Polacy coraz częściej wybierają Polexit. Sondaż
Najnowszy sondaż SW Research przeprowadzony dla Onetu pokazuje, że wielu Polaków nie spodziewa się wyjścia Polski z Unii Europejskiej po wyborach parlamentarnych w 2027 roku. Blisko połowa respondentów uznaje taki scenariusz za nierealny.
Badanie dotyczyło opinii na temat tzw. polexitu, czyli ewentualnego opuszczenia UE przez Polskę po nadchodzących wyborach. Ankietowanym zadano wprost pytanie o to, czy ich zdaniem taki rozwój wydarzeń jest możliwy.
Z odpowiedzi wynika, że 45,9 proc. badanych nie wierzy w realizację takiego scenariusza. Odmienne stanowisko zajmuje 29,9 proc. respondentów, którzy dopuszczają możliwość wyjścia Polski z Unii.
Wyraźnie widoczna jest też duża grupa osób niezdecydowanych. Aż 24,2 proc. ankietowanych nie potrafiło jednoznacznie ocenić, czy polexit po wyborach w 2027 roku jest realny.
Komentarz: Wraz z każdą decyzją eurokratów, która ogranicza nasz potencjał narodowy, poparcie dla takiego kroku będzie rosło.



Jestem zagorzałym przeciwnikiem POLEXITU. Nie tędy droga. To długotrwałe, kosztowne i nieskuteczne. To gówno należy po prostu na kopach z Polski wypierdolić z dnia na dzień
Dziś z Unii Europejskiej pozostała jedynie nazwa. To, co się dzieje na „Starym kontynencie” przypomina rządy stada małp wyposażonych w brzytwy. Pod płaszczykiem dbałości o obywatela Unia nakłada coraz to nowsze ograniczenia, niszczy dorobek wielu poprzednich pokoleń jednocześnie wyprowadzając gigantyczne środki poza swoje granice uzależniając się od zewnętrznych dostaw.
Degradacja przemysłu postępująca od lat, głębokie zmiany w sposobie życia, napływ wpierw (od połowy lat pięćdziesiątych) gastarbeiterów później ich rodzin a na końcu mas uchodźców ekonomicznych zmieniły oblicze „Europejczyków”.
Wyjście z tego czegoś co z przyzwyczajenia tylko zwane jest „Unią Europejską” byłoby jednak obciążone wieloma zagrożeniami. Dość przypomnieć tzw. „wojnę celną” wypowiedzianą przez Niemcy Polsce w 1925 roku. Pretekstem były ceny węgla i oczekiwania preferencyjnych warunków eksportu a tak naprawdę cel był jeden, niezmienny od chwili uzyskania przez Polskę niepodległości, od chwili zbrojnej napaści Lenina na nasz kraj w 1919 roku i zakamuflowany do dzisiaj. Celem tym było zniszczenie odradzającego się w wielkich trudach państwa polskiego. Dziś spodziewać się by się można podobnej wojny pod hasłami troski o polską demokrację, klimat i bezpieczeństwo mniejszości wszelkiej maści i autoramentu. Polski eksport do Unii Europejskiej to prawie150 miliardów euro a import to około 145 miliardów euro.
Dlatego do wyjścia z tzw. „Unii” należałoby się bardzo solidnie przygotować gospodarczo i ekonomicznie. Dziś średni udział zagranicznego kapitału w polskim przemyśle to około 50 – 60% a w niektórych branżach przekracza 70%…
Największymi inwestorami są Niemcy, Holandia i Francja czyli „sami swoi” w unijnym planowaniu, na co w przypadku planowanego polexitu trzeba brać poprawkę na lata wcześniej i to mając prawdziwie polskie rządy w Polsce a nie tworzone przez frakcje polityczne rządopodobne grupy wasali.
Jest też niewielka szansa na zmiany w samej Unii, na powrót do pierwotnego jej kształtu na skutek szoku który jej grozi nieuchronnie w obliczu kontynuacji zielonego samobójstwa, zawirowań wojennych i azjatyckiej ekspansji.
Unia to piekło ,do którego rozgarnięty inaczej naród dobrowolnie wstąpił. Oszuści,złodzieje ,zboczeńcy,przestępcy w białych kołnierzykach traktują nas jak zdobytą kolonię. Zasłużyliśmy,głupota boli Dziś tracimy naszą tożsamość i suwerenność ,ale jutro tu będzie pole walki.
Obawa przed Polexitem wypływa z powszechnej (niestety) niewiedzy. Polacy są ZA swobodnym przepływem towarów, usług i za otwartymi granicami. I są w błędzie sądząc, że to zapewnia unia. To za czym tak bardzo opowiadają się Polacy wynika z układu z Schengen. Unia jest tylko polityczną, komunistyczną czapą dryfującą w stronę faszyzmu. I ten fakt media powinny uzmysłowić Polakom, a wialiby z tej unii w podskokach. Politycy są wstrzemięźliwi w tej kwestii ponieważ unia ich sowicie opłaca i jak to politycy patrzą tylko swojego interesu. Coraz trudniejsze życie i gospodarowanie nie obchodzi ich wcale, bo ich nie dotyczy .
Gdy Polacy byli gastarbeiterami u helmutów, a później wyspiarzy, to było gites tenteges. Gdy gastarbeiterzy są w Polsce, to być ohydna sprawa, Kali mówić, a nawet moralizować.
No to teraz proszę wymienić gdzie i ile powstało zakazanych polskich stref czy dzielnic no-go, o ile wzrósł z tytułu obecności Polaków wskaźnik gwałtów, rozbojów, ilu naszych rodaków biegało i nadal biega z nożami po ulicach i placach zabaw? Ile redakcji zostało przez Polaków rozstrzelanych? ile samochodów zostało spalonych przy okazji masowego plądrowania sklepów?
Czy autorasista i oikofob kreujący się na dowcipnego mędrca odpowie?
Rusofob Hamujrabbi jak zwykle żyje w alternatywnej rzeczywistości i to, co dzieje się gdzieś, zaszczepia na polski grunt. Jak rusofob jest tak zainteresowany, co komu wzrosło, a co spadło, niech sięgnie po roczniki statystyczne z krajów, gdzie Polacy byli lub są gastarbeiterami. Co i tak na nic się zda, bo według rusofoba Polacy, to nacja, która nic nikomu nigdy nie zrobiła, to wręcz „naród wybrany” i nic tylko do rany przyłóż, może wyżre. A ile to „redakcji” zostało rozstrzelanych? Pod murem, czy nad dołem?