Giertych: „O ja nieszczęsny!” Cóż tam, panie, w polskiej polityce? Podsumowanie dnia (6.07.2018)

Roman Giertych / Fot. YouTube
4 1 463
Małgorzata Gersdorf / fot. sejm.gov.pl
Małgorzata Gersdorf / fot. sejm.gov.pl

Małgorzata Gersdorf nie daje o sobie zapomnieć. Każdego dnia pojawia się w byłym miejscu pracy i każe się tytułować: I Prezes Sądu Najwyższego. To nic, że nie może podpisać żadnego dokumentu. Ważne, że jest, pokazuje swoją śliczną buźkę i widokiem uszczęśliwia pracowników sądu. Jest niczym nimfa III RP. Mimo przekroczonego wieku emerytalnego, który odesłał ją na wieczny urlop, cały czas jest płodna, co chwilę płodząc mity na swój temat oraz dokarmiając postkomunistyczny matrix. Co prawda, mityczna nimfa była uosobieniem sił żywotnych przyrody, zaś Małgosia jest uosobieniem postkomunistycznej kasty III RP. Dziś nasza nimfa spotkała się z gościem z zagranicy. Z szefową organizacji, która w myśl kulturowego marksizmu, walczy o „prawa człowieka” i „praworządność”, a tak naprawdę zbija ogromny hajs i promuje cywilizację śmierci. Gośka spotkała się z szefową Amnesty International. Tak, tego Amnesty, które nie kiwnęło palcem by stanąć w obronie bestialsko głodzonego Alfiego Evansa. O komentarz w sprawie spotkania został poproszony rzecznik Sądu Najwyższego Michał Laskowski: To, czy goście z zagranicy przyjmują przejście prezes Gersdorf w stan spoczynku okaże się podczas dzisiejszych spotkań. Ale ja rozumiem, że skoro umawiają się dzisiaj, a ta sytuacja jest znana także na świecie, to jest to wyraz poparcia dla niej, dla tego rozumienia konstytucji i zasad praworządności, jakie prezentuje. O tak, któż by nie chciał spotkać najpłodniejszej z płodnych radców prawnych TVN24 (Gersdorf zasłynęła z tego, że jako radca prawny doradzała polskojęzycznej stacji)? Nie tylko szefowa Amnesty International, ale także szef Europejskiej Sieci Rad Sądownictwa i prezes Sądu Najwyższego w Holandii, spotkają się z nią na dniach. Audiencje nie mają końca…

Roman Giertych / Fot. YouTube
Roman Giertych / Fot. YouTube

Wskrzesiciel Młodzieży Wszechpolskiej po 89. ma kłopoty. Za wesołego Romka, zabiera się „prokurator” dla mecenasów. Zostało wszczęte dochodzenie dyscyplinarne ws. przekroczenia granic wolności słowa przez ex-lidera LPR. Chodzi o wypowiedzi z 10 i 11 października 2016 roku. Postępowanie prowadzone jest w sprawie. Nikt nie ma przedstawionych zarzutów – poinformował rzecznik Okręgowej Rady Adwokackiej Michał Fertak. Chodzi o wybryk jakiego Romek dopuścił się w dwóch programach. Pierwszy dotyczy wypowiedzi w programie Stokrotki „Kropka nad i”. Na pytanie: A boi się pan ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry odpowiedział: Nie, nie boję się (…) Ja bym na miejscu Zbigniewa Ziobry bał się jednej rzeczy – jak zostaną przedstawione zarzuty Donaldowi Tuskowi, to ktoś będzie musiał ponieść odpowiedzialność. Na pewno poniesie ten prokurator, który będzie miał to czelność zrobić, ale może i również on. Drugi wybryk dotyczy cyklu wideo „3×3” portalu wyborcza.pl. Jestem ciekaw, czy Jarosław Kaczyński znajdzie prokuratora, który w sprawie Smoleńska postawi zarzuty Donaldowi Tuskowi, bo taki prokurator sam za parę lat zostanie skazany dla portalu Michnika powiedział wesoły Romek. I Zastępca Prokuratora Krajowego, Bogdan Święczkowski nie ma zamiaru Giertychowi odpuścić. Mówi o przekroczeniu granic wolności słowa oraz etosie adwokata.

Giertych nie pozostał dłużny i opublikował list, w którym, w uszczypliwych słowach zwraca się do Prokuratury Krajowej. List nosi tytuł „Samokrytyka 2.0”: O ja nieszczęsny! Zapomniałem przecież, że w kraju, gdzie rządzi pan Prokurator i jego towarzysze nikt nie może się czuć spokojny. Fakt, że nie ma niczego na sumieniu nie oznacza przecież, że nie można mu jakiegoś zarzutu postawić! Bezmyślność moja i brak zrozumienia nowej, wspaniałej rzeczywistości jest porażająca. Słusznie pan Prokurator wytknął w zawiadomieniu do Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Rady Adwokackiej, że taka pewność siebie i swojej lub klienta niewinności nie wypada adwokatowi. Roman jak za starych dobrych lat, gdy jeszcze latał po mieście z ekipami Młodzieży Wszechpolskiej, poszedł po bandzie. Pojawia się tylko jeden problem. Jeśli Romek straci prawo wykonywania zawodu, kto będzie bronił sitwy Amber Gold i OLT Express?

Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych postanowiło pobawić się w pro-ukraińskiego sponsora. Resort wyłożył szmal na rozwój ukraińskiego sadownictwa na Wołyniu. Sponsoring odbywa się w ramach projektu „Zachodnioukraińska Kooperatywa Ogrodniczo-Sadownicza” (więcej na e-sadownictwo.pl oraz propozitsiya.com). Z naszego budżetu będzie opłacane szkolenie Ukraińców w zbieraniu malin, a za 70 tysięcy złotych opłacimy sadzonki oraz ekologiczne środki ochrony roślin. W gąszczu złych wiadomości, jednak zdaje się być dobra. Maliny trafią na polski rynek. Chociaż… dlaczego nie można było tych pieniędzy wyłożyć na rozwój polskiego sadownictwa?

Zupełnie na koniec. 8 lipca pod Jasną Górą ma się zawiązać zgromadzenie pederastów i zboczeńców. Z całego serca liczę na powtórkę z 1655… Wszak w paradzie będą maszerować tylko chłopcy w stringach i lesbijki włosami na klacie, mimo wszystko należy dać im opór.

Źródło cytatów: niezalezna.pl

Przeczytaj także:

Gigantyczne odprawy dla sędziów Sądu Najwyższego! Statystyczny Polak na takie sumy zarabiałby wiele lat. Podajemy dokładne sumy

Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Pola kowalska mówi

    Absur kraju Podbitego dla ZDRAJCOW Odszkodowanie bez zartow i hipokryzji nie dosc ze sa do d****to jeszcze bojonskie ODPRAWY ZA ZDRADY STANU znow jakos od DU**** strony nasz OKUPANT kaze zdrajcow OKRUTNIE stanowiska DOZGONNE

  2. Bolo mówi

    Kiedy w Polsce beda rzadzic i decydowac rdzenni Polacy?

  3. Jacek mówi

    „W gąszczu złych wiadomości, jednak zdaje się być dobra. Maliny trafią na polski rynek”??????????????????????????To dobra wiadomość????????????????????????????Ze trafią pryskane oraz nawożone nie wiadomo czym?Niektóre chłodnie mają już zapasy tego „dobra”,które nie spełniły europejskich norm i nie mogą ich sprzedać.Ale spoko,pomieszają z naszymi i pójdą.A polskich malin jest do oporu i nie ma je kto zbierać,Ukraińcy nie dopisali.Zresztą nie ma się co dziwić-ile im można w tym roku zapłacić?Wczoraj na skupie cena malin wynosiła 1.70 na pulpę i 2.30 ekstra!!!A jeżeli komuś przelewają pieniądze za owoce na konto,trzeba czekać na nie 30 dni!!!

  4. Andy mówi

    Do Jacek masz całkowita racje, w sytuacji gdy istnieje nadprodukcja( niemożność sprzedaży) na polskim rynku sponsorowanie konkurencji to zdrada stanu, rząd powinien przeznaczyć te pieniądze na otwarcie nowych rynków sprzedaży ale zydozad nie zajmuje się dobrem polaków.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close