Postaw mi kawę na buycoffee.to

„Niech spie… i Polska, i Polacy!” Zełenski obraził Rzeczpospolitą i Polaków

W. Zełenski
0

Relacje polsko-ukraińskie znalazły się w najpoważniejszym kryzysie od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Choć bezpośrednim źródłem obecnych napięć pozostaje spór o pamięć historyczną i gloryfikację UPA, coraz więcej wskazuje na to, że problem sięga znacznie głębiej. W centrum konfliktu znalazła się postawa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, który – zdaniem krytyków – nie tylko odrzucił możliwość kompromisu z Warszawą, ale również świadomie doprowadził do dalszej eskalacji sporu.

Punktem zwrotnym była decyzja władz Ukrainy o nadaniu Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych „Północ” honorowego miana „Bohaterów UPA”. W Polsce krok ten został odebrany jako kolejna próba gloryfikacji organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo dokonane na polskiej ludności cywilnej podczas II wojny światowej. Mimo to Warszawa nie zdecydowała się od razu na ostrą reakcję.

SKLEP-WPRAWO.PL

Z informacji ujawnionych przez media wynika, że prezydent Karol Nawrocki pozostawił stronie ukraińskiej czas na wyjście z kryzysu. Oczekiwano rozmowy z Wołodymyrem Zełenskim oraz konkretnych działań, które mogłyby świadczyć o gotowości do poprawy relacji. Wśród rozważanych kroków miało znaleźć się m.in. rozszerzenie zgód na prowadzenie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych dotyczących polskich ofiar zbrodni wołyńskiej.

Według dostępnych relacji Polska przedstawiła również propozycje kompromisowe. Rozważano rozwiązania pozwalające obu stronom zachować twarz, m.in. zmianę podporządkowania jednostki wojskowej lub przyjęcie wspólnej deklaracji historycznej wzorowanej na wcześniejszych porozumieniach międzynarodowych. Celem miało być oddzielenie bieżącej współpracy strategicznej od sporów dotyczących pamięci historycznej.

WSPARCIE WPRAWO.PL

Mimo tych działań nie doszło do przełomu. Kolejne tygodnie nie przyniosły ani oczekiwanej rozmowy na najwyższym szczeblu, ani sygnałów świadczących o gotowości władz Ukrainy do poszukiwania kompromisu. W Warszawie zaczęło dominować przekonanie, że strona ukraińska wykorzystuje dialog przede wszystkim do zyskania czasu, nie zamierzając w rzeczywistości zmieniać swojego stanowiska.

Taką ocenę sytuacji przedstawił również szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP Marcin Przydacz. Podkreślił, że władze Ukrainy miały pełną świadomość konsekwencji swoich działań, a mimo licznych rozmów i prób znalezienia rozwiązania nie zdecydowały się na żaden krok prowadzący do deeskalacji. W jego ocenie dalsze prowadzenie dialogu pozbawionego realnych efektów nie miało już sensu.

Dodatkowe kontrowersje wywołały wypowiedzi byłego deputowanego Rady Najwyższej Ihora Mosijczuka, który twierdził, że podczas jednej z narad w gabinecie prezydenckim Wołodymyr Zełenski miał w wyjątkowo obraźliwy sposób odrzucić pomysł przekazania sporu historycznego do rozstrzygnięcia historykom obu narodów. Relacje te nie zostały oficjalnie potwierdzone przez władze Ukrainy, jednak stały się przedmiotem szerokiej dyskusji zarówno w Polsce, jak i w ukraińskich mediach społecznościowych.

Mosijczuk zwracał również uwagę na wcześniejsze napięcia związane z eksportem ukraińskiego zboża przez Polskę. Według niego część ukraińskich eksporterów wykorzystywała system tranzytowy do sprzedaży produktów na polskim rynku, co przyczyniło się do spadku cen i pogorszenia sytuacji polskich rolników. W jego ocenie problem ten był znany władzom w Kijowie, jednak nie spotkał się z odpowiednią reakcją.

Coraz częściej pojawiają się także głosy wskazujące, że polityka historyczna stała się dla ukraińskich władz narzędziem mobilizacji własnego elektoratu oraz odwracania uwagi od problemów wewnętrznych. Krytycy Zełenskiego zarzucają jego ekipie rosnącą centralizację władzy, ograniczanie pluralizmu politycznego, problemy z przejrzystością funkcjonowania państwa oraz niewystarczającą walkę z korupcją. W ich opinii konflikty zewnętrzne pozwalają odsunąć na dalszy plan debatę o tych problemach.

Nie zmienia to jednak faktu, że Polska pozostaje jednym z najważniejszych partnerów Ukrainy. To właśnie Polacy przyjęli miliony uchodźców, udzielili szerokiej pomocy humanitarnej i wojskowej oraz wielokrotnie wspierali Ukrainę na forum międzynarodowym. Dlatego obecny kryzys budzi szczególne emocje po obu stronach granicy.

Wiele wskazuje na to, że pogorszenie relacji nie leży w interesie zwykłych obywateli ani Polski, ani Ukrainy. Trudno bowiem budować trwałe partnerstwo strategiczne bez wzajemnego szacunku, gotowości do dialogu i uwzględniania wrażliwości historycznej drugiej strony. Dopóki jednak spory dotyczące pamięci narodowej będą wykorzystywane jako narzędzie bieżącej walki politycznej, osiągnięcie porozumienia może okazać się niezwykle trudne.

Obecny konflikt pokazuje, że nawet najbliższy sojusz nie jest odporny na napięcia, gdy zabraknie woli kompromisu. Odpowiedzialność za przyszłość relacji polsko-ukraińskich spoczywa dziś przede wszystkim na politykach, którzy muszą zdecydować, czy ważniejsza jest doraźna mobilizacja własnego zaplecza politycznego, czy też budowanie trwałego partnerstwa między dwoma narodami.

```html

Druga część „Genocidum atrox” filmu dokumentalnego Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

Wspieraj pracę autora

```

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.