Leszek Miller ostro: Polska nie powinna wysyłać nic za darmo
Były premier Leszek Miller w rozmowie na kanale Rymanowski Live ostro skrytykował sposób prowadzenia polskiej polityki wobec Ukrainy. Odnosząc się do dyskusji o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, opowiedział się za uzależnieniem dalszego wsparcia dla Ukrainy od realizacji konkretnych oczekiwań ze strony Polski.
Zapytany przez Bogdana Rymanowskiego, czy pomoc dla Ukrainy powinna być warunkowana spełnieniem określonych postulatów, Miller odpowiedział twierdząco. Jego zdaniem Polska powinna odejść od dotychczasowej polityki bezwarunkowego wsparcia i kierować się własnym interesem narodowym.
Były premier podkreślił, że w relacjach międzynarodowych obowiązuje zasada wzajemności. Jak argumentował, państwa powinny oczekiwać od siebie konkretnych działań i korzyści, a nie udzielać pomocy bez żadnych oczekiwań wobec partnera.
W trakcie rozmowy Rymanowski przypomniał wcześniejszą krytykę podobnego podejścia ze strony byłego ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza. Miller odrzucił jednak te zarzuty, przekonując, że kierowanie się interesem państwa jest podstawową zasadą dyplomacji i nie ma w tym nic kontrowersyjnego.
Dyskusja zeszła również na kwestie bezpieczeństwa i zagrożenia ze strony Rosji. Prowadzący zauważył, że wsparcie dla Ukrainy może leżeć w interesie Polski, ponieważ wiąże rosyjskie siły wojskowe i zmniejsza ryzyko agresji wobec państw NATO. Miller nie zgodził się z taką oceną. Stwierdził, że nie wierzy w możliwość rosyjskiego ataku na Polskę lub kraje bałtyckie, a ostrzeżenia o takim scenariuszu uznał za przesadzone.
Odnosząc się do wypowiedzi premiera Donalda Tuska o potencjalnym zagrożeniu wojną w Europie, były szef rządu określił takie prognozy jako nieuzasadnione. Argumentował, że Rosja ma trudności z osiąganiem postępów na froncie ukraińskim, co jego zdaniem podważa tezy o możliwości otwarcia kolejnego konfliktu z Zachodem.
Miller przekonywał także, że Polska powinna oczekiwać konkretnych korzyści w zamian za przekazywaną pomoc wojskową i gospodarczą. Wskazywał, że inne państwa, w tym Stany Zjednoczone, potrafią skutecznie zabezpieczać własne interesy, podczas gdy Polska często rezygnuje z podobnych oczekiwań.
W dalszej części rozmowy były premier stwierdził, że nadzieje na szczególną wdzięczność Ukrainy wobec Polski okazały się złudne. Jego zdaniem wielu polskich polityków błędnie zakładało, że wspólny przeciwnik w postaci Rosji automatycznie zagwarantuje uwzględnianie polskich interesów przez władze w Kijowie.
Miller krytycznie ocenił zarówno obecny rząd, jak i jego poprzedników. Przywołał przy tym książkę Zbigniewa Parafianowicza, która – jak zaznaczył – pokazuje słabość i nadmierną uległość polskich elit politycznych w relacjach z zagranicznymi partnerami.
Szczególnie mocno odniósł się do sprawy wybuchu rakiety w Przewodowie, w wyniku którego zginęło dwóch obywateli Polski. Według Millera przez lata nie doszło do gestów, których oczekiwałby od władz Ukrainy. Wskazał m.in. na konieczność pełnej współpracy przy śledztwie oraz symbolicznego upamiętnienia ofiar przez Wołodymyra Zełenskiego.
Były premier argumentował, że niezależnie od tego, czy tragedia była wynikiem pomyłki, czy działania niezamierzonego, śmierć dwóch osób wymagała bardziej zdecydowanej reakcji ze strony ukraińskich władz. Krytycznie ocenił również sposób, w jaki polskie władze reagowały na wydarzenia związane z incydentem w Przewodowie, zarzucając im zbytnią ustępliwość wobec Kijowa.


