pod adresem takich grup nie mogą stanowić zagrożenia dla ich godności, czci ani dobrego imienia. (…) Godność, cześć i dobre imię nie nie przynależy natomiast osobom zmarłym (J. Raglewski, w: A. Zoll (red.), Kodeks kamy. Część szczególna. Komentarz, Warszawa 2008, s. 788-789), ani niesformalizowanym grupom, które nie są powiązane żadnymi więzami, w przypadku opinii odnoszącym się do dużych grup trudno mowić w ogóle o pomówieniu w sposób „poniżający w [oczach] opinii publicznej” lub w sposób „narażający na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności”.

Prawomocny wyrok w sprawie wydał już SO we Wrocławiu. Niemal w całości wyrzucając do kosza orzecznictwo asesora Basy.
Apelacja w zdecydowanej większości została rozpatrzona pozytywnie – na Facebook’u informuje Jacek Międlar i wylicza:

  • Sąd Okręgowy uznał, że NIE ZNIESŁAWIŁEM Konrada D. i oszusta Rafała G, ojca kilkorga dzieci, którzy podali się za h*mo;
  • SO uznał, że nikogo nie zniesławiłem stwierdzeniem, że uczestnicy tzw. marszu równości to z dużym prawdopodobieństwem pe*ofile i no*iciele HiV-a, a same marsze to po*no-spektakle;
  • SO zmniejszył wyrok do 4 m-cy ogr. wolności i 2,5 tys. zł kosztów oraz… pisemnych przeprosin dla Wojciecha Sz. (ile warte są takie przeprosiny każdy to chyba czuje), m. in. za stwierdzenie, że w marszu r. chodzą pederaści i pedał;
  • poniesionymi wydatkami za obie instancje SO obciążył oszusta poszukiwanego listem gończym Rafała G. i Konrada D.

Dodam, że zgodnie z przedłożonym orzecznictwem SN powinienem być uniewinniony. Ale chociaż tyle.
Pisze Wam to, ponieważ poinformowano mnie, że ośrodek założony przez oszusta po raz enty wprowadza ludzi w błąd nie przedstawiając całej prawdy, chyba tylko po to, by więcej osób wrzucało im do puszki – pisze Jacek Międlar.

Oznacza to, że teraz do teczki młodego asesora zostanie załączona informacja o nierzetelnym prowadzeniu procesu i błędach proceduralnych, co miejmy nadzieje negatywnie wpłynie na karierę młodego prawnika ubiegającego się o awans do stopnia sędziowskiego.

Przeczytaj także:

J. Międlar: Ukraińska wrażliwość na Podkarpaciu. “Bandyci UPA mówili, że mają żniwa. Wpychali drut do oczu…” i wzywali do wspólnej walki

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Hammurabi mówi

    Tak sobie kliknąłem i wyskoczył mgr Michał Basa Doktorant…
    Poniżej:
    Zainteresowania badawcze:
    1. Konsensualne i uproszczone formy zakończenia procesu karnego,
    2. Implementacja i zastosowanie teorii gier w naukach penalnych,
    3. Środki zaskarżenia w procesie karnym,
    4. Zagadnienia związane z rzetelnością procesu karnego,
    5. Minimalizacja procesu karnego.
    Jak widać punkt czwarty to pan asesor rozumie w szczególny sposób…

  2. W K mówi

    Punkt 2. sprowadza się w jego przypadku do grania w kulki.

  3. bobi mówi

    Gdzie się rodzą takie parchy jak ten asesor przywalony, chyba tylko we Wrocławiu. Po jego głupim uśmieszku widać że to palant tęczowy.

  4. Buran mówi

    Panie Jacku, gratuluję sukcesu i pozdrawiam. 👍

  5. Marcin Malik mówi

    Panie Jacku. Gratulacje. Nie można zniesławić grupy anonimowych osób.
    Na potrzeby procesowego pieniactwa tacy jak Gaweł i Dulkowski zeznają że są czarni.
    Pozdrawiam z Bahrajnu.

  6. Marcin Malik mówi

    Zapomniałem dodać w sprawie asesora. Są tacy którzy nie kierują się sprawiedliwością w pracy prawnika. Oni chcą tylko za wszelką cenę zrobić karierę. Nie ważne po czyim trupie, aby tylko ktoś mógł ich dostrzec choć przez 5 min i pochwalić. Te kilka papierków i sztucznych min na profilu buduje ich osobowość.

    Panie Jacku. Te wszystkie głodne szuje mają mentalność prostytutek. Gdyby Pan wygrał wybory, zaczęliby do Pana lgnąć. Oni nie mają honoru. Dla nich honor jest niemoralny.

  7. Reakcjonista mówi

    Pozwać trzeba tego basę, stronnika przestępców i zboczeńców!

  8. Kazimierz mówi

    Wydaje się, że teraz asesora Basę należy pociągnąc do odpowiedzialności karnej za nękanie i przesladowanie Pana Jacka Międlara i dzialność podważającą powagę wymiaru sprawiedliwości, a zatem działność na szkodę Państwa Polskiego.

    Pierwszym aktem sprawiedliwości winno być:
    a) zawieszenie uprawnień sędziowskich Pana aseora Basy ze skutkiem natychmiastowym
    tak by nie mógł dalej prowadzić swej szkodliwej działalności
    b) skierowanie Pana asesora Basy na co najmniej roczny kurs dokształcający z zakresu prawa, dopiero po ukończeniu którego i zdaniu stosownych egzaminów z zakresu brakującej mu wiedzy prawnej i etycznej mnógłby ewentualnie wrócić do zawodu,
    c) zobowiązanie Pana asesora Basy do wykonywania prac spolecznych w wymiarze co najmniej 10 godzin miesięcznie na rzecz osób poszkodowanych przez wymiar (nie-)sprawiedliwości w Polsce, przez cały okres doszkalania.

    Kazimierz

  9. Wallldemar mówi

    Mówi Waldek

    Jacku gratulacje

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.