Izrael będzie podawał czwartą dawkę szczepionki przeciw Covid-19. Odporność po trzeciej dawce spada po 3-4 miesiącach

fot. pixabay
3

We wtorek (21.12.2021) Zespół Reagowania na Pandemię oraz Komitet Doradczy ds. Szczepionek, wspierające izraelskie Ministerstwo Zdrowia w walce z pandemią Covid-19, zarekomendowały podanie czwartej dawki szczepionki Pfizera osobom powyżej 60 roku życia i personelowi medycznemu. Czwarta dawka ma być podawana cztery miesiące po trzeciej dawce. Premier Naftali Bennett pochwalił komisję za tę decyzję, która „pomoże nam przezwyciężyć falę Omikrona ogarniającą świat”.

– Kolejna szczepionka dla osób w wieku powyżej 60 lat i dla personelu medycznego w każdym wieku. To jest nasz najwyższy priorytet wobec Omikrona: ochrona najbardziej narażonych osób dorosłych i zapewnienie bezpieczeństwa personelowi medycznemu. Nie musisz czekać. Zaszczep się. To najskuteczniejszy środek na koronawirusa – napisał na Twitterze izraelski minister zdrowia Nitzan Horowitz.

Wsparcie - darowizny

– Wszyscy mieliśmy nadzieję, że tak się nie stanie, ale z czasem odporność oferowana przez trzecią dawkę zanika – powiedział Ron Dagan, profesor Pediatrii i Chorób Zakaźnych na Uniwersytecie Ben-Guriona w Negewie. – To oczywiście nie oznacza, że ​​całkowicie znika, ale po trzech lub czterech miesiącach ochrona spada w tempie, które sugeruje, że nie przestanie spadać. I mówię o ochronie przed Deltą, nawet nie uwzględniając Omikrona – dodał.

Prof. Dagan podkreślił, że „w ogóle nie mamy badań nad czwartą dawką”, ale „w tym scenariuszu musieliśmy podjąć decyzję nie na podstawie dowodów, ale na podstawie naszego zrozumienia i oceny, jako dużej grupy ekspertów z wielu dyscyplin”.

Decyzji o podawaniu czwartej dawki przeciwny jest dr Dror Mevorach, lekarz z Hadassah-University Medical Center. – Moim zdaniem była to decyzja nieuzasadniona naukowo i medycznie i sprzeciwiłbym się jej, gdybym musiał na nią głosować. Fakt, że jako pierwsi podaliśmy trzecią szczepionkę, nie oznacza, że ​​potrzebna jest czwarta bez podstaw naukowych. Spadek przeciwciał jest stanem naturalnym, a większość ludzi ma pamięć immunologiczną – napisał Mevorach na Twitterze. Prof. Dagan odparł, że „wszyscy chcielibyśmy mieć więcej danych, ale nie możemy dłużej czekać”.

Mój komentarz: A więc sprawdza się to, przed czym ostrzegali „foliarze”. Kolejne dawki eksperymentalnego preparatu będą podawane co trzy, cztery miesiące. I to już bez żadnych badań. Na razie Izrael będzie podawał czwartą dawkę osobom 60+ i personelowi medycznemu, ale oczywistym jest, że wkrótce będzie ona w opcji „dla wszystkich”. To, co dzieje się najpierw w Izraelu, jest później wdrażane w innych państwach. Dwudawkowa „ostatnia prosta” szybko stała się nieaktualna. Wersja „żyj normalnie” po trzeciej dawce też już się dezaktualizuje. „W pełni zaszczepieni” nadludzie muszą już szykować się do czwartej szprycy, żeby nie utracić subskrypcji na prawa obywatelskie, jaką jest paszport kowidowy.

O tym, że w takim kierunku będzie rozwijać się tzw. walka z pandemią, piszę w mojej książce „Kowidowe getta”, którą możecie kupić w sklepie na wPrawo.pl TUTAJ.  – Ku swojemu zaskoczeniu zaszczepieni nadludzie dowiedzą się, że jeśli co rok lub pół roku nie powtórzą szczepionki, to spadną do kategorii niezaszczepionych podludzi. Dziś mogą zjeść obiad w restauracji, a jutro już nie. Dziś mogą zaprosić na wesele rodzinę, a jutro już nie. Dziś mogą pojechać na wakacje, a jutro już nie. Dziś ich dziecko może pójść do szkoły, a jutro już nie – piszę w książce.

Jak widzicie, pomyliłam się jeśli chodzi o częstotliwość kolejnych dawek. Nie ma już mowy o roku, a chociaż sześć miesięcy dla trzeciej dawki jeszcze obowiązuje, to pojawiły się pomysły skrócenia tego terminu. W Wielkiej Brytanii już skrócono go do trzech miesięcy. Teraz Izrael wyjeżdża z czwartą dawką po czterech miesiącach. Za chwilę okaże się, że to też za mało i pojawi się piątą dawka. Po jakim czasie? Po czterech miesiącach, trzech, dwóch? Do tego testy, maski, kwarantanna, lockdown. Czy tak ma wyglądać nasz świat?

Źródło informacji: Jerusalem Post

Zobacz też:

„Ta książka jest bronią”. Katarzyna Treter-Sierpińska w Mediach Narodowych o „Kowidowych gettach” i ohydnym spocie szczepionkowym promowanym przez Kancelarię Premiera [WIDEO]

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Polak mówi

    Zniszczyli ludziom odporność skurwysyny.

  2. Rebih mówi

    Firmy farmaceutyczne uwielbiają używać ilości przeciwciał we krwi jako miary odporności i dowodu na jej istnienie, jednak liczba przeciwciał nie jest tożsama z odpornością. Liczba przeciwciał zawsze spada po pewnym czasie i jest to zjawisko normalne. Od tego są komórki pamięci immunologicznej, by wykryć ponowną infekcje i wyprodukować przeciwciała. Tak jest u człowieka który przeszedł chorobę. U zaszczepionego powinno być tak samo, ale nie jest, co może być skutkiem wielu czynników (np. tego, że mRNA czy DNA kodujący białko S jest wadliwy od początku albo ulega uszkodzeniu po produkcji, może to wynikać z jakiejś specyficznej cechy białka S itp.) Ponadto szczepionki stosowane w Europie i USA oraz rosyjski Sputnik uwrażliwiają układ immunologiczny jedynie na białko S, co nie tylko ułatwia powstawanie mutacji opornych wirusa (podobnie jak stałe przyjmowanie jednego antybiotyku, lub stosowanie jednego pestycydu w rolnictwie), ale powoduje, że odporność po szczepionce nie jest tym samym co odporność po przechorowaniu, która uwrażliwia układ immunologiczny również na inne składniki kapsuły wirusa.

  3. Grześ mówi

    Błąd. Szczepany z chęcią chodzą i będą chodzić choćby co miesiąc na strzała.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.