Postaw mi kawę na buycoffee.to

Kryzys w Ceucie eskaluje! Mieszkańcy zaatakowali obozowisko migrantów

0

Kryzys migracyjny w hiszpańskiej Ceucie nie wygasa. Przeciwnie — napięcie między mieszkańcami a migrantami pozostającymi w mieście wyraźnie narasta. Władze wciąż nie są nawet w stanie jednoznacznie określić, ilu migrantów nadal przebywa w liczącej około 84 tys. mieszkańców hiszpańskiej enklawie.

W czwartek doszło do kolejnych poważnych zamieszek. Grupa mieszkańców przełamała policyjny kordon i wkroczyła na teren prowizorycznego obozowiska migrantów. Demonstranci zniszczyli część znajdujących się tam schronień, a następnie podpalili szałasy i pozostawione na miejscu przedmioty. Policja interweniowała, próbując nie dopuścić do bezpośredniej konfrontacji między mieszkańcami a migrantami.

SKLEP-WPRAWO.PL

Do zajść doszło w rejonie plaż Benítez i El Trampolín. Od kilku tygodni przebywają tam migranci, którzy pozostali w Ceucie po masowym przekroczeniu granicy z Marokiem. Wcześniej uczestnicy protestów próbowali uniemożliwić Czerwonemu Krzyżowi dostarczanie żywności osobom koczującym na plaży.

Po przełamaniu zabezpieczeń kilkudziesięciu demonstrantów dotarło do obozowiska. Część prowizorycznych schronień została zniszczona, a zgromadzone tam rzeczy podpalono. Funkcjonariusze podjęli interwencję, aby zapobiec eskalacji konfliktu i bezpośrednim starciom.

WSPARCIE WPRAWO.PL

Napięcie w Ceucie narastało już od kilku dni. Mieszkańcy organizowali demonstracje, podczas których domagali się zakończenia kryzysu i usunięcia migrantów z miasta. Wznoszono m.in. hasła „Ceuta no se vende, Ceuta se defiende”, czyli „Ceuta nie jest na sprzedaż, Ceuty się broni”, oraz „Un caballa nunca se rinde” — „Mieszkaniec Ceuty nigdy się nie poddaje”.

Kilka godzin przed czwartkowymi zamieszkami doszło również do poważnego incydentu z udziałem hiszpańskich żołnierzy. Około godz. 5:30 w dzielnicy Benzú grupa licząca — według policji — od 30 do 40 osób otoczyła wojskowy pojazd zatrzymany na skrzyżowaniu. Następnie uczestnicy zajścia zaczęli obrzucać samochód dużymi kamieniami.

W wyniku ataku rannych zostało czterech wojskowych. Na miejsce skierowano funkcjonariuszy Policía Nacional oraz Guardia Civil. Zatrzymano 12 obywateli Maroka podejrzanych o udział w ataku. Trwa śledztwo mające ustalić tożsamość pozostałych uczestników zajścia.

Sytuację dodatkowo komplikuje brak zgodności co do liczby migrantów, którzy nadal znajdują się w Ceucie. Niemal miesiąc po rozpoczęciu masowego napływu wciąż nie wiadomo dokładnie, ilu z nich pozostało w mieście. Władze centralne szacują ich liczbę na mniej niż 7 tys., natomiast według władz lokalnych może ona wynosić około 9–10 tys.

Rozbieżność jest szczególnie widoczna w zestawieniu z wcześniejszymi informacjami przedstawianymi przez Madryt. Na początku sierpnia hiszpańskie władze szacowały, że w Ceucie pozostało około 2 tys. migrantów.

Obecny kryzys rozpoczął się 30 lipca, gdy dziesiątki tysięcy osób przedostały się z Maroka do Ceuty drogą lądową oraz wpław. Już w pierwszej dobie lokalne władze szacowały liczbę przybyłych na około 49 tys. osób.

W kolejnych dniach bilans całej fali migracyjnej wzrósł do około 72 tys. osób. Był to jeden z największych jednorazowych kryzysów migracyjnych na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej. Podczas prób dotarcia do hiszpańskiej enklawy drogą morską zginęło kilkadziesiąt osób.

Większość migrantów miała następnie wycofać się na stronę marokańską. Hiszpania skierowała do Ceuty wojsko, a Madryt i Rabat rozpoczęły działania zmierzające do odsyłania migrantów do Maroka.

Kryzys migracyjny nakłada się również na wieloletni spór dotyczący statusu Ceuty i Melilli. Maroko od czasu uzyskania niepodległości w 1956 roku wysuwa roszczenia wobec obu hiszpańskich miast autonomicznych położonych na północnoafrykańskim wybrzeżu.

W ubiegłym tygodniu marokański minister sprawiedliwości Abdellatif Ouahbi ponownie oświadczył, że Rabat ma „historyczne i geograficzne prawo” do Ceuty i Melilli. Wezwał Hiszpanię do rozmów dotyczących przyszłości obu miast oraz ich — jak określił — „powrotu na łono ojczyzny”.

Kilka dni później marokański minister ds. religijnych Ahmed Toufiq, przemawiając podczas uroczystości z udziałem króla Muhammada VI, ponownie mówił o historycznej walce Marokańczyków na rzecz „wyzwolenia okupowanych miast”. Odnosił się w ten sposób do Ceuty i Melilli oraz hiszpańskiej obecności na północnoafrykańskim wybrzeżu.

Madryt stanowczo odrzuca marokańskie roszczenia. Hiszpania uznaje Ceutę i Melillę za integralne części swojego terytorium, a ich status nie jest przez nią przedmiotem negocjacji.

```html

Druga część „Genocidum atrox” filmu dokumentalnego Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

Wspieraj pracę autora

```

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.