„Komu służy list z obrazoburczą tezą o antysemityzmie?!” Apel polskiego kapłana do Polaków
Poniżej prezentuję Państwu kolejny list polskiego księdza Beniamina Sęktasa, którego treść stoi w opozycji do wielu słów wydobywających się z ust oraz spod pióra mainstreamowych użytkowników Episkopatu Polski. I chwała Bogu. Po wielokroć, na różnego rodzaju spotkaniach autorskich, powtarzam, by wierni chwalili tych duchownych, którzy mają odwagę uderzyć ręką w stół, a tchórzy, oszustów i głosicieli fałszu, dla opamiętania trzepnąć w potylicę. Ks. Sęktas niewątpliwie należy do grona duchownych, którzy wyróżniają się zdecydowaniem i konsekwencją, dlatego należą mu się szczere słowa uznania i podziękowania. A wiem, że w środowisku kleru, nie jest to oczywiste. Oby takich głosów było więcej.
Bracia i Siostry! Rodacy!
Zwracam się do was z gorącym apelem w związku z zaistniałą 22 marca 2026 roku historyczną hańbą. W licznych świątyniach w Piątą Niedzielę Wielkiego Postu został odczytany List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej. Wielu z was, wsłuchując się w jego treść, przeżywało zdziwienie, smutek i gniew.
Już na wstępie zadziwia okoliczność, dla której napisano ten list. Pasterze Kościoła w Polsce wezwali do uczczenia rocznicy, której nigdy wcześniej jako wspólnota wierzących nie obchodziliśmy. Nie było pierwszej ani dziesiątej rocznicy wizyty w synagodze, tym bardziej nie jest to stulecie ani tysiąclecie. Ponadto samo wydarzenie nie odbyło się w Polsce. Być może stosowne byłoby obchodzenie tej rocznicy w Rzymie i to tylko w gmachu nawiedzonej przez papieża synagogi oraz z inicjatywy jej gospodarzy. Zaskakuje również i zasmuca przedstawienie przez autorów intencji publicznego zabrania głosu, którą jest wskazanie antysemityzmu Polaków jako „śmierci”, z której w ciągu ostatnich 60 lat „wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan”. W domyśle oznacza to, że powinniśmy pokoleniowo za niego pokutować. W końcu oburza forma ogólnopolskiego listu pasterskiego o wizycie w synagodze do odczytania w kościołach i kaplicach w Polsce, które służą wyłącznej czci naszego Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, i to w niedzielę poprzedzającą Wielki Tydzień.
Łatwo domyśleć się, kim jest pomysłodawca tego listu: kardynał Grzegorz Ryś, znany sympatyk środowisk żydowskich i – jak można wnioskować – wyraziciel ich interesów. Za swoje zaangażowanie w dialog żydowski wielokrotnie był nagradzany. Liczni katolicy gorszą się jego postawą i sposobem sprawowania posługi pasterskiej. W ostatnim czasie spotkał się z transseksualnym aktywistą Markiem Minakowskim, byłym ministrem obrony narodowej w rządzie Donalda Tuska Bogdanem Klichem i rabinem Michaelem Schudrichem. Kardynał często gości w mediach sprzyjających żydowskiemu punktowi widzenia. Za napisanie listu potępiającego sprzeciw Polaków wobec przyjmowania nielegalnych imigrantów został nagrodzony zdjęciem na stronie tytułowej „Gazety Wyborczej”.
Mnożą się skandale z udziałem kardynała Rysia. Zatrważa jednak akceptacja tego przez resztę biskupów polskich, czego wyrazem jest ostatni ich wspólny list. Za ich przyzwoleniem i poparciem doszło do groźnej przecież prowokacji. Usłyszeliśmy z kościelnych ambon, że udziałem wierzących był i bywa antysemityzm. Kiedy zagłębiałem się w pierwsze akapity listu zamieszczonego na stronie KEP-u, przypomniałem sobie, czytany jeszcze w czasach kleryckich, Raport biskupa kieleckiego Czesława Kaczmarka przekazany ambasadorowi USA w Warszawie Arthurowi Bliss Lane’owi. Był on reakcją biskupa katolickiego na zarzut antysemityzmu stawiany przez komunistów podziemiu niepodległościowemu. Narzucona Polakom komunistyczna władza przypisywała wówczas obrońcom narodu odpowiedzialność za lincze, które dokonały się w Kielcach 4 lipca 1946 roku, a których ofiarą padli żydowscy mieszkańcy miasta. Biskup Czesław Kaczmarek stanął w obronie pomawianych fałszywie Polaków będących jednocześnie powierzonymi jego duszpasterskiej pieczy. Raport Biskupa zawiera w sobie syntetyczny wykład o stanie relacji polsko-żydowskich w okresie powojennym. Rzuca on cenne światło na wspomniane przez autorów Listu KEP dziesięciolecia „wydobywania się z grzechu antysemityzmu”. W mojej ocenie rzutuje on również na współczesne stosunki polsko-żydowskie. Biskup Czesław Kaczmarek pisał wtedy:
„Wszyscy współczuli Żydom, nawet ich najwięksi wrogowie. Wielu Żydów ocalili Polacy, boć przecież bez pomocy polskiej nie ocalałby żaden. Ratowano ich, choć były za to surowe kary, aż do kary śmierci włącznie. Tak było w roku 1944 i na początku roku 1945. Po wejściu wojsk sowieckich, po rozciągnięciu władzy rządu lubelskiego na całą Polskę ten stan rzeczy zmienił się gruntownie. Zaczyna się niechęć do Żydów, szerzy się szybko, ogarniając szerokie masy społeczeństwa polskiego – wszędzie, a więc i w Kielcach, Żydzi są nielubiani, a nawet znienawidzeni na całym obszarze Polski. Jest to zjawisko nieulegające najmniejszej wątpliwości. Nie lubią Żydów nie tylko ci Polacy, którzy nie należą do żadnej partii lub też są w opozycji, ale nawet wielu spośród tych, którzy oficjalnie należą do partii rządowych. Powody tej niechęci ogólnej są powszechnie znane, w każdym razie nie wynikają one ze względów rasowych. Żydzi w Polsce są głównymi propagatorami ustroju komunistycznego, którego naród polski nie chce, który mu jest narzucany przemocą, wbrew jego woli. Każdy Żyd ma poza tym dobrą posadę lub nieograniczone możliwości i ułatwienia w handlu i przemyśle, Żydów jest pełno w ministerstwach, na placówkach zagranicznych, w fabrykach, urzędach, w wojsku i to wszędzie na stanowiskach głównych, zasadniczych i kierowniczych. Oni kierują prasą rządową, mają w ręku tak surową dziś w Polsce cenzurę, kierują urzędami bezpieczeństwa, dokonują aresztowań. Niezależnie od szerzenia komunizmu, nie odznaczają się oni taktem, zwłaszcza w stosunku do ludzi o przekonaniach niekomunistycznych. Są często aroganccy i brutalni. Wielu z nich nawet nie pochodzi z Polski. Przybywszy z Rosji, słabo mówią po polsku, jeszcze słabiej orientują się w stosunkach polskich. Na podstawie powyższych powodów powiedzieć zatem można, że sami Żydzi ponoszą lwią część odpowiedzialności za nienawiść, jaka ich otacza. Przeciętny Polak sądzi (mniejsza o to, słusznie czy niesłusznie), że prawdziwymi i szczerymi zwolennikami komunizmu w Polsce są tylko Żydzi, bo olbrzymia większość komunistów Polaków – to zdaniem ogółu – ludzie interesu, bezideowi, którzy są komunistami tylko dlatego, że im się to sowicie opłaca”.
W świetle powyższych słów niezłomnego polskiego biskupa Czesława Kaczmarka, który dla obrony dobrego imienia Polski i Polaków wiele przecierpiał, którego pozbawiono dobrego imienia i wtrącono do więzienia, gdzie był torturowany, nie można zaprzeczyć, że zarzut antysemityzmu często stawiają Polakom nasi wrogowie. Na przykład Niemcy używają tego określenia wobec nas, aby zmniejszyć własną odpowiedzialność za zbrodnie podczas drugiej wojny światowej. Dla Sowietów i postkomunistów zarzut antysemityzmu ma na celu odrzucenie wielowiekowej spuścizny gościnności i heroizmu Polaków za pomocą wmówienia poczucia winy jako formy pedagogiki wstydu. Dla współczesnych lobbystów żydowskich tworzenie mitu Polaka-antysemity służy roszczeniom majątkowym ze względu tzw. mienie bezspadkowe.
Wobec tego wszystkiego mamy prawo zapytać naszych biskupów: Komu służy napisany przez nich mętny list z obrazoburczą tezą o antysemityzmie?! Dlaczego antysemityzm jest ujmowany w taki sposób, że trzeba go potępić za pomocą teologicznego wywodu? Uczciwość intelektualna domaga się zdefiniowania, jak autorzy listu pojmują żydowskość. Mamy przecież różnych Żydów. Niektórzy są obywatelami Izraela, a inni zaś to religijni ortodoksi, dla których państwo izraelskie jest przeklętym tworem zsekularyzowanych żydów, syjonistów. Żydowskie korzenie posiadają miliarderzy-filantropi, którzy za pomocą ogromnych nakładów finansują fundacje, instytuty i komitety, aby oddziaływać na globalne procesy polityczne, promując kosmopolityzm i liberalną demokrację. W Polsce mamy formację ideową żydów o komunistycznym rodowodzie, którzy aktywnie biorą udział w aktualnym dyskursie politycznym. Kształtują oni polską politykę po transformacji ustrojowej, a łączy ich poczucie elitarności z racji wspólnych korzeni. W całej tej różnorodności wspólne jest odrzucanie osoby Jezusa Chrystusa jako Zbawiciela i chrześcijaństwa jako fundamentu polskości. Dla porządku życia zbiorowego oznacza to postawienie narcyzmu wybrania ponad osiem ewangelicznych błogosławieństw.
Należy pamiętać, że antysemityzm jako pojęcie nie przynależy do porządku religijnego. Autorzy listu chcą jednak, by w Polsce antysemityzm nabrał znaczenia teologicznego. Z tego powodu powołują się na Nostra aetate, dokument soborowy o stosunku Kościoła do innych religii. Wylicza on elementy prawdziwe w religiach niechrześcijańskich jako coś, co może wskazywać na Chrystusa, ale Go nie zastępuje. Zbawcza wartość tych religii jest ostatecznie nikła ze względu na zmieszanie prawdy z fałszem. Mimo że Prawo i prorocy, ale już nie cały Stary Testament, bo judaizm odrzuca księgi deuterokanoniczne, stanowi wspólne materialne dziedzictwo chrześcijan i żydów, to jednak „starsi bracia” na podobieństwo Ezawa wyzbyli się go za miskę talmudycznej soczewicy. Odrzucili Pana Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego, a przylgnęli do komentarzy rabinów, które zaciemniły im prawdę Bożego Objawienia zawartą w pismach. Zaistniała w ten sposób cywilizacyjna odrębność chrześcijan i żydów.
Spotkanie z żydowskością jest zatem spotkaniem nie tylko z religią, ale z całokształtem myślenia i działania. Żydzi, nawet niewierzący w Boga, wierzą w swoje specjalne wybranie i przeznaczenie ponad inne narody. Jest to przyczyną ich zadufania w sobie i korzystania nawet z najniegodziwszych środków dla osiągnięcia swoich rasistowskich celów. W tej optyce dialog międzyreligijny zamienia się w wydawanie stronie chrześcijańskiej poleceń. Taka sytuacja miała miejsce podczas konfliktu w latach 1995-1999 wokół obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu rozgrywającego się o klasztor sióstr karmelitanek i obecność chrześcijańskich symboli. Spór zakończył się kapitulacją władz kościelnych. Siostry opuściły klasztor, a episkopat odciął się od protestów społeczno-religijnych. Mimo to postawa pasterzy Kościoła nie zadowoliła w pełni środowisk żydowskich. Przykładem tego były słowa rabina Pinchasa Menechema Joskowicza wypowiedziane w polskim sejmie 11 czerwca 1999 roku do papieża Jana Pawła II: „Proszę, aby pan papież dał wezwanie do swoich ludzi, by także ten ostatni krzyż wyprowadzili z tego obozu”.
Doświadczenia polskiego Kościoła z ostatnich dziesięcioleci domagałyby się zatem spojrzenia z większym realizmem na dialog chrześcijańsko-żydowski. Czyż nie grzeszy on naiwnością i słabością strony kościelnej? Takie postrzeganie spraw wzmacnia aktualna sytuacja międzynarodowa, gdzie za sprawą państwa Izrael toczą się liczne wojny zagrażające porządkowi światowemu. Czy zbrodnie na ludności cywilnej w Palestynie, w tym na licznych chrześcijanach, i napastnicze wojny na Bliskim Wschodzie nie powinny raczej skłaniać do odłożenia celebracji rocznicy wizyty w synagodze? Czyż w Polsce brakuje nam naszych świąt i rocznic? Przed nami Wielki Tydzień i Wielkanoc, pamiątka śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa Chrystusa.
W liście episkopatu pojawia się stwierdzenie, że to chrześcijanie są winni śmierci Chrystusa. Jest to teologiczna konkluzja, która domaga się szerszego wywodu, którego próżno szukać w liście poza enigmatycznym powołaniem się na Sobór Trydencki, mimo że w cytowanym punkcie aktualnego Katechizmu jest w tym miejscu odniesienie do Katechizmu Rzymskiego, co osłabia dogmatyczność tezy na rzecz kontekstu pastoralnego. Czymś oczywistym jest, że grzechy wszystkich ludzi przyczyniły się do cierpienia ukrzyżowanego przez żydów rękami pogan Chrystusa. Jasne jest, że cierpienie i śmierć Chrystusa miały charakter odkupieńczy dla wszystkich narodów. Wszyscy żyjący przed Jego przyjściem mogli osiągnąć zbawienie dzięki dziełu Chrystusa. Przekonanie, że wybraństwo żydów czy innych narodów na zasadzie pochodzenia materialnego, a nie przez wiarę, ich zbawi, nie ma nic wspólnego z Ewangelią. Chrystus posłał apostołów, by pouczali narody o Królestwie Bożym. Od początku towarzyszył temu opór ze strony tych, którzy odrzucili Pana Jezusa w ramach narodu żydowskiego. Przeciwnicy Dobrej Nowiny nie poprzestawali na zamknięciu się na zbawczą prawdę, ale tworzyli antychrześcijański judaizm rabiniczny i opartą na nim cywilizację. Przykładem tego jest przyjęcie w VIII wieku religii żydowskiej przez Chazarów. Wtedy Kaganat Chazarski stał się wrogi dla swoich sąsiadów jako wyznawców innych religii. Musiało to doprowadzić do reakcji ze strony chrześcijańskich państw Rusi i Cesarstwa Bizantyjskiego. W X wieku Chazarowie zostali wyparci na tereny dzisiejszej Ukrainy. Mniej więcej w tym samym czasie książę Mieszko I przyjął chrzest. Od 966 roku dzieje Polski na trwałe złączyły się z Kościołem katolickim, który przedłuża i zachowuje dzieło zbawienia. Wraz z tym opatrznościowym początkiem została postawiona tama handlowi słowiańskimi niewolnikami dokonywanemu przez żydowskich kupców na naszych ziemiach. Sam proceder został uwieczniony przez średniowieczną sztukę: drzwi gnieźnieńskiej katedry przedstawiają wśród scen z życia świętego Wojciecha wykup słowiańskich niewolników z rąk żydowskich.
Pod koniec swojego listu z 22 marca biskupi zaproponowali, żeby 13 kwietnia Polacy odwiedzali synagogi. Nie czyńmy tego aktu taniego naśladownictwa, teatralnego lub wręcz komediowego gestu „pójścia w ślady Jana Pawła II”! Dzień 13 kwietnia jest wigilią rocznicy Chrztu Polski i to wydarzenie raczej należy uczcić: pójściem do własnego kościoła parafialnego, aby przed chrzcielnicą podziękować za wiarę katolicką. Zamiast pochodów synagogalnych lepiej udać się na Mszę świętą, albo wybrać się w pielgrzymce do relikwii świętych Patronów Polski, uprzątnąć i udekorować krzyże i kapliczki, wywiesić polską flagę, odwiedzić pomniki i groby bohaterów, w tym miejsca pamięci żołnierzy niezłomnych, których dokładnie 14 kwietnia 1950 roku w zgniłym porozumieniu między komunistycznym państwem a Kościołem nazwano „bandytami”. Niech 14 kwietnia, dzień Chrztu Polski wpisze się na trwałe w świadomość Polaków, a z głębi serc popłynie dziękczynne Ciebie Boga wysławiamy za Polskę, która jest chrześcijańska!
Ks. Beniamin Sęktas, 25 marca 2026 roku – Uroczystość Zwiastowania Pańskiego
Przeczytaj także:



Księżulo opisał, wyjaśniał, historię przytaczał. Ani słowa o najistotniejszej kwestii a mianowicie o osobnej ścieżce zbawienia żydów, bez Chrystusa Pana. I tyle w temacie.
+
I ani słowa episkoszamtu/fili sanhedrynu w polin (+ mediów z nazwy -„katol..”) o 1060 rocznicy chrztu Polski
„Lepiej” pójść do burdelu niż do synagogi, gdzie bluźni się Chrystusowi
Nie znacie Boga i się Go Boicie !,nie znacie historii w błędzie żyjecie, nie znacie podłości w Antysemityzm wierzycie!
A był rok 965 na Dniestrem stanęło ponad 67 tys. niegdyś plemienia Chazarskiego, to plemię Tureckie z 5 wiarą państwową Judy, Nie Semici Mojżesza z Biblii a zwykłe tureckie nasienie! Widzicie kochane dzieci moje tak was Oszukiwali całe wieki, to nie Semici a Turki a Wy w to wierzyli i mieszali. Nie przez Boga z Synaju prowadzeni a złotem, mordem i wojną i to robią do dziś! Rzeźnicy dzieci swego plemienia ,świata! Ostanie pamiętacie? Gaza, dzieci w Iranie!
Stanęliśmy przed alternatywą: Słuchać Pana Jezusa czy episkopat? Odpowiedź prosta (rodem z Pisma Świętego): Bardziej trzeba słuchać Boga (czyli Pana Jezusa) niż ludzi.
Do synagogi!
(nowa, synodalna pieśń pasyjna)
Wisi na krzyżu wróg faryzeuszy…
Na list biskupów czas otworzyć uszy!
Ach, ach! Co za ekumenia
We faryzeuszy zmienia…
Do synagogi! – rzecze episkopat.
A jeszcze w Gazie krwawy pył nie opadł.
Ach, ach! Wkrótce i w Iranie
Szabat wieczny też nastanie…
Gdyby się plany takie nie powiodły
(Antysemityzm bowiem działa podły!),
Ach, ach! Polin niech z miłości
Znowu naród panów gości!…
Do synagogi! – liczniej: do synagog!
Niech patriota, znaczy – tfu! – demagog,
Ach, ach! nie zakręci głową,
Jako Braun przed szlachtą nową!…
Moje proroctwo
Wystąpię teraz w roli wieszcza
I przyszłość tak zaprorokuję:
Źle skończy świat, co w roli „leszcza”
Za deszcz spluwanie wciąż przyjmuje!
Moralność taka tak się streszcza,
Holocaust kiedy ignoruje.
(Holocaust?… Tak, holocaust Gazy!)
Na czyje działa świat rozkazy?
Napad na Iran miano zbrodni
Winien uzyskać zasłużenie.
Co dalej? Nikt nie udowodni,
Co dalej… Ale, będąc w wenie,
Domyślam się, że ci niegodni
Goje, Syjonu utrapienie,
Wystrzeliwując wciąż rakiety,
Mogą też trafić w coś niestety.
Dla Izraela piękna kraksa
Byłaby gdyby tak trafili
W meczet najświętszy – wprost w Al Aksa!…
A jeśli nie są tacy mili,
Obrona może pójść na maksa
I zdarzy się, że „rozwalili
Persowie, czyli źli szyici…”
Świątynia miejsce to zaszczyci!
Trzecia świątynia na Syjonie!
Meczetu nie ma – plac budowy…
To nic, że cały Iran płonie;
Dawne układy i umowy
Podarte przez żydowskie dłonie;
Będzie świątynia! A w niej nowy
MESJASZ!!! (Lecz, kto w nim ufność kładzie,
Skończy jak świnie w Tyberiadzie.)
Odruch Kościoła
Ryba, jak wiadomo, psuje się od głowy.
A kropla trucizny truje kielich cały.
Jeżeli Piotrowi nie wychodzą łowy,
Na głębię! – po prawej niech wznowi trud cały!
A jeśli nie rzuca sieci po prawicy
I wypłynąć nie chce na głębię, lecz bredzi
O synodalności, znak to, Czytelnicy,
Że problem Kościoła w głowie ryby siedzi.
Czy Rzym stracił wiarę za papy Franciszka?
KTOŚ Kościół opuścił, kto przez lat tysiące
Chronił Go od błędu? Lokalnie też kiszka:
Głowy łysiejące są już rysiejące…
Nie można wykluczyć, że Ten co wstrzymywał
Przyjście Antychrysta już go nie wstrzymuje.
Nawet Kościół w Polsce, co z narodem bywał
Zawsze, już z nim nie jest, tylko… synoduje.
Wkrótce trafi w meczet „zbłąkana” rakieta
I miejsce się zrobi ponad płaczu ścianą.
I trzecia świątynia stanie! Etykieta
Każe ją nawiedzić… Tak nam napisano:
„Katolik powinien iść do synagogi.”
Mnóstwo kropel! Po co była jeszcze jedna?
Wino utraciło swój zwykły smak błogi.
Nie wypiją trutki! Nikogo nie zjedna!
Żaba wyskoczyła warzona zbyt szybko
I już rozeznaje, że brednie – bredniami.
Bo nie tylko głowa powoduje rybką,
Ale zdrowy odruch nazwany rzygami.
ZaRYŚ synodalnych rozważań wielkopostnych
Kościół Powszechny lat dwa tysiące
Błądził potwornie – antysemicko!
Te grzechy Boga obrażające
Droga krzyżowa zawrze epicko:
Na pierwszej stacji zostaje wreszcie
Na śmierć skazany Antysemita.
Posoborowo i wy się cieszcie!
(Jak naród który zębami zgrzyta.)
Wziął krzyż i poniósł. I wciąż upadał…
Błądził po prostu niesynodalnie!
Bowiem Talmudu nie znał, ni badał.
I był aktywny w szabat nachalnie.
I stąd nauka posoborowa
Dla was, owieczki jasna się jawi:
Iść za barankiem się nie uchowa…
Z obciążeń tylko kozioł wybawi!
Zamiast ukorzyć się, przyznać rację,
Tak jak Niezłomni jeszcze się stawia.
Jeszcze poucza! Widzi dewiacje!!
I na Golgocie problemy sprawia!!!…
Ale wybrany naród odporny
Jest na naukę pełną słabości.
Katyń, Kołyma… Żaden potworny
Widok nie zmieni go w wytrwałości.
Co więcej Auschwitz, holokaust nawet
Umocni stałość godną pochwały:
Oko za oko!… Zawsze wet za wet,
(Ażeby Goje mu nie brykały.)
Do synagogi ekumenicznie
Bardzo mi śpieszno. A więc do rzeczy:
Umarł na krzyżu nieestetycznie.
Lecz Kościół przetrwał… RABINOM PRZECZY!!!
I stąd donosi mądra diaspora
Do władz cesarstwa długie trzy wieki.
Lecy Kościół na kształt rośnie potwora:
Rośnie, gdy wbija się w niego ćwieki!
Antysemicka organizacja
Zdobywa władzę dusz nad Europą.
To dla Talmudu kompromitacja?
Nie! Świat się zajął naftową ropą.
Teraz już wiemy posoborowo,
Że cała wina to nasza wina;
Że handel ludźmi wspomnieć nie zdrowo;
Że pamięć faktów to zła przyczyna.
Że Gaza, Iran to sprawiedliwe
Wojny, a Polska lepiej brzmi: Polin.
Jedwabne bardzo jest niegodziwe!
(Godziwy Katyń jest i Natolin.)
Braun jest złoczyńcą. A Nataniahu
Jest to mąż stanu i wódz nad wodze.
Podludzie (goje) idą do piachu…
Czas już na synod jest w synagodze!
😉