Huti wyczerpują saudyjskie zapasy. Rijad zwraca się o pomoc do zagranicznych sojuszników
Przedłużające się walki z Huti coraz mocniej obciążają saudyjską obronę powietrzną. Rijad zwrócił się o zagraniczne wsparcie do Francji, Wielkiej Brytanii, Pakistanu i Egiptu, podczas gdy również Stany Zjednoczone mierzą się ze zmniejszającymi się zapasami pocisków przechwytujących. Jednocześnie podejmowane są działania dyplomatyczne mające doprowadzić do deeskalacji konfliktu w Jemenie.
16 września Arabia Saudyjska zwróciła się do Francji, Wielkiej Brytanii, Pakistanu i Egiptu o rozmieszczenie środków obrony powietrznej, które miałyby pomóc w ochronie królestwa przed pociskami i dronami wystrzeliwanymi przez Huti oraz inne ugrupowania wspierane przez Iran. Informację tę, powołując się na dwóch przedstawicieli państw regionu, podała agencja Associated Press.
Problem Rijadu pogłębia sytuacja jego głównego sojusznika i dostawcy uzbrojenia. Według jednego z regionalnych przedstawicieli w ciągu sześciu miesięcy wojny z Iranem zmniejszyły się również amerykańskie zapasy pocisków przechwytujących. Ograniczona dostępność tego rodzaju uzbrojenia dotyczy także Europy. Przedstawiciele USA i NATO wcześniej zwracali uwagę na niewystarczające europejskie zapasy interceptorów, co może ograniczać możliwości dodatkowego wsparcia Arabii Saudyjskiej.
Rijad musi jednocześnie chronić bazy wojskowe, najważniejsze obiekty państwowe oraz rozproszone po kraju instalacje naftowe. Jeden z przedstawicieli państw regionu określił sytuację Arabii Saudyjskiej jako „bardzo trudną”.
We wtorek rzecznik brytyjskiego premiera Tom Wells potwierdził, że Londyn utrzymuje z Rijadem „bliskie partnerstwo obronne”. Nie odpowiedział jednak na pytanie, czy Arabia Saudyjska zwróciła się bezpośrednio do Wielkiej Brytanii o pomoc wojskową ani czy na jej terytorium znajdują się brytyjscy żołnierze.
Obecna sytuacja stanowi również pierwszy poważny sprawdzian nowego paktu obronnego łączącego Arabię Saudyjską, Turcję i Pakistan. Przedstawiciele Ankary i Islamabadu przekazali jednak, że nie otrzymali od Rijadu prośby o wsparcie w związku z eskalacją działań Huti.
Premier Pakistanu Shehbaz Sharif zadeklarował jednocześnie, że oba państwa stoją „niezachwianie, ramię w ramię”. Turecki minister spraw zagranicznych wyraził solidarność z Rijadem, podkreślając, że żaden kraj nie może „pozostać obojętny”. Na razie nie przełożyło się to jednak na potwierdzone zobowiązania do bezpośredniej pomocy wojskowej.
Stany Zjednoczone sprzedały Arabii Saudyjskiej uzbrojenie warte miliardy dolarów i pozostają jej głównym partnerem w zakresie bezpieczeństwa. Waszyngton nie sygnalizuje jednak zamiaru bezpośredniego angażowania się w walki z Huti.
Wiceprezydent USA J.D. Vance poinformował w poniedziałek, że Waszyngton pozostaje w „stałym kontakcie” z władzami saudyjskimi i prowadził bezpośrednie rozmowy z Huti. Jednocześnie Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA utworzyło grupę zadaniową zajmującą się zwiększeniem wymiany informacji wywiadowczych oraz wsparciem planowania działań saudyjskich sił.
W ubiegłym tygodniu w Niemczech amerykańskie wojsko zorganizowało również spotkanie wysokich rangą dowódców z ośmiu państw. Rozmowy dotyczyły możliwości zacieśnienia współpracy w zakresie bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie.
Huti naciskają na Arabię Saudyjską
Huti prowadzą ataki na saudyjską infrastrukturę oraz żeglugę na Morzu Czerwonym. W ostatnich dniach ugrupowanie rozszerzyło kontrolę nad strategicznymi obszarami w rejonie wybrzeża Morza Czerwonego i cieśniny Bab al-Mandab, co zwiększa presję na Arabię Saudyjską oraz żeglugę w jednym z kluczowych punktów światowego handlu.
Jednocześnie Iran pozostaje zaangażowany w konflikt wokół cieśniny Ormuz, a kluczowy saudyjski rurociąg Wschód–Zachód został wcześniej wyłączony z eksploatacji po ataku przypisywanym wspieranym przez Iran bojówkom w Iraku. Rozwój wydarzeń zwiększa presję na Rijad, który musi jednocześnie zabezpieczać własne terytorium oraz utrzymywać ciągłość eksportu ropy.
W ubiegłym tygodniu Huti zajęli strategiczną wyspę Perim oraz nadmorskie miasto Al-Mocha. Według doniesień Arabia Saudyjska miała dwukrotnie zwracać się do Donalda Trumpa o przeprowadzenie amerykańskich nalotów na ugrupowanie. Prezydent USA nie zdecydował się jednak na bezpośrednią interwencję, a Rijad rozpoczął własne działania przeciwko Huti.
W tym samym czasie doszło do ataków rakietowych i dronowych na saudyjską infrastrukturę naftową. Wśród zaatakowanych obiektów znalazły się instalacje w rejonie Abhy i Dżizanu, położone w pobliżu granicy z Jemenem. Część infrastruktury należy do Saudi Aramco, jednego z największych koncernów naftowych świata.
Po atakach na infrastrukturę energetyczną Arabia Saudyjska tymczasowo wstrzymała również pracę rurociągu Wschód–Zachód. Magistrala ma techniczną przepustowość około 7 mln baryłek dziennie i łączy saudyjskie złoża z portem Janbu nad Morzem Czerwonym.
W środę Huti poinformowali ponadto o zestrzeleniu nad prowincją Marib w środkowym Jemenie myśliwca F-15 należącego do koalicji wspieranej przez Arabię Saudyjską. Rebelianci opublikowali nagranie przedstawiające szczątki samolotu. Informacja o zestrzeleniu nie została jednak niezależnie potwierdzona.
Tego samego dnia Arabia Saudyjska oskarżyła Huti o próbę zaatakowania dronem Mekki. Saudyjskie władze poinformowały o przechwyceniu bezzałogowca i określiły bezpieczeństwo świętego miasta jako „czerwoną linię”. Huti zaprzeczyli jednak, że ich celem była Mekka, położona około 1100 km od granicy z Jemenem.
Informacja o próbie ataku na okolice Mekki spotkała się z potępieniem ze strony państw regionu, ale nie doprowadziła dotychczas do potwierdzenia bezpośredniej pomocy wojskowej dla Rijadu.
Rijad stawia także na dyplomację
Arabia Saudyjska próbuje przekonać zagranicznych partnerów do wspólnej odpowiedzi na działania Huti. Jednocześnie pierwszeństwo mają obecnie wysiłki dyplomatyczne zmierzające do ograniczenia eskalacji.
W ubiegły weekend w Omanie odbyło się spotkanie przedstawicieli Stanów Zjednoczonych i Huti poświęcone napięciom w regionie. Oman i Egipt prowadzą działania mające na celu polityczne wygaszenie konfliktu w Jemenie. Turcja z kolei prowadzi rozmowy z Iranem i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi dotyczące ograniczenia napięć.
Na razie Arabia Saudyjska otrzymuje przede wszystkim deklaracje politycznego wsparcia, podczas gdy kwestia dodatkowego zaangażowania wojskowego pozostaje otwarta. Jednocześnie malejące zapasy pocisków przechwytujących zwiększają presję na Rijad, który musi chronić zarówno kluczową infrastrukturę państwa, jak i obiekty związane z eksportem ropy.


