Czyżby „klątwa” unijnej różnorodności dotarła na Ukrainę? Wojskowy alarmuje: „Na jedno ukraińskie dziecko przypadnie sześcioro indyjskich”
Trwająca wojna, kryzys demograficzny oraz narastający niedobór pracowników mogą doprowadzić do głębokich zmian społecznych na Ukrainie – ostrzega oficer Sił Zbrojnych Ukrainy Denys Jarosławski. Jego zdaniem coraz większe uzależnienie gospodarki od zagranicznej siły roboczej niesie konsekwencje wykraczające daleko poza rynek pracy i może wpłynąć na przyszły charakter demograficzny państwa.
Według Jarosławskiego ukraińskie przedsiębiorstwa już dziś odczuwają poważne braki kadrowe. Część mężczyzn w wieku poborowym ogranicza aktywność zawodową lub rezygnuje z formalnego zatrudnienia z obawy przed kontaktem z instytucjami odpowiedzialnymi za mobilizację. W rezultacie firmy mają coraz większe trudności ze znalezieniem pracowników, nawet do prostych prac fizycznych.
Powstałą lukę wypełniają cudzoziemcy, głównie z państw Azji. Zdaniem wojskowego zjawisko to będzie się nasilać, jeśli wojna i związane z nią problemy demograficzne nie zostaną przezwyciężone. Ostrzegł, że długotrwałe zastępowanie ukraińskich pracowników migrantami może w perspektywie kilku dekad doprowadzić do istotnych zmian w strukturze ludności kraju.
Jarosławski porównał potencjalne skutki obecnych trendów do problemów migracyjnych i integracyjnych, z którymi zmagają się niektóre państwa Europy Zachodniej. W jego ocenie Ukraina, walcząc obecnie z rosyjską agresją, równocześnie przegrywa walkę o własną przyszłość demograficzną.
Podobne obawy dotyczące niedoboru siły roboczej wyrażał wcześniej szef Biura Polityki Migracyjnej Ukrainy Wasyl Woskobojnyk. Zwracał uwagę, że w kolejnych latach państwo może być zmuszone do szerszego otwarcia rynku pracy na cudzoziemców, aby zaspokoić potrzeby gospodarki i odbudowy kraju.
Problem ma znacznie szerszy wymiar niż sama migracja zarobkowa. Ukraina od lat zmaga się z depopulacją, a wojna jedynie przyspieszyła negatywne procesy. W wielu regionach liczba urodzeń gwałtownie spada. Przykładem jest miejscowość Hoszcza, gdzie lokalny oddział położniczy pozostaje niemal pusty. Liczba narodzin jest tam dziś kilkukrotnie niższa niż kilkanaście lat temu.
Szacunki ukraińskich demografów wskazują, że liczba ludności kraju spadła z około 42 mln przed pełnoskalową inwazją Rosji do mniej niż 36 mln osób. Prognozy zakładają dalszy spadek populacji, która do połowy stulecia może zmniejszyć się nawet do około 25 mln mieszkańców. Ukraina należy również do państw o jednym z najniższych wskaźników urodzeń i najwyższych wskaźników śmiertelności na świecie.
Niepokojące są także dane dotyczące długości życia. W ciągu kilku lat średnia długość życia ukraińskich mężczyzn wyraźnie się obniżyła, podobnie jak w przypadku kobiet. Oznacza to dodatkowe obciążenie dla systemu społecznego i rynku pracy.
Władze w Kijowie zdają sobie sprawę ze skali wyzwania. Przyjęta strategia demograficzna do 2040 roku zakłada ograniczenie emigracji, poprawę jakości usług publicznych oraz zachęcanie obywateli do powrotu z zagranicy. Jednocześnie dokument przewiduje, że w ciągu najbliższej dekady gospodarce może zabraknąć około 4,5 mln pracowników, szczególnie w budownictwie, sektorze technologicznym i administracji.
Proces wyludniania Ukrainy rozpoczął się jeszcze przed obecną wojną, jednak po 2022 roku gwałtownie przyspieszył. Miliony obywateli opuściły kraj, a eksperci oceniają, że znaczna część z nich może już nie wrócić. Po zakończeniu działań wojennych emigracja może dodatkowo wzrosnąć, jeśli do osób przebywających za granicą dołączą kolejni mieszkańcy poszukujący stabilniejszych warunków życia.
W efekcie Ukraina stoi dziś nie tylko przed wyzwaniem militarnym i gospodarczym, lecz także przed jednym z najpoważniejszych kryzysów demograficznych w swojej historii. Od skuteczności działań państwa zależeć będzie, czy uda się zahamować proces wyludniania i odbudować potencjał ludnościowy kraju po zakończeniu wojny.
Komentarz: To najlepszy dowód na to, że teraz, jak nigdy wcześniej, Ukraina potrzebuje powrotu własnych obywateli. To też niezwykle interesujący aspekt egzystencjalny Tutaj nasuwa się jeszcze jedna refleksja, a mianowicie taka: ciekawe, jak długo jeszcze Ukraińcy będą tkwili w nienawistnej truciźnie własnego szowinizmu i antypolskich kompleksów?


