Post-modernizm: Kościół: „Czy jest jeszcze 10 Sprawiedliwych?” (6)

Fot. episkopat.pl
84 1 824

Jak celnie zauważyła polska pisarka ś.p. Dorota Terakowska: „(…) dobro osiąga siłę tylko wtedy, gdy świadomie walczy ze złem”. Dlatego z uwagą przeczytałem książkę Jacka Międlara ‘Moja walka o prawdę. Wyznania byłego księdza’. To smutna książka, choć są też w niej ‘plusy dodatnie’. Od nich zacznę, by na nich też skończyć ten esej. Imponuje formacja duchowa, wymiar etyczno-aksjologiczny Autora „Mojej walki o prawdę”. Opinia naszego Noblisty (cytat z „Potopu”): „Wielkiej fantazji kawaler, choć gorączka okrutny” – zdaje się Jacka Międlara całkiem dobrze charakteryzować. I tych wielu młodych ludzi, których tak szybko zgromadził wokół Siebie głosząc Słowo Boże. Jako że garną się oni instynktownie do Wiary, szukają Prawdy i stałych wartości moralnych w jakże niestałych czasach! To jest nasz niezwykle cenny kapitał na zbliżające się trudne czasy, prawdopodobnie bliski okres wojen i rozbiorów, gdzie hart ducha i morale będą rozstrzygały o przyszłych losach Naszego Narodu. Bardzo wiele wskazuje bowiem, że nadchodzi kres późno-kapitalistycznej globalno-korporacyjnej rzeczywistości, cechującej się między innymi zagrabieniem 99% wszelkich bogactw całej Planety przez 1% oligarchów, permanentnymi wojnami, ciągłą imperialną ekspansją, totalną inwigilacją oraz kryminalizacją wszelkich form sprzeciwu. Nierozwiązany kryzys finansowy lat 2007 – 2014 (będący wynikiem brutalnej grabieży w skali całej Ziemi przez globalną się banksterów pochodzenia głównie żydowskiego, którego crème de la crème to kryminalny kartel banków inwestycyjnych) przechodzi w fazę kryzysu polityczno-militarnego między rywalizującymi mocarstwami. Jego skala, zarówno ukryta, jak i jawna, jest tak wielka, że może doprowadzić (dodajmy, że od XIX wieku – regularnie doprowadzała!) do wojny powszechnej/światowej. Spektakularne bankructwo aksjologii neoliberalnej i powstała w ten sposób post-modernistyczna próżnia ideologiczna, skutkuje poszukiwaniem oraz promocją ‘nowych’ zestawów wartości w postaci doktryn:

1) neo-maltuzjańskiej (uzasadniającej szeroko rozumiane ludobójstwo w formie wojen, pandemii, aborcji, eutanazji, celowego zatruwania i skażania, itp., w skali planetarnej w celu ‘redukcji’ ludności świata do 1 mld);

2)kontrolowanego chaosu’ w skali globalnej – co tłumaczyłoby potrzebę wprowadzenia (nowego) ‘porządku światowego’ (NWO, New World Order);

3)powrotu do barbarzyństwa’ [inne, wiele mówiące określenia to: ‘zwolnienia hamulców (moralnych)’, ‘amoralnego pragmatyzmu’, ‘neonazizmu’ , ‘współczesnego nazizmu’, ‘trans-humanizmu’ (zobacz esej: Post-modernizm: trans-humanizm – będziesz nieśmiertelny gdy… umrzesz!), itd.], który postuluje dokonanie na ludzkości masowej Konwergencji NBIC (nanotechnologia – biotechnologia – informatyka – kognitywistyka; drugie znaczenie: neuro brain-computer interface). W politycznej praktyce (USrael, Rosja, Chiny, Niemcy, Francja, liczne kraje środkowoafrykańskie, latynoamerykańskie, muzułmańskie, choć nie tylko) najczęściej występuje hybryda powyższych ujęć doktrynalnych, z rosnącym ciążeniem w stronę trans-humanizimu/neonazimu oraz neo-maltuzjanizmu.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Pochwała głupoty. Post-modernizm, czyli myślenie (nadal) boli! (1)

Elementem negatywnym, z którym – jak mi się wydaje – Autor książki ciągle nie może się pogodzić (i słusznie!), jest zdrada ze strony instytucji (a nade wszystko przez tworzących ją ludzi!), która (ponoć) została powołana, by krzewić wartości, za które Chrystus zapłacił najwyższą cenę: poniósł męczeńską śmierć oraz zmartwychwstał (zobacz esej: Post-modernizm: śmierć versus zmartwychwstanie jako istotne wartości). W swojej rodzinie miałem i mam księży, których ścieżki kariery przyjęły (jak to się dyplomatycznie mówi) odmienne trajektorie. Dysponuję też dostępem do unikalnych badań oraz dokumentów, więc od wielu lat nie mam złudzeń, w którą stronę zmierza nawa Kościoła (chrześcijańskiego). W swoim pierwszym tekście celowo pominąłem tę instytucję, która towarzyszy nam od około dwóch tysięcy lat i wywarła potężny wpływ na otaczającą rzeczywistość oraz dokonała aksjologiczno-etycznej rewolucji w systemie wartości sporej części przedstawicieli gatunku Homo sapiens. Za to niniejszy tekst, gdzie będę operował uogólnionymi sądami jakościowymi (które nota bene są rezultatem wielu długotrwałych badań oraz dyskusji wśród specjalistów), jest w istotnej mierze poświęcony Kościołowi. Dodam też, że zdecydowałem się oszczędzić Czytelnikowi zarówno tropienia historyczno-dogmatycznych meandrów, schizm oraz reform związanych z dziejami Kościoła, jak i relacjonowania zawiłych dysput, choć niekiedy użyję puentujących je argumentów. Pominę również (celowo obecnie podgrzewane przez część mainstreamowych mediów) afery pedofilskie, kwestię wpływowego homo-lobby, konformizmu hierarchii duchownej, masońskiej oraz żydowskiej infiltracji, faktycznej komercjalizacji usług oraz tytułów, bankructwa, itd., itp.

Już onegdaj problem 10 Sprawiedliwych okazał się by kryterium rozstrzygającym o losach zbiorowości: a «(…) gdyby znalazło się tam dziesięciu?» Odpowiedział Pan: «Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu» (Ks. Rodzaju 18,32). Wygląda na to, że ‘problem’ poniekąd symbolicznie m.in. w polskim Kościele zmartwychwstał (o czym za chwilę). Jak mawiają Francuzi: Revenons à nos moutons, czyli wracając do rzeczy. Na początku należy zapytać: czym jest Kościół? W rozumieniu socjologicznym (gdy ma dojrzałą postać): to najwyższy stopień organizacyjnej instytucjonalizacji religii; też: określenie niektórych związków wyznaniowych, najczęściej chrześcijańskich. Kościół (jako organizacja) jest wspólnotą religijną kierującą się własną doktryną religijną, sprawującą kult religijny. Jest depozytariuszem Zasad Wiary. Jego rdzeniem, utrzymującym wewnętrzny ład, są zasady moralne wynikające z systemu wartości oraz relacji pomiędzy poszczególnymi składowymi.

PRZECZYTAJ TAKŻE: Post-modernizm: nieprzejrzystość oceanu informacyjnego, czyli post-truth (2)

Były prezydent RP Lech Wałęsa (TW ‘Bolek’) miał własną wersję (poniekąd amoralnej) reguły ‘Róbta co chceta’. Brzmiała ona: „Stłucz pan termometr, a nie będziesz miał gorączki” (źródło: „Gazeta Wyborcza”, 04.07.2008, s. 16). Brak wzorca i/lub narzędzia pomiarowego skutkowa

miał wedle niego brakiem (ponoszonych) konsekwencji. Jednak wędrowiec w drodze, żołnierz w terenie, żeglarz na morzu, kierowca w terenie, kosmonauta w przestrzeni, itd. – tak też i społeczeństwo immanentnie potrzebuje stałych punktów odniesienia (‘nawigacyjno-pomiarowych’), by móc w dłuższym czasie funkcjonować i przetrwać. Pytanie: czy Kościół (chrześcijański), dysponujący miażdżącą przewagą zweryfikowanego systemu wartości oraz klarowną busolą moralną, dawał i daje społeczeństwu takie stabilne punkty aksjologiczno-etyczne? Porównajmy zatem brzmienie 10. Przykazań w wersji Biblijnej oraz współczesnej (zobacz: tabela – porównanie Biblijnej wersji Dekalogu z 10. Przykazaniami Bożymi w wersji współczesnej).

Tabela: porównanie Biblijnej wersji Dekalogu z 10. Przykazaniami Bożymi w wersji współczesnej

Biblijna wersja Dekalogu

(według przekładu ks. Wujka 2 Mjż 20,3-17)

10. Przykazań Bożych

(wersja współczesna według Kościoła Katolickiego)

I.

Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną

Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną

II.

Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg Twój, mocny, zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tym tysiącom, którzy mnie miłują i strzegą moich przykazań

Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na daremno

III.

Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno

Pamiętaj, abyś dzień święty święcił

IV.

Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest; nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość , który jest między bramami twymi. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi sobotniemu i poświęcił go

Czcij ojca swego i matkę swoją

V.

Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie

Nie zabijaj

VI.

Nie będziesz mordował

Nie cudzołóż

VII.

Nie będziesz cudzołożył

Nie kradnij

VIII.

Nie będziesz kradzieży czynił

Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu

IX.

Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu

Nie pożądaj żony bliźniego swego

X.

Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego, ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która jego jest

Ani żadnej rzeczy, która jego jest

Różnice są istotne! Pojawia się więc niezwykle ważkie zagadnienie: skoro Dekalog został objawiony – to jakim prawem Kościół dokonał zmian w brzmieniu 10. Przykazań? Zdiagnozowane manipulacje przy Depozycie Wiary stawiają przed każdym z nas fundamentalny problem do rozstrzygnięcia: Czy Kościół (jako organizacja) ma moralne prawo do Nauczania, czy też je utracił?

PRZECZYTAJ TAKŻE: Post-modernizm: śmierć versus zmartwychwstanie jako istotne wartości (3)

Pierwsi chrześcijanie byli niezwykle religijnie zaangażowani. Ich gorąca wiara, która przyciągała ludzi z różnych warstw społecznych i kultur, znajdowała wyraz m.in. w przestrzeganiu 10. Przykazań, dobrych uczynkach, czystości obyczajów, odmawianiu modlitw przy wykonywaniu codziennych czynności, czytaniu Pisma Świętego, działalności misyjnej oraz głoszeniu Słowa Bożego, szukaniu drogi prowadzącej do zbawienia, życiu Ewangelią, twórczości artystycznej, itd. Byli pełni radości – oczekując na przyjście Pana. Żyli nadzieją na wieczność, na Zmartwychwstanie – stąd prześladowania i męczeństwo nie zabierało im nadziei. Chętnie udzielali gościny w swoich domach podróżującym współbraciom. Funkcjonowali jako wspólnoty (kościoły). Żywo dyskutowali na tematy związane z wiarą (niekiedy nawet przegłosowując nurtujące ich kwestie), co np. znajdowało wyraz w licznych listach wysyłanych do innych wspólnot. Widzieli Znaki Pana, doznawali objawień, uważali, że każdy wierzący jest w kontakcie z Panem Bogiem [„Gdy ty rozmawiasz z Bogiem to jest to modlitwa, ale gdy Bóg odpowiada to raczej schizofrenia” – czy zawsze konstatacja agenta FBI Foxa Mouldera z serialu „Archiwum X” jest prawdziwa?], zaś niewolnik czy biedak też mogą być wolni, a każdy z nich jest wielki i ważny dla Boga, jest Jego synem. I co najważniejsze: to wierni stanowili (wówczas) Kościół! Tylko na czas modłów wybierano starszego (prezbitra; greckie: πρεσβύτερος, starszy; łacińskie: presbyter), by im przewodniczył. Oznacza to, że wówczas nie było ‘zawodowych pośredników do spraw kontaktów z Panem Bogiem’ (czyli kleru), i to nie oni stanowili Kościół (a tak jest np. postrzegany współcześnie w Polsce).

Teraz część rozważań, co do których nie ma 100% pewności, ma ona jednak całkiem solidny fundament, m.in. analizach diagnostyczno-porównawczych, w tradycji pewnych Kościołów, uporczywym zatajaniu treści rękopisów znalezionych w kolejnej jaskini Qumran, tekstach uznanych za apokryficzne, itd. Konkludując, istnieją przesłanki, że nurt ascetyczno-homoseksualny, który ostatecznie zdobył władzę w strukturach organizacyjnych antyczno-wczesnośredniowiecznego Kościoła, stał za ocenzurowaniem Ewangelii, życiorysu Jezusa, faktu Jego małżeństwa oraz treści Nauczania [„przyznali sobie boski dogmat nieomylności oraz świętości i usunęli z nauczania istnienie żony Mesjasza, by ukryć pełne starań piękno życia w rodzinie i jego najwyższą wartość (…) małżonki, która przewodziła apostołom, ich modłom oraz dalej ich nauczała, i imputowanie, że była jawnogrzesznicą (…)”]. Dla tych, którzy zajmują się dziejami Kościoła, różnymi nurtami ascetyczno-monastycznymi, dysputami teologiczno-dogmatycznymi, kolejnymi synodami, schizmami oraz herezjami, itd. – bezsporne jest, że gdyby w centralnym punkcie systemu wartości drogi prowadzącej do zbawienia umieścić sakrament małżeństwa [„(…) podmianę małżeństwa – z błogosławionej, duchowej i pełnej miłości więzi męża z żoną, nierozerwalnej relacji i wspólnoty życia rodzinnego, stworzonej przez Najwyższego i >tak ścisłej, że stają się jednym ciałem< – w prawno-kanoniczną instytucję niewolącego ‘węzła’, umowy-zgody stron, pozwalającej religijnej biurokracji na ustalanie wedle swojego uznania kto i pod jakimi warunkami może być w związku, i uzurpowanie prawa do orzekania o jego nieważności (…)”] – to kształt aksjologiczno-dogmatyczny Nauczania, sakramenty, struktura Kościoła oraz jego funkcjonowanie, pozycja kobiety i jej postrzeganie (jako np. źródło grzechu i kuszenia), kwestia celibatu, itd., przyjęłyby zupełnie inną, przeobrażoną postać! Manipulacja przy Depozycie Wiary była tylko częścią daleko większych przemian, które stawiają kolejne znaki zapytania przy zagadnieniu wiarygodności Kościoła. Zaś rozbicie jego jedności ze względu na żądzę władzy i podmienienie rozumienia jego powszechności (gr. καθολικός, katholikόs; katolicki, czyli… powszechny) po wielkich schizmach wschodniej i zachodniej – jest już tylko drobnym, PR-owym zabiegiem. Nasilające się po IV wieku po narodzeniu Chrystusa wśród kleru pragnienie władzy oraz dóbr doczesnych legło cieniem na funkcjonowaniu całego Kościoła. Fakt, że chrześcijaństwo stało się wyznaniem państwowym, a przez to powszechnym, tylko te problemy pogłębił. Od II połowy XX wieku po narodzeniu Chrystusa ma miejsce katastrofalna erozja aksjologiczna Nauczania Kościoła, który uległ post-modernistycznym przeobrażeniom (faktyczna zmiana stosunku m.in. do komunizmu, kapitalizmu, islamu, judaizmu, homoseksualizmu, pedofilii, grzechu, itd.). Krytycy wskazują m.in. na takie kwestie, jak: „(…) jak niekanoniczny wybór Głowy Kościoła. Wybrany przystał na błędy, wprowadził demoralizację i zamieszanie, poprowadził wiernych na manowce, zniszczył depozyty Wiary i Objawienia jadem pseudo-teologii miłosierdzia, tolerancji oraz wyzwolenia, i symbolicznie uznał nadrzędność szatańskich rytów (np. islamu), choć odwieczni wrogowie Wiary nie uznali Prawdy, nie wyznali grzechów i nie okazali skruchy! Pomimo to prowadził z nimi ‘dialog’, co było zdradą i skutkowało destrukcją fundamentów Wiary oraz moralnym chaosem. Tzw. tolerancja okazywała się nietolerancją dla Dobra, Przykazań i Wiary. Potrafił np. uspokajać sodomitę wyjaśnieniem, że to nie jego wina, że takim stworzył go Bóg, który go kocha takim, jakim jest – zapoznając, że nie tylko geny, ale jego własne wybory i czyny go ukształtowały. W takiej sytuacji nie było rozróżnienia między niewinnością, a grzechem, gdyż wszystko, co Najwyższy stworzył, jestdobre’ (…) liczne grzechy ukryte we wnętrzu Kościoła (…)”. Padają ostrzeżenia przed apostazją Głowy Kościoła i wielu jego kapłanów.

Opinia Josifa Wissarionowicza Dżugaszwili, ksywka Stalin, że: „Kadry decydują o wszystkim” stała się sloganem. Jednak pytanie o jakość kadr Kościoła (katolickiego) w post-modernistycznej rzeczywistości jest jak najbardziej na miejscu. W tym miejscu udostępnię unikalne wyniki sondażowego (niestety, pełnego nie zdążył sfinalizować) badania porównawczego, które zdołał przeprowadzić mój ś.p. Przyjaciel. Objęło ono m.in. alumnów w ostatniej dekadzie realnego socjalizmu w Polsce. Zbadaną wówczas populację studentów seminariów duchownych w Polsce określono jako ‘istotny, reprezentatywny dla większej całości fragment’. Tu metodologiczna dygresja: 1) badań całości nigdy nie przeprowadzono; 2) zbadano spory fragment całości; 3) uzyskano cenne informacje na poziomie istniejących procesów oraz tendencji. Zaś dzisiaj, przy spadku powołań, byłaby to prawie całość tej zbiorowości. Wśród wstępujących do seminariów (w zależności od badanego ośrodka) zdiagnozowano od 20 do 30% homoseksualistów, za to między kończącymi było ich od 40 do 60%! (po tzw. zważeniu, w zależności od danego seminarium). Istotną zmienną zwiększającą ilość homoseksualistów wśród kleryków – byli (w konkretnym seminarium) ich przełożenihomoseksualiści. W świetle tych wyników – stwierdzenie ks. dr. Krzysztofa Charamsy (podczas jego coming outu 10.10.2015), że co drugi ksiądz to homoseksualista (mniej więcej 50%; pytanie: ilu z nich jest tzw. czynnymi homoseksualistami; kontekst wypowiedzi wskazuje, że dotyczy przede wszystkim stosunków wśród wyższej hierarchii duchownej) – wydaje się być w znacznej mierze wiarygodne. Inną eksplorowaną zmienną było zaangażowanie religijne. O ile wstępujący byli (mniej więcej) od 60 do 80% wierzącymi (w zależności od seminarium i jego lokalnych uwarunkowań), to wśród alumnów przyjmujących święcenia niewierzący stanowili od 80 do 90% (po zważeniu) całości (sic!). Dane te można interpretować następująco – w przebiegu procesu powołań do seminariów udało się zidentyfikować kilka psycho-społecznych dymensji (na poziomie tendencji):

1) Kościół okresu aggiornamento stał się specyficznym azylem dla homoseksualistów, którzy w sytuacji zdemaskowania mogli liczyć na korporacyjną ochronę;

2) niewierzący świadomie wybierali społecznie prestiżową ścieżkę kariery, która zapewniała (w porównaniu z innymi zawodami – bez nadmiernego wysiłku) dobre warunki pracy oraz życia;

3) u pewnej części alumnów (uwaga: występowały duże różnice pomiędzy badanymi ośrodkami; nie udało się zdiagnozować zmiennych, które mogłyby warunkować nasilone powołania osób – nosicieli zidentyfikowanych inklinacji) stwierdzono m.in. skłonności (orientacje) psychopatyczne, narcystyczne, makiaweliczne, materialistyczne oraz pedofilne; bez większych problemów dostosowali się oni do funkcjonowania w etycznym stanie hipokryzji (od greckiego: ὑπόκρισις, hypokrisis, udawanie), by czerpać z tego osobiste korzyści.

Dodam, że pytanie: jak niewierzący ksiądz może ewangelizować? – jest postawione tylko retorycznie. Kapłan powinien wiernych nauczać i swoim życiem dawać przykład. Onegdaj, korzystając ze swoich kontaktów, zrobiłem przegląd jakości kościelnych kadr na poziomie parafii w Polsce południowej. Niestety, nie naliczyłem nawet 10. zaangażowanych kapłanów, którzy swoim życiem dawaliby świadectwo Wiary… Każda (użyłem dużego kwantyfikatora!) organizacja ma swój początek, fazę rozwoju i ekspansji, okres stagnacji, schyłku i upadku. Nawa Kościoła, wewnętrznie przegniła, i rozpada się. Na zewnątrz jeszcze przepych i dobre samopoczucie, ale już widać stygmat końca: ‘mane, tekel, ufarsin’ (Dn 5,25; gra słów; dosłownie to: ‘mina, sykl, pół miny/dwie połowy miny’; po podmianie samogłosek: ‘policzone, zważone, rozdzielone/podzielone’), który jest zapowiedzią szybkiego upadku.

PRZECZYTAJ: Post-modernizm: trans-humanizm – będziesz nieśmiertelny gdy… umrzesz! (4)

Czas jeszcze jednej organizacji zdaje się zbliżać do końca. Szef dyplomacji globalnego mocarstwa dysponuje dokładnie opracowanym zestawem informacji, istotnych faktów, o których zwykły obywatel na ogół nie ma najmniejszego pojęcia. Podczas prac nad raportem: ‘Preparing for a Post-Israel Middle East’ (‘Przygotowanie do Bliskiego Wschodu bez Izraela’) Henry Kissinger, amerykański polityk i dyplomata żydowskiego pochodzenia, stwierdził w 2012 roku, że „w ciągu dziesięciu lat nie będzie Izraela”. Oznacza to, że (według Kissingera; nota bene, z tytułu tej wypowiedzi nikt mu nie robić jakichkolwiek problemów; nie było więc np. hejtów, artykułów czy też medialnych kampanii, że jest antysemitą, itd., itp.) w 2022 roku to państwo ostatecznie przestanie istnieć. Wyciekające do mediów informacje o przenosinach struktur izraelskiego państwa m.in. na Ukrainę – uświadamiają nam, że (mamy za chwilę ostatni kwartał 2018 roku) czasu jest na pewne działania coraz mniej, a zachodzenie tzw. wydarzeń będzie ulegało zagęszczeniu! (vide: metoda odliczania wstecz od punktu zero). Za mniej więcej dwa lata (tj. około roku 2020) nasz sojusznik: USA – dopilnuje byśmy przekazali majątek wartości 300 mld $ organizacjom żydowskim (tu dygresja: używam zbitki USrael, gdyż ze względu na dominację mniejszości żydowskiej w USA, Izrael jest 51.nad-stanem’, gdyż zarządza amerykańską polityką, a nie ponosi za to jakiejkolwiek odpowiedzialności). ‘Specjaliści od śpiewu i mas’ (z piosenki Lady Pank ‘Mniej niż zero’) są w stanie ‘uzasadnić’ każdy koncept: skoro były ‘polskie obozy śmierci’, to chyba jest oczywiste, że Polacy winni zapłacić Żydom odszkodowani za po-żydowskie mienie! Tu Prawda (czyli stan faktyczny, który miał miejsce) nie ma jakiegokolwiek znaczenia. Jej obowiązującą wersję ustali bowiem silniejszy (okupant).

Od co najmniej ćwierć wieku trwa post-modernistyczne wygaszanie państw narodowych. Nasze władze (doprecyzowując: PiS-u & szabesgojów) nie tylko nie protestowały przeciwko amerykańskiej ustawie JUST Act 447 („Justice for Uncompensated Survivors Today”; Ustawa ‘Sprawiedliwość dla osób, które przeżyły, a nieposiadających rekompensaty w chwili obecnej’, a dającej temu bezczelnemu rabunkowi rasistowską quasi-prawną podstawę), ale sprowadziły kontyngenty amerykańskich wojsk do Polski, przyjęły ustawę 1066 (‘o bratniej interwencji w obronie zagrożonej demokracji’) oraz całkowicie rozbroiły społeczeństwo polskie [nowa ustawa o (nie-)posiadaniu broni palnej]. Agenci izraelskich służb sterują pracami rządu RP [co przychodzi im tym łatwiej, że jest on niemal całkowicie obsadzony przez Żydów oraz szabesgojów po ostatniej ‘Nocy (długich noży)/Nocnej zmianie’, gdy premierem RP został Matthias Muravetsky (Mateusz Morawiecki), który np. wcześniej mówił o przynależności do ‘We, the People’ z „(Nad-)Państwa Wewnętrznego”, jak też o „jedności z naszymi braćmi żydowskimi”, a 21.09.2017 dokonał żydowskiego coming out’u], Mosad pisze polskie ustawy (m.in. o IPN), siedziba Mosadu na całą Europę już jest zaplanowana w budynkach Centralnego Portu Komunikacyjnego, a kolejne eksterytorialne placówki muzealno-kulturalne (za pieniądze tubylców) nauczają i dowodzą, że są oni winni Holokaustowi, gdyż ich anty-semityzm (również: wtórny…) jest genetyczny, bo wyssali go z mlekiem matki! To nic innego, jak preludium do pełnej instalacji państwa żydowskiego w Polsce (= Judeopolin). Być może dojdzie do rozbiorów (np. po przekazaniu Ziem Północnych i Zachodnich Niemcom – obszar byłby zbliżony do Gengub, Generalnego Gubernatorstwa, być może bez Dystryktu Galicyjskiego) – w celu uzyskania akceptacji sąsiadów dla tego faktu. Budując nowy porządek świata (NWO), podejmując się budowy Tikkun Olam (określenie ‘Tikkum Olam’ oznacza w Talmudzie utworzenie ‘nowego społeczeństwa’, opartego na zasadach judaizmu) Żydzi faktycznie już zniszczyli cywilizację białego człowieka (vide: kapitalna książka prof. Kevina MacDonalda, Kultura krytyki. Ewolucjonistyczna analiza zaangażowania Żydów w XX-wieczne ruchy intelektualne i polityczne, Wydawnictwo Aletheia, Warszawa 2012, w której ten proces jest celnie zdiagnozowany). A zaczęli od aksjologii, destrukcji systemów wartości.

PRZECZYTAJ: Post-modernizm: LGBTTQQIAAP & reszta społeczeństwa (5)

Kościół (instytucja/organizacja) po (przewidywanym przez mnie) upadku – warto odbudować jako strukturę tworzoną przez wiernych. Ich Wiara będzie siłą nośną nowej konstrukcji! Dlatego badania, na które natrafiłem, ucieszyły mnie! (zobacz wykresy dotyczące religijne zaangażowania 16 – 29-latków, ich uczęszczania do kościoła oraz modlenia się). Polska młodzież dodatnio się wyróżnia na tle innych krajów! A większość jej ciągle żyje w ubóstwie, biedzie lub nędzy. Uświadommy sobie: skoro nasze PKB zbliża się wielkością do niemieckiego, a płace ciągle są na poziomie ¼ zarobków nad Renem – jak żydowska finansjera (korzystając z polityczno-ekonomicznych mechanizmów globalizacji) bezwzględnie łupi kraj położony nad Wisłą! Za pełnym przyzwoleniem – rządzących tym USraelsko-Unijnym protektoratem!

Nieraz zastanawiałem się, dlaczego spotkałem na swojej drodze ks. Jacka Międlara? Być może to przed nim stanie zadanie odbudowy Kościoła. To prawda: jest niecierpliwy, niekiedy nie panuje nad emocjami, brak mu (większego) doświadczenia w budowaniu i kierowaniu złożonymi strukturami, raczej nie patrzy w ujęciu strategicznym na wydarzenia. Za to ma Wiarę, cenny system wartości chrześcijańsko-patriotycznych, naturę przywódcy, jest autentyczny, szczery, młody i może się jeszcze wiele nauczyć! Mam nadzieję, że będą mu w tym pomagać roztropni doradcy.

Ludzie skażeni post-modernistycznymi post-prawdami (post-truth), czyli fałszem, dezinformacją, zmyśleniami, zwodzeni manipulacją i oszustwem – i traktujący tę sytuację jako coś normalnego (tzw. dyfuzja smogu kłamstwa) – powinni w tych okolicznościach głęboko przemyśleć swoje dotychczasowe postępowanie i zastanowić się nad swoim życiem oraz jego rzeczywistymi celami. Najwyższy czas odrzucić toksyczne skażenie moralne, odnowić etyczny fundament i powrócić do wartości znajdujących się w 10. Przykazaniach. Kończąc ten esej, będący próbą uświadomienia negatywnych konsekwencji inwersji społecznych systemów wartości dla funkcjonowania zbiorowości jako całości, zapraszam do lektury przyszłego tekstu.

P.S. Autor eseju jest osobą wierzącą.

Przeczytaj także na wPrawo.pl:

Post-modernizm: LGBTTQQIAAP & reszta społecze... W komedii ‘Seksmisja’ Juliusza Machulskiego – Jerzy Stuhr wypowiedział kultową i poniekąd profetyczną frazę: „Widzę ciemność, ciemność widzę”. Natomia...
Prof. Jerzy Robert Nowak: Kościół katolicki w Pols... W numerze „Warszawskiej Gazety” (z 12 maja 2017 r.), tygodnika coraz lepszego i coraz popularniejszego (już ponad 105 tysięcy nakładu) przeczytałem pr...
„Bądźcie nam pasterzami, którzy owce swoje znają i... Nasz Czytelnik, Pan Jacek Szela, przesłał do naszej redakcji list, który został zaadresowany do Episkopatu Polski. Po przeczytaniu pisma, postanowiliś...
J. Międlar: Jedwabieńskie paliwo do holokaustowego... Trzy dni temu, w Jedwabnem, naprzeciwko świadomie zaniedbanego kirkutu, przy obelisku upamiętniającym Żydów, którzy zginęli 10 lipca 1941 roku, odbył ...
Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. lol mówi

    Ignorujac problemy homoseksualizmu, pedofilii, niewiary księży, konformizmu, materializmu księży, itp. objawów głębokiej demoralizacji duchowieństwa – Kościół tylko wystawia się na ataki swoich wrogów; poniższe odesłania pokazują, że problem jest, a reakcja Kościoła (jego hierarchii) jest niewłaściwa – w rzeczy samej jest moralną zdradą Zasad Wiary!
    Kolejne badania uniwersyteckie potwierdzają związek między homoseksualizmem a pedofilią – zobacz artykuł: https://wpolityce.pl/kosciol/412418-zwiazek-miedzy-homoseksualizmem-a-pedofilia
    O pedofilii – zobacz artykuł:
    https://wiadomosci.wp.pl/bp-piotr-libera-przeprosil-za-pedofilie-wsrod-ksiezy-skala-krzywd-jest-ogromna-6296409647954049a
    O podglądaniu dzieci – zobacza artykuł:
    https://wiadomosci.wp.pl/ksiadz-nagrywal-nagie-dzieci-w-przymierzalniach-w-zamosciu-kamere-szpiegowska-ukryl-w-bucie-6296621181503105a
    O odpowiedzialności Kościoła:
    https://opinie.wp.pl/w-usa-i-w-irlandii-kosciol-placi-za-czyny-ksiezy-pedofilow-w-polsce-nie-chce-zaplacic-kasi-6296665761691777a
    21-latka gwałcona przez księdza:
    https://kobieta.wp.pl/ewe-zgwalcil-ksiadz-z-kolejnym-zaszla-w-ciaze-twierdzil-ze-chcialam-go-zgorszyc-6297378604701825a
    Pedofilia w ordynariacie polowym wojska:
    https://wiadomosci.wp.pl/biskup-polowy-podaje-dane-o-pedofilii-trzech-ksiezy-molestowalo-6297432523101825a
    O homoseksualizmie i pedofilii w Kościele:
    http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1238555,raport-o-pedofilii-wsrod-ksiezy-w-usa.html
    http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/1267747,michal-janocha-o-filmie-kler-i-grzechach-kosciola.html
    Dziekani jezuickiej uczelni Fordham University w Nowym Jorku: nie ma związku pomiędzy księżmi-gejami a kryzysem w Kościele:
    http://www.bibula.com/?p=104194
    Kardynał skierował na badania psychiatryczne księdza krytykującego lobby homoseksualne w Kościele – zobacz artykuł: https://wpolityce.pl/kosciol/413495-ksiadz-krytykujacy-homolobby-w-kosciele-wyslany-na-badania

  2. aalfa.oomega mówi

    Piękny tekst – dobre pytania! Tylko czy znajdziemy właściwe odpowiedzi na nie?

  3. klioes vel pislamista mówi

    Szyb(ki) rasizm
    motto: „Dla Polaków śmierć to była kwestia biologiczna, naturalna, śmierć jak śmierć. Dla Żydów to była tragedia, dramatyczne doświadczenie, metafizyka.” (B.Engelking-Boni)

    „Stała się rzecz straszna!” Okno w synagodze
    Wybił znany wariat… Wielu jest po drodze
    Polakom z tym „strasznym antysemityzmu aktem”!!!

    Na szczęście nie wszystkim. Bo Gdańska prezydent
    Paweł Adamowicz „straszliwy incydent”
    Potępił. Fotka z nową szybą jest już faktem…

    I biskup, i pastor przy odsłonie szyby
    Także asystują. Wspaniale!… A gdyby
    Stłukł szkło znany wariat trzeci raz w kościele…

    Pytanie: Czy wtedy zejdą się rabini
    I pan Adamowicz znowu gest uczyni
    Odsłonięcia szyby?… Nie chciejcie zbyt wiele!

    Tłuczenie szyb w kościele czym jest? – wandalizmem.
    Tłuczenie w synagodze – antysemityzmem!!!
    Czym innym uczucia są goja i Żyda.

    Na przykład: „Śmierć Polaka to rzecz biologiczna.
    Śmierć Zyda to tragedia! Rzecz metafizyczna,
    Rzecz nieporównalna!” To wiedzieć się przyda.

  4. Alek mówi

    Jaka istotna różnica jest między „nie cudzołóż” a „nie będziesz cudzołożyć”? Autor przesadził. Między wersjami nie ma żadnej różnicy, tyle że w języku, który w Biblii jest bardziej łopatologiczny, mniej odwołujący się do pojęć ogólnych. Co nie jest wcale wadą.
    A skąd Autor wie, że było wśród pierwszych chrześcijan inaczej niż jest napisane w Nowym Testamencie? Dotychczas Biblia okazywała się lepszym źródłem historycznym niż współcześni myśliciele i badacze historii. Jeśli Autor uważa, że jest inaczej, musi to udowodnić. Ten tekst dowodów na tezy Autora nie zawiera, a jego uwagi co do Dekalogu kładą całość na łopatki.

    1. Dzeta-Rho mówi

      Zostałem upoważniony do przekazania co następuje:
      1) Autor to wie z badań nad pierwszymi chrześcijanami; 2) Objawiający miał potężny problem: miał nomadom, na ich poziomie percepcji (1. zasada teorii poznania), przekazać Kanon Wiary; tu możliwość jest zero-jedynkowa: albo Wierzący ‚przechowują’ tradycyjny zapis/przekaz, albo dokonują modyfikacji; problem: jak długo ‚wierzący’ ciągle zmieniany przekaz uznają za autentyczny?

      1. Alek mówi

        Oryginalny zapis jest w języku, którym nikt z nas, a przynajmiej ja nie władam.
        Dlatego potrzebujemy instytucji, której ciągłość gwarantuje, że dotrze do nas poprawny zapis. Tą instytucją jest Kościół Katolicki, dzięki asystencji Ducha Świętego. Badania archeologuczne wskazują, że rolę tę spełnia wyśmienicie.
        A to, czy ja przekaz uznaję za autentyczny czy nie, nie ma znaczenia.
        Ważne jest, czy JEST on autentyczny.
        Na moje oko jest, bo nie cudzołóż a nie będziesz cudzołożć to to samo merytorycznie. Czy szanowny adwersarz to kwestionuje? Jeśli tak, to proszę wyjaśnić rónicę merytoryczną.

  5. Zbulwersowany mówi

    W tekście tym wyczuwam protestantyzm. Autor obsmarowal katolicyzm ile wlezie i podstępnie. Oczywiście jako protestant nie wie i nie może, a raczej nie chce wiedzieć, że tak oczernieni przez niego księża katoliccy pełnią funkcję dosłownie alter Chrystusa na ziemi i bez nich nie dokonaloby się zbawienne przeistoczenie w czasie Mszy Świętej, dające pełnię łask Bożych jak też udzielają sakramenty święte niezbędne do stania się i bycia katolikiem. Takich bzdur o prawie samych pedalach a dodatkowo patologicznych typach w sutannach nie szerzyla nawet zydokomunistyczna bezpieka. Nie chcę się dalej rozpisywać nad tekstem, który odbieram jako ewidentna zydomasonska prowokację. Autor po prostu pomylił katolickich księży z kapłanami innych religii, a powoływanie się na księży w rodzinie to jest stara ubecka śpiewka.

    1. x.Teolog mówi

      Cerkwie prawosławne mówią o przemianie (metabole; a nie: transsubstancjacja, łacińskie: transsubstantiatio; przeistoczenie – w Kościele zachodnim od XIII wieku po narodzeniu Chrystusa) elementów komunijnych, bez rozróżniania na istotę (substancję) i przypadłość (akcydens). Momentem przemiany jest jednak nie wypowiedzenie słów konsekracji, ale epikleza [(z greckiego: wezwanie) – prośba skierowana do Boga, aby pobłogosławił lub uświęcił rzecz stworzoną (por. 1. List do Tymoteusza 4, 1-5). W anaforze kanonu mszalnego epikleza jest modlitwą błagalną, aby Duch Święty zstąpił na dary ofiarne i przemienił je w ciało i krew Jezusa Chrystusa dla duchowego pożytku tych, którzy je przyjmują]. Kościoły staro-katolickie wierzą w realną obecność Chrystusa w Eucharystii, choć nie definiują jej jako „przeistoczenie”. Widzą ją jako uobecnienie ofiary Chrystusa pod znakami chleba i wina.

    2. Piotr mówi

      doskonała odpowiedź na ten bełkotliwy tekst – śmierdział mi luterstwem już na kilometr gdy autor zaczął podważać prawo Kościoła do nauczania i zaczął odwoływać się do niemal mitycznych „pierwszych chrześcijan ” – stara zagrywka protestantów!

      1. alumn mówi

        Piotrze! Bądź jako skała Wiary (Petrus)! Zakumaj! To nie od Autora tekstu zależy, czy Kościół ma prawo do nauczania. Problem w tym, czy dochował On wierności Fundamentom Wiary! Jeśli nie – to tym samym traci moralne prawod do nauczania!

    3. x.Teolog mówi

      UWAGA! W prawosławiu (1. schizma; także w protestantyzmie: 2. schizma) NIE ma takich (identycznych w formie i rozumieniu) sakramentów, jak w rycie watykańskim! Pełnia łask Bożych związana jest przede wszystkim z Wiarą (osobą wierzącą) oraz Włodarzem, Dającym Te Łaski, a nie z np. z wadliwym pośrednikiem!
      P.S. Droga Redakcja! Wypadałoby zamieście również mój poprzedni wpis! Dziękuję!

  6. Ania mówi

    Turboslowianie też twierdzą, że wierzą – w gorąc płomieni rozpalonego ogniska.

  7. andrzej mówi

    Doczekalismy się posoborowej Sodomy i Gomory ! MARANA THA !!!

    1. yudenon mówi

      Maran ‚athâ’, po aramejsku: Przyjdź, Panie Jezu!
      Ponoć rabini twierdzą, że na świat przyszedł (urodził się) właśnie Mesjasz; są już też jałówki bez skazy, z których popiół ma być wysypany pod mury nowej świątyni w Jerozolimie. Wiele wskazuję, że idzie czas radykalnych zmian!

  8. PolakMały mówi

    Czyżby w dyskusji miało zabraknąć Kościoła Latającego Potwora Spaghetti (KLPS/CFSM, Church of the Flying Spaghetti Monster)?

  9. Andrzej mówi

    Jacek, co to ma być? Protestancka mitologia antykatolicka? Jaka „biblijna wersja dekalogu”? Kto pisał ten tekst? W którym miejscu Biblii Jakuba Wujka jest rzymska numeracja dekalogu przedstawiona w zestawieniu? Zarzut jest stricte protestancki i rozpowszechniany głównie przez denominacje millenarystyczne. Są trzy historyczne i numeryczne (dokonane przez Żydów) wersje dekalogu: talmudyczny, hellenistyczny i septuagintowy – czy autor tekstu potrafi wskazać który z nich został sfałszowany przez Kościół Katolicki? Przedstawione różnice wywodzą się z subiektywnego założenia autora i jego własnej interpretacji tekstu biblijnego. W dalszej części artykułu próżno szukać jakichkolwiek konkretów obiektywnych dotyczących przedstawionego zarzutu – żadnych konkretnych danych źródłowych odnośnie fałszerstwa dokonanego rzekomo przez Kościół Katolicki – zatem która historyczna wersja dekalogu została zmieniona, przez kogo, kiedy, gdzie i w jakim celu ten ktoś tego dokonał?

    1. Dzeta-Rho mówi

      Raz jeszcze Andrzeju, Andrzeju! Rety! Jeju, jeju! Epitety, których użyłeś świadczą tylko o braku merytorycznej argumentacji. Rzecz leży nie w braku rzymskiej numeracji w zapisie biblijnym (jako że w eseju ma on charakter porządkowy), a w manipulacyjnej zmianie „słów Wszechmocnego” (podawanych jako cytat!). Jeżeli znasz kształtowanie się zapisów biblijnych w ramach kontekstu historycznego – to dobrze wiesz przez kogo, kiedy i gdzie dokonano podmiany; jeśli nie – Twoje argumenty mają wyłącznie charakter demagogiczno-emocjonalny; niestety, nie ma tu miejsca na szerszą merytoryczną dyskusję, a co najwyższej na zwięzłe wnioski, siłą rzeczy wyrwane z kontekstu; tabela poniżej uwzględnia Twój argument o braku numeracji rzymskiej w stosownym fragmencie Księgi Wyjścia (Exodus 20, 2-17); zmiana zawartości cytowanych słów jest jeszcze bardziej widoczna dla każdego (kto czyta tekst ze zrozumieniem) – pewne fragmenty całkowicie usunięto, inne zaś rozmnożono.
      Biblijna wersja Dekalogu
      (według przekładu ks. Wujka: Exodus 20,2-17) 10. Przykazań Bożych
      (wersja współczesna według Kościoła Katol.)
      2. Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemie Egipskiéj, z domu niewoli [brak]
      3. Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną
      4. Nie uczynisz sobie ryciny, ani żadnego podobieństwa, które jest na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią [brak]
      5. Nie będziesz się im kłaniał, ani służył: ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zapalczywy, nawiedzający nieprawość ojców nad synmi, do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą [brak]
      6. I czyniący miłosierdzie na tysiące tym, którzy mię miłują i strzegą przykazania mego [brak]
      7. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, na daremno; bo nie będzie miał za niewinnego Pan tego, któryby wziął imię Pana, Boga swego, na daremno II. Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego na
      daremno
      8. Pamiętaj, abyś dzień Sobotni święcił III. Pamiętaj, abyś dzień święty święcił
      9. Sześć dni robić będziesz, i będziesz czynił wszystkie dzieła twoje [brak]
      10. Ale dnia siódmego Szabath Pana, Boga twego, jest: nie będziesz czynił żadnéj roboty weń, ty i syn twój i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość, który jest między bronami twemi [brak]
      11. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię i morze, i wszystko, co w nich jest, i odpoczął dnia siódmego: i przetóż błogosławił Pan dniowi Sobotniemu i poświęcił go [brak]
      12. Czcij ojca twego i matkę twoję, abyś był długowieczny na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie IV. Czcij
      ojca swego i matkę swoją
      13. Nie będziesz mordował V. Nie zabijaj
      14. Nie będziesz cudzołożył VI. Nie cudzołóż
      15. Nie będziesz kradzieży czynił VII. Nie kradnij
      16. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego VIII. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu
      17. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego: ani będziesz pragnął żony jego, nie sługi, nie służebnice, nie wołu, nie osła, ani żadnéj rzeczy, która jego jest IX. Nie pożądaj żony bliźniego swego
      X. Ani żadnej rzeczy, która jego jest

      1. Alek mówi

        I gdzie tu widać podmianę przez Kościół.? Brak nie jest podmianą. Ale i te braki są fikcją. Nie mamy przykazań 16 lecz 10.
        20.2 nie jest przykazniem, tylko wprowadzeniem, którego ja uczyłem się też na religii.
        4,5,6 to objaśnienia do 3 dla nomadów, dziś byśmy dodali np.robienie bożków ze stali, betonu itd., ale nie zmienia to przykazania z wersetu 3 nic do niego nie dodaje ani ujmuje
        9, 10,11 to objaśnienia do 8, a nie nowe przykaznia
        W 17 pominięcie wołu czy osła nie zmienia zakresu przykazania, bo zarówno wół jak i osioł mieszczą się w ani żadnej rzeczy, która jego jest. Mają charakter wyjaśnienia. Nie wymienia się ani auta, ani laptopa, a i tak przykazanie to też pokrywa.

        1. senior mówi

          Alek – myśl!!!! Brak/pominięcie – to znaczy, że coś zostało z wzorca wycięte! A bożków współcześnie jest co niemiara: narkotyki, seks, zysk, Internet, smortfony, gry komputerowe, moda, wyścig korpo-szczurów, portale środowiskowe, itp. „smog elektroniczno-medialny”, który mlodym ludziom robi z mózgów wodę!

  10. Dzeta-Rho mówi

    Andrzeju, Andrzeju! Jeju, jeju! Oczywiście, można szukać wybiegów, że nie ma rzymskiej numeracji, ani przez kogo, kiedy i gdzie dokonano podmiany (nota bene: kto by się chwalił); fakt zmiany jednak zostaje. Zob. Księga Wyjścia (Exodus) 20, 2-17:
    „1. I mówił Pan wszystkie te słowa:
    2. Jam jest Pan, Bóg twój, którym cię wywiódł z ziemie Egipskiéj, z domu niewoli.
    3. Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną.
    4. Nie uczynisz sobie ryciny, ani żadnego podobieństwa, które jest na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią.
    5. Nie będziesz się im kłaniał, ani służył: ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zapalczywy, nawiedzający nieprawość ojców nad synmi, do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą:
    6. I czyniący miłosierdzie na tysiące tym, którzy mię miłują i strzegą przykazania mego.
    7. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, na daremno; bo nie będzie miał za niewinnego Pan tego, któryby wziął imię Pana, Boga swego, na daremno.
    8. Pamiętaj, abyś dzień Sobotni święcił.
    9. Sześć dni robić będziesz, i będziesz czynił wszystkie dzieła twoje;
    10. Ale dnia siódmego Szabath Pana, Boga twego, jest: nie będziesz czynił żadnéj roboty weń, ty i syn twój i córka twoja, sługa twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość, który jest między bronami twemi.
    11. Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię i morze, i wszystko, co w nich jest, i odpoczął dnia siódmego: i przetóż błogosławił Pan dniowi Sobotniemu i poświęcił go.
    12. Czcij ojca twego i matkę twoję, abyś był długowieczny na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie.
    13. Nie będziesz zabijał.
    14. Nie będziesz cudzołożył.
    15. Nie będziesz kradzieży czynił.
    16. Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu świadectwa fałszywego.
    17. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego: ani będziesz pragnął żony jego, nie sługi, nie służebnice, nie wołu, nie osła, ani żadnéj rzeczy, która jego jest.”

    1. Andrzej mówi

      Jakie epitety? Rzecz leży w tym, że autor tekstu dokonał manipulacji powielając protestanckie mity – jest miejsce na merytoryczną dyskusję pod warunkiem, że kiedy przedstawia się zarzut, to równocześnie podaje się materiał źródłowy stanowiący podstawę przedstawionego zarzutu, a nie własne dywagacje na temat. Nie wiem o żadnej podmianie, ponieważ rzekome fałszerstwo opisane w artykule jest absurdem – każdy przekład Biblii Wujka ma niezmieniony tekst przykazań – niczego nie usunięto i niczego nie rozmnożono. Jeśli piszesz o zmianie, to podaj konkrety: kto jej dokonał, kiedy, gdzie i po co?

      1. Dzeta-Rho mówi

        Raz jeszcze Andrzeju, Andrzeju! Rety! Jeju, jeju! 1) W większości – w okresie późnoantycznym oraz wczesnośredniowiecznym, choć rozłamy w Kościele pewne procesy pogłębiły; na mój osąd: Kościół prawosławny pod pewnymi względami jest bliżej ujmowania pewnych zagadnień religijnych przez pierwszych chrześcijan („zastygł w pewnym stanie”, jakby obawiając się, że odejdzie od Pierwszego Nauczania), niż współczesny KK; 2) Zobacz z łaski swojej jakikolwiek katechizm; 3) To może podyskutujemy na tych łamach o wczesnym monastycyzmie?

        1. Andrzej mówi

          1) W moim natomiast nic takiego nie ma miejsca pod względem „ujmowania pewnych zagadnień religijnych”.
          2) Poznaj z łaski swojej historię septuagintowego podziału dekalogu dokonanego przez Żydów w Aleksandrii i przyjętego przez Kościół Katolicki.
          3) Nie, nie podyskutujemy ani o wczesnym, ani o późnym monastycyzmie, dopóki nie przedstawisz materiału źródłowego dokonanego fałszerstwa ze szczególnym uwzględnieniem motywacji fałszerza 🙂

    2. Andrzej mówi

      Aby sprawdzić absurdalność tych zarzutów, wystarczy otworzyć którekolwiek z katolickich tłumaczeń Pisma Świętego i zajrzeć do obu miejsc, w których zamieszczono Dekalog (Wj 20,1-17 i Pwt 5,6-21). Co jest tam sfałszowane? Kwestia jest stosunkowo prosta – istnieją trzy wersje dekalogu: hellenistyczny, talmudyczny i septuagintowy. Pierwszy podział został uznany przez Filona, Flawiusza, Tertuliana, Kościół prawosławny, anglikański i adwentystów. Drugi podział przyjęty powszechnie przez Żydów od Majmonidesa, ale występujący już wcześniej w niektórych rękopisach Tory. Wreszcie trzeci, reprezentowany przez Kościół katolicki i ewangelicko-augsburski zwany septuagintowym. Źródłem tego podziału jest Septuaginta, czyli przekład z hebrajskiego na grecki dokonany jeszcze przed narodzeniem Chrystusa. Jak Kościół Katolicki mógł sfałszować coś, co zaistniało w pełniej formie zanim on sam się pojawił? Ten artykuł opiera się na kłamstwie i powielaniu (prawdopodobnie nawet nieświadomym) antykatolickich oszczerstw, a zatem wiarygodność tej strony jako źródła informacji, w moim przekonaniu, jest zerowa…

      1. Dzeta-Rho mówi

        Raz jeszcze Andrzeju, Andrzeju! Rety! Jeju, jeju! Czytasz może (najlepiej: ze zrozumieniem) – co piszesz?! Sam przyznałeś: „(…) Wielu ich, ale który ma rację? (…)” A punkt odniesienia powinien być JEDEN!, by nawa Kościoła nie wpadła na rafy.

        1. Andrzej mówi

          Gdzie napisałem, że „(…) Wielu ich, ale który ma rację? (…)”?

      2. doktorant mówi

        „Andrzeju, Andrzeju! Rety! Jeju, jeju!” (to piosenka ze skeczu) Myśl! (Thought!) Autor eseju zastosował prostą metodycznie technikę (tzw. ‘fotografia stanu’): punkt wyjścia jest zderzany z punktem końcowym, by wyciągnąć wnioski dotyczące dokąd dany proces zmierza; nie wymusza też przyjęcia jego toku rozumowania, lecz zadaje pytania, by czytający sam sobie odpowiedział. Nie sądzę, by profesor replikował; jego esej ma raczej charakter intelektualnej prowokacji. Ty z kolei próbujesz zwekslować dyskusję na obszar, gdzie się czujesz (jak sądzę) pewniej – jest to jednak wątek poboczny do głównego toku rozumowania (rozpatrywanie: kto, jak, gdzie, kiedy, itd.; stąd należy stosować tzw. ‘brzytwę Ockhama’, choćby w formie zaprezentowanej przez jednego z biskupów: ‘nie mamy świadectwa urodzenia Chrystusa’…); chcesz dyskutować, a ignorujesz niewygodną dla Ciebie argumentację drugiej strony; wysuwasz swoje roszczenia, czy rygory, które niewiele wnoszą do rozważań, ale wikłają polemikę w liczne, poboczne starcia. Podsumowując: by zobaczyć jak wygląda ‘koń’ (ogląd całości problemu) – nie trzeba kończyć studiów. Trzeba cywilnej odwagi, etycznego hartu, intelektualnej konduity, by zmierzyć się z problemem, a nie stosować pseudo-erystyczne uniki! (czyżby punkt siedzenia warunkował punkt widzenia/myślenia?)

        1. Andrzej mówi

          Zgodzę się, że jest to wątek poboczny głównego wywodu, niemniej jednak, autor eseju wysunął konkretny zarzut, pojawiający się na setkach portali protestanckich w formie niemal identycznej – Kościół katolicki zmienił przykazania – jeśli zapytasz pierwszego napotkanego np. adwentystę, to od razu przyzna Ci rację: ależ oczywiście, że Kościół katolicki zmienił przykazania i jeszcze dodatkowo zabił 50 milionów ludzi. Autor skłania czytelnika do stosowania absurdalnych paralel „biblijnej wersji dekalogu” ze „współczesną wersją dekalogu” – podaje konkretną tabelę przedstawiającą hellenistyczny i septuagintowy podział dekalogu i sugeruje, że Kościół katolicki jest sprawcą jakiegoś fałszu, manipulacji i oszustwa wiernych, chociaż obydwa te podziały są starsze od Chrystusa (!). Następnie konkluduje o istotnych różnicach wyrażając opinię wprost: „jakim prawem Kościół dokonał zmian w brzmieniu dziesięciu przykazań?” I na tym zarzut się kończy – nie ma żadnego wyjaśnienia, podawania winnych oszustwa, powodu, celu, czegokolwiek, co skłaniałoby przypuszczać, że autor tekstu nie jest protestantem tym bardziej, że obsmarowuje w dalszym ciągu Kościół katolicki niczym rasowy pastor. W ten sposób wnioski końcowe czytelnika są zabezpieczone i właściwie wymuszone, ponieważ autor o to zadbał, posługując się oszczerstwem wobec Kościoła. Jeśli esej ma charakter intelektualnej prowokacji, to po co ten zabieg z przekłamywaniem rzekomej zmiany dekalogu? Czy autor jest katolikiem? Czemu miałaby służyć ta prowokacja i jaką rolę spełnia tutaj przekłamanie dotyczące dekalogu? Nie interesują mnie żadne „poboczne starcia”, lecz ten jeden, konkretny i historyczny zarzut – dziwi mnie przede wszystkim obecność takiego kuriozum na tej stronie…

      3. Pastor mówi

        Andrzeju! Straciłeś bardzo dobrą okazję, by siedzieć cicho. Nie jest bowiem tak, że krzyczący ma rację. Autor eseju jest o wiele mądrzejszy i miłosierny względem Twojej osoby, niż sądzisz. Litościwie milcząc – dawał Ci szansę na uniknięcie blamażu. Imputowałeś mu inspiracje protestanckie i chciałeś dysputy. Bacz o co prosisz, bo możesz otrzymać! Stań więc teraz w Prawdzie, niech Twoje ‘Tak’ znaczy Tak, a ‘Nie’ – Nie (bo wszystko, co powiesz ponad to, jest od Niegodziwca; Mat. 5:37), i odpowiedz zwięźle, czy:
        1a) 10. Przykazań Bożych, adresowanych przez Kościół Katolicki zarówno do dorosłych, jak i dzieci [zobacz np.: „Katechizm Rzymsko-Katolicki dla dzieci przystępujących do pierwszej Komunii Świętej” (opr. ks. Błoński, przedruk z Płockiego Wydawnictwa Diecezjalnego 1963 – 2010, s. 12 – 15 ), jak i „Taka jest Wiara Kościoła. Katechizm dla dorosłych” (praca zbiorowa pod red. ks. Zbigniewa Marka SJ, Wyd. WAM Księża Jezuici, Kraków 2009, s. 148 – 178); obie książki są dostępne w Internecie, więc każdy może sobie sprawdzić] pod względem treści (brak fragmentu: Exodus 20, 2 oraz 4-6, 9-11) odpowiada kolumnie prawej (P), czy też lewej (L) w atakowanym przez Ciebie eseju?; 1b) Czy to autor katechetycznego opracowania i/lub redaktor pracy zbiorowej ‘ocenzurował’ słowa Wszechmocnego (a ich nadzorcy w strukturze autokratyczno-hierarchicznej udzielili im swojego imprimatur, tj. oficjalnej zgody władz KK na druk książki o tematyce religijnej, wydawanej zazwyczaj przez miejscowego biskupa lub przełożonego zakonnego, a praktykowanej już od V – VI wieku po narodzeniu Chrystusa), czy też jest to ‘polityka informacyjno-religijna’ najwyższych władz Kościoła?;
        2) Czy figura Chrystusa wisząca na krzyżu, powszechna w kościołach katolickich, jest zgodna z objawionymi słowami Wszechmocnego: „3. Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną. 4. Nie uczynisz sobie ryciny, ani żadnego podobieństwa, które jest na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. 5. Nie będziesz się im kłaniał, ani służył: ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zapalczywy, nawiedzający nieprawość ojców nad synmi, do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą. 6. I czyniący miłosierdzie na tysiące tym, którzy mię miłują i strzegą przykazania mego” (Biblia według przekładu ks. Wujka, Exodus 20, 3-6)?;
        3) Mając na względzie słowami Wszechmocnego: „3. Nie będziesz miał bogów cudzych przedemną. 4. Nie uczynisz sobie ryciny, ani żadnego podobieństwa, które jest na niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod ziemią. 5. Nie będziesz się im kłaniał, ani służył: ja jestem Pan, Bóg twój, mocny, zapalczywy, nawiedzający nieprawość ojców nad synmi, do trzeciego i czwartego pokolenia tych, którzy mię nienawidzą. 6. I czyniący miłosierdzie na tysiące tym, którzy mię miłują i strzegą przykazania mego” (Biblia według przekładu ks. Wujka, Exodus 20, 3-6) – czy obrazoburstwo (inaczej: ikonoklazm, od greckiego: eikōn = „obraz”; klao = „łamać”), chrześcijański ruch w VIII-IX wieku po narodzeniu Chrystusa na terenach Bizancjum oraz państwa Franków i w Niderlandach (w XVI wieku), który (najogólniej rzecz biorąc) zakazywał przedstawiania wizerunku Boga, czy też współczesny KK jest bliższy (duchowi i literze) rozpatrywanego passusu.
        Polemicznie pozdrawiam!

        1. Andrzej mówi

          Drogi pastorze. I tak oto okazało się to, co się okazać miało. Zamiast rzeczowego odniesienia się do przedstawionego zarzutu, którego zasadność wystarczyło potwierdzić przedstawieniem materiału źródłowego, próbujesz mnie teraz deprecjonować i zamykać usta? Nikogo nie atakuję i nie mam zamiaru atakować – nie imputuj mi także krzyku, ponieważ nie mam w zwyczaju krzyczeć – piszę z głębokim szacunkiem do autora odnosząc się tylko i wyłącznie do jednej kwestii przez niego poruszonej i jasno określonej w artykule – interesuje mnie tylko i wyłącznie prawda i cel zamieszczenia tutaj opisywanej tezy. Poza tym z jakiego powodu mnie obrażasz, zamiast zwyczajnie odpowiedzieć? Co stanęło na przeszkodzie, by uczciwie podać źródła i cele?
          1. Jaki jest sens dyskusji o dekalogu z kimś, kto nie rozumie, że przyjęty przez Kościół Katolicki podział septuagintowy został określony w Aleksandrii przez tamtejszych Żydów jeszcze przed narodzinami Chrystusa?
          2. Jaki jest sens dyskusji o ikonografii z kimś, kto nie rozumie, że zmiana adresatów tekstu biblijnego niczego tutaj nie zmieni. Bóg powiedział do Izraelitów wyraźnie: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego co jest w wodach pod ziemią” (Wj 20:4). Na niebie jest słońce, księżyc, gwiazdy, które w starożytności uważane były za bóstwa. W Egipcie np. czczono Ra, do czego może i Izraelici mieli ochotę. Dlatego Bóg powiedział: „Gdy podniesiesz oczy ku niebu i ujrzysz słońce, księżyc i gwiazdy, i wszystkie zastępy niebios, abyś nie pozwolił się zwieść, nie oddawał im pokłonu i nie służył, bo Bóg twój, Jahwe, przydzielił je wszystkim narodom pod niebem” (Pwt 4:19). Proszę pomyśleć: gdyby werset Wj 20:4 dotyczył sporządzania wszelkich obrazów, wówczas rozkaz Boga byłby niezrozumiały odnośnie wykonania Arki Przymierza, dwóch cherubów (Wj 25:18), węża miedzianego (Lb 21:8-9), ołtarza, który u Izraelitów uchodził za świętość zdolną uświęcać ofiary na nim składane (Mt 23:19); po osiedleniu się Żydów w Kanaan, przystąpiono do budowania świątyni i ozdabiania jej wnętrza. Salomon kazał rzeźbiarzom wyrzeźbić dwa potężne cheruby z drzewa oliwkowego (1 Krl 6:23), które umieścił w Miejscu Najświętszym (!), a „na wszystkich ścianach świątyni wokoło wyrył płaskorzeźby podobizn cherubów”. Salomon uczynił to według wzoru podanego przez Boga na górze Synaj – jeśli zatem odczytamy werset Wj 20:4 rygorystycznie wyrywając go z reszty wypowiedzi biblijnych, tak jak Ty to robisz – wszystko to zaczyna przeczyć samo sobie (raz można, raz nie można) i kompletnie traci sens – gdy odczytasz błędnie jeden tekst – następuje lawina paralogizmów. Zmiana adresatów dokonywana przez Ciebie (na zasadzie dowolności i swobody interpretacji) kompletnie zapisy deformuje: skoro zakaz (Wj 20:4-6) dotyczył czynienia wszelkich wizerunków po wsze czasy i w dodatku opiera się o konkretne numeryczne przykazanie, to jak wytłumaczyć biblijny opis Arki Przymierza lub opis budowy Świątyni Salomona?
          3. Jaki jest sens dyskusji o ikonografii z kimś, kto nie rozumie, że problem ten został już rozstrzygnięty na Soborze Nicejskim II w roku 787, który zezwolił na kult obrazów. Cały ten spór zaczął się w VIII w. za panowania Leona Izauryjczyka, który nakazał usunąć obraz Chrystusa z pałacu cesarskiego, zastępując go zwykłym krzyżem. To dało początek ikonoklazmowi. Leon zakazał czczenia ikon i nakazał niszczenie istniejących wizerunków – mimo, iż nie miał do tego prawa i wobec faktu, że istniały one już od kilku stuleci – ikonografia wczesnochrześcijańska. Ostatecznie spór rozstrzygnął się na Soborze Nicejskim II w roku 787, który zezwolił ponownie na kult obrazów. Uzasadnienie doktrynalne było proste i biblijne: skoro Chrystus się wcielił, wolno przedstawiać fizyczną postać Syna Bożego i modlić się przed nim. Problem ten pojawiał się jeszcze kilka razy, ale za każdym razem spór rozstrzygano tak samo – wolno czynić obrazy i modlić się przed nimi do Boga. Również serdecznie pozdrawiam…

          1. Pastor mówi

            Dobrze Andrzeju! Czas na zwięzłe podsumowanie Twoich dłuższych wywodów. Spróbujesz sam, czy Ci pomóc? Pamiętaj o pytaniach i stań w Prawdzie, niech Twoje ‘Tak’ znaczy Tak, a ‘Nie’ – Nie (bo wszystko, co powiesz ponad to, jest od Niegodziwca; Mat. 5:37), i odpowiedz, proszę, zwięźle! Być może uda nam się znaleźć merytoryczny konsensus! Objawienie słów Wszechmocnego nastąpiło względnie dawno i było skierowane do grupy ludzi na określonym poziomie rozwoju; Kościół jest też swoistą grupą interesu (wyszło to wyraźnie np. w badaniach, które przytacza Autor eseju). Mam też uwagę: spojrzyj na tekst eseju jako całość i nie wyrywaj problemu (który akurat Ciebie bulwersuje) z szerszego kontekstu. Wiesz jaki jest przekaz KK (patrz: oba katechizmy) kierowany do ogółu wiernych; być może (takie skrzywienie zawodowe) umknęło Ci przesunięcie akcentów w treściach, które KK kieruje do otoczenia, ale Kościół pierwszych chrześcijan – nie jest współczesnym Kościołem Katolickim (np. jakość kadr pod względem zaangażowania w kwestie Wiary dzieli przepaść!; podobnie jest z dawaniem wiernym przykładu swoim życiem). Z polemicznym pozdrowieniem!

          2. Andrzej mówi

            Ależ całkowicie się z tym zgadzam – oczywiście, że Kościół współczesny nie jest tą samą strukturą, jaką był 2000 lat temu – jest to nierealne w żadnym przypadku przy tak długim upływie czasu, ponieważ struktura ulega przekształceniom podobnie jak formy kultu. Jednak jako system istniejący w czasie i przestrzeni, Kościół istnieje nieprzerwanie, ponieważ kontunuum historyczne konkretnego energo-materialnego systemu można wykazać za pomocą materiałów źródłowych. Jasne, że jest grupą interesu – tutaj również pełna zgoda: Kościół jest systemem złożonym z ludzi wyznających również określoną ideologię, rozumianą przeze mnie jako realizację ustalonych we wspólnocie celów, a tam gdzie jest realizacja celu, tam z automatu pojawia się określony interes grupy.

            Z kwestią kadr również się zgadzam i wiąże się to z powyższym: zaangażowanie chrześcijan w obliczu kary śmierci za wyznawanie Chrystusa, było czymś, co dzisiaj (przynajmniej u nas) nie ma miejsca i co tworzyło ten rodzaj zaangażowania; dzisiaj nie ma takiego zagrożenia, ale gdyby się pojawiło, kadry (podobnie jak wierni) poddani zostaliby bezwzględnej selekcji – przy Chrystusie pozostaliby jedynie najtwardsi, najmocniejści, gotowi na męczeństwo wyznawcy – „jakościowo” zbliżeni do zaangażowania pierwszych chrześcijan. Upowszechnienie się chrześcijaństwa i brak fizycznego zagrożenia ze strony wrogów Kościoła, wyeliminowało tę selekcję i spowodowało rozrost struktury bez konieczności takiego poświęcenia – moim zdaniem dlatego tak to wygląda obecnie. Ale czy jest to powód do jakiegokolwiek deprecjonowania Kościoła jako takiego i umniejszania jego roli w utrzymywaniu normotypu społeczno-kulturowego tylko dlatego, że poszczególni pastrze źle się prowadzą?

            Próbowałem spojrzeć na całość eseju z ewentualnością tego, że mogłem coś przeoczyć. Jednak zarzut jest czytelny i nie sposób wyrwać go z szerszego kontekstu, ponieważ zarzut jest stricte historyczny – posądza Kościół o dokonanie fałszerstwa bez wskazania jakiegokolwiek uzasadnienia lub wskazania celu. Pytałem również o to; jak wytłumaczyć jego pojawienie się w tekście, który określony był jako „intelektualna prowokacja” – to mnie właśnie zastanawia. Tekst powiela antykatolicki, kłamliwy zrzut i wpisuje się w obecną retorykę zmasowanego ataku na wszystko, co katolickie. Zrozum również moje stanowisko. Protestantyzacja katolików i obrzydzanie im wszystkiego, co katolickie jest faktem – praktyką w której istnieją ustalone schematy działania, sposoby manipulacji, psychomanipulacja, nowe konwencje terminologiczne, rozmywanie pojęć, deprecjonowanie apologetyki, powielanie oszczerstw etc… etc… Nie jestem w stanie zarzucić autorowi eseju złych intencji, ale nie mogę również pogodzić nieprawdziwego zarzutu z jasnością przekazu. Serdecznie pozdrawiam…

          3. Pastor mówi

            Andrzeju! Moja odpowiedź jest na (aktualnym) końcu komentarzy, gdyż tu jest ciasno i chyba nie ma już technicznej możliwości.

  11. michu mówi

    Tylko KK właściwie interpretuje Pismo Św., pomimo ludzkich (bardzo poważnych) braków następców Apostołów. Prezbiter to nie gość wybrany do przewodniczenia modlitwom (jak pastor u heretyków) tylko ktoś kto ma ważne święcenia i przez to ważnie może udzielać sakramentów.

    1. alumn mówi

      To co opisujesz, to stan daleko późniejszy; nie sądzisz chyba, że KK z cała strukturą, sakramentami oraz rytem (nie mówiąc o schizmach oraz nurtach, które ostatecznie zostały uznanae za herezje) powstał od razu?! Kiedyś fundamentem była WIARA, a np. wykształcenie, jak w przypadku księży!

      1. Alek mówi

        Kiedyś fundamentem było Objawienie i jest nim i dziś.
        Takiej struktury, jak ma dziś, dwa tysiące lat temu nie było. Ale strukturę miał. Byli apostołowie, na których zstąpił Duch Święty, którzy decydowali o różnych sprawach wiary, którym dana była władza odpuszczania grzechów, którzy sprawowali Mszę na pamiątkę Chrystusa, namaszczali chorych, i byli ci, których oni ustanawiali dla różnych posług, w tym biskupiej. Był Św. Piotr, który był opoką Kościoła. W Dziejach Apostolskich możemy to wszystko wyczytać. Oczywiście nazwy takie jak sakrament, wypracowano później, co nie zmienia faktu, że sakramenty te w swej istocie merytorycznej były. Tlen istniał nawet wtedy, gdy go jeszcze nazywano kwasorodem. To samo z Kościołem, sakramentami itd. Od czasów Apostolskich nic nie dodawano do doktryny, tylko raczej ją dokładniej, precyzyjniej formułowano.

        1. pytek mówi

          Ciekawa logika: czyli że chrześcijaństwo istniało – zanim zaistniało?!

      2. michu mówi

        W przypadku księży liczą się święcenia. Sakramenty są z ustanowienia Bożego (co innego pewne obrzędy wyjaśniające) od czasów apostolskich były w KK (bo Chrystus je ustanowił) No ale skąd nowocześni alumni mają o tym wiedzieć 😉 ?

  12. Gość-z-krainy-Oz mówi

    Dlaczego czytający uporczywie ignorują przesłanie eseju zawarte w otwarciu i zakończeniu, a skupiają się na problemach drugorzędnych?!

  13. lol mówi

    Nowy [drugi] list abp. Vigano. Pełny tekst w języku polskim wyłącznie na PCh24.pl:
    https://www.pch24.pl/nowy-list-abp–vigano–pelny-tekst-w-jezyku-polskim-wylacznie-na-pch24-pl,63117,i.html
    Wpis zakończę apelem abp. Vigano z jego drugiego listu (albowiem kryzys KK ujawnia się z całą siłą i wygląda, że nawa Kościoła źle sterowana na wzburzonym morzu wydarzeń może zatonąć!): „Ta scena [z mozaiki w Bazylice św. Marka w Wenecji] jest bardzo na czasie w swoim przedstawieniu ogromnej burzy, przez jaką przechodzi Kościół w tej chwili, ale przy znacznej różnicy: następca Piotra nie tylko nie dostrzega, że Pan w pełni kontroluje łodzią, wydaje się, że nawet nie zamierza budzić Jezusa śpiącego na dziobie łodzi. Być może Chrystus stał się niewidzialny dla swojego namiestnika? Być może jest on poddany pokusie, by spróbować działać jako następca [od. redakcji, ang. substitute, org. włoski sostituto] naszego jedynego Nauczyciela i Pana? Pan w pełni kontroluje swoją Łodź! Niech Chrystus, Prawda, zawsze będzie światłem na naszej drodze!”

  14. Pastor mówi

    Andrzeju! Miło się z Tobą dyskutuje. Na początek kilka refleksji natury ogólnej: 1) nie wiem co Ci uczynili, ale wygląda, że nasz jakieś ‘uczulenie’ względem protestantów; weź pod uwagę, że znając konkurenta (jakoś się lokują w rodzinie chrześcijańskiej) – mogą celnie punktować jego słabości, a Ty, broniąc tego, na czym Ci szczególnie zależy, jesteś moralnie zobowiązany, by pod względem merytorycznym je dogłębnie przeanalizować, a nie zbywać qusi-argumentami, że pochodzą od rywala [„Protestantyzacja katolików i obrzydzanie im wszystkiego, co katolickie (…) istnieją ustalone schematy działania, sposoby manipulacji, psychomanipulacja, nowe konwencje terminologiczne, rozmywanie pojęć, deprecjonowanie apologetyki, powielanie oszczerstw etc… etc…”]; dodam, że jedno nie wyklucza drugiego, co tym bardziej wymaga starannego przemyślenia; miej odwagę stanąć w Prawdzie; ta, nawet jeśli jest bolesna, pomoże podjąć właściwą terapię; 2) jeśli przeczytałeś wcześniejsze eseje autorstwa John van der Zanta, zapewne zauważyłeś, że ukazuje on proces znacznie szerszy (post-modernizm, LGBTQ, trans-humanizm, itd.), któremu uległ również Kościół Katolicki, a staje w obronie Wiary Chrześcijańskiej (tu dziękuję, że nie zarzuciłeś „autorowi eseju złych intencji”); nadmienię, że protestantyzm jeszcze głębiej uległ post-modernistycznej degrengoladzie oraz zgniliźnie LGBTQ i że zbory najczęściej są już od dłuższego czasu puste!; 3) atak na KK na poziomie międzynarodowym, jak też polskim – jest zapewne szerszym, skoordynowanym działaniem; przytoczone przez J. van der Zanta wyniki badań, które ani chybi były utajnione przez blisko 50 lat na życzenie hierarchów kościelnych (a myślę, że wcale nie byli nimi zaskoczeni), nie spowodowały samo-oczyszczenia się KK w Polsce!; więcej: doniesienia rozlicznych mediów wskazują, że moralna zgnilizna dotarła na same szczyty KK!; oba listy arcybiskupa Carla Marii Viganò, książka ks. Jacka Międlara, wykład prof. Roberto de Mattei wygłoszony 21.05.2018 podczas rzymskiej konferencji zorganizowanej przez Akademię Życia Ludzkiego im. Jana Pawła II, spór wokół encykliki Amoris Laetitia i burza wokół Correctio Filialis (Synowskiego Napomnienia), etc., etc., uprzytamniają nam, że gdy jednostki (to znaczy: im jeszcze zależy!) biją na alarm, to dowództwo nawy kościelnej (na wzór Titanica) nawet nie ma zamiaru zmieniać kolizyjnego kursu [arcybiskup C.M. Viganò napisał w drugim liście: „Ta scena (z mozaiki w Bazylice św. Marka w Wenecji) jest bardzo na czasie w swoim przedstawieniu ogromnej burzy, przez jaką przechodzi Kościół w tej chwili, ale przy znacznej różnicy: następca Piotra nie tylko nie dostrzega, że Pan w pełni kontroluje łodzią, wydaje się, że nawet nie zamierza budzić Jezusa śpiącego na dziobie łodzi. Być może Chrystus stał się niewidzialny dla swojego namiestnika? Być może jest on poddany pokusie, by spróbować działać jako następca naszego jedynego Nauczyciela i Pana? Pan w pełni kontroluje swoją Łódź! Niech Chrystus, Prawda, zawsze będzie światłem na naszej drodze!”]; mam nadzieję, że masz świadomość, że etyczno-dogmatyczne konsekwencje encykliki Amoris Laetitia prowadzą do zanegowania depozytu Wiary zarówno w formie współczesnych 10. Przykazań, jak i nieokrojonej wersji Biblijnej!
    A teraz ad rem! Uchyliłeś się od udzielenia prostych odpowiedzi na moje pytania [niech Twoje ‘Tak’ znaczy Tak, a ‘Nie’ – Nie (bo wszystko, co powiesz ponad to, jest od Niegodziwca; Mat. 5:37)]. Skoro nie chciałeś – ja to zrobię i mam nadzieję, że – po przemyśleniu – przyznasz mi rację. Dodam, że Twoje zachowanie (sposób dyskusji) przypomina mi postępowanie uczestnika psychoterapii, który obwinia wszystkich dookoła, lecz sam (rzecz jasno: po dogłębnym rozważeniu) swojego sprawczego udziału (jego części) w wydarzeniach nie chce przyjąć! Na pytania: 1a) jedyna odpowiedź to: Tak! 10. Przykazań Bożych, adresowanych przez Kościół Katolicki zarówno do dorosłych, jak i dzieci, odpowiada kolumnie prawej tabeli zamieszczonej przez J. van der Zanta (a każdy może sobie to sprawdzić, gdyż oba katechizmy są dostępne w Internecie!); 1b) Tak! Jeśli autor katechetycznego opracowania i/lub redaktor pracy zbiorowej ‘ocenzurował’ słowa Wszechmocnego, a otrzymał imprimatur, to jest to ‘polityka informacyjno-religijna’ najwyższych władz Kościoła!; 2) Tak! Figura Chrystusa wisząca na krzyżu, powszechna w kościołach katolickich, NIE jest zgodna z objawionymi słowami Wszechmocnego (Biblia według przekładu ks. Wujka, Exodus 20, 3-6); odsyłanie do zdobnictwa Arki Przymierza (popełnionego przez Żydów), czy też gwiazd (które kiedyś były traktowane jak bóstwa, lecz dawno już nie są) odebrałem jako wekslowanie dyskusji na wątki całkowicie poboczne; 3) Tak! Obrazoburstwo (inaczej: ikonoklazm), który (najogólniej rzecz biorąc) zakazywał przedstawiania wizerunku Boga jest bliższy (duchowi i literze) rozpatrywanego passusu! (Biblia według przekładu ks. Wujka, Exodus 20, 3-6); tu dodam, że obie strony ‘opukały’ problem, a podjęte później (bezpośredni wpływ tu miały ówczesne warunki polityczno-społeczne) decyzje władz Kościoła były swoistą wypadkową obu wektorów; pojawia się tu jednak pytanie: czy rzeczywiście ówcześni ludzie rozstrzygnęli tę kwestię adekwatnie do woli Wszechmocnego i jest to osąd niepodważalny i ostateczny?! (Twoje: „problem ten został już rozstrzygnięty na Soborze Nicejskim”).
    Wracając do tego, co tak Cię bulwersuje, a jak sam określiłeś: „absurdalnych paralel ‘biblijnej wersji dekalogu’ ze ‘współczesną wersją dekalogu’” oraz odsyłanie do „hellenistycznego i septuagintowego podziału dekalogu” (który, oczywiście, uczynił ktoś inny…; tu uwaga ad rem: nikt nie zmuszał Kościoła Katolickiego do przyjmowania podziału septuagintowego…). Myśl! Nie w tym bowiem rzecz! Problem w tym, że KK komunikując się z wiernymi ‘woli zapominać’ (coraz bardziej!) o słowach Wszechmocnego na korzyść katechetycznego zapisu 10. Przykazań, który ostatnio został też usunięty w cień przez aksjologiczno-dogmatyczne konsekwencje encykliki Amoris Laetitia! Czy w takiej sytuacji ma jeszcze moralne prawo Nauczać (sic!), skoro sam się niemoralnie prowadzi! Proces ten trwał blisko XX wieków (Twoje: „Kościół współczesny nie jest tą samą strukturą, jaką był 2000 lat temu”), ale rzeczywistość pokazuje, że Kościół (w znaczeniu: kler, a przynajmniej jego zdecydowana większość, wraz z kierownictwem; Twoje: „jest grupą interesu”) uległ temu, z czym miał walczyć, czyli demoralizacji. Autor eseju szuka rozwiązania w Kościele, który (s)tworzą wierni (idąc za przykładem pierwszych chrześcijan). Pytasz Andrzeju: „czy jest to powód do jakiegokolwiek deprecjonowania Kościoła jako takiego i umniejszania jego roli w utrzymywaniu normotypu społeczno-kulturowego tylko dlatego, że poszczególni pasterze źle się prowadzą?” Odpowiadam Ci: TAK. Po wtóre: TAK, gdyż nie są to wyłącznie jednostki, lecz jest ich wielu i są dobrze zorganizowani! (charakterystyczny syndrom: widzisz drzewa, a nie widzisz lasu). Oni to bowiem winni oni dawać dobry przykład – a dają ZŁY! Zastanów się więc, czy Autor esejów przypadkiem nie patrzy na problem mniej emocjonalnie i bardziej adekwatnie niż Ty? Bo że problem jest – to chyba sam przyznasz! A wskazanie „uzasadnienia lub wskazania celu” tego ‘fałszerstwa’ jest (socjologicznie) banalnie proste: taki jest/był interes (tej) grupy! (tak był/jest przez nią rozumiany; dodam tylko, że w Bizancjum i w średniowiecznej Europie ‘produkcja’ świętych artefaktów oraz dewocjonaliów była niezwykle dochodowym biznesem, bo samo świętopietrze Watykanowi nie wystarczało). Jeśli połączyć to z pogłoskami (jeżeli są one prawdziwe), które krążą w środowisku banksterów, że KK od pewnego czasu (od około III. ćwierci XX w.) jest bankrutem (a ciągle żyje wystawnie!), to łatwiej zrozumieć mechanizm oddziaływania (dzięki różnym formom sponsoringu) masonerii, yude-banksterów oraz mafii na współczesny KK.
    Z polemicznym oraz serdecznym pozdrowieniem!
    Pastor
    P.S. Przepraszam, że nie bezpośrednio pod Twoim wystąpieniem, lecz tam, w kolumnie, zrobiło się ciasno.

    1. Pastor mówi

      Zobacz Andrzeju wystąpienie ks. Jacka Międlara (video: WIDEOFILMY
      KLER, pedo-przypadki w KK, imigranci w Polsce i antyklerykalizm | Przegląd tyg. (23-29.09.2018)):
      https://wprawo.pl/2018/09/29/kler-pedo-przypadki-w-kk-imigranci-w-polsce-i-antyklerykalizm-przeglad-tyg-23-29-09-2018/?publisher-theme-comment-inserted=1#comment-90965
      Praktycznie wszytko co napisałem w podsumowaniu o zmowie/sieci pedofilsko-homoseksualnej wspieranej przez aktualną Głowę KK (bez bankructwa) – znajduje potwierdzenie w słowach ks. jacka Międlara! (niekiedy używa on innych pojęć, ale o to chodzi; jest pilna potrzeba radykalnej zmiany pokoleniowej w KK)

    2. Andrzej mówi

      1. No, cóż, jeśli chodzi o moje rzekome „uczulenie” względem protestantyzmu, to stosunkowo łatwo to wyjaśnić: wejdź na pierwszy lepszy fanpage lub grupę protestancką i napisz, np., że Matka Jezusa jest Niepokalana – wiesz, co się wówczas stanie? Zostaniesz obrzucony stekiem najgorszych wyzwisk, znieważony wiązanką najohydniejszych przekleństw, wyzwany od bydlaków, węży, antchrystów i synów szatańskich i to tylko dlatego, że jesteś katolikiem. Przerabiałem to setki razy i mechanika posiada niemal modelowy, schematyczny przebieg. Bardzo często rozmawiam również z ateistami i szczerze mówiąc po stokroć bardziej wolę z nimi rozmawiać, ponieważ nawet oni, ludzie nie wierzący w Boga, nie ubliżali mi nigdy aż tak, jak wielokrotnie zrobili to protestanci. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że protestantyzm jest antykatolicki w całej swej istocie – zasadniczą treścią ontologii protestanckiej jest systemowy antykatolicyzm i jest on cechą właściwą poszczególnym wyznawcom protestantyzmu w odniesieniu ich reaktywności względem katolicyzmu i katolików, więc nie dziw się mojemu „uczuleniu”, ponieważ jest to przez lata wypracowany odruch obronny. Wystarczy wejść na strony protestanckie, aby przekonać się z czego wyrósł i co jest istotą tego nurtu: wyzwiska pod adresem katolików, szydzenie z sakramentów, wyzywanie Maryi, świętych, papieża – i nie piszę tutaj o jakimś rodzaju arogancji, lecz chorej, zajadłej nienawiści do wszystkiego, co katolickie. Pomijam już tutaj w ogóle epistemologiczny poziom aberracji protestanckich mieszczących się w postaci tysięcy zborów i tysięcy zwalczających się wzajemnie „prawd” urągających nie tylko ludzkiemu rozumowi, ale również jakiejkolwiek wykładni teoriopoznawczej, bo szkoda na to czasu…

      2. Zgadzam się, że Kościół również uległ skażeniu moralnemu, jednak w kwestii obrony „wiary chrześcijańskiej” jako konkretnego podmiotu należałoby powiedzieć, że Jezus nie zakładał „wiary chrześcijańskiej”, lecz Kościół – odczytuję tu jakieś rozmydlenie tego zagadnienia i przemianowanie konkretnego systemu w jakiś wymiar abstrakcyjny ogólnie nieokreślony: w Ewangeliach Jezus nie mówi, że zbuduje „wiarę chrześcijańską”, lecz mówi o budowie Kościoła, a ten jest konkretnym systemem energo-materialnym, a nie samą li tylko „wiarą chrześcijańską”, a zatem to nie jest to samo. Tutaj również się zgodzę: zgnilizna moralna dotarła na same szczyty hierarchii, ale czy nie było jej nigdy wcześniej? Kiedy tam dotarła? Czy nasze czasy wyznaczają jakąś nowość pod tym względem? Pod wieloma względami tak, ale Kościół przeżywał już niejedną w swoich dziejach zapaść moralną, a jednak zawsze wychodził z nich zwycięsko. Czy naprawdę sądzisz, że opisywanie takich zjawisk doprowadzi do jego oczyszczenia, zamiast przysporzenia tylko przeciwników i apostatów. Poza tym, co ma porządek moralny do porządku poznawczego? W jaki sposób poziom moralny determinuje poziom poznawczy? Czy jeżeli ktoś się źle prowadzi, to automatycznie nie ma w niczym racji? Czy pytając kogoś o drogę nie uwierzysz mu tylko dlatego, że pije piwo w miejscu publicznym? Są to przecież dwa zupełnie różne porządki.

      3. KK jest wściekle atakowany: atak przybiera na sile i nosi (przynajmniej na razie) znamiona totalnej wojny informacyjnej – jest rzeczą pewną, że tak prowadzony atak jest skoordynowany, pytanie tylko przez kogo i w jakim celu? Wymieniłeś masonerię i żydowskich banksterów – być może, ale jeśli istnieją przesłanki, że powiązania KK z masoenerią i żydowskimi banksterami są prawdziwe na najwyższych szczeblach, to trzeba je teraz udowodnić – pogłoski niczego tutaj nie wnoszą poza jeszcze większym zamieszaniem lub powielaniem oszczerstw.

      Odnośnie encykliki i katechizmów mogę jedynie powiedzieć, że w obecnym stanie dogmatyka katolicka na poziomie edukacji trwa w totalnym regresie metodologicznym. Apologetyka katolicka (poza nielicznymi samodzielnie działającymi przypadkami zorganizowanymi oddolnie) praktycznie nie istnieje (również Jacek kiedyś to przyznał): pojęcia są rozmywane, tłumaczenia pokrętne i całościowo relatywnie rozpatrywane – niektóre pojęcia znikają zupełnie, np. heretyka nie można już nazywać heretykiem, żeby nie urazić jego uczuć (sic!). Dzieci, młodzież i studenci katoliccy zamiast uczyć się teologii, dogmatyki, propedeutyki filozofii czy gruntownej apologetyki, by dawać odpór wszelkim sektom, jak robili to ich dawni rówieśnicy, zajmują się obecnie głównie ekumenizmem i kolorowaniem mikołajków – jako dowód wystarczy porównać podręczniki do nauki religii ze szkół sprzed np. 80 lat z podręcznikami obecnymi – zapaść metodologiczna jest przerażająca. Stało się tak dlatego, że dogmatyka katolicka odeszła w XX wieku od ścisłej wykładni teologicznej, która przez wieki przypominała bardziej matematykę, niż przedmiot humanistyczny. W dzisiejszym bałaganie, okoliczność nadawania imprimatur już dawno przestał być narzędziem w walce z treściami antydogmatycznymi – to, że jakaś książka czy wersja katechizmu zawiera treści sprzeczne, a jednocześnie posiada imprimatur, przestała mnie dziwić już dawno – są to właśnie skutki regresu naukowego i protestantyzacja doktryny katolickiej. Obecnie zbieramy owoce decyzji hierarchów właśnie na polu edukacji i (moim zdaniem) tutaj właśnie zawiera się wyjaśnienie.

      Niepokoi mnie fakt tej słabości Kościoła (moim zdaniem głównej przyczyny zawłaszczania przestrzeni religijnej przez islam) i stopniowa inwersja normotypu kulturowego – na Zachodzie jest to już fakt dokonany w postaci trwającego procesu. Tutaj kwestia jest bardzo prosta, zwłaszcza w Polsce, gdzie kręgosłupem norm społecznych jest dominacja motywacji etycznych i kultura społeczna oparta na katolicyzmie: jeśli Kościół osłabnie, osłabnie normotyp, a jeśli osłabnie normotyp – game over – wówczas zwycięża silniejszy. Jeśli opisujecie KK w kategoriach negatywnych i w tym upatrujecie jakieś wyjście, to radzę się pospieszyć, bo za kilka dziesięcioleci osłabione społeczeństwo ulegnie wpływom silniejszej doktryny – i biorąc pod uwagę demografię, jest to tylko kwestia czasu. To, co opisujesz nosi znamiona jakiegoś buntu lub organizującej się schizmy – różne były losy tego rodzaju sytuacji, ale to co opisujesz nie napawa optymizmem. Bardzo możliwe, że autor eseju widzi opisywane kwestie szerzej, niż ja, niemniej jeśli piszesz o wielu ludziach zorganizowanych, to z miejsca nasuwa się pytanie: zorganizowanych do czego? Rozpracowania agentury wpływu działającej w Kościele? Powołania antypapieża? Wywołania presji? Moim zdaniem, metoda wytykania błędów nie zadziała i tylko jeszcze bardziej pogłębi kryzys. Dlaczego? Dlatego, że dojdzie do prawa stosunku reakcji i stopniowego zawału całej sytuacji. Zresztą wedle jakich algorytmów dochodzisz do wniosku, że ci, którzy zastąpią obecnych zdemoralizowanych hierarchów będą od nich lepsi? Konkretnie. Jaka byłaby tutaj metoda do zastosowania i jaka egzemplifikacja badawcza jest w stanie uwiarygodnić tego typu poczynania?

      Według tego, co piszesz można dojść do wniosku, że Izauryjczyk miał rację, Sobór Nicejski się pomylił, pierwsi teolodzy Kościoła opisujący ikonografię wczesnochrześcijańską jako wysoce użyteczną dla wiernych (zwłaszcza niepiśmiennych) „biblia paupellum” (np. św. Jan Damasceński) się mylili (byli wręcz bluźniercami), a sam Kościół (wbrew zapowiedziom Chrystusa) błądził na całej linii przez ponad tysiąc lat i poprowadził miliony ludzi na zatracenie jako czcicieli bałwanów – wszystko przez ten zły kler – dopiero gdy przyszedł protestantyzm, wraży krzyż z wizerunkiem Chrystusa mógł nareszcie zniknąć ze świątyń, wierni zostali wyzwoleni z okowów obrzydliwej ikonolatrii, prawda o złym KK wyszła na jaw, a całą sztukę sakralną można zepchnąć do lamusa jako wypadkową zaistniałego nieporozumienia. Litości! Moim zdaniem, kwestia ta została całkowicie rozstrzygnięta, ponieważ miała początek w niesubordynacji cesarza, a zakończyła się kilkakrotnie tą samą decyzją władz Kościoła: można modlić się do Boga za pośrednictwem obrazów. Oczywiście byli również później ludzie, którym się to nadal nie podobało (podobnie jak dziś), ale spór zawsze rozstrzygał się tak samo: można modlić się do Boga za pośrednictwem obrazów. Wątek ze zdobieniem świątyni Salomona nie jest tutaj tematem pobocznym, lecz ma dokładnie taki sam wymiar i jest niejako uzupełniający: Bóg nakazuje wybudować budowlę z kamieni, drewna, złota i brązu, przyozdobić go gigantycznymi posągami cherubów i oddawać mu pokłon, co z resztą Żydzi ochoczo czynili – Bóg nakazał to, ponieważ przykazanie nie dotyczyło bezwzględnego zakazu wykonywania posągów jako takich, lecz uznania w nich istnienia boga w określony (fizyczny), przez starożytnych pogan, sposób. Poza tym pojęcia „Watykan” jeszcze wówczas nie było w dzisiejszym rozumieniu – istniał Rzym jako „primus inter pares” całego KK. Również kwestia rzekomego biznesu jest nieprawdziwa, ponieważ ikonografia i pierwsze wyobrażenia Chrystusa sięgają pierwszych wieków – malowidła naścienne przedstawiające Chrystusa istniały na długo przed bizantyńskim handlem. Poza tym, kto na tym zarabiał? W jaki sposób np. biskupi uczestniczący w Soborze Nicejskim dorabiali się później na obrazach? Prowadzili domy aukcyjne? Handlowali kolekcjami sztuki? Konkrety. Ikonografia chrześcijańska to nie meteoryt, który pojawił się nagle w średniowieczu jako gotowy produkt do sprzedaży, lecz długotrwały proces sięgający pierwszych wieków – malarstwo chrześcijańskie rozwijało się stopniowo już w starożytności (Doura Europos, Pompeje, Monte Mario Advocata) osiągając w epoce kontrreformacji apogeum swego kunsztu. Sam handel relikwiami był przez Kościół zabroniony i zwalczany (podobnie jak inne negatywne zjawiska, np. bracia krzyżowi i biczownicy) – gdzie tu sens i konsekwencja? Zdajesz sobie w ogóle sprawę z następstw odrzucenia obecnie ikonografii chrześcijańskiej w KK i jego zwrot w stronę judaizujących sekt protestanckich? Wyobrażasz sobie, co by się działo przed kaplicą cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej? Kościół straciłby wówczas zaufanie kompletnie, bo jeśli o kulcie nie decyduje ścisła wykładnia teologiczna posiadająca kontinuum w Tradycji Apostolskiej, tylko jakaś „demokracja” aktualnie panujących, którzy mają za nic ustalenia poprzedników, to gdzie tu miejsce na wiarygodność innych ustaleń soborowych? Gdzie asystencja Boża w tym wszystkim? Jeśli podważasz „adekwatność” tych ustaleń z wolą Bożą, to tym samym podważasz z automatu praktycznie wszystko inne, co zostało dotychczas ustalone w taki sam lub podobny sposób – następstwo zakwestionowania asystencji Ducha Bożego przynosi zakwestionowanie innych zapisów, dotyczących innych form kultu i pogłębia entropię systemu dążącą do jego zniszczenia. Wskazanie zatem celu wcale nie jest „banalnie proste”, chyba, że zwyczajnie chcesz, aby katolicyzm stał się protestantyzmem.

      Zasadność przyjęcia wersji septuagintowej opisywał m.in. św. Augustyn – uzasadniał on konkretne powody dla których Kościół przyjął właśnie ten, aleksandryjski podział – był jego zwolennikiem do tego stopnia, że podział ten nazywa się często również podziałem augustiańskim. Poza tym podział septuagintowy przyjęty został również przez niektóre zbory protestanckie i powoływanie się tutaj na jakąś „biblijną wersję” uważam za niepoważne – nie istnieje żadna „biblijna wersja”, ponieważ żadna Biblia na świecie nie posiada numeracji dekalogu; a tym samym żadna Biblia nie potwierdza, ani żydowskiej (hellenistycznej i talmudycznej), ani katolickiej (septuagintowej), ani protestanckich (septuagintowej i helenistycznej) numerycznych wersji dekalogu – całość problematyki dotyczącej dekalogu na tym poziomie, mieści się tutaj w poszczególnych tradycjach dekodowania tekstu hebrajskiego przez poszczególne szkoły interpretatorskie. I tyle. Konkretna szkoła biblijna wywodząca się z konkretnych tradycji (rabinistycznych, katolickich czy protestanckich) posiada własne metody doboru kryteriów wedle których przyjmuje określone wcześniej podziały przykazań – dlatego twierdzenie o istnieniu jakiejś „biblijnej wersji” jest z gruntu fałszywe. Cieszę się, że w końcu przyznałeś, że podział septuagintowy „uczynił oczywiście ktoś inny” – rzecz właśnie w tym, że tym „kimś innym” (w przypadku podziału septuagintowego) byli Żydzi z diaspory aleksandryjskiej, a nie rzekomo kłamliwy KK, który coś pozmieniał, by oszukiwać ludzi – zarzut jest historyczny, nieprawdziwy, oszczerczy i powielany przez sekty millenarystyczne i na tym mi właśnie zależało jego sprostowanie.

      PS. Już słuchałem tego wystąpienia Jacka. Dziękuję.

      Pozdrawiam…

      1. Pastor mówi

        Witaj Andrzeju! Odpowiedź – na końcu (aktualnym) wpisów. Pozdrawiam

  15. lol mówi

    Art.: Obiektywny „Kler”? Znany jezuita (ojciec Dariusz Kowalczyk] miażdży tezy „katofobów”: „Smarzowski nie ma pojęcia ani o Kościele od ołtarza, ani od zakrystii”:
    https://wpolityce.pl/kultura/414415-znany-jezuita-miazdzy-tezy-katofobow
    Paweł Nowacki, reżyser, wydawca programu „Warto rozmawiać”, opozycjonista w PRL: „Kler” narzędziem do walki z Kościołem? Nowacki dla wPolsce.pl: „To jest wojna cywilizacyjna. Ma wywołać aurę radykalnego antyklerykalizmu”:
    https://wpolityce.pl/kultura/413922-kler-narzedziem-do-walki-z-kosciolem
    Konrad Kołodziejski: Nie oglądałem „Kleru”, ale mam zdanie na jego temat. W końcu Smarzowski też nie zna Kościoła, ale nakręcił o nim film:
    https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/414366-owszem-nie-znam-kleru-tak-jak-smarzowski-kosciola

  16. lol mówi

    art. Młodzi Szkoci do ojców Synodu: Desperacko chcemy dzielić się wspaniałym darem wiary z niekatolikami! Musimy zadbać o to, aby nasze lokalne wspólnoty katolickie były przesiąknięte katolickim spojrzeniem i nie wstydziły się tego, że taki punkt widzenia bardzo różni się od panujących trendów kulturowych. Życie sakramentalne, oprócz samej tylko niedzielnej Mszy świętej, musi być w sposób oczywisty i widoczny fundamentem katolickiej egzystencji. Musimy czerpać z naszego bogatego dziedzictwa, aby liturgia była celebrowana w sposób pełen piękna i blasku, aby odsłonić głębokie tajemnice [ukryte w Najświętszej Ofierze] i pociągnąć nas ku nim- czytamy w liście. Szkoci domagają się również od kapłanów, aby pełnili rolę ojców duchowych, nie administratorów czy “kumpli”. Apelują ponadto, aby Kościół zareagował na obecny w świecie kryzys rodziny i śmiało okazywał wzorzec małżeństwa:
    https://medianarodowe.com/mlodzi-szkoci-do-ojcow-synodu-desperacko-chcemy-dzielic-sie-wspanialym-darem-wiary-z-niekatolikami/

  17. Pastor mówi

    Witaj Andrzeju! Miło się z Tobą polemizuje! Im dłużej wymieniamy się argumentami, tym więcej pojawia się: a) punktów stycznych, oraz b) nowych problemów. Ad. 1) Przepraszam Cię za brak kindersztuby Twoich protestanckich dyskutantów. Ad. 2) Co do skażenia KK: jest między nami zgoda. Nieporozumienie w sprawie terminu: ‘wiara chrześcijańska’. Jakiegoś musiałem użyć; wypływa on z mojej aktualnej wiedzy; zapewne nie przystaje do wiedzy i wyobrażeń Założyciela; problem: jak zrekonstruować, co wiedział Założyciel? Masz nadzieję (ona, jak sądzę, wynika z tego, co było), że KK kolejny raz wyjdzie zwycięsko z kryzysu! Niestety, nie ma automatyzmu, że to co było – stanie się jeszcze raz! A pokorne milczenie tych, którzy tak naprawdę tworzą Kościół (czyli wiernych), tylko rozzuchwala zdemoralizowanych hierarchów. Tu jest potężny problem: jak w strukturze dogmatyczno-hierarchicznej prowadzić dyskusję? Pytasz: „Czy jeżeli ktoś się źle prowadzi, to automatycznie nie ma w niczym racji?”. Odpowiem: jeśli ma być pasterzem i swoim życiem dawać przykład – to TAK! Społeczność wierząca ma moralne prawo odmówić mu wiarygodności. Oczywiście, dobrze jest przemyśleć czego dotyczyć ma zakres: „w niczym”! Albowiem wiarygodność sięga wpojonego (przyswojonego przez jednostkę) systemu wartości, który ma być busolą postępowania. Wiąże porządek moralny z porządkiem poznawczym (dlatego tak społeczeństwu potrzebny jest stały punkt odniesienia!), choć tu może nie funkcjonować zwykłą relacja determinacji. Pytasz: czy „opisywanie takich zjawisk doprowadzi do jego oczyszczenia, zamiast przysporzenia tylko przeciwników i apostatów”? Chciałbym, by doprowadziło do oczyszczenia, dlatego biję na alarm! Jak się zachowa dowództwo i reszta uczestników wydarzeń – czas pokaże, a ich postępowanie będzie pochodną tego, co cenią/chcą osiągnąć. Ad. 3) To KK (m.in. w encyklikach, także wypowiedziach hierarchów, itd.) tak precyzował zagrożenia! Pełna zgoda, że (jak piszesz): „Odnośnie encykliki i katechizmów mogę jedynie powiedzieć, że w obecnym stanie dogmatyka katolicka na poziomie edukacji trwa w totalnym regresie metodologicznym. Apologetyka katolicka (…) praktycznie nie istnieje”. Uważam, że to jest celowe i metodyczne rozbrajanie KK na poziomie aksjologicznym, pozbawianie przewagi merytoryczno-dogmatycznej! Dlatego też, najprawdopodobniej, KK z tej zawieruchy, tak jak uprzednio, nie wyjdzie zwycięsko. Ty określasz ten proces passusem: „regres naukowy i protestantyzacja doktryny katolickiej”. Ja postrzegam to jako poddanie się post-modernistycznej destrukcji (KK jej, niestety, uległ jej). Jej przejawy, to rozmywanie pojęć, pokrętne tłumaczenia i relatywizacja. Aksjologicznie słaby KK może być tylko obiektem ekspansji. Co do buntu lub schizmy: to są nadinterpretacje. Póki co, tylko widzę ludzi, którzy, podobnie jak ja, niepokoją się tym, co się dzieje w KK, i biją na alarm. Jednak by odbudowywać, coś wcześniej winno się skończyć! Czy nowi przywódcy będą lepsi? Nie wiem. To ich działania oraz charyzma skupi wiernych wokół nich; jeśli nie, to KK może się nie podnieść!
    Trzy pytania, które wcześniej zadałem, są pewną pułapką. Kulturowo-semantyczną. Istota, opisywana jako Wszechmocny (płeć męska?), onegdaj przekazała objawienie. Pierwsze założenie teorio-komunikacyjne mówi, że aby komunikat dotarł do odbiorcy, winien być tak sformułowany, by mógł do niego dotrzeć. Czy przekaz był w języku hebrajskim, czy formie telepatycznej – nie wiem. Lecz winien uwzględniać struktury percepcyjno-myślowo-językowe nomadów, by mógł do nich dotrzeć. Piszesz, że Izauryjczyk oraz Sobór Nicejski rozstrzygnęli problem. Ja postawił bym znaki zapytania, czy dobrze to zrobili i czy było to możliwe. Wskazujesz, że Żydzi zdobili Arkę. Czy jest to równoważne z przedstawianiem wizerunku Wszechmocnego? Od razu zastrzegam, że Muzyka i Sztuka związana z chrześcijaństwem wygenerowała tyle arcydzieł, że jeśli chciałbym, by coś przetrwało z naszej cywilizacji – to właśnie to! Im więcej wiem, tym bardziej się zastanawiam, czy KK mógł błądzić przez ponad tysiąc lat (dodatkowo: czy błądził ‘mniej’ niż pozostałe Kościoły?). Mam nadzieję, że nie. Natomiast zastanawiam się, czy powinien stawiać szereg problemów w sposób tak skrajnie ostry (nie wspominając o działalności św. Inkwizycji, która początkowo miała tylko nauczać!; to jest dobry przykład ‘ześlizgiwania’ się organizacji z nawigowania do pierwotnie wytyczonego celu). Kolejny problem: czym było Nauczanie Chrystusa oraz objawienia? Kontynuacją, czy modyfikacją Pierwszego Przekazu? Czy przedstawianie wizerunku Chrystusa narusza (tak?; nie?) Pierwszy Przekaz, czy jest dopuszczalne ze względu na specyfikę percepcyjno-intelektualną ludzi? Pytań mam jeszcze dużo.
    Póki co polemikę na temat funkcjonowania (oraz przychodów) późno-starożytnych oraz wczesnośredniowiecznych struktur KK podaruję sobie, tym bardziej, że problem, czy KK stracił zaufanie/wiarygodność za chwilę może być bezprzedmiotowa. Serdecznie pozdrawiam!

  18. lol mówi

    art. Do widzenia, czyli o tym, dlaczego katolicy muszą się udać na emigrację wewnętrzną – Agnieszka Sztajer:
    na: http://www.bibula.com/?p=104753 [Za: Myśl Konserwatywna – Tradycja ma przyszłość (8 października 2018) — [Org. tytuł: «Sztajer: Do widzenia, czyli o tym, dlaczego katolicy muszą się udać na emigrację wewnętrzną»]

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.