D. Ścisłowski: Dlaczego powinniśmy przywrócić karę śmierci?

7
Kara śmierci była stosowana od początku istnienia prawa i jego majestatu, najczęściej za czyny
uniwersalnie interpretowane jako zbrodnie. Wykonywanie wyroku tzw. kary ostatecznej dziś kojarzone
jest przede wszystkim z zabójstwem lub morderstwem, jednak jak wiemy z historii, na przestrzeni lat
karane były najróżniejsze uczynki. W roku 621 p.n.e. pierwszy pisany kodeks praw ateńskich stworzony
przez Drakona przewidywał karę śmierci za niemal wszystkie — nawet drobne wykroczenia. Z
dzisiejszego punktu widzenia jest to kompletnie nie do pomyślenia, jednak uważam, że powinniśmy się
zastanowić czy zniesienie kary najwyższej nie jest cywilizacyjnym krokiem wstecz.

 

Dyskusja nad karą śmierci sięga czasów Oświecenia. Jednym z pierwszych jej otwartych krytyków był
Jeremy Bentham — jeden z ojców utylitaryzmu tj. filozofii zdrowego rozsądku a prekursorem zniesienia
kary ostatecznej był książę Toskanii — Leopold Habsburg. Ustanowiony przez wyżej wymienionego
księcia w 1786 roku kodeks karny wprowadził rygorystyczną karę pozbawienia wolności, przyczyniając
się do rozpowszechnienia idei reform w zakresie kodeksu karnego. Pod koniec XIX wieku zaczęto
stopniowo ograniczać stosowanie kary śmierci w najbardziej liberalnych państwach Europy m.in. w
Holandii. Przełomowy w tej sprawie wydaje się upadek Niemiec w 1945 roku. Na skutek denazyfikacji
(wykorzenienia nazizmu) ludzie tworzący nowe, demokratyczne państwo niemieckie na gruzach reżimu
hitlerowskiego, sami odebrali sobie moralne prawo do zabijania kogokolwiek. W ich ślad poszły
wszystkie kraje należące do Rady Europy. Obecnie w większości państw europejskich wykonywanie
wyroków śmierci jest niemożliwe nawet w przypadku wojny.

 

Skorpion i Breivik

 

Dlaczego zniesienie kary śmierci, może być cywilizacyjnym krokiem w tył? Pochodzę z Gdańska, dlatego
posłużę się przykładem Pawła Tuchlina. Paweł Tuchlin o pseudonimie „Skorpion” był mordercą
skazanym na karę śmierci za zabójstwo 9 i usiłowanie zabicia 11 kobiet. Został stracony przez
powieszenie 25 maja 1987 roku w gdańskim areszcie. Z wszelkich dostępnych źródeł, łatwo możemy
odszukać na jego temat masę informacji. Tuchlin miał dziesięciorga rodzeństwa. Od dziecka moczył się
w nocy, co skutkowało surowym traktowaniem w domu i społecznym wykluczeniem przez rówieśników.
Był ekshibicjonistą, miewał problemy z pohamowaniem popędu płciowego. Tuchlin atakował swoje ofiary
młotkiem, a następnie gwałcił, jak sam przyznał — zabijałby poczuć się lepiej. Z prawdopodobieństwem
graniczącym z pewnością, jesteśmy w stanie stwierdzić, że seria zabójstw wykonana przez „Skorpiona”
nie miałaby miejsca, bez traumatycznych i ciężkich chwil z okresu młodości, które musiały mieć kluczowy
wpływ na psychikę mordercy. Mimo wszystko, jako mieszkaniec Pomorza nigdy nie spotkałem się z
żadną opinią, podważającą słuszność skazania Tuchlina na karę śmierci. Z perspektywy czasu wyrok
wydaje się jak najbardziej słuszny.

 

Pozwolę sobie również przypomnieć sylwetkę Andersa Breivika. Breivik to norweski terrorysta, który 22
lipca 2011 roku dokonał dwóch zamachów, zabijając łącznie 77 osób. Pierwszy atak miał miejsce w
stolicy Norwegii — Oslo, przed biurem premiera tamtejszego rządu. Mężczyzna zdetonował bombę
umieszczoną w ciężarówce, mordując tym samym 8 osób. Wedle relacji świadków zniszczenia były
widoczne w promieniu kilometra. Do kolejnego zamachu doszło około dwóch godziny później na wyspie
Utoya. Warto przypomnieć, że odbywał się tam obóz młodzieżowy, zorganizowany przez Norweską
Partię Pracy. Breivik przy użyciu broni automatycznej strzelał przez niespełna półtorej godziny. W wyniku
strzelaniny życie straciło 69 osób, a ponad 100 zostało rannych. Mężczyzna dobrowolnie oddał się w
ręce policji. Zamachowiec otrzymał najwyższy możliwy wyrok, jaki przewiduje norweski kodeks karny –
21 lat więzienia z opcją bezterminowego przedłużenia kary. Jak dziś żyje się skazanemu? Breivik
przebywa w składającej się z trzech pomieszczeń więziennej izolatce, wyposażonej w konsolę do gier,
telewizor, lodówkę czy bieżnię. Regularnie skarży się na warunki więzienia, zakładając kolejne sprawy
sądowe i co ciekawe sąd niższej instancji w 2016 roku, przyznał rację osadzonemu, uznając izolowanie
Breivika od innych więźniów za sprzeczne z art. 3 europejskiej konwencji praw człowieka. W roku 2017
mężczyźnie pozwolono zmienić imię i nazwisko — dziś Anders Breivik nazywa się Fjotolf Hansen.

 

Czy wyżej wymienionych panów potraktowano sprawiedliwie? Jeśli uznamy, że nie wówczas musimy
zmierzyć się z następującym pytaniem — czy obaj powinni żyć, czy należało obydwu zbrodniarzy skazać
na karę śmierci? Oczywiście przychylam się do drugiej opcji, uparcie twierdząc, że zarówno Paweł
Tuchlin, jak i Anders Breivik a właśc. Fjotolf Hansen powinni ponieść surowe konsekwencje swoich
czynów i zostać straceni. Tuchlin został powieszony i przestał zagrażać społeczeństwu. Gdyby został
pozostawiony przy życiu to teoretycznie, mógłby uciec z więzienia i zamordować kolejną kobietę.
Możliwe, że zmieniłby swoje kryteria wyboru ofiar, zabijając współwięźnia. Anders Breivik zakończy
odbywanie wyroku 21 lat pozbawienia wolności w 2033 roku. Sąd zastrzegł sobie prawo do
bezterminowego przedłużenia kary, jeśli zainteresowany wciąż będzie postrzegany jako zagrożenie.
Istnieje jednak szansa, że zostanie wypuszczony na wolność (z pewnością w takim przypadku będzie
kontrolowany przez odpowiednie organy) i w takim przypadku trzeba się liczyć z możliwością utraty
kontroli nad zamachowcem. Nic może nie stać Breivikowi na przeszkodzie do przeprowadzenia kolejnej
rzezi na niewinnych obywatelach. Jeśli taka sytuacja miałaby miejsce, wówczas osoby odpowiedzialne
za zniesienie kary śmierci będą miały krew na rękach. Krew ludzi pomordowanych, ponieważ przestępca
wiedział, że nie zostanie zabity i ponownie trafi do przytulnego więzienia. Co prawda porównywanie
działań PRL do dzisiejszego państwa norweskiego, wydaję się abstrakcyjne, lecz życie ludzkie unosi się
ponad systemami politycznymi.

 

Kara śmierci za i przeciw

 

Najczęściej stosowanym argumentem przez zwolenników zniesienia kary śmierci jest wyrzeczenie się
przemocy. Przyjęta retoryka jest następująca: zabijanie należy pozostawić zbrodniarzom i ukarać ich w
sposób cywilizowany. Nowoczesne państwa prawa starają się nie uciekać do środków użytkowanych
przez morderców, skazując ich na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Powszechna Deklaracja
Praw Człowieka gwarantuję prawo do życia każdemu, nawet gdyby ktoś zdrowy psychicznie
nieposiadający motywu zabił z premedytacją dowolną ilość ludności. Czy nie stoi to w sprzeczności ze
zdrowym realizmem? Wyobraźmy sobie sytuację, w której zamachowiec wysadza w powietrze budynek
mieszczący w chwili zdarzenia tysiąc Bogu ducha winnych osób. Sprawca zostaję zatrzymany, a na sali
sądowej przyznaje się do winy, nie okazując choćby odrobiny skruchy. Następnie trafia do więzienia i do
końca swoich dni ma zagwarantowane lokum i wyżywienie. Istnieje możliwość, że nasz bohater morduje
współwięźnia lub pracownika więzienia — warto go wówczas ponownie skazać na karę dożywotniego
pozbawienia wolności, później kolejny i kolejny. Oczywiście cała zabawa na koszt podatnika.

 

Prawo ma swoje granice, ponieważ opiera się na umowie. Złamanie najbardziej fundamentalnej zasady
umowy, czyli pozostawienia przy życiu obu jej stron, powinno stawiać sprawcę poza prawem. Rzecz
jasna nie dotyczy to sędziego i kata, którzy tej granicy nie przekroczą, jeśli kara śmierci będzie zapisana
w kodeksie karnym. Wykonywanie wyroków śmierci powinno być objęte szczególnymi warunkami. Wina
oskarżonego nie powinna zostawiać cienia wątpliwości — historia zna mnóstwo przydatków niesłusznie
skazanych i straconych ludzi, co jest niedopuszczalne. Mowa o karaniu najcięższych zbrodni
dokonanych z premedytacją — nie można skazywać na karę ostateczną kierowcy, którzy na skutek
wypadku drogowego zabił przechodnia. Oczywiście należy ograniczyć cierpienie fizyczne mordercy — w
końcu nie żyjemy w czasach nabijania na pal czy obdarcia ze skóry. Kara śmierci musi być wykonywana
tylko i wyłącznie w skrajnych przypadkach. Gdyby państwo polskie dziś przywróciło karę najwyższą,
przez wiele lat mogłaby, nie zaistnieć potrzeba jej wykonania. Niemniej jej całkowity brak przekracza
pewne kanony logiki.

 

Kończąc, wróćmy do Pana Breivika. Zwolennicy zniesienia kary śmierci argumentują, że osadzony ma
szansę poprawienia się w przyszłości. Ci sami ludzie twierdzą, że dożywotnie pozbawienie wolności
wystarcza, by odizolować niebezpieczną jednostkę od społeczeństwa. Gdyby Anders Breivik odsiadywał
dożywocie, to jaka płynie korzyść z jego poprawy skoro byłby dożywotnio odizolowany? Żadna!

Przeczytaj:

Przez świat na jednej nodze [WYWIAD]

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Polka mówi

    Najwyższy czas przestać stosować komunistyczna nomenklaturę. To komuniści wprowadzili termin n.e. i p.n.e. Cały normalny chrześcijański świat używa w historii terminu przed Chrystusem i po Chrystusie. To narodziny Chrystusa są cezura pomiędzy erami. Warto to podkreślać w świcie, gdzie obowiązują inne kalendarze np. muzułmański liczony od ucieczki Mahometa, albo chiński. Mała rzecz a wiele znaczy. Pozdrawiam Czepialska

  2. Polka mówi

    cyt „Na skutek denazyfikacji (…) ludzie tworzący nowe, demokratyczne państwo niemieckie na gruzach reżimu
    hitlerowskiego, sami odebrali sobie moralne prawo do zabijania kogokolwiek.” Nie wierzę, chodziło raczej o to by uniknąć kary śmierci w razie udowodnienia winy, że było się czynnym uczestnikiem niemieckiego nazizmu. A tak mordercy m.in. Polaków dożyli późnej starości w dostatku i sławie – (stanowiska i emerytury). Ostatnio opisywane przypadki gdy komendant obozu był burmistrzem niemieckiego miasta i cieszył się szacunkiem rodziny i współobywateli. Przecież tylko wykonywał rozkazy. gorliwie.

  3. Dawid mówi

    Bardzo dobry felieton,ciekawy temat.Też jestem za przywróceniem kary śmierci.

  4. Tomek mówi

    Argumenty nieprzekonujące.

    Autor podając przykład terrorysty pisze, że kara dożywocia byłaby nieracjonalna bo więzień do końca swoich dni „miałby zagwarantowane lokum i wyżywienie” – tak, jakby siedzenie w więzieniu o zaostrzonym rygorze (tam trafiają mordercy z najwyższym wymiarem kary) to był jakiś pobyt w hotelu nad morzem. Autor chciałby mieć taki wikt i opierunek z perspektywą, że do końca życia tylko na to może liczyć? Odsyłam do wyznań morderców skazanych na dożywocie, którzy tej kary nie mogli wytrzymać i nieraz prosili o karę śmierci.

    Przykład morderstwa w więzieniu – sytuacje rzadkie, w dodatku popełniane nie zawsze przez morderców, a na pewno nie przez tych najgroźniejszych, których się izoluje by takich rzeczy nie robili. Znowu więc, to nie jest argument teoretyczny, nie oparty na rzeczywistości.

    Argument o drastycznym złamaniu umowy społecznej i „stawianiu sprawcy poza prawem” – logicznie dziecinny. Każdy sprawca przestępstwa łamie umowę społeczną i każdy, ponieważ jest poddany osądowi, znajduje się pod porządkiem prawnym danego państwa, a nie gdzieś „poza prawem” – to nie anarchia. Na tej samej zasadzie można mówić, że jak ktoś ukradnie coś ze sklepu to należy mu rękę obciąć (też złamał umowę społeczną, tylko że mniej).

    Co do naprawiania sprawców morderstw – raczej nikt tego nie podaje, jako argumentu, bo celem kary w takim przypadku jest izolacja, przede wszystkim. No, chyba że jesteś wierzący, to zawsze możesz stwierdzić, że człowiek będzie miał w więzieniu trochę czasu by np. się nawrócić i zrozumieć swoje grzechy.

  5. Daniel mówi

    Szanowny Panie!
    Tekst należy czytać ze zrozumieniem. Najgorsi przestępcy według Pana trafiają do więzień o zaostrzonym rygorze ale wyżej ma Pan opisaną sytuację Breivika, który dopuścił się największego jednoosobowego zamachu terrorystycznego w historii i żyje w świetnych warunkach.
    Dalej morderstwo w więzieniu. Jeśli opisany w tekście Skorpion mordował tylko kobiety to istnieje możliwość, że nie zostałby odizolowany od innych więźniów bo w teorii im nie zagrażał. Wtedy mógłby zmienić swoje preferencje.
    dąc dalej – wiele razy słyszałem argument, że Morderca może się zmienić i poprawić – są felietony, książki a nawet program w tvp niegdyś był na ten temat.
    Pozdrawiam!

  6. Krzysztof mówi

    „Obecnie w większości państw europejskich wykonywanie
    wyroków śmierci jest niemożliwe nawet w przypadku wojny”
    Lewactwo prezentuje mało spójne teorie, właściwie nie dba o to, bo i tak wciśnie każdy kit
    lemingom, o ile powtórzy się go dostateczną ilość razy. W czasie wojny wydaje się wyrok śmierci za … i natychmiast stara się go wykonać, tak aby uniknąć samemu śmierci. Nawet w czasie pokoju policja ma obowiązek „zneutralizować” jak to się eufemistycznie nazywa, osobę stanowiącą zagrożenie dla życia innych. Gościa w Londynie zabili, bo …. mógł mieć ładunek wybuchowy. W takich momentach nie ma czasu na sprawdzanie. O ile więcej czasu na wydanie sprawiedliwego wyroku ma się w sytuacji stabilnej. A zatem w tym przypadku chodzi raczej o to, aby wytrącić narodom narzędzie np. do dyscyplinowania ludzi „sprzedajnych”, do karania zdrajców jak i sabotażystów. I dlatego jest to jak gangrena, co zatruwa zdrowy organizm.

  7. jan z Glasgow mówi

    Dyskysje nt wprowadzenia kary smierci w takiej chwili kiedy mamy zydokomunistyczny rzad rodem z lat 50-tych to jest albo glupota albo wspolpraca z tym systemem. Skoro Polacy nie maja dosc energii zeby pozbyc sie tego psychopatycznego tworu to jak sie przeciwstawia wyrokom smierci na dzialaczy niezaleznych w sfingowanych procesach karnych.
    O karze smireci mozna zaczac mowic jak bedzie normalny pro-polski rzad a nie teraz.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Secured By miniOrange