[WIDEO] Wirusowe szaleństwo: 30 Polaków wróciło z Chin, a premier zachęca do szczepień na grypę, czyli wszyscy jesteśmy bezpieczni do czasu

Fot. Twitter
2

“Są oni w pełni za, zabezpieczeni, będą mieli wykonane badania, które potwierdzą bądź wykluczą obecność wirusa” – zapewnił podczas konferencji minister zdrowia. Dla powracających przygotowano bowiem oddzielny budynek szpitalny w Wojskowym Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu. O bezpieczeństwie Polaków zapewniał także premier Mateusz Morawiecki. Pozostaje mieć nadzieję, iż sprawa nie zostanie tak żałośnie zbagatelizowana, jak w przypadku grupy polskich studentów wracających z Chin.

“Wielu Polaków zadaje sobie dzisiaj pytanie, czy są w obliczu tej epidemii, która w Chinach panuje, bezpieczni. Chcemy podkreślić, że to bezpieczeństwo jest; w Polsce jesteśmy bezpieczni” – oznajmił premier. Pytanie tylko, na jakiej podstawie? Czyż nie mniej bezpiecznie czuli się Niemcy, Włosi czy w końcu Finowie, do których wirus dotarł? Czy nie jest dobrym rozwiązaniem wzięcie pod uwagę strategii innych państw, jak choćby Indonezji, która wszystkich pasażerów z Chin wstępnie dezynfekuje już na lotnisku?

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Oczywiście, opinię publiczną uspokojono faktem, iż koronawirus do Polski “jeszcze nie dotarł”. A raczej “żadna z osób przetransportowanych do Polski nie ma tych objawów choroby, o których dzisiaj już wiemy, ale oczywiście będą poddane odpowiedniej obserwacji.” Biorąc pod uwagę choćby badania Amerykanów i ich dotychczasowe ustalenia, wiadomo już, iż wirus może inkubować przez okres 14 dni. Zarażony nie musi w ogóle wykazywać żadnych “znanych objawów”. Zakładając jednak, iż rzeczywiście powracający zostaną gruntownie przebadani – czy to jest linia obrony kraju przed epidemią o międzynarodowym zasięgu? Pocieszanie obywateli, iż “wirus tu jeszcze nie dotarł”? W dodatku, jakby zmieniając temat, premier zachęcił wszystkich do… szczepienia się na grypę.

Globkurier [CPS] PL

“One rokrocznie są oferowane, są rzeczą, którą warto wykonywać, ponieważ obniżają ryzyko zachorowania na klasyczną grypę, ale ta klasyczna grypa potrafi być przecież bardzo groźna” – zaznaczył. Zaiste, grypa potrafi być groźna. Czy jednak szczepienie się przeciwko niej, de facto w przeddzień ewentualnego przedostania się do Polski koronawirusa jest priorytetem czy, chociażby, dobrym pomysłem? Cóż. Z informacji z łódzkich portali wynika, że już teraz w aptekach brakuje maseczek ochronnych.

Minister zdrowia Szumowski z kolei pochwalił się przed rodakami prężnością systemu. “W tej chwili pomimo że tej epidemii w Polsce jeszcze nie ma, państwo polskie osiągnęło taki etap, że mamy uruchomione dwa referencyjne laboratoria w pełni mogące diagnozować obecność lub brak wirusa” – poinformował z dumą. To dobrze, iż “pomimo, iż epidemii jeszcze nie ma”, istnieje możliwość diagnozy. Gorzej byłoby zaiste, gdyby epidemia już się zaczęła a laboratoriów by nie było. Ta kwestia wypada zdecydowanie “na plus”. Swoją drogą – dwa laboratoria to niezbyt wiele. Szumowski jednak dalej uspokaja.

“Czy ten wirus pojawi się w Polsce czy nie – a jestem przekonany, że prędzej czy później on się pojawi – to już nic nie zmieni w naszym trybie postępowania. Jesteśmy już naprawdę gotowi. Możemy go diagnozować w Polsce” – przekonywał. W tym momencie należy przystanąć i zastanowić się, co minister miał na myśli. Czy jesteśmy krajem gotowym na walkę z wirusem – czy tylko na diagnozowanie go? Jest to, zdaje się, istotna różnica. Wydaje się, iż chory posiadający konkretne symptomy i świadomy epidemii bardziej ucieszy się nie z diagnozy, a z zapewnienia dostępu do właściwych leków i opieki medycznej. Ostatecznie, to nie diagnoza “zabija” wirusa.

Doprawdy, zadziwiająca jest ta buta, tudzież szaleńczy optymizm polskich polityków. Znajdujemy się bowiem w sytuacji, w której amerykański zespół ekspertów wyraża niepewność i niepokój w związku z epidemią. Mówi się o “istnieniu wielu niewiadomych”, trudnych do przewidzenia scenariuszach, mutacjach. Polska służba zdrowia jednak już to wszystko “ogarnęła”. Jak dobrze jest żyć w takim kraju. Nie mniej, wśród tylu zapewnień, być może warto zabezpieczyć się, w miarę możliwości, we własnym zakresie. Tak na wszelki wypadek. Oczywiście, “wszyscy jesteśmy bezpieczni”. Do momentu, gdy okaże się, iż jednak “coś poszło nie tak, czegoś zabrakło, czegoś nie przewidziano i w ogóle brakło akurat funduszy”.

Źródło informacji: PAP, Dziennik Łódzki

Przeczytaj również:

Biały Dom: spotkanie ekspertów ds koronawirusa. „Istnieje wiele niewiadomych”, a USA wdraża nowe procedury

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Anna mówi

    W sobotę 30 osób wróciło z Chin. Nikt nie został przebadany nawet nie zmierzona została temperatura

  2. Anna mówi

    Taka duża grupa podróżował z Szanghaju do Monachium a później do Gdanska

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.