Zakazane noże. Sukces czy porażka wymiaru sprawiedliwości?

Walka nożem / Fot. Facebook
0

Polacy to jeden z najbardziej rozbrojonych narodów Europy i świata. Jednym z najbardziej rozbrojonych, bo na rubieżach Europy jest Wielka Brytania – która z wielkość ma wpisaną tylko w nazwie. Kiedyś ten kraj był wielki i potężny, a był takim dzięki wolności dawanej poddanym monarchy brytyjskiego. To tu narodziła się myśl wolności gospodarczej, tu narodzili się John Lock i Adam Smith. Tutaj nawet swoje zbrodnicze idee swobodnie mógł głosić Karol Marks, gdy w Europie był persona non grata. Tutaj też sir Arthur Canan Doyle opisywał niezliczone zagadki kryminalne przenikliwie rozwiązywane przez mojego ulubionego bohatera powieści – Sherlocka Holmesa.

Myślę sobie, że wszyscy oni staliby w osłupieniu mogąc zobaczyć na własne oczy jak Wielka Brytania zmieniła się przez ostatnie dekady. Z wolności gospodarczej pozostała jedynie niewielka biurokracja i wciąż jeszcze względnie przystępny system podatkowy, choć i tak już wielokrotnie bardziej rozbudowany, i skomplikowany w porównaniu do niegdysiejszego.

Z wolności osobistych pozostało jeszcze mniej. Poprawność polityczna pożera słynąca kiedyś ze swobody wypowiedzi Brytanię. Na ulicach spotkać można policyjne „tęczowe patrole”, których zadaniem jest wyłapywanie przejawów niesprecyzowanej dotąd „mowy nienawiści”. Broń palną, co się w głowie nie mieści, mają tylko nieliczni policjanci, a pamiętam kiedy jako dziecko czytając Sherlocka Holmesa napotykałem na zdania takie jak Watsonku, czy masz przy sobie swój rewolwer? Dzisiaj może być potrzebny lub Zawsze kiedy idę do Wschodniego Londynu, Watsonku, biorę ze sobą broń. Topografia miasta nie zmieniła się, a ja chciałbym wybierając się po zmroku do wschodniej części miasta mieć możliwość wziąć ze sobą broń…

Wielka Brytania to kraj pogrążony w absurdach. Zakaz posiadania broni mnie jako wolnościowca bardzo denerwuje, ale w Londynie istnieje jeszcze głupszy zakaz – zakaz posiadania noży. Od pewnego czasu miasto boryka się z napadami młodocianych nożowników, którzy łupią, a czasami ranią i mordują niewinnych, bezbronnych ludzi. Zupełnie nie pojmuję skąd pomysł, że odebranie ludziom broni uczyni ich życie bezpieczniejszym? Przecież, to zapewnienie bandycie, że będzie jedynym człowiekiem z bronią w okolicy, dzięki czemu nikt nie będzie miał szansy go powstrzymać. To oczywiste. Co gorsza, Brytyjczycy gorąco popierają takie rozwiązania. Do tego oczywiście dochodzi propaganda sukcesu. Na przykład w dzisiejszym The Sun czytam, że pani Dick – naczelnik policji londyńskiej – chwali się sukcesami programu, a przestępczość z bronią spadła o jakiś procent. Rzeczywiście spadła, ale jednocześnie wzrosła wykrywalność przestępstw i liczba aresztowań ludzi posiadających noże. Akcja „stop and search” (zatrzymaj i przeszukaj) w najbardziej niebezpiecznych częściach miasta spowodowała, że wielu nożowników po prostu trafia do aresztu zanim zaatakuje, ale nie zmniejszyła się przez to liczba noszonych noży czy broni palnej. Mało tego, wśród zatrzymanych jest wielu prawowitych obywateli, na przykład ostatnio zatrzymano i aresztowano budowlańca, który miał nóż sprężynowy, właściwie mały nożyk, którego używa do przygotowywania śniadania w pracy, ale ponieważ był sprężynowy, czyli nielegalny, to został aresztowany przez nieustraszonych oficerów Scotland Yard.  A co z nożami kuchennymi?

Jeśli jakikolwiek rząd chce naprawdę bezpieczeństwa obywateli, to powinien jak najszybciej pozwolić im swobodnie zbroić się, bo złego człowieka z bronią, który nie będzie zważał na zakazy i nakazy wymiaru sprawiedliwości, może powstrzymać tylko dobry człowiek będący w jej posiadaniu.

Przeczytaj także:

Skandal! Matka nie odpowie za bestialski mord na własnym dziecku

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.