Sejm wybrał nowego sędziego TK. W przeszłości współpracował z Donaldem Tuskiem
Sejm wybrał w piątek Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jego kandydatura wywołała kontrowersje zarówno wśród opozycji, jak i części polityków ugrupowań tworzących koalicję rządzącą. Krytycy zwracali uwagę przede wszystkim na jego niedawną pracę w rządzie Donalda Tuska oraz pojawiające się wątpliwości dotyczące spełnienia wymogów formalnych.
Za kandydaturą Berka, zgłoszoną przez grupę posłów Koalicji Obywatelskiej, zagłosowało 226 parlamentarzystów. Jego konkurent, Artur Kotowski, zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość, otrzymał 184 głosy. W głosowaniu uczestniczyło 437 posłów, a do wyboru wymagana była bezwzględna większość 219 głosów.
Dzień wcześniej sejmowa Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie zaopiniowała kandydaturę Berka, natomiast negatywnie odniosła się do kandydatury Kotowskiego.
Jednym z głównych powodów krytyki była niedawna działalność Berka w administracji rządowej. Do lipca 2026 roku pełnił on funkcję ministra-członka Rady Ministrów ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu i należał do grona najbliższych współpracowników premiera Donalda Tuska.
Wątpliwości budziło również to, że w 2024 roku przygotowano rozwiązania dotyczące zmian w funkcjonowaniu Trybunału Konstytucyjnego, które przewidywały czteroletnią karencję dla byłych członków rządu ubiegających się o stanowisko sędziego TK. Przepisy te nie weszły jednak w życie po działaniach podjętych przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę.
Kandydaturę Berka krytykowała między innymi przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy Anna Maria Żukowska.
„Mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo” – mówiła.
Sceptycznie do kandydatury odnosili się również niektórzy politycy Polski 2050 i Centrum. Przeciwko wyborowi Berka zagłosowali między innymi Klaudia Jachira z KO, Rafał Komarewicz z Unii Centrum, Włodzimierz Czarzasty z Lewicy oraz Paweł Śliz z Polski 2050.
Prawo i Sprawiedliwość oraz Rozwój Plus poparły natomiast kandydaturę Artura Kotowskiego. Z kolei 15 posłów Konfederacji zagłosowało przeciwko obu kandydatom.
W połowie sierpnia premier Donald Tusk poinformował, że warunkowo zgodził się na odejście Berka z rządu i jego kandydowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Szef rządu przedstawiał go jako „jednego z najwybitniejszych polskich prawników praktyków” oraz podkreślał jego apolityczność i niepartyjność.
Tusk przyznał jednocześnie, że kandydatura byłego członka rządu może budzić zastrzeżenia, szczególnie wśród osób, które wcześniej opowiadały się za oddzieleniem Trybunału Konstytucyjnego od bieżącej polityki.
„Biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy […] czują się rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być w TK. Rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych, odważnych” – mówił premier.
Kandydaturę Berka pozytywnie oceniali również przedstawiciele części ugrupowań koalicyjnych. Szef klubu Centrum Mirosław Suchoń określał go jako gruntownie wykształconego prawnika, dobrze znającego funkcjonowanie państwa. Z kolei szef klubu PSL Krzysztof Paszyk wskazywał na jego fachowość, kompetencje i przygotowanie do pracy w TK.
Odrębną kwestią były zastrzeżenia dotyczące spełnienia przez Berka formalnych wymogów związanych z wykonywaniem zawodu radcy prawnego.
Szef Kancelarii Prezydenta RP Zbigniew Bogucki wskazywał, że istnieją wątpliwości, czy kandydat spełnia wymóg odpowiedniego stażu zawodowego.
„Jest wielkie prawdopodobieństwo, że pan minister Berek, dzisiaj kandydat na sędziego TK, w ogóle nie spełnia wymagań formalnych” – powiedział Bogucki.
Według niego samo wpisanie na listę radców prawnych nie musi oznaczać faktycznego wykonywania zawodu przez wymagany okres. Berek przedstawił jednak zaświadczenie dziekana Rady Okręgowej Izby Radców Prawnych potwierdzające jego status radcy prawnego. Dokument opublikowano po posiedzeniu sejmowej komisji, która wcześniej pozytywnie zaopiniowała jego kandydaturę.
Bogucki oceniał, że w związku z wątpliwościami dotyczącymi rzeczywistego wykonywania zawodu przez wymagane 10 lat kandydatura Berka nie powinna być procedowana z powodów formalnych.
Maciej Berek od grudnia 2023 roku pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów oraz przewodniczącego Komitetu Stałego Rady Ministrów. W marcu 2025 roku stanął na czele rządowego zespołu ds. deregulacji działającego w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.
Podczas rekonstrukcji rządu w lipcu 2025 roku został ministrem ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Do jego obowiązków należało między innymi monitorowanie i ocenianie pracy poszczególnych ministrów.
Wcześniej, w latach 2007–2015, Berek kierował Rządowym Centrum Legislacji. Od 2008 do 2015 roku pełnił również funkcję sekretarza Rady Ministrów.
W swojej karierze zawodowej pracował także między innymi jako dyrektor generalny Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, wicedyrektor Departamentu Budżetu i Finansów oraz Departamentu Prawnego i Orzecznictwa Kontrolnego Najwyższej Izby Kontroli, a także dyrektor Centrum Informacyjnego Senatu.
W latach 2009–2017 przez dwie kadencje był członkiem Głównej Komisji Orzekającej w Sprawach o Naruszenie Dyscypliny Finansów Publicznych.
Berek jest radcą prawnym i doktorem nauk prawnych. Pracuje jako adiunkt w Katedrze Prawa Konstytucyjnego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Jest również ekspertem Ośrodka Badań, Studiów i Legislacji Krajowej Rady Radców Prawnych.
Wybór Macieja Berka był związany z upływającą 18 września kadencją sędziego Justyna Piskorskiego.
Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego są wybierani przez Sejm indywidualnie na dziewięcioletnią kadencję. Do wyboru konieczne jest uzyskanie bezwzględnej większości głosów. Kandydata na sędziego TK może zgłosić co najmniej 50 posłów albo Prezydium Sejmu.


