Szokujące słowa wiceministra o UPA. Padło porównanie do „ukraińskich Żołnierzy Niezłomnych”
Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Andrzej Szeptycki wywołał burzę swoimi wypowiedziami na temat Ukraińskiej Powstańczej Armii. W rozmowie na antenie TOK FM stwierdził, że członkowie UPA byli „trochę ukraińskimi Żołnierzami Niezłomnymi”, argumentując, że formacja ta w ukraińskiej świadomości narodowej kojarzona jest przede wszystkim z walką przeciwko Związkowi Sowieckiemu. W trakcie wywiadu polityk odnosił się również do relacji polsko-ukraińskich, wskazując na ich rzekomy wymiar kolonialny i posługując się metaforą Robinsona Crusoe oraz Piętaszka.
Kontrowersyjne słowa padły zaledwie kilka dni po głośnej decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o odebraniu Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego. Była ona reakcją na wcześniejsze działania władz Ukrainy związane z uhonorowaniem jednej z jednostek wojskowych nazwą nawiązującą do UPA.
Choć krytyka decyzji ukraińskiego przywódcy pojawiła się wśród polityków różnych ugrupowań, część przedstawicieli obozu rządzącego zaczęła zwracać uwagę na potrzebę łagodzenia napięć i unikania eskalacji sporu. Jednocześnie w debacie publicznej coraz częściej pojawiają się ostre wypowiedzi dotyczące polityki historycznej Ukrainy oraz sposobu upamiętniania postaci i organizacji budzących kontrowersje w Polsce.
Rozmowa Jacka Żakowskiego z Andrzejem Szeptyckim obfitowała w odniesienia historyczne. Dziennikarz poruszył m.in. kwestie polsko-ukraińskich konfliktów z przeszłości, wspominając o kolonializmie, hajdamakach, koliszczyźnie oraz wydarzeniach na Wołyniu. W odpowiedzi wiceminister rozwinął wątek relacji postkolonialnych, wskazując, że część napięć pomiędzy Polakami i Ukraińcami wynika z poczucia wyższości, jakie – jego zdaniem – przez lata towarzyszyło Polsce wobec wschodniego sąsiada.
Według Szeptyckiego po 2022 roku szczególnie wyraźnie ujawniły się odmienne spojrzenia obu narodów na historię i własną tożsamość. Polityk argumentował, że Ukraina, budując swoją narrację narodową, odwołuje się również do UPA, co z kolei spotyka się w Polsce z bardzo negatywnym odbiorem ze względu na pamięć o Zbrodni Wołyńskiej. W jego ocenie prowadzi to do wzajemnego zaostrzania stanowisk i pogłębiania sporów.
Największe kontrowersje wzbudziła jednak część wywiadu poświęcona bezpośrednio Ukraińskiej Powstańczej Armii. Szeptycki podkreślał, że z perspektywy ukraińskiej UPA pozostaje symbolem walki o niepodległość, prowadzonej przeciwko Sowietom mimo bardzo niewielkich szans na zwycięstwo. W tym kontekście porównał jej członków do polskich Żołnierzy Niezłomnych, zaznaczając jednocześnie, że określenie to należy rozumieć wraz z wszystkimi pozytywnymi i negatywnymi skojarzeniami.
Słowa te spotkały się z ostrą krytyką. Przeciwnicy takiego spojrzenia zwracają uwagę, że działalność UPA nie może być oceniana wyłącznie przez pryzmat walki z Sowietami. Podkreślają, że organizacja ta ponosi odpowiedzialność za masowe zbrodnie na ludności cywilnej, w tym za Zbrodnię Wołyńską, która pozostaje jedną z najtragiczniejszych kart w historii relacji polsko-ukraińskich.
Spór o pamięć historyczną i ocenę działalności UPA od lat pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w stosunkach między Warszawą a Kijowem. Mimo współpracy politycznej i wojskowej oba państwa nadal różnią się w ocenie wielu wydarzeń z przeszłości. Wypowiedzi takie jak te wygłoszone przez Andrzeja Szeptyckiego pokazują, że kwestia ta wciąż budzi silne emocje i pozostaje przedmiotem gorących debat po obu stronach granicy.



To, że z UPAczami „porządek” zrobiła Armia czerwona nie robi z nich automatycznie „bohaterów walki o niepodległość”! Ty lewacki nieuku z Min. Nauki i ” Szkodnictwa! Wyższego. Dowiedz się lewacki Ciemniaku co się stało z delegacją AK, która przybyła uzgodnić z UPAczami wspólny front przeciw niemieckim okupantom! Rozerwanie końmi polskich wysłanników to ta „bohaterska walka z okupantem”?! W ostatnich dniach wystarczy tylko uważnie śledzić media, by bezbłędnie rozpoznać aktyw tej 5 kolumny dostrzeżonej przez L. Millera. Jeszcze Frasyniuk, Seweryn i niedoszła prezydentka Biejatowa się ujawnili. Nawet Tusk widząc społeczne oburzenie w sondażach zrobił woltę, a ci twardo bronią swoich! Ja proponuję by odebrany Zalenskiemu Order przyznać i wręczyć włodarzom Domostawy. Którzy jako jedyni w Polsce znaleźli w swojej gminie miejsce na „wyklęty” pomnik rzezi wołyńskiej śp.Andrzeja Pityńskiego. Pomimo wszystkich kłód i anatem rzucanych na nich przez rządzący PIS, PADa i ówczesną POwsko-lewacką opozycję. Oczywiście potrzebny będzie nowy egzemplarz Orderu, bo ten „odebrany” pewnie jak niedawno Virtuti Militari trafi na jakiś ukraiński czy izraelski portal aukcyjny!
Czy to nie jest, przypadkiem, rodzina metropolity greckokatolickiego – Andrzeja Szeptyckiego, który wykazywał bardzo dwuznaczne stanowisko wobec ludobójstwa na Wołyniu?
Ten człowiek jest rodziną Andrzeja Szeptyckiego – greckokatolickiego metropolity lwowskiego, halickiego i kamienieckiego w latach 1900-1944 – znanego z bardzo dwuznacznego stosunku do Polaków w czasie ludobójstwa wołyńskiego.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Szeptycki_(politolog)
https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Szeptycki
A ja czekam na:” przebaczamy i prosimy o wybaczenie”, tak jak w 1967 do niemców. I będzie git i po chrześcijańsku. No i ewentualnie beatyfikować rezunów, co się czyni wobec andrija szeptyckiego.