Postaw mi kawę na buycoffee.to

Odebrać Order Orła Białego! Natychmiast!

prezydent Zełenski z Orderem Orła Białego przyznanym przez prezydenta Dudę/ fot. prezydent.pl/Grzegorz Jakubowski
1

Są symbole, które znaczą więcej niż dyplomy, medale i odznaczenia. Order Orła Białego jest właśnie takim symbolem. To najwyższe odznaczenie Rzeczypospolitej Polskiej. Nie jest nagrodą za doraźną politykę ani za chwilowe sojusze. Jest wyrazem najwyższego uznania państwa polskiego.

Dlatego coraz więcej Polaków zadaje dziś pytanie: czy człowiek, który konsekwentnie toleruje, a niejednokrotnie wspiera politykę gloryfikowania środowisk odwołujących się do tradycji OUN-UPA, powinien pozostawać kawalerem Orderu Orła Białego? Pytanie jest zasadne. Co więcej, odpowiedź na nie dostarcza sam Wołodymyr Zełenski.

SKLEP-WPRAWO.PL

Od lat polska opinia publiczna słyszy zapewnienia o strategicznym partnerstwie, przyjaźni i wspólnej walce przeciw rosyjskiemu imperializmowi. Jednocześnie Ukraina nie tylko nie rozliczyła się z kultu sprawców ludobójstwa na Polakach, ale w wielu przypadkach kontynuuje politykę ich publicznego honorowania. Ulice, pomniki, tablice pamiątkowe, państwowe uroczystości i wojskowe patronaty pokazują, że problem nie jest marginalny, lecz systemowy. Od 10 lat informuje o tym red. Jacek Międlar, a jeszcze dłużej ten temat podnoszą takie osobistości jak dr Lucyna Kulińska czy prof. Czesław Partacz.

Nie sposób budować prawdziwego pojednania na fundamencie historycznego fałszu.

Jeszcze bardziej wymowne są wypowiedzi ludzi należących do ukraińskiego obozu szowinistycznego. Dmytro Jarosz, jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci ukraińskiego szowinizmu, przedstawiał Polaków jako okupantów Ukrainy i usprawiedliwiał walkę prowadzoną przeciwko nim przez ukraińskich nacjonalistów. Tego rodzaju narracja nie prowadzi do pojednania. Jest próbą usprawiedliwiania lub relatywizowania zbrodni dokonanych na polskiej ludności cywilnej. To moralne barbarzyństwo!

WSPARCIE WPRAWO.PL

W tym samym czasie w Polsce znajdują się politycy gotowi tłumaczyć niemal każdą decyzję Kijowa. Wśród nich szczególnie aktywny pozostaje Paweł Kowal – ambasador banderyzmu w Polsce. Gdy pojawiają się głosy domagające się odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego, Kowal apeluje o „deeskalację”. Problem polega na tym, że od lat słyszymy wezwania do cierpliwości, wyrozumiałości i przemilczania spraw trudnych. Efekt jest taki, że kolejne pokolenia Ukraińców wychowywane są w kulcie ludzi odpowiedzialnych za masowe mordy na Polakach. Deeskalacja nie może oznaczać rezygnacji z prawdy.

Co szczególnie interesujące, w ostatnich miesiącach coraz więcej Polaków zaczęło publicznie mówić o sprawach, które jeszcze niedawno były objęte swoistym politycznym i medialnym tabu. Kwestia ukraińskiego ludobójstwa na Polakach przez lata była spychana na margines debaty publicznej. Każdy, kto odważył się głośno przypominać o Wołyniu, banderyzmie czy kulcie OUN-UPA na Ukrainie, narażał się na medialny lincz. Wspomniany Jacek Międlar był skazywany za wzywanie do antybanderyzmu (PRZECZYTAJ).

Przez lata polscy patrioci byli stygmatyzowani, wyzywani od „ruskich onuc”, „agentów Kremla” i ludzi działających rzekomo w interesie Moskwy. Wystarczyło domagać się ekshumacji polskich ofiar, potępienia sprawców ludobójstwa czy usunięcia banderowskich symboli z przestrzeni publicznej, aby stać się celem zmasowanych ataków, a nawet zostać zaatakowanym na ulicy.

Znaczącą rolę w tworzeniu tej atmosfery odegrał obóz Prawa i Sprawiedliwości. W imię doraźnych kalkulacji politycznych i bezkrytycznego wspierania kolejnych władz w Kijowie próbowano marginalizować tych, którzy przypominali o historycznej prawdzie. Dziś rzeczywistość sama zweryfikowała wiele z tamtych oskarżeń. Tematy, za których poruszanie jeszcze kilka lat temu próbowano niszczyć ludzi zawodowo i medialnie, stają się przedmiotem ogólnopolskiej debaty.

To, co jeszcze niedawno przedstawiano jako „rosyjską narrację”, coraz częściej okazuje się po prostu głosem Polaków domagających się szacunku dla własnej historii, własnych bohaterów i własnych ofiar. Nie można wymagać od Polaków milczenia w sprawie własnych ofiar. Nie można oczekiwać, że najwyższe polskie odznaczenie będzie pozostawało na piersi człowieka reprezentującego państwo, które nie potrafi jednoznacznie odciąć się od dziedzictwa OUN-UPA.

Najlepszą odpowiedzią na historyczny fałsz nie są jednak emocje. Są nią fakty. Są nią dokumenty. Są nią świadkowie. Dlatego szczególnego znaczenia nabiera cykl filmów dokumentalnych „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach” autorstwa Jacka Międlara. To przedsięwzięcie wyjątkowe nie tylko w skali Polski, ale i świata. Przez lata autor przeprowadził dziesiątki wywiadów ze świadkami wydarzeń, tworząc ogromne archiwum audiowizualne relacji osób, które przeżyły tragedię Wołynia i Małopolski Wschodniej.

Tego archiwum nie da się już odtworzyć. Świadkowie odchodzą. Z każdym rokiem ubywa ludzi pamiętających tamte wydarzenia. Dlatego zarejestrowane relacje mają wartość bezcenną. Nikt nie stworzy drugiego takiego zbioru świadectw. Czas po prostu na to nie pozwala.

Filmy „Sąsiedzi” zdobywają kolejne nagrody i wyróżnienia na festiwalach filmowych w Polsce i za granicą. Dzięki ogromnej pracy producenta i reżysera są już dostępne w dziewięciu wersjach językowych. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że w najbliższych dniach rozpoczną szeroką międzynarodową dystrybucję, dzięki której głos ostatnich świadków tych wydarzeń dotrze do odbiorców na całym świecie.

A jednak mimo ogromu wykonanej pracy wciąż nie udało się w pełni zrealizować zbiórki na dalszą realizację i promocję tego projektu. To paradoks naszych czasów. Z jednej strony nieustannie słyszymy o walce z dezinformacją i konieczności obrony prawdy historycznej. Z drugiej strony przedsięwzięcia oparte na relacjach świadków często muszą walczyć o każdą złotówkę. WSPIERAJ PROJEKT – TUTAJ

Dlatego spór o Order Orła Białego dla Wołodymyra Zełenskiego jest w istocie częścią większej debaty. Nie chodzi wyłącznie o jedno odznaczenie. Chodzi o pytanie, czy Polska będzie prowadziła własną politykę historyczną, czy też pamięć o polskich ofiarach zostanie podporządkowana bieżącej koniunkturze politycznej.

Order można nadać. Order można również odebrać, co natychmiast powinien uczynić prezydent Karol Nawrocki! Prawdy historycznej odebrać się nie da. A im więcej ludzi obejrzy „Sąsiadów”, tym trudniej będzie ją zagłuszyć.

Obejrzyj drugi odcinek „Sąsiadów” i wesprzyj realizacje oraz promocję filmów Jacka Międlara (wsparcie):

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. Piotr28 mówi

    Ten order i tak jest nic nie warty. Od kiedy istnieje ten order (xviii wiek, dynastia Saska), każdy Polski władca rozdawał go na prawo i lewo. Aż cud że nie otrzymali go Austriacki akwarelista i pewien wąsaty Gruzin.

  2. SKLEP-WPRAWO.PL

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.