„Murem za bobrami!” czyli Zieloni znów zabierają głos w sprawie, o której nie mają pojęcia

Fot. lasy.gov.pl
8

„Partia Zieloni domaga się anulowania zarządzenia w sprawie odstrzału bobrów i proponuje w zamian inne rozwiązania, które będą chronić interesy rolników” – informuje PAP o słowach posłanki Koalicji Obywatelskiej i przedstawicielka Zielonych. Okazuje się, iż Partia zwróciła się w piątek do szefa Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Celem było anulowanie decyzji o odstrzale 1500 bobrów przez następne trzy lata na Mazowszu, jak i w całym kraju.

„Nie chcemy, by strzelano do bobrów w ogóle, chcemy, by sporządzano zestaw dobrych praktyk dla regionalnych oddziałów ochrony środowiska, jak minimalizować szkody dla rolników, związane z działalnością bobrów” – mówi Zielińska. Innymi słowy, Zieloni zamiast usunąć przyczynę problemu, chcą się bawić w znacznie bardziej kosztowne niwelowanie skutków i objawów. Rzecz jasna, nie sfinansują tego z własnych kieszeni.
„Bobry są niezwykle cenne dla środowiska i bezkosztowo powodują małą retencję” – przekonywała pozytywnie nastawiona posłanka. Z pewnością jest ona bezkosztowa do momentu, gdy zaczyna podtapiać pola uprawne czy gospodarstwa.

Według Zielonej, bobry powodując opadanie drzew „podnoszą wodę w terenie, tworzą małe rozlewiska, co jest np. remedium na susze w wielu regionach.” Zdecydowanie, remedium na susze jest rozlewisko na polu pszenicy czy rzepaku. Albo podtopienie kilku chat.

Co ciekawe, Zieloni zdają się zdawać sobie sprawę z faktycznej szkodliwości bobra. Ta jednak do nich nie trafia. Zaproponowali, między innymi, montowanie siatek ochronnych na tych drzewach, których bobry wyciąć nie powinny. Jest to bowiem „odpowiednia infrastruktura ochronna.” Przypomnijmy, iż Partia Zielonych „proponuje w zamian inne rozwiązania, które będą chronić interesy rolników”. Dyrektor nie cofnął decyzji o odstrzale, jednak zgodził się na wdrożenie „zestawu dobrych praktyk”. Jak twierdzą Zieloni, w Polsce jest około 127 tysięcy bobrów. Odstrzał dotyka tylko 10% ich populacji.

Warto się zastanowić, czy- nie posiadające aktualnie naturalnych wrogów – bobry powinny rozmnażać się w sposób niekontrolowany przez ludzi jedynie przez kaprys ludzi, którzy de facto nie zdają sobie sprawy z tego, co zwierzęta są w stanie zrobić. Co ciekawe, taki pogląd głoszą środowiska, często panikujące z powodu „przeludnienia planety”. Innymi słowy, ludziom nie wolno się rozmnażać bez kontroli – ale bobrom? Jak najbardziej!

Nie chodzi bowiem jedynie o podtapianie wiosek czy pól, co przecież powoduje znaczne straty i szkody. Bobry znane są także z praktyk drążenia nor w wałach przeciwpowodziowych, co stanowi już realne zagrożenie dla mieszkańców. Ostatecznie, zbytnia ekspansja jednego gatunku jest zagrożeniem dla bioróżnorodności obszaru. W naturze naturalnym „stoperem” tendencji były drapieżniki. Bez nich, bóbr rozmnaża się na potęgę. Zajmuje pewien obszar, z którego wypiera inne gatunki. Żywi się łykiem drzewnym, po czym obala drzewostany na tamę. „Odbiera” zatem pożywienie i miejsce schronienia innym gatunkom, jak ptaki czy owady.

Sensem odstrzału zwierzyny nie jest doprawdy jedynie przyjemność myśliwych. Człowiek angażujący się w działanie ekosystemu, staje się za niego odpowiedzialny. Musi utrzymywać równowagę. Bezsensownym jest myślenie życzeniowe Zielonych, zakładające iż „natura tak chce, to niech sobie żyją!” …A my ewentualnie płaćmy za szkody, jakie wyrządzą.

Bóbr stał się kolejnym dzikiem czy kornikiem drukarzem. Przypomnijmy w tym miejscu, iż to właśnie ignorancja Zielonych czy UE doprowadziła do zniszczenia ogromnych połaci bezcennej Puszczy Białowieskiej. Kornik, którego działanie dało się początkowo powstrzymać – przez zwłokę i protesty ekologów zrujnował puszczę. Do dziś można zobaczyć ten smutny widok. Sterczące, suche, martwe świerki. Ludzie dali się zmanipulować, spanikowali. Wszem i wobec głoszono, iż wycinka drzew zniszczy Puszczę. A tu proszę, zniszczył ją niewielki szkodnik, któremu pozwolono bezkarnie żerować.

Czy teraz ekolodzy są z siebie dumni? Umarły tysiące drzew, stanowiących bezcenną część ekosystemu. Będące schronieniem ptaków, owadów, małych ssaków. Tylko dlatego, że zamiast myśleć racjonalnie, „zielona” nacja znów dała ponieść się emocjom i propagandzie. Czy ktokolwiek z protestujących, przypinających się do drzew poniósł konsekwencje? Oczywiście, że nie. Czy poniosą konsekwencje, jeśli populacja bobra rozmnoży się za bardzo? Najpewniej wcale. Pokrzyczą sobie i pójdą dalej, odnotowując kolejny „sukces”.

Łatwo jest komentować, puszyć się i napinać z bezpiecznego mieszkania w Warszawie, z dala od przyrody. Musi to być pewnym kompleksem, skoro ludzie żyjący w miastach najchętniej wypowiadają się na tematy związane ze środowiskiem naturalnym. I, prawdopodobnie, kierują nimi dobre intencje. Tyle tylko, że nimi wybrukowano piekło. Nie zaburza się dla idei i psychicznego komfortu prawideł natury. Niestety, skutki obsesyjnej walki z „zabijaniem zwierząt” do Zielonych nigdy nie trafiają.

Źródło informacji: PAP

Przeczytaj również:

PILNE! LOT zawiesza połączenia z Chinami ze względu na koronawirus

Kup książki

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. mietek mówi

    Coś mi nie licuje

    „Jak twierdzą Zieloni, w Polsce jest około 127 tysięcy bobrów. Odstrzał dotyka tylko 10% ich populacji.” – zatem 1500 to jest ponad 1% nie 10.. Zieloni to są widzę, ale z matematyki.

  2. Hammurabi mówi

    Czytam ten tekst i… mam mieszane uczucia. Dlaczego?
    Nie jest przecież tajemnicą to, że bezmyślność ludzka w temacie melioracji i osuszania już od lat czterdziestych ubiegłego wieku, nie była ograniczona żadnym myśleniem. Regulacja, rzek, prostowanie ich biegu, ujmowanie w wały, wyciąganie z ich koryt wszystkiego, co spowalniało spływ wody – denaturalizacja… Małe rzeczki i strumyki ujęte w betonowe koryta…
    Efekty? Efekty widać w całym kraju. Polska stepowieje w dużej mierze jej centrum z powodu górnictwa odkrywkowego, jednak największy ciężar winy leży po stronie „polityki wodnej”.
    Pozbawiono Polskę starorzeczy, nadrzecznych łąk, na które rzeki mogły wylewać i które magazynowały życiodajną wodę.
    Na domiar złego pozwolono na budownictwo na terenach zalewowych. Posłużę się przykładem Wrocławia w czasie potężnej powodzi z 1997 roku. Woda wdarła się na osiedla, które wybudowano na terenach zalewowych: Kowale, Maślice, Księże Małe, Księże Wielkie, Rakowiec, osiedle Widawa, Pracze Odrzańskie… Szczególnie zniszczone zostało osiedle Kozanów, gdzie woda sięgała miejscami pierwszego piętra. Osiedle to, zostało wzniesione na polderach zalewowych na których wcześniej niczego nie budowano, zostawiając rzece jej „włości”.
    Spyta ktoś co powyższe ma wspólnego z bobrami? Ma i to bardzo wiele. Albo bobry albo ludzie powinni spowalniać spływ wody. W dobie medialnego wrzasku na temat „czystej energii” zamiast w farmy wiatrowe powinno się inwestować w energię uzyskiwaną z podpiętrzania wody (nie mylić ze spiętrzaniem) i z jej przepływu, tworząc wszędzie gdzie to tylko możliwe stawy i rozlewiska, które mogą znacznie zmniejszyć zagrożenia powodziowe dając przy tym energię, zapas wody, miejsca pracy i rekreacji. Pradolina rzeki powinna być jej „własnością” człowiek zaś „gościem” a tymczasem jest odwrotnie. Bobry… Cóż tam, gdzie to konieczne powinny być odłowione i przenoszone w miejsca, gdzie ich działalność będzie z korzyścią dla ekosystemów. Miejsca w Polsce na taką ich działalność, jest dzięki Bogu dosyć samych nieużytków rolnych mamy 461 504 hektarów.

    1. Historyk mówi

      Właśnie. Zastrzelić każdy potrafi. To najłatwiejsze. A odłowiony żywy bóbr , jest zapewne dużo warty. Można go przenieśc w inny obszar , lub spredać. CHętni na pewno się znajdą .

    2. Zbigniew mówi

      Hammurabi – „Bezmyslnosc ludzka”.

      Ci sami ludzie, ktorzy budowali blokowiska na terenach zalewowych i doprowadzili Polske do nedzy (8 $ zarobku na miesiac – 2 $ na tydzien) dzisiaj grabia wykorzystujac teorie ekologii.

      To jest pozytywne, gdyz role sie odwrocily a oni wykorzystuja resztki mozliwosci szkodzenia i grabiezy pomagajac obcym agenturom.

      Te resztki jednak, to zasoby pod Puszcza, jedyny problem to Puszcza i mieszkancy – cos takiego jak „wszystko dobrze, bank jest za, tylko ta lokatorka” – potem Puszcze sie spali i mineraly beda dostepne.

      Moze tak nie bedzie? Moze to sa inni ludzie, inni spece od grabiezy?

      Skad maja takie sprzeczne idee: depopulacja Polski i ochrona zwierzat?

      Naprawde, to sa inni ludzie – jedni za grabieza, drudzy za depopulacja i imigracja a trzeci za niszczenie rolnictwa w imieniu, ktorego z kolei uniemozliwiaja przekop Mierzei Wislanej ?

      Moim zdaniem, to sa ci sami ludzie, ktorym pozwala sie na depopulacje Polski.

      1. Zbigniew mówi

        Wniosek.

        Nie mozna robic uniku i niepopularyzowac tych ludzi trzeba ich znac np poprzez wyjasnianie watpliwosci za pomoca rozpraw sadowych.

        Wlasnie ich bronia jest, to ze moga nieprzedstawiac argumentow, niedyskutowac i zmieniac opcje na calkowicie sprzeczne: od walki o biznes aborcyjny do walki o kornika, jakoby wiecej wartego niz nienarodzony czlowiek

  3. Raku mówi

    Tak tylko że jeśli go przeniesiesz na inny obszar on zrobi to samo… Tak już myślono i źle się skończyło (dobrym przykładem są południowe tereny podkarpacia) sprowadzono jedną parę bobrów a ich potomstwo rozniosło się po kilku powiatach powodując duże szkody. 1500 osobników to i tak zdecydowanie za mało ale cóż… Niektórzy i w tym widzą problem

    1. Hammurabi mówi

      Bo widzisz chodzi właśnie o to, żeby zrobiły to samo. Wiem, rolnik będzie psioczył, bo łąka nad rzeczką stała się podmokła, bo pod lasem woda stoi… Jednak kiedy latem będzie patrzał jak wszystko mu marnieje w oczach od posuchy, zapłacze jak… bóbr.

  4. Andrzej Piętka mówi

    Aby się nie powtarzać: – oczywiście, 100% racji zawiera post Hammurabiego……! To, co z przyrodą zrobiono za czasów ‚słusznie minionych” przekracza ludzkie pojęcie ale to, co wyprawia z nią obecny „ochroniarz” a wcześniej jego następca……..to już woła o pomstę do nieba……!
    Na szczęście jest/ istnieje jeszcze grupa „oszołomów” – którzy sypią piasek w tryby idiotom, usiłującym wybetonować i zaasfaltować naszą przyrodę………..i chwała im za to…….. !

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.