Dlaczego IPN fałszywie oskarża Stowarzyszenie Wizna 1939 o łamanie prawa? Kto zarabia na ekshumacjach polskich żołnierzy? [WIDEO]

Marcin Sochoń i Dariusz Szymanowski/ fot. screen
5

W sobotę (18.12.2021) Dariusz Szymanowski i Marcin Sochoń, czyli prezes i wiceprezes Stowarzyszenia Wizna 1939, poinformowali o piśmie, które otrzymali z Instytutu Pamięci Narodowej. Zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa, Joanna Sulej-Piskorz, wzywa stowarzyszenie do zaprzestania naruszania prawa i prowadzenia działań zgodnie z obowiązującymi przepisami. Sprawa dotyczy ekshumacji polskiego żołnierza z 1920 roku w miejscowości Sanie Dąb. Sulej-Piskorz zarzuca stowarzyszeniu, że przeprowadziło ekshumację z grobu wojennego bez zgody prezesa IPN, co jest naruszeniem obowiązującego prawa.

Czy członkowie stowarzyszenia faktycznie złamali prawo? Szymanowski i Sochoń wyjaśniają, że nic takiego nie miało miejsca. Ekshumacja nie została bowiem dokonana z grobu wojennego, lecz z pola ornego, w związku z czym prezes IPN nie jest organem właściwym do wydania zgody. Właściwym organem jest prokurator i to właśnie prokurator wydał zgodę na ekshumację w miejscowości Sanie Dąb. Ekshumację przeprowadził antropolog, a wszystkie prace były prowadzone na koszt stowarzyszenia. Szczątki zostały przeniesione do zakładu pogrzebowego. Obecnie trwają przygotowania do uroczystego pochówku.

O co zatem chodzi? Stare powiedzenie mówi, że jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze. Czy tak jest też w tym przypadku? Stowarzyszenie Wizna 1939 nie bierze żadnych dotacji ze środków publicznych za wykonywane prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. Działają społecznie i wykorzystują sprzęt zakupiony za własne pieniądze. Okazuje się, że są takie firmy, którym IPN płaci za wykonanie tego, co Wizna 1939 robi za darmo.

Szymanowski i Sochoń informują, że IPN zapłacił za ekshumację dziesięciu żołnierzy z 1939 roku z domniemanej mogiły wojennej w Apolonce. Zgodę wydał prezes IPN. Okazało się, że żołnierzy nie było dziesięciu, tylko jeden. Do tego nie wiadomo, czy to faktycznie był polski żołnierz, ponieważ nie znaleziono żadnych dowodów, które to poświadczają. Ale IPN zapłacił za dziesięciu żołnierzy. Kwota wyniosła ok. 10 tys. zł. Prezesem stowarzyszenia, które dostało od IPN zgodę i środki na przeprowadzenie ekshumacji w Apolonce jest pracownik IPN.  Co ciekawe, z dokumentów wynika, że przystępujący do ekshumacji powinni wiedzieć, iż w domniemanej mogile nie ma szczątków dziesięciu żołnierzy.

Reasumując: IPN przepłacił za ekshumację, a pieniądze trafiły do stowarzyszenia, którego prezesem jest pracownik IPN. Jednocześnie IPN oskarża o złamanie prawa stowarzyszenie, które nie złamało prawa i które wykonuje wszystkie prace społecznie.

– Jesteśmy świadomi dotychczasowej nieprzychylności IPN-u wobec Stowarzyszenia “Wizna 1939”, ale tym pismem jesteśmy po prostu zniesmaczeni. Zaskakuje nas również skala determinacji w zastraszaniu społeczników oraz dążeniu do zaprzestania prowadzenia badań terenowych i poszukiwań miejsc spoczynku poległych żołnierzy. Zapewniamy jednak, że nie zaprzestaniemy tej działalności, bez względu na to, z jak wielką determinacją instytucje państwowe będą nam chciały ją utrudnić. Pragniemy jeszcze raz podkreślić, że pomimo społecznego charakteru naszych działań, prace wykonujemy profesjonalnie, przy współpracy ze specjalistami z różnych dziedzin, co już nieraz udowadnialiśmy – czytamy na stronie Stowarzyszenia Wizna 1939.

Stowarzyszenie wystosowało też pismo do prezesa IPN. Treść pisma TUTAJ.

Źródło informacji: wizna1939.eu

Zobacz też:

Szokująca decyzja IPN! Żydowskie prawo religijne przyczyną zablokowania ekshumacji polskich żołnierzy z 1920 roku

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. anonim mówi

    Nie ma juz chyba żadnego urzędu czy instytucji państwowej w Polsce, w ktorej nie ma przedstawicieli antypolskiej jaczejki. Ten caly IPN to tylko fasada pamieci narodowej, w ktorej nic nie robi sie dla polskiej racji stanu a wykonuje rozkazy politycznych kacykow i obcych ambasad.

  2. internet mówi

    Nie tylko IPN : czytaj: Lubuska masakra piłą mechaniczną . Padły trzy drewniane krzyże.

  3. szalom mówi

    Bo to jest już żydoprzybudówka. Tacy historycy jak dr. Greniuch nie mają tam czego szukać. Ciekawe ile IPN wydał decyzji o statusie pokrzywdzonego przez PRL dla banderowskich morderców. Szef mołojców kilkakrotnie atakujących Birczę w celu wyrezania jej mieszkańców podobno dostał.

  4. mojeimię mówi

    Instytut powinien zmienić nazwę na IPŻ wtedy byłoby uczciwie, choć bardzo bolesne

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.