Nauczycielka obniżyła stopień z klasówki za nazwanie aborcji łamaniem praw dziecka

fot. pixabay.com
3

– Czasami uczniowie są mądrzejsi od nauczycieli. Nauczycielka obniżyła synowi znajomych ocenę z klasówki ponieważ jako przykład łamania praw dziecka wymienił aborcję. Prawdziwa reforma edukacji powinna zapewnić przede wszystkim to, żeby szkoła mądrze wychowywała… – informuje na twitterze Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, publicystka, dyrektorka i analityk prawny CitizenGO.

Korzekwa-Kaliszuk przytacza też fragment Konwencji, której dotyczyło pytanie: „dziecko, z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową, wymaga szczególnej opieki i troski, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed, jak i po urodzeniu”.

Co na to internauci?

SKLEP-WPRAWO.PL

Źródło: twitter

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. gojek mówi

    Skandal! Pewnie ta „nauczycielka” to sekretarka czerwonego Broniarza, która wróciła z „czarnego” protestu…

  2. Buzz mówi

    Od samego poczęcia – istota w brzuchu matki jest człowiekiem. Mała istotka, nazywana czasem tylko płodem( chociaż dla rodziców jest to już ich dziecko) , rozwija się przez 9 miesięcy w brzuchu swojej mamy, po to żeby wyjść na świat i rozwijać się dalej – poznawać swoje cechy fizyczne, cechy charakteru – poznawać siebie. Tak jak ta sama istota – w wieku starszym będzie poznawać swojego tatę, swoje otoczenie, rodzinę i inne osoby. Później ta sama istota będzie dorosłym człowiekiem i być może założy własną rodzinę.
    Wystarczy wyobrazić sobie, że jest się rodzicem i co się myśli gdy dowiadujemy się, że żona jest w ciąży albo że jest się w ciąży… Przecież ma się świadomość, że pojawiło się coś co zaczyna się rozwijać i co stanie się wkrótce takim samym człowiekiem jakim i my byliśmy i jesteśmy. Zaczynają pojawiać się odpowiednie emocje u rodziców – marzenia, myśli, wyobrażenia itd. Człowieczek w brzuchu matki odczuwa jej stany emocjonalne itd. Mąż zaczyna się denerwować stanami swojej żony itd. Żona myśli czy dobrze się odżywia…
    Usuwając dziecko przekreślamy czyjeś cechy charakteru, czyjąś fizyczność i nie dajemy szansy na zapewnienie lepszego bytu niż dzieci, które są właśnie wysyłane na wojnę. Usuwając dziecko po tygodniu czy po paru miesiącach – przekreślamy czyjeś życie. Przekreślamy życie człowieka. I myśląc o tym człowieku tylko jak o płodzie, co samo w sobie brzmi jak coś nieludzkiego – może faktycznie niektórym łatwiej jest uważać, że aborcja to nic złego. Jeśli ktoś dokona aborcji, nawet po gwałcie, to zabija człowieka. Chociaż odpowiedzialny tak naprawdę za los takiego dziecka, które skrzywdził krzywdząc jego matkę – jest zwyrodnialec, który dopuścił się gwałtu. Nikt nie ma prawa oceniać takiej kobiety. Trzeba jej pomóc psychicznie i emocjonalnie i pomóc zrozumieć sytuację, pomóc zrozumieć jej konsekwencje następnych decyzji, np. kolejne problemy psychiczne i emocjonalne po zabiciu dziecka, zapewnić pomoc i opiekę w następnych miesiącach… a na koniec pozwolić podjąć jej własną decyzję…Nie można absolutnie siłą wpływać na drugiego człowieka… Inna sprawa gdy ktoś zabija, bo nie ma miejsca w domu na dziecko albo nie było się gotowym na ciąże. Ale na seks już było się gotowym. Tylko oczywiście nie na konsekwencje… Najlepsi są celebryci z Hollywood, którzy popierają aborcję, a krzyczą gdy giną dzieci w jakiś krajach 3 świata, a jednocześnie te same dzieci przecież mogłyby być teraz tymi „płodami” do usunięcia. Czasem też ludzie piszą w internecie, że niektórzy chcą zakazania aborcji z przyczyn „plemienno-religijnych” co jest podłością i wynikiem nienawiści do chrześcijan. Czyli jeśli wyznaje się religię, to w brzuchu matki jest dziecko, a jeśli jest się nowoczesnym człowiekiem to w brzuchu matki jest coś co można usunąć jeśli się chce. A jak się nie chce to można zostawić. Już samo to, że są ludzie, którzy nie dokonują aborcji świadczy o tym, że inni decydują się zrobić coś naprawdę okropnego. Pozdrawiam

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.